an1a Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Skoro Pani pies jest agresywny i może być niebezpieczny proszę zakładać mu kaganiec. Będzie Pani miała zmartwienia z głowy. Pies w kagańcu niestety może zrobić niemałą krzywdę. Dochodzi jeszcze jego ciężar. Quote
Rinuś Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='uncanny']Skoro Pani pies jest agresywny i może być niebezpieczny proszę zakładać mu kaganiec. Będzie Pani miała zmartwienia z głowy. Poza tym mój pies nie zaczepia, tylko ewentualnie spokojnie stoi i czeka na mnie. Nie mów do wszystkich na Pani :p to jrest forum i tutaj poslugujemy się formą na TY :p Quote
BeataG Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 uncanny napisał(a):Z mojego punktu widzenia wiele takich sytuacji mogłoby po prostu nie mieć miejsca, gdyby właściciele psów nie przesadzali. Bardzo często spotykam się z sytuacją, że pies aż wyrywa się żeby się pobawić, pobiegać z moim, miejsce ku temu sprzyja, psom nic nie zagraża, ale pani lub pan stanowczo pociąga psa za smycz i nie pozwala na żadne zabawy, czasem psu uda się podejść do mojego (którego też kurczowo trzymam na smyczy, żeby zaraz nie usłyszeć jaka głupia jestem), powąchać, pomerdać ogonem, ale pani lub pan mówi: "Azorek/Guciu/Perełka już wystarczy. Nie wąchaj pieska". Najlepsze jest jak na koniec taki człowiek doda: "no niech Pani wreszcie zabierze tego psa!" albo coś w tym stylu, a to jej/jego pies przyciągnął swojego właściciela do mnie, kiedy np. siedziałam ze swoim psem na ławce. Jakoś nie potrafię tego zrozumieć. Może ograniczona jestem... Dobrze, że napisałaś "z mojego punktu widzenia". Uwierz mi, to, że Ty nie widzisz powodu, nie musi oznaczać, że tego powodu nie ma. Jeśli pies jest na smyczy i właściciel nie pozwala na zabawy, to ZAWSZE jest jakiś powód. Może pies jest chory, kontuzjowany, agresywny, nieodwoływalny, może właściciel z psem gdzieś się spieszy. Powodów może być milion i nikt nie ma obowiązku się tłumaczyć. A dla Ciebie ma być święte to, że właściciel sobie nie życzy kontaktu swojego psa z Twoim czy z żadnym innym. Quote
uncanny Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='Rinuś'] jak ktoś podchodzi do Ciebie ze swoim psem, po czym mówi Ci że Ty masz zabrac swojego psa to takiej osobie mówisz, że to ona podeszła to niech ona odejdzie...proste :p Jasne, że proste i oczywiste ;-) Widać jednak nie dla wszystkich, bo już nie raz się spotkałam z takim tekstem. Quote
Rinuś Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='BeataG']Dobrze, że napisałaś "z mojego punktu widzenia". Uwierz mi, to, że Ty nie widzisz powodu, nie musi oznaczać, że tego powodu nie ma. Jeśli pies jest na smyczy i właściciel nie pozwala na zabawy, to ZAWSZE jest jakiś powód. Może pies jest chory, kontuzjowany, agresywny, nieodwoływalny, może właściciel z psem gdzieś się spieszy. Powodów może być milion i nikt nie ma obowiązku się tłumaczyć. A dla Ciebie ma być święte to, że właściciel sobie nie życzy kontaktu swojego psa z Twoim czy z żadnym innym. Ja w takich sytuacjach przeważnie się pytam dlaczego nie pozwala psu na zabawę jeśli widzi, że jego pies tego oczekuje... jak się nie zapytam to potem mam milion myśli, ze tez pies jest biedny bo w ogóle nie chodzu luzem itd... a tak się zapytam i jak uzyskam odpowiedź to jestem spokojniejsza :p Quote
