Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Zima 2010... Wtedy się wszystko zaczęło...

Jest wiele spraw dotyczących zwierząt, które przeciętnym ludziom wydają się być obojętne. Albo wręcz przeciwnie – na tyle kontrowersyjne, że nie można o nich nie mówić. Jedną z nich jest uwiązanie psa na łańcuchu. Drugą - trzymanie go w warunkach zupełnie nieprzystosowanych do rasy psa. Ot, takie dwa w jednym, psim nieszczęściu przydarzyło się dwóm bokserom – nazwanym przez wolontariuszy Ricki i Martin.
Ricki i Martin to prawdopodobnie bracia, chociaż do końca nie mamy pewności. Być może są z różnych miotów. Trzymane w nieludzkich warunkach - ciasny kojec z zieloną wodą do picia, szopa z porozrzucanym chlebem, którym psy miały się żywić. Porozrywane worki z sianem miały służyć za posłanie…….. Zostały odebrane właścicielce z skutek interwencji Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami na Podhalu.
Ricki nosił łańcuch na szyi, zapięty do kolczatki, po którym pozostały ślady – futro wytarte do skóry, podrażnienia i otarcia, liczne łyse miejsca na całym ciele. Zapadnięte boki i wystające kości miedniczne. Może mieć około 4 lat , waży 21 kilo.
Martin ma na ciele pełno odleżyn, pozasychanych ran i otarć. Zły stan uzębienia oraz jego brak na przedzie nie są kwestią wieku, ale warunków, w jakich pies dotychczas przebywał. Przez weterynarza został oceniony na ok. 5 lat, chociaż bardzo prawdopodobne jest, że liczy sobie mniej. W dniu, w którym trafił pod opiekę Fundacji ważył 19,5 kilograma!






Kontakt w sprawie adopcji:
Krystyna Dudzis 508 339 849

Edited by MonikaFBwP
Posted (edited)

17.12.2010
Ricki & Martin przeszli wspólną próbę adopcji, która niestety się nie powiodła. Sunia rezydentka nie była przyjaźnie nastawiona do nowych domowników, atakowała ich, na co Martin nie pozostawał jej dłużny. W efekcie chłopcy przestali być też zgodni między sobą. Martin była także bardzo zaborczy o względy opiekunów i na tym tle dochodziło do starć. Od 4 tygodni przebywają w hotelu pod okiem szkoleniowca, dzięki któremu uczą się życia i psiej ogłady, o której wcześniej, jako psy łańcuchowe nie miały pojęcia.
Dzięki obserwacji szkoleniowca wiemy, że tej chwili nie ma już między Pręgusami szczególnej miłości. Być może wynika to z faktu, iż w warunkach, z których zostały zabrane walczyły o przetrwanie, towarzyszył im strach i stres, dlatego trzymały się razem i w swej niedoli były sobie bliskie. Obecnie, kiedy biegają razem po terenie hotelu, nie szczególnie interesują się sobą. Każdy z nich zajęty jest swoimi sprawami i chadza własnymi ścieżkami. Przywołane do opiekuna razem, są o siebie zazdrosne, przepychają się i każdy z nich chciałby zdobyć jego uwagę tylko dla siebie.
Martin ma bardzo zdecydowany charakter. Jest kontaktowym boksiem, lubi ludzi, szybko nawiązuje z nimi relacje, na spacerach wraca na zawołanie. W pomieszczeniach przestał już niszczyć i szczekać, jednak wciąż załatwia w kojcu potrzeby fizjologiczne. Kilka lat życia w stodole i przy budzie zrobiło swoje, teraz Martin będzie potrzebował trochę czasu, by nauczyć się właściwych zachowań. Martin będzie wymagał podstawowego szkolenia. Byłoby doskonale, gdyby zamieszkał w spokojnej, bezdzietnej rodzinie, by zyskać od nowych opiekunów 110 % uwagi i zainteresowania.

Pręgus czeka na dobry i odpowiedzialny dom!
30.01.2011
Martin zamieszkał w nowym domu! I dla tego Gagatka zaświeciło dziś słońce. Zamieszkał w Łodzi, gdzie rozpocznie swój najlepszy etap psiego życia :) Powodzenia!


