Brezyl Posted March 31, 2015 Posted March 31, 2015 Serio? Nie sądzisz, że gdybyś tak z ręką na sercu wypisała wszystkie semi i zjazdy weekendowe na których sama byłaś to by tego wyszło dużo więcej ? No i o ile ich wartość merytoryczna jest wyższa, od tych kursiko - wykładzików? Pewnie uzbierałoby się więcej :) ale moim marzeniem, byłoby zrobienie np: doktoratu u Miklosiego i bardzo żałuję, że na Inkę Sjösten w 2008 r. się nie załapałam. A wrażenie robi raczej porównanie ilości szkoleń teoretycznych z praktyką, a raczej jej brakiem na stronie czołowego szkoleniowca COAPE, masa semi i żadnych startów. To możliwe jest chyba tylko w kynologii, jakoś nie przypominam sobie szkoleniowców jazdy konnej, którzy wiedzę zdobywali tylko na seminariach, a nie w siodle. Zresztą to chyba domena większości szkoleniowców wywodzących się z Wesołej Łapki. Quote
Furie Posted March 31, 2015 Posted March 31, 2015 Zwolennikiem przemocy absolutnie nie jestem więc nawet jak wyszkolić mi się nie uda, to krzywdy nie zrobię Mądrze wykonana korekta, we właściwy sposób, w odpowiednim czasie i sytuacji - wtedy kiedy jest to realnie wskazane - nie ma nic wspólnego z przemocą. To jest podstawowy błąd w założeniach. Wiesz, miałam kiedyś tymczasa, 8 -mies. DON, ze słabym socjalem, nigdy wcześniej nie szkolony i z potwornym lękiem separacyjnym. Na próby wskakiwania mi na plecy 4 łapami reagowałam bardzo stanowczo i pies szybko załapał żeby tego nie robić, jednocześnie w relacji nie popsuło się nic. Jednocześnie bardzo łagodnie i metodą mikroskopijnych kroków, z nagradzaniem każdego małego sukcesu uczyłam tego psa pozostawania w klatce. Oddawanie zabawki na komendę - uczyłam na żarcie. Chodzenia przy nodze, przychodzenia na zawołanie - też. Właściciel jak przyjechał go odebrać był w szoku - "jak pani go tego wszystkiego w tydzień nauczyła?" Gdzie mam jeszcze pracę, dojazd i maliniaka. Czyli fakt stosowania z głową korekty nie czyni z człowieka faszysty ;) poza tym prowadzę hotel dla psów także mogę sprawdzać metody na podopiecznych Z tym ostrożnie! Upewnij się najpierw, że właściciele nie mają nic przeciwko temu i jeśli nie - zrób porządny wywiad nt psa oraz ustal z nimi zakres i go nie przekraczaj. Osobiście - nogi z d..y bym powyrywała, gdyby mi ktoś z hoteliku próbował cokolwiek ćwiczyć albo sprawdzać na moim psie. Jak bum cyk, że by mi całą moją ciężką pracę treningową spieprzył. Mój kumpel - sprawdzony hotel, mimo że jest szkoleniowcem i behawiorystą ma jasny prikaz: "totalny ZAKAZ robienia czegokolwiek poza wyprowadzeniem na smyczy na spacer ograniczający się do toalety oraz puszczenia luźno z innymi psami na czas zabawy (oczywiście zawsze pod kontrolą, no i psy sprawdzone). Po spacerze / zabawie pies ma siedziec w klatce (w domu, bo do kojca nie daję) a nie chodzić między domownikami. Zero zabaw pies - człowiek, zero aportowania, zero socjalizacji, zero korekty (od tego jestem tylko ja)". I to jest święte. zanim będę mogła powiedzieć że potrafię szkolić psy, muszę widzieć efekty - tzn jakąś ilość psów wyszkolić. (...) Ja czułabym się mega niekomfortowo jakbym miała coś robić za pieniądze, oferować swoją usługę, nie mając do tego podstaw nie tylko teoretycznych ale i praktycznych. I to się chwali :) Zgadzam się w pełnej rozciągłości. Doceniając Twoją pasję, próbujemy Ci tu tylko doradzić, że można dużo efektywniej spożytkować czas na naukę, tzn. spróbować zgłosić się gdzieś, gdzie Ci pewne sprawy uczciwie wytłumaczą, pokażą szerokie spektrum i "otworzą" Cię na piękny i przebogaty świat kynologii, podczas gdy ludzie pokroju COAPE