sasanka777 Posted March 19, 2012 Posted March 19, 2012 Pojechałam do tego schroniska i się dziś tak wkurzyłam, że szok ludzki!!!! Wkurwić się można! chciałam adopotować psa i kota i co? pocałowałam klamkę!!!!!!! bo w poniedziałki jest schronisko zamknięta dla zwiedzających i adoptujących. dziś pan z paniami w biurze pije kawkę!!! i opowiada nowiny po weekendzie!!!! wyobrażacie sobie? w poznanskim schronisku pracują 2 baby w biurze i 1 facior a na 500 psów jest tylko jeden weterynarz!!!!!! i w dodatku adopcje są tylko we wtorki, srody, czwartki i piatki od 10 do 15tej. a w sb i nd tylko od 10 do 13!!!!!!!!!! skandal! chociaz w ten jeden dzien moglby miec ktos dyzur chociaż do 17... jak się wkurwie to napisze pismo do grobelnego. Quote
Madzik34 Posted March 19, 2012 Posted March 19, 2012 Przykro ale niestety taka rzeczywistość polskich schronisk. Ja jestem Wolontariuszką w Azorku w Obornikach - u nas czynne jest w tygodniu od 8 do 18, a w sobotę od 9 do 13, 2 niedzielę od 10 do 12 - na szczęście w każdy dzień można adoptować psy. Też marzy nam się - wolontariuszkom - więcej godzin w weekend, ale musi na ten moment wystarczyć nam to co jest. Zapraszamy też na naszą stronę - wszystkie psy mają zdjęcia i opisy: http://toz.obornikionline.pl/toz/s/adopcje Quote
natalia.aleksandrov Posted March 20, 2012 Posted March 20, 2012 poznanskie schronisko mimo ogromnych dofinansowan jest, jakie jest. niestety. a szkoda, bo to mogloby byc fajne miejsce dla bezdomnych zwierzakow... Quote
Marylin Posted March 20, 2012 Posted March 20, 2012 Wiem co czujesz, mi też swego czasu nieźle cisnienie podnieśli. W skrócie wielkim: Straż miejska zabrała do schroniska dwa kotki po zmarłym moim wujku. Ja o tym nic nie wiedziałam (ktoś z rodziny ponoć zgłosił-nie wiem kto) i spotkałam ich jak szli z kotkami w klatkach - prosiłam aby mi oddali, jestem rodziną - powiedzieli, że będę sobie je mogła zabrać ze schronu - takie mają procedury. Natychmiast tam zadzwoniłam, powiedziałam że kotki zabiorę i znajdę im nowe domy, podałam info o nich (wiek, szczepienia, że drowe, że mają ksiązeczki itp.). Kazali czekać bo kwarantanna trwa 14 dni - czujesz?! Później (równo po 14 dniach pojechałam) mi je "zgubili" - wsadzili do kociarni i nie zaznaczyli, że to te. Odnalazłam je... wycieńczone, odwodnione, ledwo żywe i... wysterylizowane jakby je rzeźnik kroił :-( Cudem uratowała ich życie dobra dusza, której dałam je pod opiekę i je przygranęła. Kotki miały 6 i 8 lat ale bie były w stanie już nawet jeść. Karmiła je pipetką. Szału dostaję na samą myśl o tym co się tam dzieje :-( Jestem wolontariuszką Fundacji dla Zwierząt Animalia http://fdz-animalia.pl/index.php?page=psy, zapraszam na naszą stronę. Są zdjęcia zwierzaków do adopcji i opisy tego co o nich wiemy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.