Edited by MonikaFBwP
Posted

18.12.2011
Martin szuka nowego domu. Warunki w jakich zamieszkał nie są dla niego odpowiednie. Mówimy o warunkach rejonowych (centrum miasta) i lokalowych (blok). Przez ostatnie kilka miesięcy pracował wraz ze swoimi opiekunami pod okiem dobrej behawiorystki i efekty są niezwykle pozytywne, jednak lęku przed życiem w mieście nie da się wyprostować, jest bardzo silny. Zarówno opiekunowie jak i Ola - behawiorystka uważają jednogłośnie, że ta zmiana jest konieczna dla większego komfortu życia Martina.
Martin zostanie w obecnym domu na zasadzie DT do czasu znalezienia nowych opiekunów.

Potrzebujemy wraz z Martinem następujących warunków:

1. dom poza centrum miasta, cicha okolica,
2. dom z ogrodem,
3. przynajmniej jedna osoba przebywająca stale w domu,
4. dom bez dzieci,
5. wyrozumiałych cierpliwych opiekunów, najlepiej w wieku średnim, a nawet wczesno-emerytalnym, z uporządkowanym i spokojnym trybem życia,
6. osoba/osoby, które podejmą prace z dotychczasową behawiorystką w celu ustalenia zasad postępowania z psem - Fundacja wesprze finansowo taką naukę,
7. adopcja powinna odbyć się w czasie. Wizyty, spotkania, poznanie Martina. Zależy nam na domu w Łodzi lub bliskich okolicach.




Już tyle czasu czekam na dom...na stały dom...przygarnij mnie...pokochaj mnie...daj mi stały, własny kąt....


Posted

Martin, zwany Portosem przebywa obecnie na domu tymczasowym z czwórką innych psów (małych i dużych, bokserów i nie). Porto jest kolejnym psem, pozostającym pod opieką Fundacji, który poszukuje specyficznego, dostosowanego do jego potrzeb domu. Chłopak wiele już doświadczył w życiu, należy mu się w końcu jego własny człowiek! Wychował się w strasznych warunkach, w stodole. Wiele się już nauczył np. grzecznie zostaje w domu, lubi mieć swoje posłanko w kenelu, chodzi ładnie na smyczce i przychodzi na zawołanie.
W jaki sposób możemy przyjść z pomocą Portoskowi? Dając mu dom, koniecznie z ogrodem, w cichej okolicy, z daleka od drogi - wskazany drugi pies! Porto boi się wszelkich pojazdów mechanicznych oraz wszystkiego, czego nie zna, w tym obcych mu ludzi. Jeśli damy mu czas, nie jesteśmy nachalni, sam do nas podejdzie i zaprosi do kontaktu. Uwielbia brykać po ogrodzie, po lesie, po plaży... najlepiej z psim towarzyszem.







  • 2 months later...
Posted

Wieści z hoteliku:

"Martin zadomowił się już całkowicie.Od początku był bezczelny względem reszty sfory,bez pardonu wylizywał im pyski,wprawiając je w niebotyczne zdumienie,albo wsadzał łeb do wiadra ,z którego inne piło wodę,pchał się zawsze przodem nie zważajac na damy...W końcu poczuł sie na tyle silny,że zareagował na burknięcie Bayo w stylu:"spadaj stąd" i doszło do bijatyki,Bayko chciał odpuscić,jednak Martinowi było to nie w smak,poczuł MOC.Chłopcy zostali rozdzieleni i nie wychodzą już razem,mimo ze przez kraty nie wykazują do siebie agresji.Co do jego sikania i qpania,to w miarę jest ogarnięty.Zawsze po jedzeniu wychodzi na dodatkowy mini spacerek i robi ładną qpę,siku w kojcu zdarza się baaardzo sporadycznie. Martin coraz szybciej zaczyna ufać kobietom,juz po jednym dniu,dał się głaskać koleżankom,natomiast od kiedy jest u nas nie dał się dotknąć żadnemu mężczyźnie.Jest bardzo ciekawy facetów,okrąża ich w bezpiecznej odległości,łazi za nimi po całej posesji,smaczki na wyciągniętej szyi z męskiej ręki weźmie ,wchodzi ,a nawet wpada do pomieszczeń gdzie przebywają mężczyźni i bez paniki sie po nim porusza,jednak cały czas ma ich na oku.Może iść do domu z dziećmi. "

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...