Jump to content
Dogomania

Proszę odwołać....


Recommended Posts

Posted

lupak napisał(a):

Kastracja powoduje przerost szyszynki, bo gonady, dokladniej hormony plciowe kontroluja jej funkcje wydzielnicze. A szyszynka wydziela melatonine - hormon, ktory hamuje tempo przemiany materii i aktywność ruchowa. Gdy szyszynka przerasta melatoniny jest wiecej - stad psy staja sie spokojniejsze (dlatego mysli sie o kastracji gdy psy maja tendencje do dominacji czy agresji) i maja wieksze tendencje do tycia. O ile zwiekszenie masy ciala mozna skutecznie regulowac dieta, o tyle zmiana w zachowaniu... wiadomo ze tutaj wiele tez zalezy od psychiki psa. Ale nie mozna z gory zakladac ze w zachowaniu cos lub nic sie nie zmieni, bo to zwykle okazuje sie dopiero "po fakcie". Kwestia osobnicza.

(...)

Rola ich jest szersza i nie do konca zbadana. Nie wiem jak u innych, ale u malamutow wystepuja problemy z tarczycą i to nie sporadycznie. Kiedys czytalam opracowanie na ten temat przy okazji klopotow malamuta. Po kastracji wyskoczyla tarczyca, pies sfiksowal i do konca zycia mierzenie poziomu hormonow i pakowanie w niego odpowiedniej dawki. Hormony płciowe utrzymywaly jako taką równowagę. Gdy ich brakło pies się posypał. Cieczki - mozna upilnować. Znam mieszkanie w bloku gdzie mieszka suka i 2 psy (wszystko hodowlane) i przez lata wpadki w domu ani na zewnatrz nie bylo.Tylko jest o wiele trudniej .


Co do tarczycy - moja suka kundel z dziada pradziada też tarczycowo się posypała po sterylce.
Kobietom po usunięciu jajników podaje się hormonalną terapię zastępczą, by zapobiec problemom tarczycowym - nie są to więc odosobnione przypadki... Podobnie zresztą bywa po menopauzie.
I nie ma co porównywać wpływu nadmiernego stosowania syntetycznych hormonów na organizm z całkowitym brakiem tychże hormonów.
Pies to nie klocki lego, że można sobie wyjąć co nam nie pasuje i nie będzie wpływu na resztę. To jest żywy organizm.

Posted

[quote name='sajtka'] Choć w świadomość psa co do faktu jaki zaistniał t.j. kastracji i jej skutków oraz żalu z tego powodu nie mogę uwierzyć

ja chyba nigdzie nie pisałam, że pies czuł żal w związku z faktem, że nie mógł być tatusiem itp ( to tylko próbowano mi przypisać) . Chciałam napisać tylko to , że moim skromnym zdaniem, mój poprzedni pies miał po zabiegu deprechę ( apatia, wycofanie, brak zainteresowania czymkolwiek) i że w konsekwencji przebytego zabiegu zachowywał się później zupełnie inaczej m.in nigdy już nie był radosnym i wesołym psem.. To, że odrzuciły go znajome suczki oczywiscie miało miejsce. A to, że w nowej roli ( kastrata) nie mógł się odnaleźć ( czytaj powrócić do stanu sprzed zabiegu) jest konsekwencją zmian jakie na trwale zaszły w jego psychice. To ja de facto bardzo żałowałam, że się tak zmienił i brakowało mi jego radosci ( ale w przypadku Karata nie było wyjscia) . A pies żył blisko 20 lat: 10 z jajkami i prawie dziesięć bez...
Ponieważ cytujesz moje słowa, to Ci odpowiem. Ja ufam w to, co napisałaś, niemniej mam prawo uznać, że źródłem "depresji" Twojego Karata, zmniejszonej aktywności czy zagubienia nie był uświadamiany fakt kastracji, co wybacz można było poniekąd wywnioskować z Twoich wypowiedzi, a prędzej jej skutki, kwestia tak poważnej choroby też moim zdaniem nie była tu bez znaczenia. Zatem w czym rzecz?

