Kinia1984 Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 i zrobcie za jakis czas powiedzmy miesiac badanie krwi na mocznik i kreatynine...narkoza obciaza nerki i watrobe a wasza psica juz mlodziutka nie jest... trzymam kciuki za nia mocno:) i za wyniki his-pat.:) Quote
Ivovita Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 Rocki jest już z nami w domku. Długo nie mógł sobie znaleść miejsca. Bardzo chciało mu się pić , ale wet . pozwolił tylko1/2 szklanki wody co 2 godziny. Zwilżałam mu więc mordkę reką zamoczoną w wodzie. Nasz wet. odradza chemioterapię. Wątroba jest już mocno zaatakowana. Ma nam natomiast dać kortizon , co pozwoli psisku pobyć jeszcze z nami i bez cierpień. Jak długo nie wiadomo. Powiedział 3-6 miesięcy, ale dał też przykład suni z zaawansowanym rakiem płuc , ktorej kortizon przedłużył życie o rok. Może to głupie, ale cały czas mam nadzieję ,że wet. się myli i żadnego raka nie ma. Teraz biedaczek w końcu sobie leży , ale nie na pańskiej kanapie , ani na swoim posłanku tylko na podłodze w przedpokoju. Przykryłam go jego kocykiem i chodzę na paluszkach, żeby trochę odpoczął. Dobrze ,że jest to forum, gdzie można się wypłakać i być zrozumianym. Quote
sleepingbyday Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 wet jest onkologiem? jesli tak, to jego opinia na temat dalszego leczenia jest wiążąca. jeśli nie, to zbierz dokumentację i wal do onkologa. Quote
Ivovita Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Nasz wet. nie jest onkologiem , nie pobrał z tej wątroby nawet wycinków. Ma natomiast zdjęcia , może mi je udostępnić. Miał tą wątrobę w ręku podczas operacji usuwania śledziony i powiedział ,że gdyby tylko trochę tej wątroby było zaatakowane byłyby szanse na uratowanie Rockiego.Twierdzi ,że jak chcę może mi podać adres do najlepszej kliniki w Paryżu, ale to od nas prawie 1000 km. Mieszkamy na południu Francji. Myślę ,że w tym stanie psisko by takiej podróży nie zniosło. A ja ciągle nie mogę powstrzymać się od płaczu.Szukam nawet alternatywych metod leczenia - podczytywałam o soku z noni... Dzisiaj Nunuś czuję się odrobinę lepiej. Wczoraj tylko poszukiwał wody. Nawet w podlewaczce na balkonie. Dzisiaj zainteresował się miską ( oczywiście dietetycznie -ryż, kurczaczek i warzywka). Wczesno-poranną porcję zwrócił co prawda , ale następna porcja chyba zatrzymała się na dłużej. Było już sikanko i kupka. Na spacerze wyciągał mnie w swoje ulubione miejsca.Myślę o zorganizowaniu wyjazdu w pażdzierniku gdzieś na wieś , w naturę - w Posce tak cieszył się z lasu. Oczywiście jak będzie się dobrze czuł... Quote
3 x Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 szukajcie jakiego onkologa koło siebie skoro tą scieżką leczenia chcecie podązac tak jak u nas jest dogo tak pewnie we francji macie jakies psie fora jechac 1000 km to chyba nei ma większego sensu ale moze znajdziecie gdzies blizej - poszukaj jeśli chcecie iść tą drogą to musicie coś dzialać Quote
wlascicielkajamniczka Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 spuneczka przespala cala noc, a rano przywitala mnie radosnie, na 9 bylismy umowieni do wet i spuneczka musiala zostac na kroplowce , odbieram ja o 17, jutro jeszcze jedna kroplowka, w niedziele zastrzyk i bedzie caly czas z nami w domku, mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze, bardzo sie boje o nia :(:(:( ale mam nadzieje, ze te wyniki histopatologiczne nie wykaza nowotworu, tak jak pisalam wczesniej wyniki krwi nie wskazywaly, zeby bylo cos nie tak z watroba czy nerkami, nie ma tez powiekszonych wezlow chlonnych, a wet ktory ja operowal powiedzial, ze na watrobie nie bylo widac zadnych zmian, Quote
3 x Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Michas też jezdził na kroplówki po operacji Quote
