Jump to content
Dogomania

Proszę odwołać....


Recommended Posts

Posted

[quote name='sajtka'].
A Vectra, jak już będzie miała tego upragnionego reproduktora to stanie przed dylematem : mieć ( zarabiać kryjąc) czy być ( nie pokrywać). Ja takiego wyboru kiedys dokonałam, ale też trzeba powiedzieć szczerze, że mnie na taki wybór było stać ( z uwagi na brak ograniczeń finansowych) A jak powiadają np w Rumunii :pieniądze są oczami diabła
Moja droga , Vectra zarabia tyle , że nie musi kryć za kase :diabloti:
Bo Vectra zadbała żeby nie mieć życiowych dylematów i problemów finansowcy , jeśli już idziesz w tym kierunku :cool3:
Dwa to mój staffik nie znalazł jajek na śmietniku :eviltong:

A tej pani , zamiast jak piszesz robic wbrew jej woli , zasponsoruj jej jakiś TOZ , policję , SM tudzież inną instytucję ...
Brak wody , to poniekąd przestępstwo ?
Przesuwaniem klatki w cień i podawaniu psom wody , nie poprawisz losu tych zwierzat .. owszem pomagać , ale pomagać mądrze i by ta pomoc była taka aby pani Hollywood , zapamiętała jak należy opiekowac sie psami .. a uwierz można :mad:

Posted

ja się bynajmniej nie uczepiłam; to mnie tutaj niektórzy adwersarze takie bezmyslne rozmnażanie przypisywali, choć ja akurat żyję dokonując swiadomych wyborów i nie ulegam presjom .
Ja nie zauważyłam aby psi adoratorzy oczekujący pod płotem czy nawet zakwitający w ogrodzie byli jakos szczególnie agresywni ( choć znam przypadek takiego agresywnego w ogólnosci psa w mojej okolicy). Potrafię je nawet dokarmiać :) i nie czuję zagrożenia z ich strony, choć przyznaję, że jest to raczej uciążliwe. Jednak nie walczę z nimi i z pokorą czekam, aż dni gorące miną. w tym czasie moje psy ładuję do samochodu i odjeżdżam zwyczajnie... co pozwala na uniknięcie spięć.....a adoratorzy pozostają.
A już historią o jakimś psim straceńcu rozbijającym się o płot przyjmuję ze zdziwieniem.

Posted

ale przesuwając klatki w cień akurat w tym dniu ratowałam im życie..

Qrcze Vectra ten taki niby foksterierek ( szkoda że na łańcuchu) aż taki był groźny? No trudno mi w to aż uwierzyć, bo spodziewałam się bestii ...; co do ostrych zakończeń płotów , to pomnij, że są dopuszczalne ( prawo budowlane) powyżej 180 cm npt
A ranę pies ma fakt, ale raczej nie poważną. Pozdrawiam.

Wracając Wątku odwołań: ja mam generalną zasadę ustąpić( jak się nie da porozumieć) niż rozpychać się wymuszając. to jest efektywniejsze i rodzi mniej stresów.

Posted

Vectra napisał(a):
Martens , ale ja nie napisałam , że to wina suki

gdyby był nakaz kastracji , to by nie urwał się i nie latał jak wściekły , gdyby było obowiązkowe ewidencjonowanie , można by znaleźć właściciela i pociągnąć do odpowiedzialności ..


A ja nie napisałam że Ty tak napisałaś. Peace ;)

A czy nakaz kastracji aż tyle zmieni? Po pierwsze trzeba by baaardzo podnieśćpoziom egzekwowania prawa w Polsce ogólnie, po drugie oznakować WSZYSTKIE psy. Inaczej znowu będzie to przepis, do którego zastosują się właściciele odpowiedzialni, a Ci, którzy sprawiają opisane przez Ciebie problemy, wymigają się od obowiązku. Bo to trudno by było? Psa się pozbędą, schowają, a prawdopodobnie będzie jak z psami z listy. Nieoznakowany, nie ma papiera - to jakby go nie było. I wykastrowanie wszystkich psów nie sprawi, że ich właściciele staną się odpowiedzialni w kwestii puszczania psów samopas.