Posted

ja też się z tym zgadzam. Ale fakt, że on się zachowywał inaczej to dla mnie teraz jest wyłącznie przyczynkiem do zastanowienia się , a nie wykonywania sterylki z 'automatu", co może błędnie odczytuję z wypowiedzi na innych wątkach w ogólnosci...( uznając wszakże różne indywidualne powody) a temat rozrodczosci tutaj jakos się nie mnie wyzwolił ... w kontekscie nie-skutecznego-odwołania . za to sorry

Posted

[quote name='Juliusz(ka)']Nie rozumiem tego oburzenia...
sajtka nie pisze, że kastracja/sterylizacja jest ZŁA, ale że należy się zastanowić przed dokonaniem zabiegu.
Napisała, że JEJ pies się bardzo zmienił po 'stracie jąder' - ja to odczytuję jako dużo uproszczenie - strata jąder=zmieniona gospodarka hormonalna, a to MA ogromny wpływ na organizm i może mieć równie duży na psychikę!

DOKŁADNIE!!!!


Ludzie PISZCIE NA TEMAT!!!!!!!!
To forum jest chyba najbardziej zaśmieconym forum funkcjonującym w Internecie! A dlaczego? Bo zdecydowana większość użytkowników to "baby".

Posted

[quote name='uncanny']DOKŁADNIE!!!!


Ludzie PISZCIE NA TEMAT!!!!!!!!
To forum jest chyba najbardziej zaśmieconym forum funkcjonującym w Internecie! A dlaczego? Bo zdecydowana większość użytkowników to "baby".

To wejdź sobie na babskie forum na o2 :eviltong: Nie ma bardziej zaśmieconego, tam nie ma modów ani administratorów :diabloti:

A na temat: idę sobie ze swoją sunią. Podchodzi napalony kundelek, właściciel rozmawia z ludźmi, siedząc na ławeczce i słyszę: tyle tu tych agresywnych psów, niewychowanych, rzucają się... Nagle pan zorientował się, że patrzę się na jego psa nieprzychylnie i zaczęło się kacprowanie i chodźtuzarazowanie, oczywiście nieskuteczne. Podchodzi znajomy prawie-bezdomny kundelek i wącha moją sunię, potem próbuje wspomnianego Kacpra. Ten rzuca się na niego, atakuje agresywnie i goni przez pół osiedlowego podwórka, a ławkowe towarzystwo bardzo się śmieje... Naprawdę, to było żenujące, biorąc pod uwagę wcześniejsze ich narzekania :shake: To byli dorośli ludzie, około 40 - 50, sąsiedzi zresztą :angryy:

Skomentowałam to głośno do koleżanki, ale co to da... Taka mentalność. Wszyscy źli, a mój pies wspaniały, a ja taki dobry właściciel i w ogóle po co tamten pies podchodził.

Posted

[quote name='Juliusz(ka)']Nie rozumiem tego oburzenia...
sajtka nie pisze, że kastracja/sterylizacja jest ZŁA, ale że należy się zastanowić przed dokonaniem zabiegu.

Sajtka pisała, że jej pies nie mógł pogodzić się ze stratą jąder i z tym się kłócę... napisała, czemu ona nie chce kastrować swoich obecnych zwierząt... zgodzę się też, że NIE pisała, że kastracja to ZUO, napisała, że każdy ma wybór

Napisała, że JEJ pies się bardzo zmienił po 'stracie jąder' - ja to odczytuję jako dużo uproszczenie - strata jąder=zmieniona gospodarka hormonalna, a to MA ogromny wpływ na organizm i może mieć równie duży na psychikę!
Odnoszę wrażenie, że niektórzy/re forumowicze/ki ciachaliby/łyby wszystko co ma cztery łapy i nie ma uprawnień hodowlanych...:shake:

Jeśli to było też o mnie - potrafię uszanować tych, którzy nie chcą kastrować zwierząt, pod warunkiem, że ich nie rozmarzają bezsensownie :razz:

Mojego psa czeka usunięcie niezstąpionego jądra - względy zdrowotne - i poważnie zastanawiam się nad całkowitą kastracją.
Ale wątpliwości mam od groma...
To nie jest zabieg obojętny! A pamiętać należy, że NIEODWRACALNY!
I to jest tylko MOJA decyzja, czy go dam wyciachać, czy nie:mad:.

