uncanny Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 prittstick08 napisał(a):Ale nuaki przychodzenia nie zaczyna się od tego, ze pies na nasza komende stoi daleko i my go zapinamy, a potem zmniejszamy dystans, az w koncu pies podejdzie do nas. Mam nadzieje, ze nie tak uczysz:) Oczywiście, że tak nie uczę. W 95% przypadków moja suka wraca bez problemu na komendę "do mnie". Zdarza się jednak, że widzę, że coś ją interesuje i pewnie będzie się ociągała z wracaniem. Wtedy "do mnie" czy "wracaj" nie działa, ale "stój" owszem. Myślę, że jest to przede wszystkim kwestia tego, że to jeszcze dzieciak. Coraz częściej jej jednak nie odpuszczam i drę się, że ma wrócić, a nie tylko stanąć i czekać. Czasem skutkuje, czasem jeszcze nie. Myślę, że to kwestia czasu. Quote
prittstick08 Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 ok:) Ja i tak proponuje linkę. Jezeli bardzo nie chcesz zeby pies na codzien w niej chodził, nie zakładaj, jezeli jakos umiesz odwołac psa. Ale zakladaj na sam trening. Rob oddzielne treningi z przywołania. Zapnija psa na dłuuugą linke, idz na łąkę, bawcie się i cwicz. Potem zwiekszaj rozproszenia, niech będzie tam jakis pies, niech będzie zabawa. Tylko jesli nie jestem pewna, ze na komende pies przyjdzie nie uzywaj jej, zeby jej nie popsuc. A jesli pies bedzie perfekt wykonywal cwiczenie, ale juz nie perfekt przy np psie czy zabawie, to wroc do etapu poprzedniego. Quote
gagata Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 A ja tam sobie podczytuję ten wątek i nadal wychodzi mi,że tak jak różni są ludzie tak różne są ich psy...I marzy mi się,żeby w Polsce były takie przepisy jak w Sztokholmie... Spuszczasz psa ze smyczy - proszę bardzo ale na własna odpowiedzialność...Jak pies bez smyczy nawywija, to kary są bardzo wysokie, a psy poubezpieczane i o ile włąsciciel czy policja by odpuścili to ubezpieczyciel na pewno nie...Efektem tego jest codzienny widok: piesek idzie bez smyczy obok pani/pana ,ale ten na widok innego psa natychmiast zwierzakowi zapina smycz i wszyscy mijają się z radosnym "hej" Sa też spore ogrodzone parki, w których psy ze smyczy się spuszcza i tam mogą sobie biegać bez ograniczeń...Tylko dlaczego na bezstresowy spacer z psami trzeba jechać tak daleko? Quote
gonek Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 Ad tematu - idę z moimi pieskami, oba na smyczy, za mną podąża wielki luzem puszczony warczący husky, przyspieszam kroku, a ten dalej za mną, mój pies zjeżony, właścicielka huskiego nie reaguje wieć krzycze do niej żeby zabrała pieska - ona podchodzi wooolnym krokiem i do mnie 'O co pani chodzi, przecież Pani ma dwa psy!' Dawno to było ale nadal się zastanawiam o co tej panci chodziło:evil_lol: Inne zdarzenie z tym samym psem - pies ukradł piłkę, kolażanka (właścicielka piłki) mówi panci że musi już iść wiec czy mogłaby swojemu psu odebrac piłkę - ona że niestety nie bo jej pies do niej nie przyjdzie...:crazyeye: Masakra Mnie najbardziej przeraża że ludzie coraz częściej kupują sobie duże w dodatku trudne psy (taka moda chyba?) i nie umieją ani nawet nie mają zamiaru nauczyć się je kontrolować. Quote
gagata Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 Właśnie,Gonek, wysokie kary finansowe bardzo by im w tym pomogły... Quote
an1a Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 Ja nie rozumiem właścicieli podbiegających psów jak mówią "a niech go pogoni, nauczy się wreszcie". Szkoda, że nie zastanowili się czy chcę, żeby mój pies tamtego pogonił, a druga sprawa: jak mój pies zrobi tamtemu krzywdę będą dalej chętni do stosowania takich metod? Później ich pies będzie agresywny ze strachu, a oni będą ludziom opowiadać, że "taki jeden go pogonił"... Quote