raczej się zamykają w wąskim świecie, którzy sami na swoje potrzeby kreują. A że mówią bardzo przekonywująco - łatwo dać się zwieść, zwłaszcza jak się wcześniej nie spędziło iluś set godzin w przysłowiowym błotku na placu treningowym. Podobnie jak z tymi książkami - ktos kiedyś dawno temu mi powiedział, żeby nie wierzyć ślepo książkom, bo jest w nich dużo głupot. Akurat byłam na etapie zaczynania Fishera i jakiejś babki chyba z UK, co to zaczęłam ale nie skończyłam. To co wtedy czytałam wydawało mi się przekonywujące. Dzisiaj, czyli z perspektywy praktyki sięgam po książki, to widzę co jest bzdurą, a co jest faktem. Albo zwracam uwagę na istotne szczegóły, de facto decydujące o wszystkim, na które kiedyś nie zwróciłabym uwagi. Powodzenia Ci życzę, wytrwałości, trwania przy swoich zasadach moralnych, no i oczywiście polecam gruntowne szkolenie z OBI z którymś ze swoich psów. Ale u kogoś kto się naprawdę na tym zna. To będzie bardzo cenne doświadczenie. Quote
Furie Posted March 31, 2015 Posted March 31, 2015 Pewnie uzbierałoby się więcej :) ale moim marzeniem, byłoby zrobienie np: doktoratu u Miklosiego i bardzo żałuję, że na Inkę Sjösten w 2008 r. się nie załapałam. A wrażenie robi raczej porównanie ilości szkoleń teoretycznych z praktyką, a raczej jej brakiem na stronie czołowego szkoleniowca COAPE, masa semi i żadnych startów. To możliwe jest chyba tylko w kynologii, jakoś nie przypominam sobie szkoleniowców jazdy konnej, którzy wiedzę zdobywali tylko na seminariach, a nie w siodle. Zresztą to chyba domena większości szkoleniowców wywodzących się z Wesołej Łapki. Ano tak, w tym kontekście faktycznie robi wrażenie ;) Domena WŁ... ehhh... No ale w przyrodzie, w skali makro musi być równowaga. Jeden ma braki w startach przy ogromie dyplomików, podczas gdy inny nie zalicza kwalifikacji, a pyszczy żeby KOB na FMBB wysłał, mimo że na poprzednich szału nie pokazał(a) i to nie są raczej błędy "bo nowy plac", tylko rzeczy co to można spokojnie w ojczyźnie wypracować ;) Tak więc ciekawy, ale jakże zawiły ten nasz kynologiczny świat ;) Koniarzy teoretyków też sobie nie przypominam :) Quote
pa-ttti Posted May 27, 2015 Posted May 27, 2015 Jestem już PO kursie, i chciałam wyrazić swoją opinię - może komuś przyda się na przyszłość :)Sama nie wiem czego spodziewałam się po tego typu kursie. Tylko kilka zjazdów, kilka dni szkolenia, plan wykładów itp. był mi wiadomy od samego początku. Poszłam jako osoba pracująca z psami od kilku lat, ale nie interesująca się wcześniej ich szkoleniem czy nie zagłębiająca się w tematykę behawioryzmu - mam swoje psy, dobrze wychowane, mam podejście do zwierząt, mam po prostu "rękę" do nich. Byłam wcześniej tylko na kilku seminariach.Szkolenie oceniam ostatecznie bardzo pozytywnie, atmosfera była super, ludzie super, prowadzący super :) Widać miłość i dobre podejście do psów, a to jest najważniejsze. Nie byliśmy szkoleni na zawody sportowe, ale dużo było mówione na temat zasad uczenia się psów, oraz o rozwiązywaniu problemów behawioralnych. Na pewno dałoby się zrobić więcej wykładów, przekazać nam więcej wiedzy, bo czasu by wystarczyło, pytanie tylko czy mielibyśmy jeszcze siłę na więcej.Mam natomiast po tym kursie większą orientację w temacie, jestem lepiej ukierunkowana, chcę się uczyć dalej. Tak jak na studiach - nauczyłam się jak się uczyć ;) Przedstawiane były różne metody szkolenia, żadna nie była bezwzględnie negowana, i absolutnie nie czułam żeby coś było narzucone. Nacisk był położony na cały system uczenia się psów, na którego podstawie każdy przyszły trener psów powinien wypracować własną metodę pracy z psami.Nie żałuję, myślę że poszłabym na kolejny kurs COAPE, nie wiem natomiast czy nie wybiorę innej szkoły ze względu na to żeby mieć porównanie i poznać jeszcze inne podejścia do tematu. Dodam jeszcze że po każdym zjeździe, jak i po całym kursie ogółem, mam ochotę czytać, uczyć się, pracować z moimi psami - widzę efekty i jestem z nich dumna, tak więc ten kurs na pewno nie rozczarował mnie, i dał dużo pozytywnej energii :) Quote
