Jump to content
Dogomania

Proszę odwołać....


Recommended Posts

Posted

Co do słuchania się suk z cieczką - moja tez słuchała, ale w czasie przed i po dniach płodnych - faktycznie w tym czasie chodziła luzem. Niestety w czasie dni płodnych miałam świadomość że nie do końca nad nią panuję, i nie puszczałam luzem. Była to suczka bardzo dobrze wyszkolona i odwoływalna na 100% od kotów, walki, zabawy, dzikich zwierzat itp.

Posted

gagata napisał(a):
Martens, a ten pomysł z Good Citizen Dog jest całkiem fajny - możno to jeszcze poszerzyć: Pies nie ma egzaminu? To nie ma prawa chodzić bez smyczy i już...bo nieodwoływalny...


Tylko wypadałoby ustalić jakis wiek, od którego obowiązuje ten zakaz. Bo trochę nieżyciowy byłby przepis przepis, że 2-miesięczny też musi być bezwzględnie zasmyczony, bo... nie ma egzaminu :lol:

  • 2 weeks later...
Posted

ja dzis po wyartykułowaniu ,,prosze odwolac psa " , zlapaniu psa , wyartykułowaniu ,,prosze bardziej pilnowac psa, stoje tu i czekam a pies biega w lewo prawo ,a pani nie wiadomo gdzie jest " usłyszalam ,,wie pani co , nie sie pani odpier....i" . usłyszalam to od pani mysle po 40ce ,milo wyglądającej . niestety na skutek dalszych komentarzy pani usłyszala ode mnie na do widzenia tez mile slowa az wstyd. wychodzi na to ze nie powinnam zwracac jej uwagi, musiala przeze mnie wracac sie po psa (no mysle ze dolozyla ze 40 m spaceru) i jeszcze sobie pozwolilam skomentowac, bezczelny typ ze mnie .

Posted

Strasznie bezczelna kobieta :shake: Tacy są najlepsi. Ostatnio podbiegła do mnie i moich psów mała suka, agresywna do wszystkiego, zawsze luzem. 10 metrów dalej stoi właściciel. Ja wyszłam przed swoje psy, postawa grożąca - suka zwątpiła i zawróciła. Właściciel w śmiech - o patrzcie, wystraszyła się. :cool1: O odwołaniu nawet nie pomyślał, po co, taka mała, nic nie zrobi! Ale z bezpośrednim chamskim komentarzem nigdy się nie spotkałam...

Posted

Ja na szczęście nigdy jeszcze nie zostałam proszona o zapięcie psa, sama tez nigdy nie prosiłam. Kieruję się po porstu zasadą, że jak pies jest na smyczy to ja zapinam swego, a jeśli jest wolny to po przeanazliowaniu innych warunków też ewentualnie mogę mojego zostawić wolno (co się dzieje rzadko).

Ale przyznam, że jeśli już się zdarzy sytuacja, że zostane zaskoczona, albo nie zdąrzę i już mój jest przy innym psie - to najlepszą metodą jest odwrócenie się i odejście lub nawet odbiegnięcie w inną stronę. Gdybym podeszła i jeszcze złapała za obroże - awantura byłaby na pewno. Zresztą mój jak biega wolno to zawsze w kagańcu.

Nigdy też nie zdażyła mi się sytuacja by podbiegł do nas pies z ewidentną chęcią bójki. To pewnie wina tego że mam ONa więc większość ludzi zabiera zaraz swoje psy, a ponieważ rzadko spotykamy psy większe od mojego - zazwyczaj małe kundelki - to niewielu z nich ma odwagę podejść nawet mimo tego, że Kendo się kładzie.
I w sumie nie przeszkadzają mi te podbiegające psy. Dla mnie to jest możliwość nauczenia mojego psa kulturalnego zachowania w stosunku do psów (bo o to, że nie zaatakuje suki czy szczeniaka jestem spokojna). Oczywiście nie odbywa się to na zasadzie poszukiwania po mieście piesków do konfrontacji, bo może teraz mój nie rozerwie go na strzępy. Ale jestem dumna z postępów jakie czyni.
Żałuję, że nie ma psich kumpli i że nie ma miejsc gdzie można puścić psy niech biegają. Zawsze (co mnie bardzo denerwuje) jak jest duża łąka, z dala od dzieci, samochodów i ludzi, idealne miejsce do wybiegania psa - to na środek właduje się ktoś z pieskiem na smyczy. Wtedy muszę zapiąć mojego bo może do niego polecieć, a przecież skoro nie mam zamiaru spuszczać psa to mogę z nim iść w każde dowolne miejsce - po co od razu na dużą łąkę z której i tak nie "skorzysta"