Kori Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 Już wyobrażam sobie podobną scenę w mojej okolicy. :razz:Gdybym powiedziała: proszę odwołać swojego psa, właściciel na pewno zacząłby sie zastanawiać nad znaczeniem słowa odwołać :lol: :cool3: Quote
gonek Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 Ostatnio zapytałam właścicielkę pieska, który biega luzem koło mojej bramy i reguralnie napada moje psy idące ze spaceru\na spacer na smyczach czemu go nie trzyma na smyczy. Odp: "Bo on chce biegać" heheh no ręce mi opadły. Ja widze problem w tym że większość ludzi ma psy nie wiadomo czemu\po co?\ w jakim celu? Pies jest bo jest, kupili bo kiedys tam chcieli, a teraz jest - no bo jest. Chętnie by się psa pozbyli, ale no jak już jest to niech se będzie. A jego zachowanie\wychowanie - no bez przesady, 'to tylko pies'. Mi się też marzą bezstresowe bezpieczne spacery...:roll: nie tylko o 5 rano :evil_lol: Quote
gagata Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 W mojej okolicy 5.00 rano jest już mocno okupowana...Ja ze swoimi musiałam przyspieszyć i wychodzimy o 4.00... Quote
prittstick08 Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 Mnie sie zdazyło kilka razy, ze moj pies ukradł piłkę...:oops: berneńka jest maniakiem piłek, obsesyjnym. U nas w parku zawsze siedzi taka jedna wielodzietna rodzina, bardzo mili ludzie, dzieciaki sie bawia na placu zabaw, oni rozmawiaja. Zawsze głaszcza moje psy, zachwycaja się, mówia jakie to ona wychowane i jak pieknie rpzynosza te talerze latające(zauwazylam ze ich dzieci maja teraz nowa zabawke- ludzkie frisbee:p). Moja bernenka jak była z mamą(ja wyjechałam) jaki miesiac temu wypruła niespodziwanie i ukradła dzieciom piłke do nogi, przebiła. Ale mam oddała pieniądze, wszyscy mieli niezły ubaw, nikt nie był zły. Znamy się. natomias jak w innym parku widze kogos kto bawi się piłką to od razu zapinam psa. W naszym nawet dzieciaki znajome sie ciesza, ze pies im podkrada piłke do nogi, kopia jej, głaszcza psa, rodzice sie smieja. Chociaz bo zdazeniu z przebiciem piłki z bołedem w oczach juz jej na to nie pozwalam. tez dazyło sie moim psom podkrasc inemu piłke, ale to był rowniez puszcony luzem pies w naszym parku, tez sie znalismy, a psy sie ganiały. Przywołałam, zabrałam i nikt nie był zły. natomiast nie wyobrazam sobie, zeby moj pies ukradł pilke obcemu zupelnie psu, od walsciciela ktorego nie znam. Mnie denerwuje, ze ludzi maja psa i nie sa w stanie kupic jedenj ksiazki, o podstawowych zasadach wychowania i jej zrealizowac. takie zupelne podstawy- przywołanie, pusc, siad i waruj to juz mozna powiedziec sztuczki. Na prawde nie ejst trudno nauczyc tego psa. Nie kaze im pracowac na wysokim poziomie z psem. Ok, moze nie chca. Ale gdyby kazdy pies znal głupie, banalne podstawy wszystko bylo by prostsze. Dla mnie to jest oczywiste, ze psa sie bierze po to, zeby z nim pracowac, ale wiekszosc bierze psa do kochania. Mogli by mu z tej milpsci podarowac chociaz dwie komendy. Wszystko byli by zadowoleni. Quote
WŁADCZYNI Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 Dla mnie zupełną podstawą jest przywołanie, jedna komenda statyczna -siad/waruj/stój bo może uratować psu życie takie zatrzymanie i w sumie tyle. Jezeli wszystkie psy znały by dwie komendy życie w psio-ludzkich miejscach byłoby sympatyczniejsze, a ja mogłabym w lato chodzić w sandałach. Quote