Brezyl Posted May 28, 2015 Posted May 28, 2015 A może jakieś konkrety ? Bo na razie to lanie wody. Tak konkretnie, czego się nauczyłaś, co było dla Ciebie nowego ? Choć powinniśmy zacząć, co oznacza dla Ciebie praca z psem, cytat "poszłam jako osoba pracująca z psami od kilku lat, ale nie interesująca się wcześniej ich szkoleniem czy nie zagłębiająca się w tematykę behawioryzmu" jest lekko przerażający. Jak można być hodowcą i nie zgłębiać behawioryzmu ? Kurcze jednak można :). "Nie byliśmy szkoleni na zawody sportowe" bo niby przez kogo, jak nikt z uczących w nich nie startuje, nie znam nawet przypadku podchodzenia przez nich do jakichkolwiek egzaminów. Atmosfera fajna, jakieś podstawowe wiadomości podane i pewnie ostro polane marketingiem za parę tysięcy złotych. W ludzkiej psychologi zjawisko takie nosi nazwę dysonansu poznawczego, człowiek sam przed sobą nie chce się przyznać, że wyrzucił taka kasę w błoto, więc przekonuje sam siebie, ze było fajnie, miło, etc. Ale moim pytaniem jest jakie uzyskałaś na tym kursie umiejętności ? Potrafisz przeprowadzić testy szczeniąt, ułożyć psa do głupiego PT-1 (do sportu to droga jeszcze bardzo daleka), ocenić na filmie jak mniej więcej zostanie oceniony pies na BH czy MT, ocenić pracę psa na wzbogaconym pod kątem agresji lub lękliwości ? Ponieważ jak widzę na tym kursie nie było ostrzejszych starć, wnoszę, że wszyscy byli zieloni jak Ty, więc nawet nie było o co toczyć sporów i dyskusji z prowadzącymi. Szkoda, bo może przynajmniej to otworzyłoby Ci oczy ?Swoja drogą namnożyło się szkółek, których program polega na pokazaniu właścicielowi, jak nauczyć psa wymiany jednej piłeczki na drugą, chodzic z psem na luźnej smyczy i futrować przysmakami trzeba czy nie trzeba i "behawiorystów", których rady są takie same, jak te z netu. Zaobserowałam tez dziwna prawidłowość, czym własciciel więcej za poradę zapłaci, tym bardziej wychwala specjalistów, a jak taka samą poradę dostaje za darmo to ja olewa. Ogólnie oznacza to chyba, że tracimy nasze cechy narodowe, bo zdrowy rozsądek i poczucie humoru było kiedyś naszą cecha narodową. Tymczasem amerykanizacja życia postępuje i dajemy nabierać się każdemu idiocie, o ile wmówi nam, ze jest autorytetem. Nie, nie udowodni swoimi wynikami, że jest dobry, po prostu powie, że przecież to, czy pies siada krzywo, czy prosto to nie ma znaczenia, przecież "nie robi psa do sportu", ale specjalistą wielkim jest. 1 Quote
Sowa Posted May 28, 2015 Posted May 28, 2015 Chciałabym przy okazji o coś zapytać. W jaki sposób naocznie w kilka chwil, bez wykładu, trener po kursie COAPE przekona kursanta przychodzącego na PT, że pies uzależnia się od sytuacji? Czy poruszano kwestie zapewnienia dobrostanu dla psów? I jak ten dobrostan jest rozumiany przez COAPE? Quote
Brezyl Posted May 28, 2015 Posted May 28, 2015 Myślę Sowa, że z dużo wymagamy. http://coape.pl/kursy-korespondencyjne, http://www.dogomania.com/forum/topic/140145-kurs-petsitter-w-coape/ . Czekam na korespondencyjny kurs jazdy konnej, pływania i nurkowania. Quote