No niestety mój nie jest posłuszny w obecności innych psów. Mam dokładnie ten sam problem co dziewczyna kilkanaście stron wcześniej - będę musiała zakupić polecaną książkę. Mam nadzieję, że to ogromne zainteresowanie pieskami przejdzie mu z wiekiem

Posted

byłam z psem w mieście, którego niestety nie znałam przepisów, ale rzecz miała miejsce przy blokach i szkole więc nie sądze, żeby tam można było puszczać psy bez smyczy.

Zaczął zbliżać się do nas pies, właścicel oddalony. Pies już bardzo blisko, idzie na nas, więc proszę właściciela, żeby go odwołał. On nic, zero reakcji. Obcy pies zaczyna warczeć, ponawiam pytanie, właściciel nic. Stanęłam między moim psem a obcym, obcy zaczyna warczeć jeszcze bardziej, ponawiam prośbę, właściciel nic. W końcu oboje poszli dalej, ale poczułam się taka bezsilna, co można wtedy robić

w tym samym miejscu też kogoś prosiłam o odwołanie i usłyszałam 'ale on nie posłucha' więc spytałam ' to dlaczego pan go puszcza??'. Zagwizdał, pies nic, znowu musiałam stanąć między nimi, aż pies zrezygnował.

Najgorszy jest ten brak reakcji, totalne olewanie i brak odpowiedzialności:(

Posted

Jak ostatnio ćwiczyłam z Birmą chodzenie bez smyczy [na starym, nieużywanym boisku zajętym przez psiarzy] podbiegł do nas obcy psiak. Poprosiłam o odwołanie go [nie koniecznie zapięcie na smycz.. po prostu zabranie od mojej suki] to usłyszałam, że.... moja też jest spuszczona, więc ich pieseczek będzie biegał gdzie mu się podoba. Różnicy między spuszczonym psem przyklejonym do nogi, a spuszczonym lecącym 10 metrów przed właścicielem nie zauważono :diabloti:.

Dzisiaj zaś spotkałam znajomą panią, właścicielkę Wafla, z jej [nieznaną mi wcześniej] koleżanką. Obie z psiakami. Rozmawiamy nt. chamstwa innych psiarzy, więc poruszyłam temat odbiegających psów [pies tej drugiej pani wcześniej - zanim zauważyłam obie kobiety - przybiegł do Birmy]. Oczywiście obie panie zaczęł się ze mną zgadzać, że podbiegające, niebezpieczne psy są przekleństwem innych psiarzy... PO CZYM niedaleko, w lesie przechodziła [znana mi z widzenia, więc wiem dokładnie] ok. 8-miesięczna sunia Cane Corsa z ok 15-letnim właścicielem. Jak tylko ich zauważyłam to Birma i Wafel [mimo że to ok. 3-4 miesięczy szczeniak] zostały odwołane i posadzone na tyłkach. Tylko Max wystartował do dużej już suni. Jak zwróciłam uwagę właścicielce Maxsa to usłyszałam, że... on wróci. Już nie wytrzymałam i opie*rzyłam ją za to, że przez jej lenistwo biedny chłopak musi się szarpać ze swoim psem :angryy:. Fakt, że chłopak umiał sunię utrzymać niczego nie zmienia. O dziwo po mojej "delikatnej" uwadze Max został zabrany :evil_lol:.

Posted

W sumie fajny jest ten wątek - można się tu pożalić :)

Pamiętam dwie sytuacje, któe strasznie podniosły mi ciśnienie. Niestety należe do osób, które po "akcji" całą drogę idą i w myślach powtarzają świetne, błyskotliwe odzywki i jak ja to mogłam się odciąć...

