Gosia Posted January 29, 2004 Posted January 29, 2004 Agnieszko- no chyba nie nikt. Jak ktoś ma dobrego psa, to się nie boi żadnej konkurencji. Druga sprawa- pogrom. W rottweilerach było to samo j właściwie jest. Zapraszanie obiektywnego fachowca raz na rok jest kompletnie pozbawione sensu. Co z tego, że zrobi pogrom na jednej wystawie? Na następnej już będą "nasi". Taki pogrom powoduje tylko frustrację całej kupy ludzi, a poza tym niczego nie wnosi. Bo co- masz ileś tam zw. mł. na pzrykład. I nagle dostajesz dobrą. Więc co? To nasi sędziowie takie matoły? Masz u nich znajomości? No niekoniecznie. Trzeba pamiętać, że ci goście zza granicy to nie zawsze są najwyższych lotów. Przerobiłam to na chamach z Niemiec, którzy zachowują się tutaj jak w 1939 roku. Miałoby to sens, gdyby kluby organizowały np. trzy wystawy specjalistyczne w roku i jedną klubową z takimi sędziami. Ale naprawdę uznanymi, a nie takimi, co mieszkają poza Polską. To żadna miara ich znajomości rzeczy. A co do sędziego od bouvierów...Są tacy sędziowie w II grupie, którzy nie sędziują, bo ... Podlaski, Sońta, Studzińska- kojarzycie takie nazwiska? Gosia Quote
basia Posted January 29, 2004 Posted January 29, 2004 Na wystawie klubowej szpiców jesienią zeszłego roku, siberiany husky oceniał "fachowiec" z niemiec. Był takim "fachowcem", że psu, który nosił ogon jak akita, a we wzorcu rasy husky wyraźnie pisze, że ogon ma być noszony nad grzbietem i być w kształcie sierpa bodajże, napisał; cytuję: (...) prawidłowo osadzony i noszony ogon (...) Buahahahaha... :D :o Quote
kadziumia Posted January 29, 2004 Posted January 29, 2004 Cytat: A na klubówkach Waszych to się nie mierzy psów??? No to ja widziałam na jednej wystawie krajowej taką sytuację: Pani sędzina przyglądała się jednej suczce, bo w/g niej sunia jest zbyt niska. Następnie powiedziała do pani asystent, że trzeba tę sunię zmierzyć. Na co pani asystent szybciutko odpowiedziała, że ta sunia jest w porządku, bo była już mierzona. Sędzina pokręciła glową no i oceniała dalej ... . Wspomniany przeze mnie kurdupel ma hodowlankę, a mierzony wcale nie był, tylko pochodzi z hodowli pani asysytent ... Pozdrawiam Quote
Gosia Posted January 29, 2004 Posted January 29, 2004 Kochani :P :D :) Po kolei: Kudłaje się będą pojawiać, bo to recesywny gen i zawsze wylezie. Miałam na myśli agresję w stosunku do siebie- tzn do innych psów, nie widziałam husky szczerzącego się na człowieka. A malamuta owszem :wink: A właśnie- Innisfree's NEW YORK REINGEER- czarny pies z Rzeszowa. On mi się niezwykle podobał. Pomyślałam, że szkoda, że niósł takie wady. A to nie on, więc się cieszę. Pamietam jak był jeszcze w młodzieży i wtedy powiedziałam do kolegi- zobacz, jakie cudo. Kadziumia- niepomiernie mnie ciekawi, co to za asystent i jaka hodowla. Napisz na pw. Gosia Quote
Asdf Posted January 29, 2004 Posted January 29, 2004 Chciałam powiedziec, ze psy ktora maja lokaty i doskonale w husky sa bardzo fajne, wygrywa duzo fajnych psow, ale chodzi mi o takie bez lokat one tesz dostaja dosknale, a lokata i tytuly nie sa potrzebne do hodowlanki, tylko ocena. Quote