Z tym się zgodzę - to TWOJA decyzja i nikt nie ma prawa ciebie do tego zmuszać.. można co najwyżej namawiać :cool3:


edit:
bonsai - a doczytałaś fragment o towarzyskim ostracyźmie? Ja o tym słyszałam od kilku osób - wykastrowany pies 'stracił' w oczach suk, które zaczęły go olewać, nie chciały się z nim bawić, za to samce - lgnęły jak do miodu... i kastrat, który jeszcze nie zdążył się wszystkich samczych nawyków pozbyć, resztki hormonów w nim siedziały - po prostu głupiał... Ja się tego chole*nie boję właśnie...

Spotkałam się z tym w przypadku jednej suki, chociaż nie wiedziałam, jak to się nazywa

Posted

[quote name='bonsai_88']pod warunkiem że ich nie rozmarzają bezsensownie

Co do wzroku psów wyedukowana... Gorzej z ortografią.

Skończ już dziewczę te wywody dot. sterylizacji, albo stwórz na ich potrzeby oddzielny temat.

Posted

Co prawdziwego temtu tego topika.. o odwoływaniu...
moje psy nie chodza luzem miedzy innymi - zawsze sie ubepieczam jak lataja na flexi , maja być maxymalnie skupione na tym co robimy a nie psach , a jak cos ,biegnie mi do psa...
mojego odwoluje i..... chwytam za obroze .. i wolam - "Prosze odwolac psa"

Na poczatku ludzie mnie zlewali nie traktoali powaznie ... przkre to.. wszystko za sprawa lichego dziecieego wygladu i chba musislabym chodzić z datą urodznie na czole wbitą, bo przeradzalo sie to czasaem w docinki w stylu :
-dziecko zamknij się zobacz czy matka Cię nie woła.. itp...

Czesto mowily mi to rownieśniczki jak sie pozniej okazywało - lat 30 tona makijazu na twarzy- coz mnie mania tapetowania twarzy nie pasuje- i przez takie rzeczy ,czesto syatcja sie konczyła tym, ze noga odganiałam wciekle zaślinione burki....
i owszem piesek chcial sie przywitac tyle ze szczeka...
nie pozwole by moj tez sie tak witał bo zostalałaby obroża......

Ale cenie soie ludzi ktorzy nie zapinaja psów ,a le ów psiaki maja w nosie inne psy i nikt nikomu w droge nie wchodzi - takie przypadki sa niestety rzadkością...


Swego czasu sasiad chcial mi psy wytruć...czemu?
dlatego ze NAPEWNO(jego zdanie) sa tak groźne ze NAPEWNO -pogryza sasiadów...

Coz , czas leci , lata miajja , po 5 latach nigdy sie nie zdarzylo by moj pies zaatakował jakiegoś wpolmieszkanca bloku.

Dbam o bezpieczenstwo innych i swoje- oczekuje tego samego- zamist wyzwisk i ponizania bo ma się TEGO psa......