wlascicielkajamniczka Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Spuneczka w domu!!! glodna niesamowicie! ale dajemy jej jesc powolutku i w malych porcjach :) chociad vitacon(tabletki) wcina jak najlepsze jedzenie :) a ja martwilam sie jak jej dac tabletke, zeby zjadla :) martwimy się o nią a ona sama chyba się zapomina!!! juz by wskakiwala na kanape! musimy uwazac, zeby nigdzie nie wlazila! jutro dostanie zastrzyk, a kroplowke damy juz jej w domu, nie bedziemy jej zostawiac!bo teskni za nami my za nią i jest niegrzeczna :) dzisiaj wyrwala sobie wenflon, musieli jej zalozyc na drugiej lapce, 2 doba po operacji za nami! mam nadzieje, ze bedzie coraz lepiej!!!!! Quote
Ivovita Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Jakie kroplówki Wasze psiaki dostały? Rokiś wyszedł z lecznicy na własnych łapach parę godzin po operacji. Dostał antybiotyk, dzisiaj byłiśmy na powtórce. No i od dzisiaj - kortyzon. Quote
Kinia1984 Posted September 11, 2010 Posted September 11, 2010 plyn ringera i NaCl moj dostawal. Quote
wlascicielkajamniczka Posted September 11, 2010 Posted September 11, 2010 dzisiaj 3 doba za nami, spuneczka czuje sie coraz lepiej, tak jak pisalam musimy jej pilnowac bo szykuje sie do wskakiwania na kanape, i caly czas gdzies biegnie, dzisiejsze podanie kroplowek nieudane, pekla zylka i nozka spuchla, ale wszystko sie rozeszlo, a wet powiedzial, zeby juz dac jej spokoj i wyciagnac wenflon skoro je normalnie, tzn. mniej, ale czesciej, ale glodna jest caly czas!kupilam wysokowartosciowa karmę i je klieiki ryzowe z piersia z kurczaka, watrobki, żółtko jajka, mam tez taki proszek do posypania jedzonka z witaminami, tabletki dalej wcina jak cukierki, na dworze normalnie się załatwia, sika i robi kupki :) troszke opada mi stres, ale boje sie przyznac, ze się cieszę! kroplówki : Tak jak pisała Kinia1984, jedna to NaCi (glukoza, chlorek sodu) a druga Ringeri (chlorek : sodu, potasu, wapnia) Quote
sleepingbyday Posted September 11, 2010 Posted September 11, 2010 to dobra wiadomośc. ze wskakiwaniem tylko faktycznie trzeba uważac. ja zdjęłam duży materac z łóżka, i na podłodze spałam przez tydzień, bałam się, ze zosia na łóżko będzie chciała wskakiwać.... Quote
wlascicielkajamniczka Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 Ja tez spie na podłodze :) nie mam materaca,ale mam kolderke,dzisiaj spunka jest jakaś smutna :(( pózniej jedziemy na zastrzyk,mam nadzieje,ze wszystko będzie dobrze!!! Quote
Ivovita Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 Widzę,że nie tylko ja śpię z psiuniem , gdziekolwiek by się nie położył.Jeszcze tego dnia - po operacji wlazł na łóżko mojej córki - na szczęście on nie musi wskakiwać , bo jest duży - ale jednak to wysiłek. Rokiś dostaje - CUREPAR z prednisolone, no i oczywiście dieta cały czas- ryż , warzywka , kurczak lub indyczek. Po operacji , zadziwiająco szybko doszedł do siebie - już dzisiaj ma inną minę, nawet sobie szczeka ( trochę delikatniej). Wczoraj mnie wzruszył , bo jeszcze obolały -zaczął szukać w parku piłeczek tenisowych... Quote
wlascicielkajamniczka Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 ja tez spie z psiuniem :) lubie z nim spac :)) chociaz teraz spimy na ziemi i wole zeby spala przy glowie w swoim lozeczku, dzisiaj bylysmy na zastrzykach, jutro na kontrole, jest lepiej, ale nie podoba jej sie ubranko pooperacyjne, jak go nie ma jest weselsza :) Quote
Ivovita Posted September 13, 2010 Posted September 13, 2010 Rokuś ( operowany w czwartek ) ma się fizycznie lepiej. Zwawiej się porusza, reaguje na dzwonek u drzwi , szczeka. Ale jednak mam wrażenie ,że jest osowiały, po krótki ożwieniu na spacerze -wlecze łape za łapą. Jest jak już pisałam na diecie , ale mam wrażenie , że porcje jakie zalecił mu wet. są dla niego za małe. Ma dostawać po 300g ryżu ( ważony po ugotowaniu) , warzyw i mięska . Psisko przed operacją ważyło trochę ponad 38 kg. Już wczoraj wieczorem upominał się o więcej, a dzisiaj rano miał ochotę zjeść całą dzienną porcje ( ja dzielę mu ją na 2 , albo 3 razy) Mam za złe naszemu wet. ,że nie zrobił biopsji tego co siedzi na wątrobie Nunka w trakcie usuwania śledziony. Ewentualna chemioterapia byłaby od tego uzależniona. Bardzo chciałabym go ratować , ale nie wiem czy mogłabym go wysłać na jeszcze jedną operację w celu zrobienia biopsji. Wet. powiedział ,że za dużo tej wątroby jest zajęte,by guzy usuwać . Są to straszne dla mnie dni. Quote