napalonynasznaucera Posted January 29, 2004 Posted January 29, 2004 Ja wiedziałem,że tak będzie ja wiedziałem!!!!!!! Żeby była jasnośc to chce psa z rodowodem i popieram cała tą ideologie i szanuje ludzi którzy sie kynologią pasjonuja.Tylko wydaje mi sie że niektórzy nie widzą drugiej strony medalu. Powiedzmy,że kupuje psa z rodowodem i po cudownych rodzicach i płace za niego słono a tu po roku lub dwóch sprowadzili pieknego, mocnego psa z zagranicy, to byly poczatki Husky w Polsce. Pokryto nim mase suk, po czym sie okazalo, ze niesie on dystrofię i długi włos. Do dziś leczymy rany bo wiekszosc suk, i to, ladnych eksterierowo, suk ma go w rodowodzie i wciaz jest to ryzyko. To ja sie pytam po co ten ZK i całe rodowody? nikt w Polsce nie sprawdził skąd się pies wziął? Chodzi mi o to cały czas że wąskie grono reproduktorów i suk niesie dużo wyższe ryzyko chorób genetycznych Quote
Diana14 Posted January 29, 2004 Posted January 29, 2004 Kochani :P :D :) Po kolei: Kudłaje się będą pojawiać, bo to recesywny gen i zawsze wylezie. Miałam na myśli agresję w stosunku do siebie- tzn do innych psów, nie widziałam husky szczerzącego się na człowieka. A malamuta owszem :wink: A ja napiszę z mojego skormnego doświadczenia. Kiedy chodziłam z Limbą na szkolenie był tam śliczny husky.Niestety pies według mnie z charakteru zrąbany a to za pewne z powodu właściciela.Zwierzak rzucał się na właściciela(!!), na inne psy a nawet na naszą instruktorkę!Założono mu kaganiec co sprawę tylko pogorszyło bo był jeszcze gorszy.I wtedy dostał specyficzną obrożę, którą zapewne wszyscy widzieli kiedyś lub o niej słyszeli. Piesek nie pojawił się więcej na naszym szkoleniu........ Co do malamutów......no cóż tu też słyszałam o odstępstwie od reguły przyjaznych psów.Pewnie każdy kto był na klubówce we wrześniu wie o czym mówię gdyż właśnie tam malamut zagryzł śmiertelnie 2 psy.... Na szczęście tego nie widziałam...słyszałam przez megafon.... Quote
Manu Posted January 29, 2004 Posted January 29, 2004 Dianka, na pewno zagryzł śmiertelnie ??? :o Ja słyszałam, że pogryzł. Tam słyszałam. Quote
Diana14 Posted January 29, 2004 Posted January 29, 2004 Dianka, na pewno zagryzł śmiertelnie ??? :o Ja słyszałam, że pogryzł. Tam słyszałam. Monisia nie wiem czy na pewno bo słyszałam przez megafon! Ale jeżeli to nie były smiertelne pogryzienia to się cieszę :lol: Quote
Manu Posted January 29, 2004 Posted January 29, 2004 No ja też bym chciała wiedzieć. Przez megafon nie słyszałam, tylko potem trochę. Więc jesli te psy by padły, to tym bardziej by o tym gadali, a nie słyszałam Quote
Gosia Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 A myśmy z Anią słyszały ten wrzask gryzionych maluchów, widziałyśmy kotłowaninę, ale wszyscy mówili, że to hushy złapał jakiegoś małego szpica...? Nie malamut. Gosia Quote
Diana14 Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 to ja już nie wiem.......ale słyszałam o malamucie, napewno! Może ktoś wie cos więcej na ten temat?? Ja nic nie widziałam bo siedziałam na ringu(sekretarz....:D) Quote
Asdf Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 Ja wiem, akurat obok miałam swoj namiot :( Pierwsze wydarzenie to jak szpic wilczy urwał sie ze smyczy i podbiegł do husky a te go dosc mocno pogryzły (dziwnie agresywne te husky) Druga sprawa była taka, ze pani szła z pomeranianem, pomaranian wiadomo małe to zwierzatko, zamiast byc niesione na raczkach ( poniewaz pzechodzilo kolo wiekszych psow) szło na własnych nozkach i wyszło tak, ze piesek wszedl dokładnie pod łapki suki. Stał husky a na niego wszedl pomaranian i suka go dziabneła, poniewaz pomeranian byl maly stala mu sie krzywda, a mianowicie zlamal mu sie zab ( przypuszczam ze gdyby pomeranian byl wielkosci husky nic by sie nie stało) Pomaranczka zrobila niesamowity rozgardiasz, bo darła sie tak jakby miala dziure w ciele. Wiec mozna uznac ze powazny urazów dostał szpi, zapytajcie sie o to SH , ona powiina powiedziec wam wiecej. Quote