Sowa Posted May 28, 2015 Posted May 28, 2015 OK, niech będzie korespondencyjny kurs pływania, każdy topi się na własny rachunek, ale korespondencyjny kurs pływania zakończony przyznaniem dyplomu nauczyciela pływania w szkołach podstawowych i średnich - to już jakoś mnie uwiera... Quote
Furie Posted May 28, 2015 Posted May 28, 2015 Mnie też. Kurs o zawartości trafiającej w potrzeby początkujących, którzy stawiają pierwsze kroki, sprzedaje się jako kurs dla trenerów / behawiorystów... Quote
pa-ttti Posted May 30, 2015 Posted May 30, 2015 Brezyl, wybacz ale nie chce mi się wymieniać, czego się nauczyłam, bo musiałabym Ci streścić całą tematykę.Wyraziłam swoją opinię, jakby ktoś był zainteresowany tym kursem, zapraszam do rozmowy, chętnie udzielę info :)jeszcze tylko dodam przerażonemu i zdziwionemu jednocześnie Brezylowi : jak widać można nie zgłębiać się w tematykę behawioryzmu a wychować dobrze ułożone psy. Pracuję z wieloma przeróżnymi psami o przeróżnych temperamentach, i moje psiaki wypadają suuuper ;)jeśli chodzi o kursy korespondencyjne - osobiście nie widzę sensu, można równie dobrze poczytać książki, ale jeśli ktoś chce - czemu nie. Ktoś inny sobie na tym zarobi - czemu nie? wiadomo przecież że jest to też biznes, i nic w tym złego nie widzę. Quote
Berek Posted May 30, 2015 Posted May 30, 2015 Tjaaa.... no to trochę szkoda, bo ja np. widzę; gdyby te kursy były obwarowane zastrzeżeniem, że to tylko taki sobie odpowiednik "poczytania literatury", to O.K. Ale za udział w nich ludziska otrzymują dyplomiki i uważają, że są po nich upoważnieni do świadczenia takich czy innych usług. A to już gorzej. "Pracuję z wieloma przeróżnymi psami o przeróżnych temperamentach, i moje psiaki wypadają suuuper" Tzn...? Tak ogólnie super, na tle psów innych ludzi z kursu czy według jakiego kryterium? Sorry że dopytuję, ale internet jest dość mylący. P.S. Czy możesz zdradzić jacy praktycy od szkolenia psów (posłuszeństwo, tropienie, frisbee, whatever) mieli z Wami zajęcia? I czy przekazywali Wam swoje wnioski? Quote
Sowa Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 No to bez streszczania tematyki wykładów - jakie konkretne ćwiczenia z zakresu podstawowego posłuszeństwa i pracy węchowej, przydatne na co dzień, nie w sporcie, były realizowane? Kto je prowadził i czy kursanci mieli szansę odegrać rolę prowadzącego zajęcia praktyczne? Oceniani wtedy przez kogoś, kto już trenerem jest? Quote
Brezyl Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 https://www.facebook.com/COAPE.Polska/photos_stream?tab=photos_albums przejrzyj albumy z "treningów" - siad, chodzenie przy nodze, aportu nigdzie nie znalazłam. Ogólnie czasami zdjęcia grupy początkującej na zwykłym szkoleniu są ciekawsze, a psy bardziej w trybie pracy. A są to psy, będące własnością przyszłych trenerów i behawiorystów. A i kurs na którym była patti zdaje się, że jest podpisany jako "Kurs Trenerski Dla Behawiorystów - Zjazd 2 kwiecień 2015" Quote
Furie Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Tjaaa.... no to trochę szkoda, bo ja np. widzę; gdyby te kursy były obwarowane zastrzeżeniem, że to tylko taki sobie odpowiednik "poczytania literatury", to O.K. Ale za udział w nich ludziska otrzymują dyplomiki i uważają, że są po nich upoważnieni do świadczenia takich czy innych usług. A to już gorzej. Dokładnie TAK! Ale gdyby były, to by się zapewne gorzej sprzedawały, a jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Nie widzę nic złego w biznesie, o ile jest prowadzony etycznie, ale robienie wody z mózgu i wydawanie wątpliwych kwalifikacji etyczne nie jest. Opinia znajomej osoby, która kiedyś kończyła kurs nie-korespondencyjny na tresera/ behawiorystę : "może być, jak ktoś stawia totalnie pierwsze kroki, ale żeby po takim czymś śmieć kogoś uczyć ?! NIGDY W ŻYCIU!". Obraz pracy tej osoby wtedy a teraz, jak trenuje u Fachowca celowo przez duże "F" - niebo a ziemia. Przy czym teraz kurs nazywa się "praca z własnym psem" i nie wydaje dyplomików ;) Quote
