supergoga Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Sunia przekazana na tymczas - z tym że jest to kojec i buda a z nią jeszcze jeden psiak. Ale nie to najważniejsze - po prostu ta psina znika. Odchodzi powoli w niebyt. Jesli nie znajdziemy domku, nie wiem, co zrobię. Po prostu odebralam dzisiaj mały, rozdygotany, przerażony szkielecik. Wtulona we mnie przejechała całą drogę do nowej siedziby, tam z przerażenia wpatrywała się tylko we mnie. Gdy wniosłam ją do kojca i zamknęłam drzwi - zza nich wysunęła się mała, chuda łapka. Ludzie - ja nie wytrzymałam. W życiu jeszcze tak nie płakałam, jak wtedy gdy musiałam odjechać, choć wiem, że jest pod dobrą opieką/ Jak ja potwornie ją zawiodłam. Jej pani szybko odpięła smycz i zabrała, przyniosła jakiś kocyk, ale nie zabrałam. Nie dała żadnych leków. Przeprosiła za kłopot powiedziała część Mycha i poszła. To jest kochana, przerażona kruszynka. Donwitov, Alfa - Wy jej nie poznacie. Jak troche dojdę do siebie, wstawię fotki. Teraz nakarmiona - jadła jak dzika - zwiedziła swoją budę. Ale tam nie może byc długo - ona potrzebuje człowieka. Działka w Żorach jest wyjściem rezerwowym (pamiętam, że Mrówa w poniedziałek jedzie w tamta stronę), ale tam też będzie sama. Jej peknie serce, mnie też. To już nie jest moja prośba o pomoc w szukaniu domu - to błagalny APEL - ratujmy jej życie, zanim odejdzie. Niech jeszcze zazna miłości. Mały domek, kawałek podwórka, może byc nawet starsza osoba - byle ktoś ja pokochał, tak jak my. Alfa, jeśli możesz zmień tytuł na bardziej dramatyczny. Nie mamy wiele czasu. Myszka - maleńka, spłoszona sunieczka - tak bardzo mnie prosiła o ratunek. Ja odeszłam, jasna ch....a - nic nie mogłam zrobić. Sorry, nie widzę klawiatury, może później. Quote
supergoga Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Podniose sunie, ona znika powoli. Fotki jednak jutro, dziś nie dam rady. Alfa, prosze - zmień tytuł na bardziej dramatyczny, bo sytuacja jest niewesoła. I napisz do moda o przeniesienie wątku do szukających domu. Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted April 26, 2007 Author Posted April 26, 2007 Jestem dopiero teraz. Wątpię że powodem zwrotu Mychy były problemy zdrowotne, zresztą to okaże się po badaniu. Moim zdaniem ona nie jest całkiem głucha a z posikiwaniem problemu nie było. Może to wynik stresu, może hormonów a może jakiejś infekcji i trzeba to leczyć. Albo wcale nie sikała tylko jej nie chcieli i wymyślili powód. Dobrze że już odebrana:roll: Zmieniłam tytuł. Quote
Donvitow Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Alfa i Zuzia napisał(a):Jestem dopiero teraz. Wątpię że powodem zwrotu Mychy były problemy zdrowotne, zresztą to okaże się po badaniu. Moim zdaniem ona nie jest całkiem głucha a z posikiwaniem problemu nie było. Może to wynik stresu, może hormonów a może jakiejś infekcji i trzeba to leczyć. Albo wcale nie sikała tylko jej nie chcieli i wymyślili powód. Dobrze że już odebrana:roll: Zmieniłam tytuł. W pełni się zgadzam z Alfą.! Quote
PaulinaT Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Ja stawiam na ten ostatni powód :angryy: Ile ona u nich była? Miesiąc? I do jakiego stanu doprowadzili to biedne zwierzątko?? Normalnie wziąć i rozstrzelać :snipersm: Quote
malagos Posted April 27, 2007 Posted April 27, 2007 Jakiej wielkości jest Myszka? I co jej dolega, jakie bierze leki? to posikiwanie to po sterylce, czy było przed? Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted April 27, 2007 Author Posted April 27, 2007 Mysza jest wielkości jamnika standard. Wcześniej nie było problemów z posikiwaniem , to może być związane ze sterylizacją, stresem, jakąś infekcją. Jeśli to zwiazene z sterylizacją to podaje się tylko hormony-estrogeny, można te dla ludzi i problemu nie ma. Trzeba zrobić badania. Może się też okazać że nie posikuje tylko taki powód podano.. Quote