Posted

[quote name='sajtka']ja się bynajmniej nie uczepiłam; to mnie tutaj niektórzy adwersarze takie bezmyslne rozmnażanie przypisywali, choć ja akurat żyję dokonując swiadomych wyborów i nie ulegam presjom .
Ja nie zauważyłam aby psi adoratorzy oczekujący pod płotem czy nawet zakwitający w ogrodzie byli jakos szczególnie agresywni ( choć znam przypadek takiego agresywnego w ogólnosci psa w mojej okolicy). Potrafię je nawet dokarmiać :) i nie czuję zagrożenia z ich strony, choć przyznaję, że jest to raczej uciążliwe. Jednak nie walczę z nimi i z pokorą czekam, aż dni gorące miną. w tym czasie moje psy ładuję do samochodu i odjeżdżam zwyczajnie... co pozwala na uniknięcie spięć.....a adoratorzy pozostają.
A już historią o jakimś psim straceńcu rozbijającym się o płot przyjmuję ze zdziwieniem.
a to się dziw dziw...to podejrzewam, że szczekające i wyjące psy też Ci nie przeszkadzają?:razz:
A lubisz patrzeć na stadko samców żrące się miedzy sobą o sukę?
nie boisz się wtedy o siebie i swojego psa?
ja np nie mam czasu i środków aby pakowac psa co każdy spacer w samochód i uciekać przed adoratorami...

Posted

[quote name='sajtka']ale przesuwając klatki w cień akurat w tym dniu ratowałam im życie..
a kolejnego dnia?kto im przesunie tą klatkę?codziennie tam chodzisz i je przesuwasz?

Posted

To należy tylko się cieszyć, że nie trafiłaś na agresywnych adoratorów. Ja niestety miałam z nimi do czynienie i uwierz, że sytuacja może zrobić się niebezpieczna. Taki pies może stać się dużym zagrożeniem dla suki i jej właściciela.
Rozumiem, że jak Twoja suka ma cieczkę to obce psy grzecznie czekają w kolejce. Nie szczekają, nie piszczą, nie próbują się dostać do suki. Wystarczy im adoracja z daleka.

Posted

a kolejnego dnia to już klatek tam nie bylo; albo są w mieszkaniu ( a psy w nich, zgodnie z aktualnymi trendami) albo je przeniosła.. A na Policji to się z hliłódką minęłąm: ona mnie o mir a ja ją własnie jako toz o znęcanie. Dobrze, że uszłam cało , bo agresja jej uszami tryska ....

Posted

Dokładnie Ania! Podzielam zdanie. Często samce są w totalnym amoku. Nie tylko żrą się między sobą, ale potrafią zaatakować każdego, kto stanie im na drodze do celu. Nierzadko też z tego całego nabuzowania atakują sam cel- sukę, jeśli nie jest do końca "przekonana", opiera się itd.

Posted

Zgadzam się. Ja oprócz suki miałam kilka lat małego psa (wtedy już była sterylizowana). Nie wyobrażam sobie co by się stało, gdybym wyszła w czasie cieczki na spacer z obojgiem, a 3 czy 4 adoratorów wdało w walkę z psem. Który znając jego charakterek na pewno by suki bronił.

Jedyne lekarstwo na takie problemy to egzekwowanie od właścicieli odpowiedzialności za poczynia pupili.

Posted

Ania! napisał(a):
To należy tylko się cieszyć, że nie trafiłaś na agresywnych adoratorów. Ja niestety miałam z nimi do czynienie i uwierz, że sytuacja może zrobić się niebezpieczna. Taki pies może stać się dużym zagrożeniem dla suki i jej właściciela.
Rozumiem, że jak Twoja suka ma cieczkę to obce psy grzecznie czekają w kolejce. Nie szczekają, nie piszczą, nie próbują się dostać do suki. Wystarczy im adoracja z daleka.

Własnie dlatego, że od razu z domu moi przeskakują do auta, adoratorzy nie są aż tak nakręceni. Z drugiej strony, mam imponującego i dużego samca i jego zapach unoszący się wokól domu może też trochę studzi zapały. A to jest tylko parę dni 2 razy do roku, nic w porównaniu z wiecznoscią...