Cimi Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 Do mnie ostatnio wprowadzili się jacyś młodzi ludzie z dwoma psami- tak do połowy łydki, jednego zawsze widziałam na smyczy, bo podobno ucieka, ale tak się zdarzyło, że późnym wieczorkiem oba były puszczone luzem i ja byłam ze swoimi sukami na smyczy. jakby inaczej pieski do mnie podbiegły :loveu:, a raczej do psów. ładnie prosząć, żeby je wziąć pojawiło się standardowe pytanie :evil_lol: : czy to suki, niestety potwierdziłam to i znów prosząć o zabrania, uzasadniając, że coś zrobią ( w sensie moje suki ):lol:. Niestety owy właściciel nie zrozumiał mnie za bardzo i stwierdziłam, że jak coś to tylko zgwałcą :evil_lol:. Drugi przypadek to ciężki przypadek :evil_lol:. Na widok tego psa słabo mi się robi. To taki mały pimpek, pan jakieś 50 metrów za nim. Pies z nim nigdy nie był na smyczy ani na obroży. Kilka razy chciałam, żeby odwołał swojego psa, ten pies gwałci wszystkie psy :roll:, jest to wyjątkowo wkurzające. Ale pan zawsze dochodzi do psa o wiele, wiele później :evil_lol:. na moją próśbę o odwołanie psa, bo moja suka ma cieczkę najpierw wołał go 10 minut po czym mu się nie udało :evil_lol:. i postanowił po niego przyjść. Aktualnie właściciel na mój widok stara się odwoływać i zmienia całkiem trasę, aby piesiuńcio do mnie nie podbiegł :evil_lol:. Tylko dlatego, że moja młodsza sucz chciała go potraktować go swoimi ząbkami, bo ten chciał po niej pokopulować. Generalnie mieszkam w fajnej okolicy w centrum miasta, ci co tu mieszkają pilnują swoich psów. Psy są prowadzone na smyczy i nie wchodzimy sobie wzajemnie w paradę :). Quote
gonek Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 prittstick08, nie rzecz w kradzieży piłki tylko w tym że pancia nie potrafiła piłki odzyskać, nawet nie próbowała tylko stwierdziła stanowczo że jej nie odzyska (w domyśle żebyśmy się bujały):evil_lol: nawet trochę zła była że takie wymaganie mamy :evil_lol: No wiec pilka stracona, a my szczęki na ziemi :placz: Jeszcze jedna sytuacja - grupa znajomych z psami, full miejsca, a na nas idzie pan i jego piesek - mastiff. Piesek podbiegł, zjeżony, szytwny z mega kolczatą wywiniętą na zewnątrz, my zapinamy swoje psy i prosimy Pana żeby zabrał na smycz swego mastiffa. Pan na nas nakrzyczał, bo on specjalnie sie fatygował na spacer z psem żeby pobiegał z innymi pieskami, znalazl w końcu pieski a my mu takie... :evil_lol::evil_lol: . Quote
Blow Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Ja nie mam problemu z odwoływaniem mojego psa bo go nie spuszczam. A nie spuszczam go dlatego, że bym go nie odwołała:cool3: Pies jest nieprzewidywalny względem innych psów-najczęściej agresywny. Ćwiczymy posłuszeństwo i skupianie na mnie uwagi jeno uniemożliwiają nam to miliardy bezmyślnych ludzi. Zazwyczaj wygląda to tak: Jesteśmy zajęci sobą, zauważam człeka z psem na/bez smyczy idącego z naprzeciwka więc waruję albo sadzam psa na komendę i baaarrrrdzo staram się aby jej nie wyłamał(wiadomo-zasady nielekceważenia;)).Człek z psem idzie PROSTO na nas, łudzę się, że mi się tylko wydaje i że zaraz zmieni kierunek ale pies podchodzi niebezpiecznie blisko. Mówię kulturalnie:"Proszę zabrać psa".W odzewie głupawy uśmieszek, prośba zostaje zupełnie zignorowana-człek dalej na nas idzie, Glutek nie wytrzymuje i atakuje:roll: Wtedy ja nie wytrzymuję i rugam człeka jak, nie przymierzając, burego psa. Czy osoba z choćby szczątkową wyobraźnią , widząc ćwiczącego, wykonującego polecenia psa, podchodzi bliżej żeby spartolić pracę właściciela czy obserwuje z daleka i idzie dalej???? Ostatnio też szczena mi opadła jak w trakcie naszych ćwiczeń jak spod ziemi wyskoczyła kobita i z łapami do psa, poczęła go miziać i piszczeć z zachwytu a gdy olał mnie i komendę, skwitowała:"Mój też się szkoli i nadal jest niegrzeczny;)" Pół godziny zawsze zbieram koparę z ziemi. Ostatnio,przed szkoleniem, rozkręcałam psa komendami jeszcze na osiedlu.Podleciał do nas piesek chory na serduszko i został zrównany z ziemią bo Pańcia rozmawiała przez telefon. Schrzaniła mi komendę, utrwaliła w moim psie agresywne zachowanie(czego bardzo staram się unikać) i naraziła życie swojego, trzy razy mniejszego od napastnika, psa.Brawo. Quote