supergoga Posted April 27, 2007 Posted April 27, 2007 Z informacji uzyskanych od osoby opiekującej się tymczasowo Myszką wynika, że Myszka specjalnie nie posikuje bezwiednie czy notorycznie. Jest natomiast wyraxnie autystyczna, sama to zauważyłam. Żyje własnym życiem, choc jej łapka wysunięta zza bramki ciagle mnie prześladuje. Nie uspokoje się, póki nie znajdę jej dobrego domu. Na razie jest bezpieczna, ale to nie jest dom. Wstawię zaraz zdjęcia, - zobaczycie co z niej sie zrobiło. W poniedziałek jade po sunie i zabiorę ją do weta. Kupię tez puszki Convalescent - może lepiej posłużą. Mała ma słaby apetyt, ale ja stawiam na ogromny stres. Ona stale jest w szoku. Nie rozumie co sie stało. Aż sie boję tej jazdy do niej. Pęknie mi serce. Oto Myszka Więcej nie dałam rady robić. Pani która wzięła od nas Granda - też wzruszyła sie losem Myszki, już wcześniej ją widziała w necie, stara sie też pomóc coś poszukać - mały domek, nawet starsze osoby, albo mniej aktywne - ona prawie nic nie wymaga, wyjatkowo nie kłopotliwa suczka. Trochę czułości, pozwolic w cieple poleżec, dac jeść. Boję się, czy zdążymy jej znaleźć ten dom. Ona bardzo mizernie wygląda. U weta zrobię jej kompleksowe badania - zobaczymy co z nia jest. Quote
Poker Posted April 27, 2007 Posted April 27, 2007 biedna sunia!!Licho wie w jakich warunkach ją trzymali skoro jest tak wychudzona.Moze ona nie jest autystyczna tylko się zamknęła w związku z sytaucją.Serce pęka.Trzymam kciuki za nią. Quote
malagos Posted April 28, 2007 Posted April 28, 2007 Supergoga, pisz co u Mysi. Ależ ta bida nie ma szcześcia w zyciu .... Malutki ciepły kacik poszukiwany! Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted April 28, 2007 Author Posted April 28, 2007 Poker napisał(a):Moze ona nie jest autystyczna tylko się zamknęła w związku z sytaucją.Serce pęka. zgadzam się. Spędziałam z nią kilka godzin i wcale nie była taka zamknięta w sobie! Podgryzała mnie trochę jak ją za mocno skubałam, szczekała i cieszyła się do jamnika Karmela, machała ogonem, poszczekiwała, interesowła się otoczeniem. Całkiem wesoły psiak. Co oni jej zrobili, przez co ona musiała przejść:( Teraz jest na pewno w szoku. Biedna Myszeczka:placz: Rzeczywiście jest chuda. Quote
supergoga Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 Tak jak pisałam jutro sunia jedzie na kompleksowe badanie do weta i jesli wszystko będzie ok - pojedzie....do swego domku. Otóż dziś zadzwoniła do mnie Mama pana który oddał sunię. Powiedziała, że syn tak szybko podjął decyzje, że ona cały czas myśli o suni i nie może pozwolić aby trafiła do schroniska. Więc choć mieszka w bloku postanowili z mężem ją zavbrac do siebie. Będą często z nią wychodzić, będą znosić po schodach na rękach aby nie uszkodziła sobie kręgosłupa. Postarają się nauczyć ją na wszelki wypadek załatwiać do kuwety, aby w nocy mogła spokojnie siusiać. Będzie z nimi cały czas bowiem sa już na emeryturze a do tego sunia ich zna. Tak więc myślę, iż dobrze się stało, że mała nie wyjechała do Żor, może tak miało być. Trochę sie boję, ale sunia bęzie mieszkała na sąsiednim osiedlu, więc jest szansa na kontakt. Przemawia do mnie że sama Pani zadzwoniła i stwierdziła, że oddanie suni nie daje jej spokoju i ona jej nie odda. Więc jak myslicie, będzie dobrze? Quote
Donvitow Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 Uff.!!!!!!!!. Myślę że to rewelacja. Dzięki Goga. !! Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted April 29, 2007 Author Posted April 29, 2007 coś tu napisałam i zniknęło... A tu taka informacja. Hmm. Co za dziwni ludzie... Ten dom to chyba dobre rozwiązanie. A jeśli sie okaże że Mysza musi brać jakieś leki przez resztę życia? Żeby oni tylko dobrze to przemyśleli, chyba nie są tacy chwiejni jak ich potomstwo? Żeby znowu jej nie oddali bo sika-czy coś... Dobrze że ma szansę na dom, Mysia biedna. Quote
Donvitow Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 Sami zadzwonili. Myślę że skoro sunię znają i chcą do bloku to pewnie nie sika i nie jest dokuczliwa a opowieści o wizytach u weta mozna między bajki wsadzić. Są chyba zniesmaczeni i pewnie nie pierwszy raz wstydzą się za syna. Będzie dobrze:lol: skoro sunia ujęłła ichza serce. Dwoje starszych ludzi w najmniejszym spokojnym mieszkanku to myślę to czego Jej potrzeba. Bardzo trzymam kciuki. Quote