A najlepsze(jesli moge tak napisac)- sa momenty gdy właściel boi sie zabrać swoje właśne rozwścieczone zwierze....
kiedys atakujacy JRT - pogryzł mi noge... pani powiedziala ze to moja wina... coz jej piesek był luzem... w ciemnej ulicy , nie reagujacy na wolanie- ona sama zamarła w starchu gdy jej psiak dziabnał ja w reke gdy chciala go zabrac - i tak uzerałam sie 20 minut chyba z moim wowczas 36 kg psem- który był po łapach gryziony, ja po nogach bo chcialam malego odpedzić....
Wiadomo nie puszcze- bo w gazetach by było apbt zagryzł pieska... i juz.. ale ze piesek pogryzł psa i mnie nikt by nie napisał...
moj w kagancu na krótkiej smyczy kolo nogi jak bozia przykazała.. a takiemu wolno wszystko.... a TAKIEMU nawet bronić sie nie wolno..... czyż nie?

Posted

tak na szybko napiszę ...
Sajtka , nie jestem tu administratorem mam prawo pisać jak każdy user .. to gwarantuje mi regulamin .....
pisałaś , że Twój pies miał depresje po tym jak zobaczył , że nie ma jąder .. oraz , że jak się Twoja suka sparzy z Twoim psem , to będziesz miec podchalanki .. bo tak los chciał ... ani z jednym ani z drugim się nie zgadzam ... bo to bzdury
Uncanny , baby to masz w nosie ...
Juliuszka , czytaj ze zrozumieniem , zanim wyskoczysz .....

EOT


a co do odwoływania , mam szczęście mieszkać na wsi , gdzie nie ma tabunów psów .. a w mieście mało kto ma odwagę pościć swojego psa do moich prosiaków ...
czasem mnie wkurza rasizm do ras jakie mam , a czasem ten rasizm jest zbawienny ;)
dwa jak pies atakował mojego psa , to jak Juiluszka , nie jestem psiarą , moje miłosierdzie sie kończy ....
Niestety mamy chamstwo , póki nie będzie wysokich kar za puszczanie psów luzem gdzie się da , nie będzie kar za posiadanie agresora , terroryzującego okolicę .. będziemy sie borykać z problemem idiotyzmu ....

Posted

Apbt niestety to smutna prawda - TTB nawet jeśli się tylko bronił, to i tak jest winny :(...

Ps. ja z odwoływaniem psa na cudzą prośbę nie mam problemu - Birma jest spuszczana tylko jak nikogo nie ma w zasięgu wzroku, ew. jest za płotem... wolę ją złapać i spytać się czy można puścić niż żeby obcy człowiek się męczył ze swoim psem

[quote name='uncanny']Co do wzroku psów wyedukowana... Gorzej z ortografią.

Skończ już dziewczę te wywody dot. sterylizacji, albo stwórz na ich potrzeby oddzielny temat.

Wiesz... zapomnienie przecinka to interpunkcja, nie gramatyka... :evil_lol:

Posted

Coż ja wygody swojego podwórka nie mam , jeste zmuszona sie uzerać - ale na litosc boską, ludziom czasem nie zal psów...
sami uciekają kiedy robi sie goroca... by nie widzieć a ktos zostaje z krwawą jadką... boli mnie z emusze sowjego psa podduszać.. bo inaczej była by mokra plama z agresora , nawet w kagancu jest wstanie zabić psa bedac zaatakowanym.
ludzie nie pomyśla nawet przez chwile- maja na wszystko wyj****- ane.
ludzie bez psów sa tak samo straszni.. kiedys moja suka siikajaca na trawie, dostała w ryj torbą z zakupami...
ot mijała nas pani i z partyzanta jej siekła.. krzyczacz TO MORDERCA!
nosz kutwa!
Lee jest psem opanowanym nie zrobiła nic tylko sie zdziwila. owszem, przyznaje mnie poniosło ale chyba słysznie i pani usiadła sobie na schodkach bloku obok... najlepsze ze znam ją od dziecinstwa....
od tej pory omija nas...

Ale gdyby to był inny pies - wystaszony z nie nacka zaatakowany kobiete w lesnej gorze by nie poskładali.... ech... szkoda ze mozgu nie mozna kupić...

Posted

Apbt, zaczynam naprawdę bardzo, ale to bardzo Ci współczuć.