SH Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 Dawno temu( :wink: ) Gosia napisała Znam co najmniej kilkanaście "zupełnie przeciętnych" suk, które pokryte dobrymi psami dały rewelacyjne potomstwo. Znam co najmniej kilka suk, wyglądających jak chodzący wzorzec, które dały kiepskie dzieci albo tak słąbe, że nawet się nie pojawiło na wystawach. Wartość hodowlaną psa/suki nie mierzy sie sukcesami na wystawach, tylko wartością ich potomstwa. A odmawianie krycia uważam za krótkowzrocznośc i głupotę. Chyba, że jest mocno prawdopodobne , że te dwie linie krzyżowane ze sobą dają poważne wady. to rzeczywiście słuszna uwaga, ale nie do końca. Dobre potomstwo można ze znacznie większym prawdopodobieństwem uzyskać po dobrych rodzicach!Oczywistym jest również, że samiec, który zostawi po sobie potencjalnie dużo więcej potomków powinien być naprawdę wysokiej klasy, a suczka wystarczy aby była poprawna. Ma to zresztą odbicie w kryteriach kwalifikacyjnych (psy muszą być doskonałe, sukom wystarczy bdb). Jednak ostateczne wyniki doboru to wytworzenie i utrwalenie pewnej linii, typu psa. Jeśli ktoś po prostu tylko chce mieć szczenięta po utytułowanym reproduktorze to trudno w tej sytuacji mówić o hodowli=świadomym działaniu na rzecz doskonalenia rasy. A co do wydarzeń na klubówce to o wypadku ze szpicem wilczym nic nie wiem. Natomiast "akcja pomeranian" wyglądała mniej więcej tak jak w opisie Agnieszki O. Tyle tylko, że wina leżała moim zdaniem po obu stronach. Właścicielka szpica nieodpowiedzialnie potraktowała swoje zwierzę a Pan z suczką husky był po prostu zajęty paleniem papierosa i oglądaniem wydarzen na ringu, zupełnie nie kontrolując co robi jego sunia. Na wcześniejsze uwagi (bo suczka zaczepiała min. nasze psy ) Pan ten w ogóle nie reagował :( W końcu doszło do nieszczęscia. Wezwany wet nie stwierdził żadnych obrażeń u pomeraniana! To jego właścicielka stwierdziła bardzo głośno , że na jakiejś wcześniejszej wystawie inny jej pomeranian został zaatakowany a zdechł w 2 miesiące później, jakoby na skutek szoku :o Quote
Gosia Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 Jakby to się zdarzyło mojej shibie, to ten husky byłby długo leczony. :evil: Gosia Quote
Asdf Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 Wiesz teraz mojego szczeniolka ugryzł pies na zawodach ( byl tam bo miał startować) I wedlug mnie ludzie sa bez wyobrazni, zostawiaja same psy na wystawach ( przczepiona do mizernego plotu, drzewa,slupka) a sami leca robic zdjecia i zajmuja sie wszystkim oprocz psow..... Albo nie panuja nad podopiecznymi.... :( Smutne to :cry: Quote
SH Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 Zadam w tym miejscu pytanie: Czy to rozsądne wchodzić z pomeranianem(idącym na smyczy automatycznej!) pomiędzy 10-15 husky (różnych właścicieli)uwiązanych krótko przy płocie lub do drzew? Dodam, że miejsce było na uboczu; zgromadzeni tam ludzie i psy nie tarasowali żadnego przejscia! Quote