Posted

[quote name='sajtka']ja się bynajmniej nie uczepiłam; to mnie tutaj niektórzy adwersarze takie bezmyslne rozmnażanie przypisywali, choć ja akurat żyję dokonując swiadomych wyborów i nie ulegam presjom .
Ja nie zauważyłam aby psi adoratorzy oczekujący pod płotem czy nawet zakwitający w ogrodzie byli jakos szczególnie agresywni ( choć znam przypadek takiego agresywnego w ogólnosci psa w mojej okolicy). Potrafię je nawet dokarmiać :) i nie czuję zagrożenia z ich strony, choć przyznaję, że jest to raczej uciążliwe. Jednak nie walczę z nimi i z pokorą czekam, aż dni gorące miną. w tym czasie moje psy ładuję do samochodu i odjeżdżam zwyczajnie... co pozwala na uniknięcie spięć.....a adoratorzy pozostają.
A już historią o jakimś psim straceńcu rozbijającym się o płot przyjmuję ze zdziwieniem.
cieszę się , że mieszkasz w raju :lol: gdzie wszystko jest takie różowe ..
Jak następnym razem pieseczki będą się żarły na środku ruchliwej ulicy i samochody będą po nich jeździć , specjalnie dla Ciebie to uwiecznię :p
Może faktycznie masz racje , zamiast tracic czas na wojny z urzędami by zabrali te psy , powinnam poczekać aż wszystkie zostaną rozjechane ,pozagryzane - służba zajmująca się sprzątaniem pozabiera .. problem rozwiąże się sam , ja napisze - te okropne samochody , biedne pieski rozjechały :shake: A jak ktoś zostanie pogryziony , ew ranny w wypadku , to powiem , PRZECIEŻ MÓGŁ nie jechac !!! są cieczki w okolicy :lol:
Przecież moje psy mogą siedzieć miesiąc w domu prawda ? by przeczekać rozpłodowy okres ..
Jakie to proste wszystko :loveu: I będę miłosierna :multi:

Posted

[quote name='Martens']Jedyne lekarstwo na takie problemy to egzekwowanie od właścicieli odpowiedzialności za poczynia pupili.
ale znajdź teraz takiego właściciela :p

Posted

sajtka napisał(a):
Własnie dlatego, że od razu z domu moi przeskakują do auta, adoratorzy nie są aż tak nakręceni. Z drugiej strony, mam imponującego i dużego samca i jego zapach unoszący się wokól domu może też trochę studzi zapały. A to jest tylko parę dni 2 razy do roku, nic w porównaniu z wiecznoscią...

Psy cieczkę czują z dużej odległości. To, że przeskakujesz do auta nic nie zmienia. A fakt posiadania dużego samca, którego psy wyczuwają może je jeszcze bardziej nakręcić na walkę.

Posted

[quote name='sajtka']Własnie dlatego, że od razu z domu moi przeskakują do auta, adoratorzy nie są aż tak nakręceni. Z drugiej strony, mam imponującego i dużego samca i jego zapach unoszący się wokól domu może też trochę studzi zapały. A to jest tylko parę dni 2 razy do roku, nic w porównaniu z wiecznoscią...
a to psy po zapachu wyczuwają, że jakiś pies jest ogromny czy średniej wielkości ? :-o ile mogę się tutaj dowiedzieć :p
wyobraź sobie, że na Twojego dużego samca rzuca się stadko 4 piesków średniej wielkkośći...a Ty jesteś między nimi...fajna zabawa nie ?

Posted

[quote name='Rinuś']ale znajdź teraz takiego właściciela :p

Ja u siebie znałam prawie wszystkie psy, nawet jeśli nie znałam osobiście właścicieli... Wystarczyłoby przyuważyć później. I prawdę mówiąc ustalanie personaliów właściciela to nie moje zmartwienie tylko odpowiednich służb. Co zajęłoby raptek kilka sekund, gdyby psy były chipowane :cool3: Przyjeżdża SMz czytnikiem, sprawdzają w bazie, puk puk z pieskiem do pana, i mandaciiiik... :loveu: Eh, marzenia.

Posted

Ja zauważyłam, że jest grupa psów w mojej okolicy, które mają domy,ale jak tylko gdzieś suka ma cieczkę, to są wypuszczane i koczują i dręczą wszystkich, bo one nie tylko przyczepiają się do suk w rui czy w ogóle suk, one po paru dniach takiego nakręcania dostają świra. Doczepiają się dosłownie do wszystkiego, nawet do dużych agresywnych samców. Dzięki hormonom instynkt samozachowawczy się zupełnie wyłącza. Jest też inne zjawisko, istnieją "właściciele", którzy jak się zorientują, że jakaś suka biega w rui samopas, to napuszczają swoje samce na tę biedaczkę, żeby sobie poużywały. To się nazywa odpowiedzialność!