wlascicielkajamniczka Posted September 13, 2010 Posted September 13, 2010 Ivovita bardzo współczuję :( dla wszystkich są to bardzo ciężkie dni,ale trzeba walczyć!!! wasz piesek operowany był w czwartek, moja spunka w środę rano, weterynarz powiedział, że pies ma jeść mało ale częściej, kleiki ryżowe z czerwonym mięsem, wątróbką, żółtko, kupiłam też karmę convalescence, moja też jest cały czas głodna i tez jest smutniejsza niz zazwyczaj :( ale mam nadzieje, ze z czasem bedzie wszystko coraz lepiej! przed operacją ważyła 8,5 kg, teraz waży 8 kg, bylysmy dzisiaj na kontroli, dostała zastrzyk, weterynarz powiedziala, ze jest lepiej, a wstepny rozmaz nie wykazał obecnosci komorek rakowych, wyniki histopatologiczne będą za około tydzień, boje się cieszyć, ale mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze!!!!!dostała antybiotyk, który ma brac od jutra, chciałam napisać o objawach jakie zaobserwowałam u swojej jamniczki : bardzo się trzęsła, temperatura 40st, ktoś kiedyś pisał, że pies się drapał tak jakby chciał wyrzucić to z siebie, teraz pokojarzyłam, że moja też się drapała! zmniejszony apetyt, na spacerze czesto się zatrzymywala, jadla trawę, Quote
Ivovita Posted September 13, 2010 Posted September 13, 2010 Ja się czuję bardzo winna , myślę ,że się pzryczyniłam do choroby mojego Rokusia . Do tej pory jak wyjeżdżaliśmy na wakacje zawsze zostawał we własnym domu pod opieką ludzi , którzy przyjeżdżali do nas spędzić urlop. W tym roku postanowiłam, że psiuna pojedzie z nami, że ma już 10 lat i ,że nie wiadomo ile jeszcze będzie z nami , a 2 miesiące to przecież długo. Zle zniósł podróż do Polski. W drugą noc po przyjeżdzie musiałam wzywać wet. , bo Rokuś miał zaburzenia równowagi i w pewnym momencie sztywne przednie łapki. Wet. przypisał to stresowi po podróży, dał mu zastrzyk sterydowy - miał działać ok.3 dni. Po tych paru dniach u Rockiego wystąpiły bóle w stawach - piszczał przy podnoszeniu się z wyrka - jeszcze tego samego dnia byłam u wet. i dostał zastrzyk przeciwbólowy. Powiedział, że jak bóle się powtórzą zrobiy prześwietlenie i usg ,żeby sprawdzić stawy. Ale było dobrze, tylko trawę kosił , nie pomyślałam że to może być już objaw choroby. On trawę zawsze lubił, tylko w Posce jadł jej więcej , podejrzewałam ,żę chce uzupełnić witaminy , minerały... Teraz wiem , że podróż była zbyt silnym stresem dla niego. To było widać jak dyszy... sądziłam ,że skutki będą tak katastrofalne ... nie wyjechałabym , na żadne wakacje , gdybym wiedziała jak to się skończy ... nie mogę sobie tego wybaczyć , widząc co się dzieje z Rockim Quote
ma_ruda Posted September 14, 2010 Posted September 14, 2010 Ivovita, niepotrzebnie sie obwiniasz. Nawet gdyby podróż rzeczywiscie miała wpływ na pogorszenie się stanu Rockiego, to przecież nie mogłaś tego przewidzieć. Gdyby zachorował podczas Twojej nieobecności to tez pewnie nie mogłabys sobie tego wybaczyć. Najważniejsze, że zrobiłaś dla niego wszystko co mozliwe. Ta choroba na pewno nie jest skutkiem przemęczenia i stresu. Bardziej prawdopodobne, że to choroba spowodowała, że Rocky żle zniósł podróż. U mojej Puni objawy tez wystapiły nagle, a ja (i weterynarz) podejrzewalismy, ze gorsze samopoczucie, problemy z chodzeniem to wina chorych stawów. Miała tez problemy z utrymaniem równowagi- niestety obawiam sie, ze był to wynik bólu (a ja myślałam, że traci wzrok!)Też dostała zastrzyk sterydowy i lek na stawy którego juz nawet nie zdążyłam jej podać. Dostała tez witaminy, bo zaniepokoiło mnie, że zjada ziemię. Kiedy kilka dni później juz wiedziałam, ze ma olbrzymi guz na śledzionie też sie obwiniałam, ze moze to po tych sterydach, że może cos zjadła na działce u znajomych (tam nagle źle się poczuła), że moze niepotrzebnie z nia tam jechałam, bo może źle zniosła jazdę samochodem itd. Nie mogłam zrozumiec, ze wszystko stało sie tak szybko i ze ja wczesniej tego nie zauważyłam. Trzymam kciuki za Rockiego i za Ciebie. Mam nadzieję, że wszystko bedzie dobrze. Quote