Furie Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 https://www.facebook.com/COAPE.Polska/photos_stream?tab=photos_albums przejrzyj albumy z "treningów" - siad, chodzenie przy nodze, aportu nigdzie nie znalazłam. Ogólnie czasami zdjęcia grupy początkującej na zwykłym szkoleniu są ciekawsze, a psy bardziej w trybie pracy. A są to psy, będące własnością przyszłych trenerów i behawiorystów. A i kurs na którym była patti zdaje się, że jest podpisany jako "Kurs Trenerski Dla Behawiorystów - Zjazd 2 kwiecień 2015" Ej, ale to wygląda jak piknik a nie jak zajęcia ;) Może dlatego początkującym się podoba, a ludzie, którzy siedzą w temacie mają beke? Quote
Brezyl Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Mnie najbardziej dziwi ilość zdjęć na których psy są na linkach. Z wyjątkiem tropienia, linki używa się bardzo rzadko. Są co prawda psy, mające tendencje do ucieczek od przewodnika do innych psów, czasami używa się także linki, jak pies jest niestabilny i potrafi rzucić się na inne, ale czemu miałoby to służyć na tych zajęciach ? I inna bajka. Nie macie wrażenia, że na tym spacerze "smycz behawiorala" była mocno uzywana, mimo że brak tego na filmie. https://www.youtube.com/watch?v=-hvdBhXo06g Quote
Sowa Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Pa-ttti, czy po tym kursie podejmiesz się przygotować - i w jakim czasie - do bardzo dobrej oceny na egzaminie PT-1 grupę dziesięciu zupełnie surowych, dorosłych psów różnych ras, od jamnika przez cockera do owczarka niemieckiego? Psów prowadzonych przez także zupełnie surowych przewodników, takich, którzy wierzą, że pies rozumie każde słowo, a jeśli nie słucha to albo głupi albo złośliwy? Zakładam, że tych ludzi nie stać na indywidualne zajęcia, albo pracujesz od początku z całą grupą, albo rezygnujesz. I jaka decyzja? Quote
Brezyl Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Jak napisali twórcy kursu na jego zakończenie "...W miniony weekend zakończyła się wiosenna edycja Kursu Trenerskiego dla Behawiorystów Zwierząt. To był owocny czas, spędzony ze wspaniałymi, ambitnymi właścicielami zdolnych psiaków...". No jak te zdjecia były wyznacznikiem owocnej, ambitnej pracy, to za bardzo nie ma o czym mówić". Luźna smycz, parę sztuczek, siad. Sowa, aby przygotować czyjeś psy do egzaminu, wypadałoby zdać go w pierwszej kolejnosci samemu, z własnym psem lub przez siebie przygotowanym. Podejrzewam, że w większosci grup COAPE, nie ma nawet jednej osoby, która to zrobiła. 1 Quote
Brezyl Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Nie udało mi się znależć informacji w necie. Na swoich stronach chwalą się certyfikatami kursów na których byli, ale o egzaminach praktycznych (z wyjatkiem jakis dogoterapeutycznych) czy udziale w zawodach cisza. http://www.olimpia.net.pl/kwalifikacje.html http://coape.pl/kurs-dyplomowy-coape-nadajacy-kwalifikacje-behawiorysty-zwierzat-i-rok#info_dc_tutors Quote