Posted

[quote name='Rinuś']a to psy po zapachu wyczuwają, że jakiś pies jest ogromny czy średniej wielkości ? :-o ile mogę się tutaj dowiedzieć :p
wyobraź sobie, że na Twojego dużego samca rzuca się stadko 4 piesków średniej wielkkośći...a Ty jesteś między nimi...fajna zabawa nie ?
znowu czepiamy się półsłowek? to jest skrót: z jednej strony mogą go znać/ lub pamiętać że tu mieszka, a z drugiej strony zapach jest zapachem;
A dlaczego na mojego samca ma się rzucić stadko jakis psów? U nas nie ma watach zdziczałych zwierząt. Psy jak większosc zwierząt unikają sytuacji gdzie może dojsc do skaleczen itp. Jakkolwiek :Takie sytuacje o ile zaistnieją wymagają na pewno dużego opanowania bo bójkę samemu sprowokować łatwo... mogę tylko powiedzieć, że kiedys dawno i nie w związku z cieczką przydarzyła mi się sytacja w której dwa samopas wypuszczone boksery ( stanowiące stado) biegły w kierunku mnie , mojego jeszcze młodziutkiego psa i ojca, który akurat mnie odwiedził i spacerowalismy razem . Ku memu zdziwieniu psy zawróciły, gdy tylko zastosowalismy moje "machanie ogonem" czyli wymachiwanie szybkimi ruchami wyciągniętą do góry wyprostowaną ręką: ojciec z kijkiem narciarskim a ja uzbrojoną w kawałek znalezionego patyka. Wtedy w zanadrzu miałam jeszcze jedną sztuczkę, ale po tej pierwszej zrezygnowały. W końcu nas było więcej..i mielismy przewagę liczebną. Nie mogę zakładać co by było gdyby, bo z każdej sytuacji jakos można wybrnąć, a przekonanie ,że to jest możliwe uskrzydla... To jest przykład tzw. pozytywnego myslenia, którego myslę w jakims sensie wam brakuje ( bez obrazy). Bo w waszym postrzeganiu tak jest bo jest... aogólnie , wiadomo żle... A mój swiat jest albo może być po prostu fajny , bo to ja go kształtuję.

Posted

[quote name='sajtka']znowu czepiamy się półsłowek? to jest skrót: z jednej strony mogą go znać/ lub pamiętać że tu mieszka, a z drugiej strony zapach jest zapachem;
A dlaczego na mojego samca ma się rzucić stadko jakis psów? U nas nie ma watach zdziczałych zwierząt. Psy jak większosc zwierząt unikają sytuacji gdzie może dojsc do skaleczen itp. Jakkolwiek :Takie sytuacje o ile zaistnieją wymagają na pewno dużego opanowania bo bójkę samemu sprowokować łatwo... mogę tylko powiedzieć, że kiedys dawno i nie w związku z cieczką przydarzyła mi się sytacja w której dwa samopas wypuszczone boksery ( stanowiące stado) biegły w kierunku mnie , mojego jeszcze młodziutkiego psa i ojca, który akurat mnie odwiedził i spacerowalismy razem . Ku memu zdziwieniu psy zawróciły, gdy tylko zastosowalismy moje "machanie ogonem" czyli wymachiwanie szybkimi ruchami wyciągniętą do góry wyprostowaną ręką: ojciec z kijkiem narciarskim a ja uzbrojoną w kawałek znalezionego patyka. Wtedy w zanadrzu miałam jeszcze jedną sztuczkę, ale po tej pierwszej zrezygnowały. W końcu nas było więcej..i mielismy przewagę liczebną. Nie mogę zakładać co by było gdyby, bo z każdej sytuacji jakos można wybrnąć, a przekonanie ,że to jest możliwe uskrzydla... To jest przykład tzw. pozytywnego myslenia, którego myslę w jakims sensie wam brakuje ( bez obrazy). Bo w waszym postrzeganiu tak jest bo jest... aogólnie , wiadomo żle... A mój swiat jest albo może być po prostu fajny , bo to ja go kształtuję.
Dlaczego miałyby napaść na Ciebie io Twojego psa?a np dlatego, że idziesz sobie właśnie chodnikiem ,który przecina drogę do zacieczkowanej suki...psy, które są zdeterminowane zrobią wszystko żeby dostać się do suki z cieczką....tak nakazuje im instynkt ptztrwania gatunku...
w takich momentach psy nie raz tworzą stado..żrą się między sobą,ale jeśli pojawia się nowy samiec na hopryzoncie wszystkie skupiają swoje siły i atakują nowego przybysza...
nie życzę Ci abyś kiedyś stała się ofiarą takiego ataku...bo uwierz mi...to nic przyjemnego miotać się z 4 psami...mimo że Ty masz jednego dużego psa a reszta to małe wypierdki...