uncanny Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 BeataG napisał(a):Dobrze, że napisałaś "z mojego punktu widzenia". Uwierz mi, to, że Ty nie widzisz powodu, nie musi oznaczać, że tego powodu nie ma. Jeśli pies jest na smyczy i właściciel nie pozwala na zabawy, to ZAWSZE jest jakiś powód. Może pies jest chory, kontuzjowany, agresywny, nieodwoływalny, może właściciel z psem gdzieś się spieszy. Powodów może być milion i nikt nie ma obowiązku się tłumaczyć. A dla Ciebie ma być święte to, że właściciel sobie nie życzy kontaktu swojego psa z Twoim czy z żadnym innym. Chyba w pierwszym lub drugim poście, który napisałam w tym temacie zaznaczyłam, że nie zawsze rozumiem takie podejście, jednak zawsze je szanuję. Poza tym napisałam, że "wiele takich sytuacji mogłoby po prostu nie mieć miejsca". Nie napisałam wszystkie tylko wiele - bo oczywiście zdarzają się właśnie takie przypadki, że pies jest chory, nieodwoływalny, kontuzjowany itp. Ale ilość opisywanych przeze mnie sytuacji mogłaby świadczyć o tym, ze w mieście w którym mieszkam jest zaledwie garstka psów przychodzących na zawołanie, nieagresywnych, zdrowych itp. Quote
BeataG Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='Rinuś']Ja w takich sytuacjach przeważnie się pytam dlaczego nie pozwala psu na zabawę jeśli widzi, że jego pies tego oczekuje... jak się nie zapytam to potem mam milion myśli, ze tez pies jest biedny bo w ogóle nie chodzu luzem itd... a tak się zapytam i jak uzyskam odpowiedź to jestem spokojniejsza :p A przepraszam bardzo, jakim prawem? Dlaczego uważasz, że ktoś ma Ci się tłumaczyć z tego, że nie pozwala swojemu psu na zabawę z innym? Szczerze powiem, że mnie osobiście na takie pytania krew zalewa, już kilka razy na takie pytanie odpowiedziałam "bo nie życzę sobie zabawy mojego psa z nieposłusznymi psami, żeby nie nabrał złych nawyków", niezależnie od tego czy w danym momencie faktycznie taki był powód mojego postępowania. :angryy: Quote
Rinuś Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='BeataG']A przepraszam bardzo, jakim prawem? Dlaczego uważasz, że ktoś ma Ci się tłumaczyć z tego, że nie pozwala swojemu psu na zabawę z innym? Szczerze powiem, że mnie osobiście na takie pytania krew zalewa, już kilka razy na takie pytanie odpowiedziałam "bo nie życzę sobie zabawy mojego psa z nieposłusznymi psami, żeby nie nabrał złych nawyków", niezależnie od tego czy w danym momencie faktycznie taki był powód mojego postępowania. :angryy: Ty chyba jesteś bardzo zawistna?Nie żądam odpowiedzi czy tłumaczeń tylko grzecznie pytam jaki jest powód... dla mnie to nic trudnego powiedzieć, że np mój pies miał niedawno operację i nie chcę żeby biegał bo szwy mu się rozejdą...korona mi od tego nie spadnie... niekoniecznie pies musi być nieposłuszny... widzę że masz ONka czy Donka, od tych psów akurat 3mam się z daleka bo dla mnie one maja coś nie tak z psychą...na kilku ONKach poważnie się przejechałam... Quote
an1a Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 BeataG napisał(a):Dobrze, że napisałaś "z mojego punktu widzenia". Uwierz mi, to, że Ty nie widzisz powodu, nie musi oznaczać, że tego powodu nie ma. Jeśli pies jest na smyczy i właściciel nie pozwala na zabawy, to ZAWSZE jest jakiś powód. Może pies jest chory, kontuzjowany, agresywny, nieodwoływalny, może właściciel z psem gdzieś się spieszy. Powodów może być milion i nikt nie ma obowiązku się tłumaczyć. A dla Ciebie ma być święte to, że właściciel sobie nie życzy kontaktu swojego psa z Twoim czy z żadnym innym. Ja jeszcze dodam o swoim psie - piszczy, zachęca, woła, żeby pies podszedł - tylko do tych, których nie cierpi... Na zasadzie "chodź, podejdź bliżej, zrobię z ciebie miazgę" :p Powodów mogą być tysiące. Quote