Zaraz za ulicą mam park. Na ławeczce siedzą sobie dwie starsze panie ze spanielem i rozmawiają. Chcę koło nich przejść bo idę w tamtym kierunku. A ponieważ wiem, jak się może zachować mój chojrak biorę go na zewnętrzną i pakuję smakołyki i tak sobie idziemy...
Widzę, że pani spaniela podciąga na smyczy, tak, że siedząc przednimi łapami prawie nie dotyka ziemi.
I gdy się mijamy spaniel już nie pamiętam czy się rzucił, czy zawarczał. Mojemu na tamtym etapie wiele nie brakowało, coś na zasadzie "żaden kundel nie będzie sobie na mnie warczał" i zareagował tak samo.
I nagle spaniel urwal się z łańcuszka i podbiega do nas. Zaczyna krążyć w okół i chyba próbował ugryźć Kendo w łapy.
Nie mogłam iść dalej bo pies mi się wyrywa, rzuca. Pani oczywiście próbuje złapać spaniela i wreszcie jak jej się to udaje mówi: taki agresywny pies powinien mieć kaganiec, bo mój jest młody i chciał się tylko bawić...

Druga sytuacja mija nas pan z małym yorkiem bez smyczy. MAły podbiega, ale pan metrów od nas bierze psa na ręce i puszcza gdy jest za nami. Ja już wcześniej skracam smycz na tyle aby pies był blisko przy mnie, tak aby go kontrolować...
W momencie podnoszenia psa na ręce mój się nim zainteresował i warknął, ale na tym koniec idziemy dalej... A pan na to, że taki niebezpieczny pies powinien mieć kaganiec.
Dodam, że u mnie w mieście pies ma być albo na smyczy albo puszczony wolno ale w kagańcu. Chyba jedynie psy ras agresywnych muszą mieć kaganiec choć nie jestem pewna.

Wiem, że mój pies nie jest święty, dlatego zawsze go pilnuje i kontroluję, ale te dwie sytuacje nauczyły mnie jednego:
Że mały piesek ma prawo biegać wolno, podbiegać do psów bo przecież i tak jak wyrządzi jakieś szkody to będą one niewielkie, natomiast duży pies ma miec kaganiec, krótką smycz i broń boże nie może nawet okazać niezadowolenia, że jakiś pies do niego podbiega...
Spotkałam w Tychach tylko jednego psa, malutkiego, który miał kaganiec i biegał wolno. Pan wtedy powiedział:
- proszę się nie bać, on nie jest agresywny, ale ostatnio dostaliśmy kolegium za brak kagańca i już wolę nie ryzykować...

Posted

u nas w Zakopanem też jest taka mała sunia w kagańcu... Niestety to jest efekt FOBII na jaką zapadli ludzie w Polsce w związku z psami....Dobry pies to taki który jest w kagańcu i dla pewnosci jeszcze na łańcuchu, choć często / zwykle psa prowokuje człowiek ( dziecko ) swoim zachowaniem... Szkoda , że w szkołach tylko pokazuje się/uczy o żółwiku ( pozycja jaką należy przyjąć, aby w wyniku pogryzienia jak najmniej ucierpieć), a nie uczy dzieciaków jak się zachować idąc obok zwierzęcia, aby go nie sprowokować..

Posted

Dokładnie.Kilka razy dziennie mija nas dzieciak,który albo 'warczy" na mojego psa i ucieka za mame,wymachuje badylem kiedy sie mijamy,zaczyna podskakiwać,piszczeć,przebiega prawie po pse.....Raz na 10 przypadków rodzic widząc osobę z psem upomina dziecko ,że obok psa przechodzimy pewnie i spokojnie,przestajemy wymachiwać różnymi przedmiotami,itp.jest u mnie z całej wielkiej gromady osiedlowych dzieciaków chyba 2 ,którzy odpowiednio sie zachowują mijając z psem.

Posted

mnie się zdarzyło tylko raz w przeciągu ostatnich 6 lat widzieć zdyscyplinowanie dzieciaków przez ojca ( zresztą wszyscy byli z Niemiec) widząc,że idę z dwoma psami ( z czego podejrzewał moją sukę, że jest agbaszem) nakazał dzieciom sie uspokoić i ZEJSC mi z drogi... Poza tym : polska norma: rozwrzeszczane i rozbrykane dzieciaki które mają ochotę podbiec, pogłasakać czy złapać za ogon , które powinny isc za ręką z mamusią a idą kilkanascie metrów od niej; po własnie zakończonym sezonie mam szczerze dosyć bycia darmową atrakcją w Zakopanem...:angryy:

temat jest o odwołaniu psa, a jakie problemy są z odwołaniem dzieciaków to wszyscy wiemy... A dzieciak z opisu twojego powinien być przez matkę wychowywany ( pouczany), ale cóż...