:-(

Zerowym pocieszeniem jest pewnie fakt że w sumie przeróżne psy są atakowane przez rozmaite "mój-piesek-tak-już-ma" :angryy: pieski. Tyle, że im większy pies o większym popędzie walki pada ofarą takiego napadu, tym mocniej właściciel - o ile jest odpowiedzialny - obrywa - bo bardziej stara się nie dopuscić do zwarcia.
:cool1:

Pocieszę Cię (słaba to pociecha) że takie rożne historie przytrafiają się też właścicielom Cosi, tych dobrze wychowanych też - akurat patrzę na sprawę siedząc okrakiem na barykadzie, mając i dużego, i małe psy. :lol:

Zwłaszcza jak wyjdziesz z trzymiesięcznym Cosiem ktory to Coś jest wówczas wielkości sporego chomika mniej więcej - masz pewnośc że na dziesiątym metrze Waszego spaceru wleci na Was spasiony labrador ktory będzie po Cosiu radośnie skakać łamiąc mu kręgosłup, przy złapaniu przez Ciebie Cosia na ręce złamie zaś kręgosłup Tobie, usiłując wyrwać Ci szczeniaczka z ręki - właściciel zaś najpierw zapewni Cię że "on chce się pobawić", potem zaś, gdy powiesz co może sobie zrobić z tą zabawą, wyglosi do Ciebie wykład o socjalizacji (o ile jest użytkownikiem Dogomanii :cool3: ) albo podsumuje kim to nie jesteś z uwagi na samo posiadanie Cosia. :evil_lol:
Choć na ogół przemazuję się przez okoliczne ugory w strojach nader roboczych typu kamizelki treningowe i obszarpane dżinsy, a nie, dajmy na to, skórzana czerwona minispódniczka i botki na wysokich obcasach :lol: - to kilka razy sam fakt że wędruję z Cosiem uznawanym za psa luksusowego (?) powodował iż otoczenie precyzowało jakiej-ż to nie jestem proweniencji i czym oto się w życiu zajmuję (konkretnie: k....* na pewno bo tylko k....* takie psy mają). :mad:

Reasumując - nikomu nie jest za łatwo... :lol:

Posted

haha to meliniarskie psy mam :)

fakt- nie jest łatwo zyć ... czasem mysle niech sie dzieje wola nieba , po ostanim stanie przed zawalowym(chyba - bo czulam jak serce mi staje i zemdłamałm w domu - po tej akcji z JTR)
Ale kurde nie mam serca.... heh.... tak puścić.. choc jesli tfu tfu , kiedys sytacja mnie to do tego zmusi nie wiem co zrobie.

kiedys pod tesco o 22.. moj Tz był
z sorem polatac. patzry idzie koles z rotkie... odwolal sora- mysli przejdzie , puszcze psa niech dalej biega...
a koleś na to "BIERZ" to rottka...
jak sie TZ odwrocil , Sor się wyrwał....


TZ- złapał Sora cudem odzielił , biedny Rott, pognał gdzies zakrwianiony :(
sora do drzewa przywiiazał, i oddalajacego sie gdzies właściela nawalonego słukł na kwasne jabłko.... az mial kostkizdarte :roll: , jedyny raz go pochwalilam za uzywanie miesni :)

Posted

[quote name='Vectra']Juliuszka , czytaj ze zrozumieniem , zanim wyskoczysz .....

Vectra - czy Ty mi możesz napisać dlaczego ustawicznie mi wmawiasz , że NIE czytam ze zrozumieniem?!

Może to taki Twój sposób 'na odczepkę' jak argumentów brakuje, co?:diabloti:

Przeczytałam posty kobiety, która ewidentnie NIE była zadowolna ze skutków kastracji i choć może w pierwszych postach źle w słowa ubrała swoje odczucia - ja ją rozumiem!
I na dzień dzisiejszy - Jago będzie miał usunięte niezstąpione jądro, a to, które jest 'na swoim miejscu' - ZOSTAJE!
Dlaczego? Ano dlatego, że się naczytałam, nagadałam i nasłuchałam CO się MOŻE dziać po kastracji! I ja ryzykować nie mam zamiaru.