Posted

Sami nie kształtujemy swojego świata, mają na niego wpływ wszyscy, którzy żyją obok. I nie mów, że brakuje mi pozytywnego myślenia. A w zasadzie może masz rację, bo nie widzę niczego pozytywnego w agresywnym psie, który napada na sukę, a jego właściciel nie reaguje. Prawdą jest, że większość psów idzie jakoś odgonić, czy przed nimi uciec, a część właścicieli psów to bardzo rozsądni ludzie, ale wystarczy jeden prawdziwy agresor i zmienisz zdanie. Czego Ci nie życzę.

Posted

Sajtka , super , że masz taki komfort , że pomachasz patykiem i psinki myk , myk ...
Już ci pisalam , nie mam jorczków tylko terriery typu bull i nie mam ochoty by przez jakieś napastliwe , rozochocone i podniecone kundle , miały brać udział w walkach ... zbyt mocno cenię sobie spokój i łagodność moich psów , by przez jakiegoś kundla to stracic.
Wychowuje psy na łagodne i takie mają byc , mają się nie uczyc , że coś może je zaatakowac .. a uwierz , zaatakowane nie cofną się , bo to są psy o bardzo mocnej psychice ...dwa to mam bardzo mocno zżyte ze sobą stado , które pójdzie za sobą w ogień.
Kolejna rzecz , nienawidzę jak psy ujadają na podwórku , tego je uczę ... i uczę również tego by nie zwracały uwagi na to co dzieje się za ogrodzeniem , jednak jak stado amantów czując samca i coś czyli wysterylizowane suki , stają okoniem w obronie zacieczkowanej panny i startują , moje psy mimo wszystko odpowiadają ...
Raz jeden kundel wparował jakimś cudem na podwórko , pecha miał , bo akurat był tam mój słodki dobermanek , który nienawidził psów ... dobrze , że był mega posłuszny i na komendę odpuścił ... bo by intruza rozszarpał ....

Pieseczek którego pokazywałam fotkę , pilnował mojej furtki , bramy , sąsiada furtki i bramy , mieszkamy na przeciw siebie , dzieli nas 3 metrowa droga , którą ten kundel uznał za swoją .. nie dał nikomu wejśc , ruszyc się ... a zarwno ja i mój sąsiad mamy warsztaty , za naszymi posesjami są pola uprawne , przez tą drogę chodzą ludzie do warsztatów i rolnicy na swoje pola i w końcu ja ze swoimi psami na spacery ....
Nie będę swoich psów wywozic samochodem gdzieś , gdzie pewnie też bym napotkała stado amantów , tylko dlatego żeby jakiś kundel żył w spokoju ...
Po to kupiłam dom na wsi , dodatkowo hektar ziemi , by psy miały , MOJE psy gdzie biegac ...

Użerałam się przez X lat , z luźnolatającymi kundlami w mieście , w bloku ... prosząc i tocząc batalie z idiotami co nie potrafili zrozumieć prostych słów , PROSZĘ ZABRAĆ SWOJEGO PSA
ustąpiłam , wyniosłam się na wieś ... teraz jestem u siebie , droga jest moja i mam prawo mieć spokój i eliminować bezpańskie psy :evilbat: skoro nie ma innej drogi ..

a jeszcze dodam , że po każdych takich schadzkach , rodzi się kilka nowych pokoleń , niechcianych i niekochanych pieseczków , które kultywują tradycje rodzinne i napalone latają po całej gminie , celem rozmnożenia się ....
Fakt jest selekcja naturalna , bo tylko bardziej przebiegłe i silne przeżyją ... reszta zostanie zjedzona , rozjechana , zdechnie z głodu lub przez jakieś choroby ....

Więc nie powiecie mi , że sterylizacja nie jest potrzebna .....

I to powinna regulować jakaś ustawa , aby sterylizować bezdomne zwierzęta .. by nie mnożyły sie wciąż nowe pokolenia .... lata samopas , nie oznakowany .. do schroniska , wykastrować i nawet wypościć w to samo miejsce gdzie został odłowiony , z tym że bez jaj i macicy ... a niech popada w depresje ....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...