Sjette Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Ale jakie to kwalifikacje! Absolwent KUL-u, psycholog (nawet pasuje) czy absolwentka anglicystyki.Chcialam zauwazyc ze nie mozna byc absolwentem Royal College of Veterinary Surgeons - to nie uczelnia, tylko zwiazek, cos jak nasza izba. Mozna sie zapisac a dyplom miec z innego kraju - jak tak mialam.Takie "kursy" na naszych uczelniach organizuja np, producenci lekow, jedyna korzysc ze na obiad sie mozna zalapac i jakis papierek sie dostanie. Albo gadget. Kto prowadzi lecznice na takie duperelne "kursy" nie chodzi.Mam pomysl - korespondencyjnie szczepie psy p. wsciekliznie - wystawiam zaswiadczenia! Quote
Sowa Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Mogę oczywiście nie mieć racji, ale wydaje mi się, że właśnie najprostsze PT potrzebne jest na co dzień, ułatwia życie każdemu właścicielowi psa. Takie minimum - chodzenie i bieg na smyczy i bez smyczy przy nodze, przywołanie, pozostawanie na siad i waruj pojedynczo i w obecności innego pracujacego psa, aport, spokojne zachowanie wobec podchodzącego człowieka - nie przekracza możliwości zdrowego psychicznie psa. Trudno wyobrazić sobie kandydata na trenera, a tym bardziej na dogoterapeutę, jesli nie potrafi zademonstrować tego z własnym psem. Quote
Sjette Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Kidys narzekalam na szkolenie prowadzone przez Zwiazek. A ludzie siedzieli w tym latami, cos wiedzieli, mieli mase doswiadczenia. Mozna sie bylo z nimi do konca nie zgadazc. Ale zaczynali od noszenia przeszkod i sprzatania placu. A pozorantem to zostawalo sie po wielu latach.A teraz kursy korespondencyjne....Nie mam nic przeciwko ludziom z innym (nie zwiazanym bezposrednio z psami) wyksztalceniem) jezeli idzie za tym rzeczywista wiedza i lata praktyki. A tu wyksztalcenia kierunkowego, ani pozniej zdobytej wiedzy. Quote
Brezyl Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Dla mnie ta niechęć do brania udziałów w egzamnach, zawodach ma tylko jeden powód. Jest to mierzalne, ktoś wygrywa, ktoś przegrywa. Nie da się ukryć, ze pies olewa przewodnika, ma przed nim obawę (nawet na mistrzostwach Polski widziałam psy zatrzymujace się dość daleko od przewodnika i bojące się podejść). Tu nie da się wiele ukryć. Albo człowiek i zwierzę stanowią team, albo nie. Niech sobie COAPE robi kursy, pt. "Poznaj swojego psa" czy "Co dzień nowa sztuczka", ale wydawanie uprawnień behawiorysty czy trenera ludziom nie mającym zielonego pojęcia o behawiorze i wyszkoleniu psa jest śmieszne. Quote
pa-ttti Posted May 31, 2015 Posted May 31, 2015 Pa-ttti, czy po tym kursie podejmiesz się przygotować - i w jakim czasie - do bardzo dobrej oceny na egzaminie PT-1 grupę dziesięciu zupełnie surowych, dorosłych psów różnych ras, od jamnika przez cockera do owczarka niemieckiego? Psów prowadzonych przez także zupełnie surowych przewodników, takich, którzy wierzą, że pies rozumie każde słowo, a jeśli nie słucha to albo głupi albo złośliwy? Zakładam, że tych ludzi nie stać na indywidualne zajęcia, albo pracujesz od początku z całą grupą, albo rezygnujesz. I jaka decyzja? oczywiście że nie, mam inne zajęcia na głowie, nie miałabym ani czasu ani takiej potrzeby. A Ty byś się podjęła?Brezyl, na jakim tle moje psy wypadają super? na tle jakiś 200 innych psów z którymi miałam przyjemność pracować :) od yorków po akity, owczarki niemieckie czy tosa inu, od kilkumiesięcznych do kilkunastoletnich :) na tle psów innych kursantów akurat niekoniecznie, bo większość były to psy bardzo dobrze ułożone i fajnie wyszkolone.Co do kursów korespondencyjnych: zauważ że są to dyplomy typu petsitter, a do tego zajęcia nie trzeba mieć ŻADNYCH uprawnień. Można określać się petsitterem nie mając wcześniej nawet 1 psa pod opieką. Uważam to za plus, że są tacy co chcieliby się wcześniej jednak coś nauczyć. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.