Swoją dorgą - DLACZEGO TWÓJ PIES NIE JEST WYKASTROWANY?:diabloti:

Apbt - jasny gwint... to się Twojemu TŻowi nieźle ciśnienie musiało podnieść... Szczęście w nieszczęściu, że to on - nie Ty - się w takiej sytuacji znalazł... Tutaj mała ;) kobitka mogłaby sobie po prostu nie poradzić...:shake:

Posted

[quote name='sajtka']Vectra , ja wiem, że Ty tu nadajesz ton jako administrator. Ale byłoby fajnie , gdybys zamiast używania radykalizmów typu np bzdury czy te efektowne podsmiewania, zwyczajnie napisała, że uważasz, że nie mam racji albo się nie zgadzasz, bo ... Wtedy dyskuja jest b. merytoryczna a nie tylko obliczona na efekt, czyli sromotną klęskę adwersarza.
A powiem Ci cos wiele więcej, na co patrzę z perspektywy wieku i osobistych doswiadczeń, że nie moglismy z mężem mieć dzieci. Nie miałabym nawet odwagi nikomu ani niczemu odebrać jego rozrodczosci. Nie potępiam np rodziny bezmyslnie produkującej dzieci,choć nie ma co do garnka włożyć, bo zawsze można jakos jej pomóc; Ale jednoczesnie sama jestem za byciem odpowiedzialnym i jestem osobą odpowiedzialną; tak jak rodzice winni być odpowiedzialni za swoją płodnosć, tak i własciciele psów za rozrodczosc swoich zwierząt. Tyle i tylko tyle. Ale niech decyzja o sterylizacji/kastracji ( póki co nie obowiązkowej) będzie również suwerenną decyzją posiadacza. Od razu ucinam kolejne zarzuty ;potępiam rozmnażających zwierzęta z chęci zysku lub bezmyslnosci ( nieupilnowanie).
a powinnaś potępiać...bo dla mnie ludzie, którzy się nie zabezpieczają i kobieta, która rodzi 5 dziecko a nie ma pieniędzy na nic to zwykłe menelstwo...a potem wszyscy się dziwią, że chodzą złodzieje i mordercy po ziemi...

a to nt rozrodczości to co miało znaczyć?Ja mniej więćej 2 razy w tyg mam prośby odnośnie krycia jakiejś suki moim Brutusem...ale nie zgadzam się...bo nie toleruję bezsensownego rozmnażania psów...mało ich jest w schronach?
Brutus nie był nigdy tatusiem i nim nie zostanie i myślę, że nie wpadnie z tego powodu w depresję :p ciąć go nie mam zamiaru bo mam nad nim pełną kontrolę i wiem, że bez mojej zgody i wiedzy nie pokryje żadnej suki.

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):


Swoją dorgą - DLACZEGO TWÓJ PIES NIE JEST WYKASTROWANY?:diabloti:


a to nie wiesz :crazyeye: żeby nie wpadł w depresję , po stracie jąder :eviltong: o co by sobie łapki tylne obijał :cool3: no i suki by nie miały co polerowac ...
suki są wykastrowane :evilbat:


Apbt_sól , brawo dla TZ :klacz:

Posted

[quote name='Juliusz(ka)']

Swoją dorgą - DLACZEGO TWÓJ PIES NIE JEST WYKASTROWANY?:diabloti:


właśnie może dlatego , że Vectra ma nad nim kontrolę...a poza tym Franiu idzie na repa więc po co kastrować ?:razz:

Posted

Kastrowanie , nie lekarstwem na agrsje... reguły nie ma i nie bedzie...
mam psa kastrowanego 1,5 temu.... dalej jest "game"- bardziej niz ten z jajami gdy do niego probuje startować.
Bo albo to coś jest we łbie labo w jajach.... oto jest pytanie.
ja mam tez problemy z Sorem, bo dla mnie za wielki, za silny- przerośniety, ale kurde-- jak mnie skreci złosć, ryja wydre az sie bloki tzresa i lepa , pies rowna... czasami trzeba innych boźców niz po cichu rownaj;)
w małym mieszkaniu w 3 TTB ktore rozwala energia chyba bym sie w kuchni powiesila, jak bym klikac miala-co mi radzono;)





Dziewczyny Tz- sie nie patyczkuje - leje w morde i nie patrzy czy zeby ida jak psy gdzieś widzi w złej sytacji a ludza maja to olane...
wariat- potrafi auto zatrzymac i obce psy rozdzielac a ze kawał chlopa jakieś 120 kg przy prawie 2 m wzrostu, z głosem niczym dzwon - to psy ogony pod siebie i szczają;)

Posted

[quote name='Vectra']a to nie wiesz :crazyeye: żeby nie wpadł w depresję , po stracie jąder :eviltong: o co by sobie łapki tylne obijał :cool3: no i suki by nie miały co polerowac ...
suki są wykastrowane :evilbat:

Tradycyjnie w żart wszystko obrócone...

Franek na repa idzie? Powodzenia życzę - bez podtekstów(!).

A może sajtki zwierzaki też hodowlane?

Powskakujmy wszyscy do jednego wora - a jak!
Nie ma hodowlanki (w planach takowej) - CIACHAĆ!

A prawda taka, że im bardziej się temat steryzlizacji/kastracji drąży, tym więcej wątpliwych kwestii wyskakuje... bo niby GENERALNIE wszystko 'styka' ALE : 'zdarzają się takie a takie przypadki'. Więc jak dla mnie - jeśli nie ma wyraźnych wskazań medycznych - po co przy organiźmie (i psychice!) majstrować?

Powyższe odnoszę do psów/suk w rękach ODPOWIEDZIALNYCH ludzi.

edit:
Apbt - ło matko... to Ci chłopa pozazdrościć można :D a poważnie - i tu jest w wielu sytuacjach 'pies pogrzebany';)
Przed TAKIM Panem to właściel-idiota może poczuć respekt... mała kobitka z psem na smyczy - stracona pozycja z punktu :mad:

Posted

Juliuszka , dziękuję .. mam też suczkę :) idzie na hodowlankę ... jednak ja się nie znam na genetyce i mój Franio jej pokryć nie może ... jest jej pół bratem ...
Zanim ją wzięłam , tak przygotowałam domek , a mam tylko 60 metrów , a nie 300 ;)
abym mogła je rozdzielić na czas cieczki , jeśli będzie to nazbyt dla psów uciążliwe .. Franek lub Mania zostaną wykastrowane ...
Ale do jasnej , ciasnej .... nie wierzę w cuda i ślepy los .... o tym pisałam , odnoście postów Sajtki ... bo pisała iż może nie upiłować , nie chce rozmnażać :niewiem:

Ja nie mówię , że wszystkie ciachac .. jak już ktoś nie chce sterylizowac , nie musi , ale niech będzie odpowiedzialny ....
Ja kastruje dla własnej wygody to raz
Dwa , dla dobrego samopoczucia par mieszanych ...

Apbt , no powinnaś klikać :diabloti:

Już pisałam wg mnie kastracja zmniejsza tylko i wyłącznie , a raczej likwiduje , popęd seksualny ... nic więcej ... są różne psy bardziej napalone ;) i mniej ...

PS a co do Frania jako taty :hmmmm: chyba bym po nocach nie spała , że dzieci mojego psa źle trafiły :evil_bat: ;) szczególnie , że rynek się przesyca i niestety już trafiają te psiaki do schronisk.
I to co pisała Sajtka , że Podhalany trzymają na łańcuchach ..... szkoda , bo to ładne psy ..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...