Gosia Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 Pewnie nierozsądne. Tylko, że ja na wystawie mam prawo czuć się bezpiecznie. Moje shiby nienawidzą- szczególnie jedna- noszenia na rękach, choć są małe. Drapią i gramolą mi sie na głowę. Więc je prowadzam na własnych ich nogach. I nie ma powodu, abym nie mogła gdzieś tam sobie przejść, bo jakiś pies je zaatakuje. Jak się ma takie bydlę, to się je trzyma w domu, a nie wozi po wystawach. A jak już koniecznie musi być na wystawie, to są kagańce. I właścieciel ma go pilnować, a nie mieć pretensje, że tamtędy przechodzę. Gosia Quote
Asdf Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 Sh z tego co pamietam pogryzienie pomeraniana bylo tuz przed wyborem BOB, wiec ludzi było mało, a husky były w tym miejscu co najwyzej 3. Inaczej jezeli chodzi o pogryzienie szpica wilczego, gdzie byli wtedy opiekunowie husky?? Gdzie byli opiekunowie szpica?? Quote
Asdf Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 Jak się ma takie bydlę, to się je trzyma w domu, a nie wozi po wystawach. A jak już koniecznie musi być na wystawie, to są kagańce. I właścieciel ma go pilnować, a nie mieć pretensje, że tamtędy przechodzę. Gosia wszystko ok, ale ta pomaranczka nie szla obok "bydlaka". Włascicielka pomarnczy nie patrrzyla na psa, a on wszedl na husky, wlazl mu pod nogi, co mial zrobic wlasciel husky?? Wizac husky na rece?? Powinna uwazac jak idzie,patrzec na psa, trzymac go krotko, a nie ze pies idzie na 5 m smyczy a wlascicielke interesuje opis w karcie. Quote
Asdf Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 A co do wydarzeń na klubówce to o wypadku ze szpicem wilczym nic nie wiem. Jezeli pomylilam rasy to sorry, ale jakis inny pies, nie pomeranian, zostal pogryziony i to zanim oceniac zaczeli husky, został dotkliwie pogryziony. ( tez w rejonie mojego namiotu) I dziwie sie ze nic nie wiesz SH, bo to kolo twoich psów sie stało i ty z pania Radomska stałyscie obok i uspakajałyscie ludzi i cos tłumaczyłyscie, wiec sadze, ze wiesz coś o tym zdarzeniu. Nie widzialam tego wiec nie wiem czyje dokladnie to psy i jak to wygladalo, ale wiem ze akcaja "czyli darcie sie ludzi i wyzywanie husky od mordercow" dziala sie dokladnie kolo twoich psów.... Wiec myslalam ze skoro bralas udział w dyskusji wiesz cos o tym dokladniej.... Quote
SH Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 Sprawa pomeraniana działa się na pewno w czasie trwania ocen w ringach. Zaniedbanie opieki ze strony właściciela suczki husky było ewidwntne, podobnie jak lekkomyślność właścicielki pomeraniana. Ona weszła między tłum ludzi i psów nie kontrolując zupełnie co robi jej pupil na końcu dłuuugiej smyczy! Wydarzenie, o którym pisze Agnieszka O. to chyba późniejsze starcie szpica małego z parką husky siedzących tuż obok ringu ze swoją właścicielką. W obu przypadkach to malcy wręcz "rzucili się" na husky, które niestety nie pozostały dłużne. Wina jak już pisałam wcześniej jest po obu stronach. Właściciele powinni przecież wiedzieć czego mogą się spodziewać po swoich milusińskich. Dlatego min. w czasie wystaw lokuję się ze swoimi psami na uboczu , a te najbardziej zaczepliwe trzymam w klatce. A jeśli chodzi o shiby to wydaje mi się , że mają jednak zupełnie inny charakter i nie są tak zaczepne jak szpice niemieckie. Quote
Asdf Posted January 30, 2004 Posted January 30, 2004 Właściciele powinni przecież wiedzieć czego mogą się spodziewać po swoich milusińskich. Dlatego min. w czasie wystaw lokuję się ze swoimi psami na uboczu , a te najbardziej zaczepliwe trzymam w klatce. dokładnie, tak powinno byc, przeciez zna sie swoje psy!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.