Martens Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='Rinuś']Ja w takich sytuacjach przeważnie się pytam dlaczego nie pozwala psu na zabawę jeśli widzi, że jego pies tego oczekuje... jak się nie zapytam to potem mam milion myśli, ze tez pies jest biedny bo w ogóle nie chodzu luzem itd... a tak się zapytam i jak uzyskam odpowiedź to jestem spokojniejsza :p Mnie tak maltretowała sąsiadka, a konkretnie ciągle nagabywała, żebym spuściła sukę ze smyczy, czego przy bloku prawie nigdy nie robię. Dała mi spokój dopiero, kiedy kilka razy spotkała mnie z psicą luzem, na łące albo nad rzeką. Cieszyła by mnie taka troska, gdyby nie to, że jej duży pies praktycznie nigdy nie chodzi na smyczy, często samopas biega przed blokiem, obszczekuje ludzi i atakuje inne samce. Przez jej propagowanie psiego ruchu i swobody bez ograniczeń, wracając ze spaceru ze swoim tymczasowiczem musiałam zasuwać z duszą na ramieniu naokoło bloku, żeby uniknąć spotkania z jej ulubieńcem :roll: Quote
Rinuś Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='Martens']Mnie tak maltretowała sąsiadka, a konkretnie ciągle nagabywała, żebym spuściła sukę ze smyczy, czego przy bloku prawie nigdy nie robię. Dała mi spokój dopiero, kiedy kilka razy spotkała mnie z psicą luzem, na łące albo nad rzeką. Cieszyła by mnie taka troska, gdyby nie to, że jej duży pies praktycznie nigdy nie chodzi na smyczy, często samopas biega przed blokiem, obszczekuje ludzi i atakuje inne samce. Przez jej propagowanie psiego ruchu i swobody bez ograniczeń, wracając ze spaceru ze swoim tymczasowiczem musiałam zasuwać z duszą na ramieniu naokoło bloku, żeby uniknąć spotkania z jej ulubieńcem :roll: heh mnie moi niektórzy sąsiedzi pewnie też postrzegają jako osobę, która prawie nigdy nie chodzi z psem na długie spacery,tylko puszcza go koło bloku albo łazi z nim na smyczy... ale nikt jeszcze się nie pytał czy go puszczam czy nie :p sama się zastanawiam czy pies moich sąsiadów kiedykolwiek zaznał wolności... Quote
BeataG Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='Rinuś']Ty chyba jesteś bardzo zawistna?Nie żądam odpowiedzi czy tłumaczeń tylko grzecznie pytam jaki jest powód... dla mnie to nic trudnego powiedzieć, że np mój pies miał niedawno operację i nie chcę żeby biegał bo szwy mu się rozejdą...korona mi od tego nie spadnie... niekoniecznie pies musi być nieposłuszny... widzę że masz ONka czy Donka, od tych psów akurat 3mam się z daleka bo dla mnie one maja coś nie tak z psychą...na kilku ONKach poważnie się przejechałam... Mam OWCZARKA BELGIJSKIEGO! :evil_lol: I takiej psychiki, jaką on ma, życzyłabym każdemu psu. Nie jestem zawistna, nie mam ochoty nikomu się tłumaczyć, że akurat w tej chwili śpieszę się na trening, że mój pies ma się właśnie załatwić, a nie zrobi tego puszczony luzem, bo "nie ma czasu", że właśnie sobie naciągnął ścięgno i nie może biegać, że tak naprawdę to on ma obce psy w d..., a od zabawy z nim jestem ja i mój drugi pies, ani z 75 tysięcy innych powodów. Quote
Rinuś Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='BeataG']Mam OWCZARKA BELGIJSKIEGO! :evil_lol: I takiej psychiki, jaką on ma, życzyłabym każdemu psu. Nie jestem zawistna, nie mam ochoty nikomu się tłumaczyć, że akurat w tej chwili śpieszę się na trening, że mój pies ma się właśnie załatwić, a nie zrobi tego puszczony luzem, bo "nie ma czasu", że właśnie sobie naciągnął ścięgno i nie może biegać, że tak naprawdę to on ma obce psy w d..., a od zabawy z nim jestem ja i mój drugi pies, ani z 75 tysięcy innych powodów. dobra sory,po avku nie poznaję :p ja z mojego psa jestem zadowolona... Twoja sprawa, że nie chcesz powiedzieć,nikt Cię nie zmusza. Quote