Teba Posted September 18, 2010 Posted September 18, 2010 Moja Nuka w czwartek rano i popołudniu czuła się dobrze. Pod wieczór ok. 20 po powrocie jednego z domowników mało tego, że nie przywitała jak szalona to ledwo wstała z kanapy, ze schodów też nie mogła zejść. Nie wiedziałyśmy co się dzieje. Po pół godzinie patrząc na osowiałą Nukę zdecydowałyśmy się zawieźć ją do całodobowej lecznicy. W nocy miała robione badania krwi i usg, w piątek rano operacja - usunięte dwa guzy i śledziona - jeden duży guz (ok. 15 cm) pękł i zalał jamę brzuszną krwią. Nuka przeżyła i dziś już wróciła do domku. Lekarz powiedział, żeby przez 5 dni dostawała mokrą karmę lub gotowane jedzenie. Wychodzi na spacerki aczkolwiek baaaardzo ostrożnie. Moje pytania dotyczą: - czy powinnam jej dawać coś dodatkowo do karmy dla szybszego powrotu do zdrowia? - jak mogę jej pomóc w tych pierwszych najgorszych dniach po operacji? I dla tych co się obwiniają - u mnie to była kwestia może 2-3 godzin od momentu pierwszych objawów do momentu aż suka słaniała się na nogach. Lekarz też mi powiedział, że przed pęknięciem guza nie ma objawów choroby. Quote
wlascicielkajamniczka Posted September 19, 2010 Posted September 19, 2010 W srode minal tydzien od operacji spunki. Jest coraz lepiej. Byl maly problem po zelazie z zalatwianiem sie, ale teraz juz jest okej. I bylo tez kilka alarmow na szczescie falyszywych. Wet powiedzieli, ze tak moze byc, ze bedzie miala lepsze i gorsze dni. Ja kupialm jej karmę convalescence, ona jest dla pieskow po operacji, taka wysokowartościowa. Moja jamniczka schudla ponad pol kilo. Wskazane dodatki do karmy : jajko, czerwone mieso, watrobka, ale najlepiej zapytac weterynarza. Jak mozna pomoc w tych pierwszych dniach? Spunka odpoczywala, duzo spala. A ja spie razem z nią na ziemi, żeby nigdzie nie wskakiwala. Musimy na nią bardzo uwazac, bo się zapomina. I dawac pieskowi mnooooooooooooooostwo milosci. Moj tata zazwyczaj mowil do niej buraku :) teraz mowi buraczku :) wszyscy bardzo sie o nią troszczymy. We wtorek sciagniecie szwow i wyniki histopatologiczne... Quote
wlascicielkajamniczka Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 wyniki histopatologiczne mojej spunki nie są dobre, ale nie potrafie na razie o tym napisać :((((((((((((((((((((((( Quote
gayka Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 wlascicielkajamniczka napisał(a):wyniki histopatologiczne mojej spunki nie są dobre, ale nie potrafie na razie o tym napisać :((((((((((((((((((((((( Nie załamuj się ! złe wyniki to nie koniec świata, psina może jeszcze długo z Wami być ! Z tego co piszesz dochodzi ładnie do siebie po operacji i to jest najwaznaijsze. Quote
3 x Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 gayka napisał(a):Nie załamuj się ! złe wyniki to nie koniec świata, psina może jeszcze długo z Wami być ! Z tego co piszesz dochodzi ładnie do siebie po operacji i to jest najwaznaijsze. nam mówili że srednia długośc życia psa po usunięciu śledziony ze zmianami nowotworowymi to ok 6 m-cy oczywiście są wyjątki w tę pozytywną stronę Quote
Kinia1984 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 moj psiak zyl od usuniecia sledziony rok i 5 miesiecy...a zmarl z powodu PNN..wiec zyl wiecej ponad srednia..:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.