Juliusz(ka) Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Blow - ja już żywię przypuszczenia, graniczące z pewnością, że ludzie to robią ze zwyczajnej złośliwości!!!:angryy::mad: Ze swoimi psami nie robią nic, albo im 'nie wychodzi', więc innym też nie dadzą pracować - ot, taka mentalność:angryy:. We wrześniu idziemy na grupowe PT do naszego szkoleniowca - indywidualne dalej będziemy robić - żeby Jago pod okiem fachowca, do którego mam ogromne zaufanie:D, powolutku przypominał sobie, że nie każdy pies chce go zjeść, więc potencjalnego ataku wyprzedzać nie musi:shake: Błędów natrzaskałam już dość - sama naprawiać nie będę ;) Tak więc do tego czasu mam zamiar minimalizować kontakty z obcymi psami - 'radośnie ' ;) zmieniamy kierunek, a w sytuacji 'bez odwrotu' zwyczajnie ładuję się w krzaki i zajmuję psa sobą. W krzaki dlatego, że do ludzi NIE DOCIERA - sadzam psa na skraju ścieżki, odwracam uwagę=NIE CHCĘ kontaktu z obcym psem! Co tam... jak piesecek chce się przywitać to nie ma bata:mad: I tu mnie mało jasna chole*a nie strzeliła ostatnio, czas nauczyć psa włażenia(razem ze mną) na drzewo(!!!) - ja z psem w krzaki włażę, a Paniusia z pupilkiem zaglądają co my tam robimy... :placz::angryy::mad: Jak ja kiedyś takiego 'myślącego inaczej' zatłukę, to mnie uniewinnią - afekt, ograniczona poczytalność, choroba umysłowa, ewentualnie wścieklizna - pianę będę toczyć wzorcowo!... do wyboru do koloru:angryy: Quote
gagata Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Wydaje mi się,że ten temat warto rozpropagować w powszechnie dostepnych psich pismach ,choćby w "Czterech łapach", do których, z nudów, taka jedna z drugą pańcie zajrzą przy okazji wizyty u weta... Im po prostu nikt nie powiedzial, że tak się nie robi... Quote
prittstick08 Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Blow, Juliusz(ka)- mam to samo. cwicze z psem, a jakis wlasciciel podchodzi ze swoim puszczonym ze smyczy psem, pies sie wpieprza miedzy nas, a wlasciciel stoi i patrzy i mowi jaki to moj pies mądry. Albo jest caly park, ja staje na malej polance gdzie sa drzewa, jakby na bocznym ramieniu parku, nie na srodku (caly park widac z kazdego miejsca jak sie w nim stoi), nagle pojawia sie wlasciciel ktory nie moze porzucac psu patyczka w innej czesci, nawet wiekszej i mniej odrzewionej, tylko musi tam gdzie ja rzucam frisbee. :angryy: Ja wychodze z zalozenia, ze psy moga byc pszczane ze smyczy, ale musza miec dobry socjal, byc zupelnie odwolywalne a wlasciciel musi myslec. I trzeba zachowywac elementarne zasady. takie jak: - jezeli widzi sie psa na smyczy, to nie puszczamy swojego ze smyczy, zeby sie z tamtym pobawil bo: pies na smyczy moze byc agresywny, moze byc starchliwy, moze nie znac komendy odwolujacej, moze wlasnie trenowac, moze wlasciciel sobie zwyczajnie nie zyczy kontaktu dwoch psow bez uprzendniego porozmaiania z wlascicielem.itd - swojego psa puszczamy jesli ten nie jest agresywny, zna perfekcyjnie komende odwolujacą, zachowujemy przy tym komfort innych osob w parku. - nikt nie wpieprza sie jak inny pies trenuje, nie rpzeszkadza - psy moga sie bawic tylko jak obie strony (wlasciciele) wyraza zgode. - I przede wszystkim niech kazdy wlasciciel uzywa czasem mózgu. Cos byscie dopisali? Quote
gagata Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 No i właśnie te wytyczne warto jakoś rozpropagować, bo Polacy to jakoś tacy odporni na pyskówki... Quote
Rinuś Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 Ja jak już mówiłam mam psa pod kontrolą...ale jak widzę nieznajomego psa to zapinam Brutusa na smycz albo trzymam go za obrożę i mijami obcega pieska... Już nie raz miałam chwilę zgrozy jak podbiegł do nas obcy pies i obydwa stały i warczały na siebie...jedyne co mogłam zrobić to wydac Brutusowi komendę "nie wolno",bo wiem że jakbyn podeszła i złapała go za obrożę to zaczęłaby się kotłowanina...po chwili wybiega właścicielka uhahana...:angryy: a co do ludzi...jak komus przeszkadza to , że Brutus jest luzem to zapinam go na smycz,albo łapię za obrożę i mijam ta osobę...a jeśli ktoś woła mojego psa i potem ma pretensje o to , że pies go wybrudził to ja mam to gdzieś.Trzeba było nie wołac psa.Ja nie wołam psów jak widzę, że są brudne bo wiem jak to może się skończyć. Quote