BeataG Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='Rinuś']dobra sory,po avku nie poznaję :p ja z mojego psa jestem zadowolona... Twoja sprawa, że nie chcesz powiedzieć,nikt Cię nie zmusza. Właśnie o to chodzi, że niektórzy tego oczekują. No bo skoro pytają, to chyba po to, żeby dostać odpowiedź? :cool3: Tylko nie mogę zrozumieć, co ich to obchodzi. Przypadkowa obca osoba, która mnie pyta, dlaczego nie puszczam psa ze smyczy, budzi moje ogromne zdumienie i niechęć, ale jeszcze większe zdumienie i niechęć budzą we mnie osoby, które mnie znają z psiego parku, więc wiedzą, że moje psy są generalnie luzem, a jeśli któryś jest akurat na smyczy to zawsze jest jakiś powód, a mimo to pchają się do niego ze swoimi psami i są ciężko obrażone, gdy ja proszę o odwołanie psa. Quote
Rinuś Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='BeataG']Właśnie o to chodzi, że niektórzy tego oczekują. No bo skoro pytają, to chyba po to, żeby dostać odpowiedź? :cool3: Tylko nie mogę zrozumieć, co ich to obchodzi. Przypadkowa obca osoba, która mnie pyta, dlaczego nie puszczam psa ze smyczy, budzi moje ogromne zdumienie i niechęć, ale jeszcze większe zdumienie i niechęć budzą we mnie osoby, które mnie znają z psiego parku, więc wiedzą, że moje psy są generalnie luzem, a jeśli któryś jest akurat na smyczy to zawsze jest jakiś powód, a mimo to pchają się do niego ze swoimi psami i są ciężko obrażone, gdy ja proszę o odwołanie psa. dobra ionaczej to wytłumaczę...nie chodzi mi o pyutanie się pierwszego leposzego właściciela psa na smyczy dlaczego nie puszcza...tylko jest np taka sytuacja...mijam się z osobą mającą pieska na smyczy...piesek ten na widok mojego Brutusa szaleje z radości...chce się pobawić,wiesza się na smyczy... a ktoś stoi i albo patrzy jakj ten pies się wiesza i dusi albo ciągnie ostro za smycz i pcha psa do przodu.w takich sytuacjach zadaję pytanie. Quote
Juliusz(ka) Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Pies, który jest nieodwoływalny, nie powinien biegać luzem. Linka 10/15/20metrowa niech za nim po ziemi szura - jest 'wolny' ale pod kontrolą. Konia z rzędem temu kto jest pewny swojego psa w 100%! Znajdzie się takowy?:diabloti: Szczerze wątpię - a skoro nie, to proszę mi napisać kto jest pewny, w najmniejszym choćby stopniu, obcego psa, którego spotyka na ścieżce leśnej/alejce parkowej? A jeszcze krzyki przewodnika w kierunku ów psa, które pies ma głęboko w duszy? No ja przepraszam... Dla mnie postawa porównywalna z brakiem jakiejkolwiek reakcji. Jeśli natomiast widzę, że na widok ja+mój pies na smyczy, właściciel przywołuje swoje zwierzę, a ów pies/suka bez 'gadania' wraca do swojego Pana/Pani(zostaje zapięty/a na smycz, otrzymuje komendę równania - bądź inne, byle skuteczne!) i mijamy się kulturalnie, to czego się tu czepiać? Żeby nie było:diabloti: - mój pies święty nie jest, ale do głowy by mi nie wpadło, żeby puszczać ze smyczy psa, o którym WIEM, że nie wróci na hasło! Jeszcze co do wspominanej 10miesięcznej RR - mentalnie, psychicznie to jest jeszcze psi dzieciak. Ale gabarytowo - już nie! Więc o ile 2miesięczna kulka jakiejkolwiek rasy może ewentualnie:diabloti: rozczulić nawet po zabłoceniu czyjegoś płaszcza - o tyle zwierz konkretnych rozmiarów(niezależnie od rasy) - już nie ;) Quote