Posted

14ruda napisał(a):
Dokładnie.Kilka razy dziennie mija nas dzieciak,który albo 'warczy" na mojego psa i ucieka za mame,wymachuje badylem kiedy sie mijamy,zaczyna podskakiwać,piszczeć,przebiega prawie po pse.....Raz na 10 przypadków rodzic widząc osobę z psem upomina dziecko ,że obok psa przechodzimy pewnie i spokojnie,przestajemy wymachiwać różnymi przedmiotami,itp.jest u mnie z całej wielkiej gromady osiedlowych dzieciaków chyba 2 ,którzy odpowiednio sie zachowują mijając z psem.

A ile razy psiarz widząc takie dziecko pouczy matkę i/lub dziecko, jak ma się zachowywać. Wiem, ze dla kogoś kto ma psa, to takie oczywiste, ale jak ktoś nie ma styczności z psami i co gorsza wyobraźni, to warto byoby czasem pomóc takiej mamusi ;)

Posted

zerduszko napisał(a):
A ile razy psiarz widząc takie dziecko pouczy matkę i/lub dziecko, jak ma się zachowywać. Wiem, ze dla kogoś kto ma psa, to takie oczywiste, ale jak ktoś nie ma styczności z psami i co gorsza wyobraźni, to warto byoby czasem pomóc takiej mamusi ;)


Do tego trzeba odwagi, bo młode mamy są nieraz bardziej zajadłe niż najbardziej kłótliwi dogomaniacy :evil_lol:

Posted

oj taaak ,np moja kuzynka :mad: ,biada wam warszawiacy ją spotkac na spacerze z psem . kiedys mielismy długą dyspute przy bodajze swiątecznym stole , na szczescie wiekszosc rodziny psiarze i poparli mnie ze jest g...a , gdy stwierdzila ze jesli ktos jedzie z góry windą z psem , winda sie zatrzymuje na jej piętrze , to na widok jej i dziecka ,osoba z psem powinna wysiąsc , i ... schodami, albo jak winda wroci skorzystac. na ulicy tez psiarz z idącym psem na smyczy powinien przejsc na drugą strone na widok matki z dzieckiem , albo rozpłynąc sie , kolo placu zabaw nie mozna nawet psiarzom przechodzic ,no i wiele wiele innych teori jeszcze snuła jak potłuczona . dziecko rwalo sie do glaskania spokojnych psów , ale mu nie wolno bylo dotknąc . od tamtej pory staram sie omijac ją na spotkaniach rodzinnych bo jak znów wejdziemy na niebezpieczny temat to nie zdzierże :evil_lol:

Posted

Martens jako młoda matka i kłótliwa dogomaniaczka.... dziękuję za docenienie :diabloti::evil_lol:

Ja się dzisiaj znowu musiałam podenerwować na innych psiarzy... pan od jednej suni ONa [przecudownej Bonity o wspaniałym wyglądzie i jeszcze lepszym charakterze :loveu:] ma wybaczone - Bonita prawie codziennie bawi się z Birmą, a na dodatek byłam na naszym stałym miejscu spotkań. Po prostu pozwolił pobiec suni, żeby się pobawiła [jestem jedyną, która zawsze przyprowadza psa przy nodze :diabloti:]. Niestety dzisiaj miałyśmy frisbee, które Birma postanowiła bronić. Obeszło się bez rozlewu krwi, bo Bonita się nie stawiała :multi::evil_lol:. Następny był pan z bokserem [na smyczy] - ponieważ nie chciałam przerywać z Birmą ćwiczeń [to już było posłuszeństwo, a nie frisbee] to kazałam jej usiąść i skupiłam ją na sobie :cool3:. Wszystko było dobrze do momentu, kiedy pan nie przeszedł metr od nas i młoda nagle wystartowała do boksa. Została szybko odciągnięta i nazwana przez pana osłem. Oczywiście przeprosiłam... szkoda tylko, że ćwiczyłam na wielkim, pustym boisku i NAPRAWDĘ dało sie przejść ciut dalej, a nie leźć prosto na nas :roll:. Kolejni byli właściciele z sunią [wyglądała jak flat] - też na smyczy. Birma znowu posadzona na tyłku przy nodze i ładnie skupiona. Ponieważ tym razem ludzie szli prosto na nas to przytrzymałam młodą za obrożę... na szczęście, bo w momencie jak suni pozwolono [nie pytając mnie o zdanie! powiedziałabym, że młoda ma nietowarzyski dzień i może zaatakować] obwąchać Birmę to tej wariatce znowu nie wytrzymały nerwy i ruszyła o mały włos mnie nie przewracając [bo silna jest bestia :mad:]. Na szczęście sunia została zabrana, a młoda na nowo śliczie się na mnie skupiła :multi:. Później właściciele flatki odserwowali z odległości 5-10 m [grupka się trochę rozsypała :lol:] jak na nowo ćwiczę z Birmą :cool3:. W pewnym momencie aż oklaski dostałyśmy :lol:

Posted

a zauważyliscie taką prawidłowosć, że jak masz ochotę na odrobinę izolacji i wybierzesz z daleka odludne miejsce to nagle akurat obok wszyscy naokolo muszą przechodzić, podbiegać itp
Ja mam teraz mały domowy pasztecik, bo mój mąż złamał nogę i sama spaceruję z dwoma psami ( samiec na uwięzi na wszelki wypadek i dla pewnosci, suka luzem) i to niestety z braku czasu w dosc ruchliwym miejscu : rano dzieci idące na skróty do szkoły itp... Niedawno mijałm duuużym łukiem panią z bokserem ( moje oba psy nie znoszą bokserów, pomne na różne przygody z przeszłosci) , która akurat rozsiadła się 'na szlaku". Więc idę, idę dookoła ... aż tu nagle babsko rzuciło w moją stronę cos do aportowania i jej suka podleciała wprost pod moje nogi i paszcze psów... Baba miała tyle możliwosci rzucania gdziekolwiek, akurat nikogo z psami dookoła poza mną a zrobiła taką głupotę... No i oczywiscie padło z jej strony słynne, że moja nic nie zrobi... własnie wtedy gdy jej suka podbiegala , co moje uznały za ewidentną prowokację... Akurat niechęć obu moich psów do bokserów bierze się stąd , że oba zostały napadnięte i gryzły się z ... tzw łagodnymi bokserami , które zaatakowały pierwsze ( może dla tego, że boksery nie odczytywały własciciwie komunikatów); pies dawno (jak miał ok 6.miesięcy), a ze dwa miesiące temu moja suka ( bokserka wybiegła nagle zza bloku i autentycznie rzuciła się na moje strachajło). A babie , cóż posłałam takie spojrzenie z gatunku tych co to bazyliszek by się nie powstydził ... Na szczęscie udało się mi utrzymać psy w ryzach... tylko chwilowo trochę ochrypłam... A babsko nawet swojego nie zawolało...

Posted

To naprawdę świetny pomysł rzycać aportem pod łapy dwóch obcych psów po czym radośnie krzyknąć" moja nic nie zrobi". Niektórzy wyprowadzając swoje psy zostawiają w domu zdrowy rozsądek i wyobraźnie. I nie wiem skąd bierze się przekonanie, że wystarczy tak krzyknąć i nie trzeba swojego psa już odwołać. W końcu pies powinien być szczęśliwy, że jakiś inny kręci się koło niego.

Posted

A baba widziała mnie dobrze więc jej zachowanie swiadczy o totalnej głupocie...Ja nawet nie wiem co rzucila, jakąś piłeczkę chyba , ale moje psy zachowują sie razem jak stado (robią wszystko razem). Dobrze , że ten bokser wystraszył się mojego głosu, jak spacyfikowalam moje stadko: wydarłam się( huknęłam) na moje startujące psy. Jedyną trudnosc dla mnie to wydobyc z siebie silny głos ( mam dosc zdarte struny głosowe w związku z kiedys wykonywaną pracą ) ale od czasu do czasu mogę :)

Posted

Niektórzy lubią ryzykować zdrowiem własnego psa. Puszczanie psa do pary obcych psów to proszenie się o kłopoty. A jak coś się stanie jej suce to winni będą wszyscy dookoła. Najfajniej jest jak człowiek idzie z dwoma psami, każdy 40 kilo w zimie po lodzie, a tu nagle wybiega taki " on nic nie zrobi".