supergoga Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 Pani wie, co dolega Myszce, wie jakie były problemy. Mówiła mi, że syn był u weta, więc może i był. Jeśli bęzie trzeba to leki dostanie ode mnie, wezmę suke pod skrzydełka. Jutro zrobię jej usg i morfologię oraz podstawowe badania - oględziny. Zobaczymy. Załozymy książeczkę zdrowia i mam nadzieję, że będzie dobrze. Sądzę że to przemyśleli wszak ja nie chciałam od ich syna nawet pieniędzy na utrzymanie suki - proponował, że opłaci w razie czego pobyt w schronisku czy przytulisku, gdyby tam trafiła. Dziś zadzwoniłą sama, trochę trząsł jej sie głos jak mówiła o Myszce. W każdym razie z uwagi na bliskość do nas - będę miała sukę na oku. Quote
Donvitow Posted April 30, 2007 Posted April 30, 2007 Jak będą koszty chętnie się dołożę. Mam cały czas wyrzuty sumienia że jak wlazła mi na kolana we Wrocku to ją przesadziłem na przednie siedzienie i wtedy się obraziła. I że przy jej psychice zrobiłem jej krzywdę. Quote
supergoga Posted April 30, 2007 Posted April 30, 2007 Myszka już w domku. Na przywitanie zrobiła śliczne siusiu, Pani posprzątała, uspokoiła sunię, że nikt się nie gniewa na nią (dobrze że nie ma parkietów). Pani zaręczyła, że nigdy już jej nie odda. To tyle miłych rzeczy/. Teraz te gorsze. Sunia jest powaznie chora. Dzis miała szczegółowe badania diagnostyczne i RTG. Ma 40 stopni gorączki, problemy z płucami - stan bardzo przewlekły, wykazał to także RTG (nie wiadomo od jak dawna). Ma powiększone serce i niewydolność. Dostała antybiotyki (bo i gardło słabo), uszy brzydkie, ale już dziś jej nie męczyliśmy. Dostała Synulox do brania, jak skończy - jedziemy na kontrolę. Do końca zycia będzie musiała brac lek nasercowy - Fortekor. Jest to koszt około 40 zł/miesięcznie. Ponieważ zależało mi na ciepłym domu dla suni - zobowiązałam się pokrywac koszty tego leku. Będziemy też wozic sunię do naszego weta a koszty badań ogólnych wszelkich pokryje nasza Fundacja. Postaram się może jakiś bazarek na sunię wystawić, jak tylko pokryjemy koszty Noskowej operacji i Tabsowej skóry. Mamy tych biedaków pod skrzydłami sporo. Myszki mi żal i obiecuję Wam, że zrobię wszystko by ustabilizować jej stan zdrowia. Dziś razem z TZ-em zostaliśmy napromieniowani, bo byliśmy przy suni ;) żeby ja trzymać i żeby nie trzeba było stosować środków na uspokojenie. Takie ładne fartuszki mieliśmy że hoho. Trzymajcie kciuki, aby suni się polepszyło, bo nie wygląda dobrze. Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted April 30, 2007 Author Posted April 30, 2007 Donvitow napisał(a):Mam cały czas wyrzuty sumienia że jak wlazła mi na kolana we Wrocku to ją przesadziłem na przednie siedzienie i wtedy się obraziła. I że przy jej psychice zrobiłem jej krzywdę. oj nie miej wyrzutów, królewna Mysza się obraża, to normalne ;) No to mniej więcej wiadomo już co z suczką. Tzn. że jej poprzedni pan albo nie był u weta albo był u kiepskiego, nic nie mówił o chorym sercu? Czy do Fortekor dostaje furosemid? To taki lek moczopędny (żeby odciążyć serce). Jeśli jednak byli u weta i ona dostawała Furosemid, to może dlatego posikiwała. No to ja się tak po cichu cieszę że w nowym domu, żeby nie zapeszyć. Jak dobrze że ona jednak nie przyjechała do Żor (decyzja o tym że zostaje w Poznaniu zapadła po 23.). Gdyby przyjechała do Żor teraz trzeba by ją znowu męczyć podróżą. Mój stary pies sobie na tym Fortekorze trochę pożył, ale jego serce było już w gorszym stanie niż Myszowe, miał taki kaszel odsercowy. To jak u Myszy odkryli to teraz i jest już na lekach to powinn sobie pożyć jeszcze, żeby tylko nie było nowych komplikacji.:shake: Quote
supergoga Posted April 30, 2007 Posted April 30, 2007 Nie dostaje nic moczopędnego - z moczem pędzi i tak. Od kilku przynajmniej dni nie dostawała żadnych leków, a od swego pana nic na drogę też n ie dostała. To nie wiem czy w ogóle coś dostała. Nie wiem z czego to sikanie. jadę z nią w połowie przyszłego tygodnia Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.