BeataG Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='Rinuś']dobra ionaczej to wytłumaczę...nie chodzi mi o pyutanie się pierwszego leposzego właściciela psa na smyczy dlaczego nie puszcza...tylko jest np taka sytuacja...mijam się z osobą mającą pieska na smyczy...piesek ten na widok mojego Brutusa szaleje z radości...chce się pobawić,wiesza się na smyczy... a ktoś stoi i albo patrzy jakj ten pies się wiesza i dusi albo ciągnie ostro za smycz i pcha psa do przodu.w takich sytuacjach zadaję pytanie. Wiesz, w takiej sytuacji to ja bym ominęła tego szarpiącego się na smyczy psa dużym łukiem. Bo skoro nie jest nauczony nawet spokojnego chodzenia na smyczy, to raczej nie jest również nauczony niczego innego. Nie wyobrażam sobie, żeby mój pies miał się tak zachowywać na widok znajomego psa, a co dopiero na widok obcego. Quote
Ania&Psy Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 uncanny napisał(a):Skoro Pani pies jest agresywny i może być niebezpieczny proszę zakładać mu kaganiec. Będzie Pani miała zmartwienia z głowy. Z jakiej racji mam psu zakładać kaganiec? :lol: Bo jakiś niewychowany pies biegający luzem do nas podejdzie? Trudno, potem pies przez głupotę właściciela będzie cierpiał. Ja się o cudzego psa martwić nie będę. A chyba w każdym mieście obowiązuje trzymanie psa na smyczy (a przynajmniej w Poznaniu). Jeżeli nie trzymasz, łamiesz prawo. Ot, tyle. Dodam, że mój pies bawi się z psami, ale z psami na smyczy po uprzednim pytaniu właściciela, czy można podejść. Proste. I do takich psów mój Scooby zazwyczaj nic nie ma. Ale latający stwór wkurza nie tylko mojego psa, ale również i mnie. Quote
ayshe Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 spelniam prosbe- :ja jestem pewna reakcji swojej suki w 100%:diabloti:.nieinteresuje mnie rowniez reakcja obcego psa.jesli sie na nia rzuci-bedize mial duuuzego pecha:diabloti:.jesli podleci warczac moja suka nie zareaguje jesli jej kaze nei reagowac.nawet jak jest brutalnie prowokowana-a ja zajme sie owym pieseczkiem:diabloti:. zatrzymam kazdy moment dzialan mojej suki.moge rowniez dac jej skarcic jakiegos psa i natychmiast wyhamowac. suka jest onka,arbeitem,jest adoptowana i ma 5,5 roku.:p. takze konia z rzedem oczekuje:evil_lol:. ps.uwazam jednak zem iedzy psiarzami powinny byc respektowane pewne gesty np.zapinanie psa na smycz.ja zapinam ostentacyjnie nie ze wzgledu na surykata tylko na obcego psa .bo wiekszosc psow to radosne dziamoty albo wachaja mi suke pod ogonem a to mnie moocno drazni jak trafi sie radosny lizaczo-kopulant. niedopuszczalne dla mnei jest puszczanie psow i podbieganei psow do moich jak moim rzucam pilke[zawsze odchodze na bok],i jak sa na smyczy.pies na smyczy=nie ma podbiegania do niego. Quote
Rinuś Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 [quote name='Ania&Psy']Z jakiej racji mam psu zakładać kaganiec? :lol: Bo jakiś niewychowany pies biegający luzem do nas podejdzie? Trudno, potem pies przez głupotę właściciela będzie cierpiał. Ja się o cudzego psa martwić nie będę. A chyba w każdym mieście obowiązuje trzymanie psa na smyczy (a przynajmniej w Poznaniu). Jeżeli nie trzymasz, łamiesz prawo. Ot, tyle. . U nas chyb nie obowiązuje to prawo :evil_lol: często mijam SM jak Brutus chodzi luzem...nawet słowem się nie odezwą...:roll: Quote
WŁADCZYNI Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 uncanny napisał(a):Skoro Pani pies jest agresywny i może być niebezpieczny proszę zakładać mu kaganiec. Będzie Pani miała zmartwienia z głowy. Poza tym mój pies nie zaczepia, tylko ewentualnie spokojnie stoi i czeka na mnie. Mam zakładać psu kaganiec dlatego że ktoś nie umie upilnować swojego psa?:crazyeye: Ja się nie martwie - pies odlatuje na kopach, następnym razem na mój widok zwykle jest już zapięty na smycz. Jak nie pomaga to jeszcze raz i jeszcze raz, dlatego z psem chodze zawsze w krytych butach, a nie sandałach. I właściciel ma okazję wysłuchać co myślę o takim prowadzeniu psa. Quote