Posted

Jak ja (jakieś 48 kg, wygląd nastolatki) idę z dwoma psami (41 kg + 24 kg) to jakoś nie mam problemów z podbiegającymi psami :evil_lol:. Nawet psy na smyczy są skracane, żeby między nas się nie dostały ;). Raz tylko zza śmietnika jakiś psiak nagle wyleciał, ale właściciela nie było nigdzie, Ares po moim ryknięciu wybrał inną drogę i nie wpadł mu piesek pod łapki. Za to jak jestem z każdym oddzielnie to zawsze jakiś podbiegacz się znajdzie, a Ares nie znosi jak mu ktoś w spacerku przeszkadza, szczególnie przy zabawie. Ja nawet nie mogę się wydrzeć na właściciela, żeby Resiaka nie podburzać :shake:. Nawet tupnięcie na obcego psa jest zarówno dla Hexy jak i dla Aresa sygnałem do obrony :roll:.

  • 2 weeks later...
Posted

Na nas ostatnio znowu 'napadł' ratlerek. Nie chcę nikogo obrazić ale to są chyba najbardziej upierdliwe psy jakie istnieją. :angryy: Albo raczej mają najbardziej nienormalnych właścicieli... W każdym razie idziemy sobie , z naprzeciwka idzie pan , smycz ma, owszem, ale w ręku, a pies łiiii do nas z jazgotem. Na szczęście Bezik odgryza się z reguły tylko większym pieskom, tego olał.
A reakcja pana? Zero. Idzie sobie dalej. Patrzę na niego wymownie. Nic. Na Boga, skąd się biorą tacy ludzie?! :roll: Nie chciałam pieskowi sprzedawać kopa bo to kruche maleństwo i wolałabym nie uszkodzić. Więc tylko tupnęłam , krzyknęłam WON, powiedziałam właścicielowi co myślę i udało nam się pójść dalej. Właściciel pieseczka niewzruszony... :roll: Gwizdnął tylko na niego a on wrócił do kontemplacji trawników i szukania kolejnej 'ofiary' ... :roll:

  • 2 weeks later...
Posted

jesooo:angryy:temet prosze odwołać tu nie wystrczy.ja dodaje" proszę utrzymać":angryy:
Wracamy z porannego bieganka,Aicha zmęczona.Z klatki na przeciwko wychodzi baba z "pzremiłym" wilczurkiem Kilerkiem:pse wiosną i latem siedzi na balkonie i ujada od 5 do 1 w nocy.Zajadliwie i agresywnie:mad:
Był zgłaszany do spółdzielni,bo sąsiadki dziecko małe biedne spać nie może.I nic.
Rano ten pieseczek przeciągnał swą panią 3 metry na smyczy i kolcach do mej suczy aby ja zagryźc.My akurat wyszłyśmy zza auta.Nie było żadnej prowokacji z naszej strony,a on bez żadnego ostrzeżenia ruszył z rykiem i zębiskami na wierzchu.Byłam tak zakoczona,że zdąrzyłam tylko skrócić smycz jak już kłapał zębami przy mojej nodze i przed pyskiem Aichy.:angryy:Myslałam,że się zczna tłuc,bo Aicha stanęła miedzy moimi nogami i wpierdzielić se nie da.Mi też.
Poleciała wiazanka z mejstrony apropos kagańca skoro baba psa nie potrafi utrzymac a on z taka agresja do suki.A ona ze ja to co powinnam nosić:evil_lol:Niewiem czy chodziło o Aiche czy mnie:evil_lol:
W każdym razie skwitowałam,że pies nie dośćze drze ryja na balkonie całe dnie to jeszcze nienormalny agresor.:shake:
Zresztą mu sie nie dziwie bo jego spacer to 2 minuty wokół bloku.I sra pod balkony.:shake:

I jak tu spacerować z pieskiem jak nawet obcy pies na smyczy nie jest bezpieczny.

Żałuje tylko,że zapomniałam powiedzieć o Waszym chwycie,że to pies wystawowy i jak tamten ją pogryzie to będzie duże odszkodowanie:evil_lol:

Posted

14ruda napisał(a):
Był zgłaszany do spółdzielni,bo sąsiadki dziecko małe biedne spać nie może.I nic.

Z takimi sprawami, to na policję, a jak do spółdzielni to z dużą kawą i ciastem :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...