Blow Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 Ostatnio,przed szkoleniem, rozkręcałam psa komendami jeszcze na osiedlu.Podleciał do nas piesek chory na serduszko i został zrównany z ziemią bo Pańcia rozmawiała przez telefon. Schrzaniła mi komendę, utrwaliła w moim psie agresywne zachowanie(czego bardzo staram się unikać) i naraziła życie swojego, trzy razy mniejszego od napastnika, psa.Brawo. Dziś miał miejsce dalszy ciąg historii...Wychodzę zza rogu i widzę ową kobietę z poturbowanym przez Fadzika pieskiem, która oczywiście bardziej zajęta jest telefonem niż psem(tym razem był na smyczy).Mój pod kontrolą-wiem, że możemy się spokojnie wyminąć więc przechodzę koło nich. Kobitka zaczepia mnie uwagą :"Strasznie agresywny ten pani pies, rozerwał mojemu ucho..." Ja:"????????:O" Kobita:"Tak nie powinno być, żeby agresywny pies chodził na luźnej smyczy, jak się psy gryzą trzeba go krótko przytrzymać!" Ja:"???:O" (zszokowana, że kobieta, której niedopilnowany pies wlazł mojemu w mordę, śmie zwracać mi uwagę) Jak zwykle spłoniłam buraka z wściekłości i niemocy(ludzkiej głupoty nie wytępisz) i odpowiedziałam: "to była Pani wina, pies chodzi bez smyczy i jest poza kontrolą" Kobita:"on jest uczony chodzenia bez smyczy od małego" Ja:"????:O" (znowu rybka bo niby cóż to ma do rzeczy;)) Rozmowa się zakończyła;) Muszę to przetrawić, wtedy nie byłam w stanie przedstawić konkretnych, racjonalnych argumentów(szok!) ale następnym razem.....:cool3: Quote
Rinuś Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 hah mnie też w takich momentach zatyka i nie wiem co powiedzieć...bo głupota ludzka nie zna granic... ja bym jej powieidziałam ,że nastepnym razem mój pies go zagryzie jak nie będzie go pilnowała. Quote
Martens Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 Może nie aż tak... Ja bym zapytała jak zwykle, czy mam swojego psa nosić na głowie, czy wozić w klatce na kółkach, bo ona swojego nie może upilnować... Quote
mch Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 ale najlepsze riposty przychodzą do głowy po fakcie :) znam to z doswiadczenia . wlasnie jestesmy po spacerku krótkim gdzie przez kwadrans w okolicy bliskiej b.ruchliwej szybkiej trasy spotkalismy 3 psy luzem , na nasz widok wlasciciele rzucali sie do psów zeby zapinac smycz itd , hmmm, czyżby zaczynali sie nas bac ? a moze dowiedzieli sie ze kupilam nowy gaz , teraz żelowy i mam przy sobie :evil_lol: Quote
ania_wawa Posted August 13, 2008 Posted August 13, 2008 a czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć jak wypracować przywołanie jeśli pies wszystko robi suuuuper kiedy nie ma innego psa w pobliżu ( nic nowego :evil_lol:), ale mimo że często z nim ćwiczę komendę "do mnie" nagradzam spontaniczne podchodzenie i zwracanie na mnie uwagi, drugi pies jest dla niego absolutnym priorytetem i jak tylko takowego zobaczy to zabiera nogi za pas i do niego leci???? Uprzedzę ataki i dodam , że chodzę z moim psem na smyczy odkąd okazało się że się totalnie mnie nie słucha ale generalnie jestem zwolenniczką biegających luzem, posłusznych :) psów i chciałabym móc mojego psiaka czasem puścić bez strachu że pobiegnie od razu do psa którego dojrzał 100 m dalej i nawet się na mnie nie obejrzy :(. Jakie ćwiczenia pomogą nam lepiej się zrozumieć?? Możecie podać kilka przykładów?? Quote
asiol Posted August 13, 2008 Posted August 13, 2008 Jest taka książka ARIA DO MNIE i tam jest właśnie kawalek o przywoływaniu psa przy bodźcu rozpraszającym jakim w takich momentach jest drugi pies. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.