ayshe Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 WŁADCZYNI-jakato ulga,balsam na moje serce ,ze nie jestem osamotniona na tym padole:multi::diabloti:.dokladnie takie jest tez moje stanowisko.jak moje sa na smyczy to won.aj ak ktos nei panuje nad pieskiem to niech zacznienad tym pracowac.jak mam mloda arbeitke onke ktora moze pokicac do psa to trzymam ja na smyczy.moj pies=moja odpowiedizalnosc. Quote
Juliusz(ka) Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 ayshe - Ty się nie zdziw jak pewnego pięknego dnia do Twoich drzwi zapuka 'dziewczyneczka lat 15' - tak wyglądam podobno:evil_lol:(ino na wyglądzie się kończy:diabloti:) z kobyłą na sznurku za plecami:lol: Ale widzisz - sama piszesz, że pomimo iż suki jesteś pewna stosujesz i wymagasz: 'mój pies na smyczy - to inny też' i w drugą stronę to samo. Bijcie mnie, linczujcie i 'róbta co chceta':diabloti: - ja NIE CHCĘ żeby obce psy do mnie podchodziły/podbiegały/zaczepiały/zapraszały do zabawy/obwarkiwały czy oszczekiwały będąc 1/2m od moich nóg(!). Nie i koniec. Jak mi się powyższe zamarzy, to spokojna głowa - dam znać!:cool3: Jasny gwint! Jak psiarze mają być postrzegani pozytywnie jeśli większość nie widzi problemu w tym, że ich psy są nieodwoływalne i mimo to biegają luzem... Quote
ayshe Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 zapraszam:cool3:. absolutnie sie nie dziwie niepsiarzom ze psiarzy nie lubia[oczywiscie generalizuje specjalnie] cale wejscie do bloku smierdzi moczem,klomby tez,na trawnikach pelno odchodow,obszczywanie samochodow to norma. pieski biegaja radosnie ,dziamia,skacza itd.a"psiarz"ma wsyzstko w diupie:cool1:.bo jego pies to swietosc. to bardzo wnerwiajace. Juliusz[ka]-zapinam swoje psyy na widok innego dlatego ze nie toleruje zeby ktorys z nich[w obecnym przypadku guuufniara:p]podbiegl do obcego psa.itd.zeby wachal albo lizal kogos w windzie.albo cokolwiek.nie lubie tego to moje tego nei robia. ps.zeby nei bylo:zaciskam zeby i daje wlascicielowi niuniusia ciapcia itp szanse.5 czasem nawet 10 minut jakwidze ze siestara:D.potem juz nie jestem mila ale rozumiem ze ktos ma problem albo jest ...no luzakiem [w sumei tez jakis problem;)]. Quote
uncanny Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 Ania&Psy napisał(a):A chyba w każdym mieście obowiązuje trzymanie psa na smyczy (a przynajmniej w Poznaniu). Jeżeli nie trzymasz, łamiesz prawo. Ot, tyle. Idąc tym tokiem rozumowania to jest też obowiązek zakładania kagańca psom - niezależnie od tego jakiej są rasy i czy są groźne, czy nie. Ale uściślając - taki obowiązek istnieje w niektórych tylko miastach. Teraz każde miasto samo ustala swoje "reguły" dotyczące psów, więc w jednym jest to smycz, w drugim kaganiec, w innym jedno i drugie, a jeszcze w innym może żadna z tych rzeczy. WŁADCZYNI... gdybyś kopnęła mojego psa dlatego że stanął kilka metrów od Ciebie i czekał aż do niego podejdę, sama dostałabyś nie tylko kopa. Brak słów dosłownie... właśnie takie zachowania miałam na myśli mówiąc o prostakach potrafiącymi posługiwać się jedynie wulgaryzmami. Jeśli dla Ciebie/Was taka sytuacja: pies biegnie sobie luzem, pod lasem, nagle na drogę wychodzi mu inny pies, ja reaguję przywołując psa, ten staje ale do mnie nie wraca, ja podchodzę i zapinam go na smycz, przechodzimy obok drugiego psa i one się do siebie nawet nie zbliżają na odległość 0,5 metra jest sytuacja wymagającą kopania psa to gratuluję. Mega-mózgi mamy w tym kraju... Oby tak dalej Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.