Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Powtórzę się, ale co tam... Ależ z niego piękności :loveu:

Możesz być z siebie dumna, bo ja na kontakt wzrokowy z Tofikiem czekałam trzy miesiące :crazyeye: Podobnie na jakikolwiek zainicjowany przez niego dotyk :shake:

Co do agresji Butkusa (skąd takie mię??) to niestety chyba linka treningowa będzie Ci potrzebna na każdym terenie, bo wszędzie istnieje ryzyko jakiegoś zwierza. Na pewno czeka Cie mega ciężka praca i oczy naokoło głowy, ale musi się udać :lol: My z Tofikiem też cały czas się uczymy, chociaż naprawdę jest już nieźle. Mój też najprawdopodobniej cierpi na syndrom zerowej socjalizacji w wieku szczenięcym i przejawia się to lękiem, ale nie agresją, tylko ucieczką (obejściem zagrożenia jak największym łukiem). Problem z agresją mamy za to w innych sytuacjach. Są to dobieganie do zabawki nieważne czy cudzej czy swojej, bronienie wykopanej przez siebie dziury, bronienie smaka ode mnie, no i jeszcze jak uwielbia podszczypywać w zabawie). Na chwilę obecną po prostu unikamy sytuacji, które mogłyby w nim nasilić agresję. Decyzję o kastracji też podjęliśmy, bo zachowania Tofa jeśli chodzi o środowisko i ludzi są lękliwe (ale powolną socjalizacją bez problemu eliminujemy je jeden po drugim), ale w stosunku do psów jest samcem mocno dominującym i walczącym o pozycję stadzie :evil_lol:

Ależ się rozpisałam, a niewiele Ci pomogłam :shake: Trzymamy mocno kciuki za Waszą naukę i postępy :kciuki:

  • Replies 402
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tyle pięknych zdjęć :crazyeye:. Już wczoraj miałam napisać, że cudowne foty, Butkus taki szczęśliwy. Zmartwiłam się czytając o jego koszmarach. Co tkwi w tym piesku, co biedaczek przeszedł w życiu :shake:, wspomnienie czego powoduje taką reakcję.
W międzyczasie dorzuciłaś kolejne zdjęcia, zachwycałam się terenami spacerowymi, kompanem Argosem, z którym Butkus zdaje się być w przyjacielskich stosunkach. I na koniec opis ataku Butkusa na spotkanego psa :eek2:, ataku w innej sytuacji niż wcześniej. Nie wyobrażam sobie być w Twojej skórze, nigdy nie byłam nawet świadkiem takiego zajścia i ... nie chciałabym :shake:. Przerażająco smutne jest zachowanie Butkusa, co powoduje, że atakuje :niewiem:. Myślę, że nie powinien być spuszczany luzem, nie zawsze zdążysz zareagować, nie możesz narażać jego czy innego psa. Tego zaatakowanego serdecznie mi żal, i jeszcze Argos się dołączył :-(, może doznał jakiś urazów. Linka, o której wspomina heksa82, długa np 20 metrowa powinna być dobrym rozwiązaniem.
Harpoonka jak dobrze, że Butkus trafił do Ciebie :loveu:, że próbujesz o niego walczyć, uczyć życia w zgodzie z resztą świata. Najprawdopodobniej Butkus dostał porządnego kopa od życia, broni się przed następnymi i trochę potrwa zanim to się zmieni. Wierzę w Ciebie i życzę powodzenia.

Posted

heksa82, dzięki za słowa otuchy. Co do linki treningowej, to po ostatniej sytuacji na pewno zaczniemy ją ze sobą brać na te spacery. Kupię tylko jakąś dłuższą, bo moja ma tylko 10m i za dużo na niej nie pobiega. Ale tak, jak mówicie - nie będę ryzykować zdrowia i życia innego psa. Butkusa też, bo nie wiadomo, kiedy trafi na silniejszego od siebie i oberwie... Poza tym jeszcze Argos nauczy się od niego agresji, a agresja u tak dużego psa już nam dodatkowo na pewno nie jest potrzebna.
wykrywka, jak tak się zastanowić, to ta sytuacja nie była aż taka inna. Butkus tak na poważnie rzucił się na tego psa dopiero jak Argos do nich podbiegł. Czyli znowu mamy atak, kiedy ktoś, kogo Butkus zna jest w pobliżu (w jego mniemaniu - jest zagrożony). Sama za niwelowanie agresji nie będę się brała, bo boję się, że mogę popełniać jakieś błędy, które jeszcze tylko pogorszą sytuację. Jeżeli rady telefoniczne nie będą wystarczające, wybierzemy się do Zielonej Góry, że zadziałać pod okiem behawiorysty (a własnie, wykrywko, nie wiesz może ile taka konsultacja może kosztować? schronisko podało mi numer tel., ale nic o kosztach nie wspominali).

Najbardziej mnie denerwuje to, że ja staram się korzystać z rad kogoś, kto jest doświadczony w pracy z psami, stosować się do tego w 100%. A mój chłopak cały czas uważa, że on ma rację (a psa w życiu nie posiadał!) i jak Butkus widzi jakiegoś psa i ciągnie się w jego kierunku, ten szarpie za smycz i wrzeszczy do Butkusa, że ma się uspokoić. Jest to zupełnie coś odwrotnego, niż mówił mi behawiorysta! Szlag mnie trafia czasami, bo nie da sobie przemówić do rozsądku i powtarza, że tak się psa nie wychowa. I to wszystko dlatego, że jakiś kolega powiedział mu, że nasz pies bardzo mocno ciągnie i powinniśmy mu kupić kolczatkę, to od razu będzie grzeczny. Zrozumiał już, że mój pies kolczatki nie będzie miał i nic mu do tego, ale ciągle mi jęczy i zamiast tylko wychowywać psa, to jeszcze muszę chłopaka uczyć... A tego, że Butkus już przychodzi do nogi na dworze, jak go wołam, że nie ciągnie już tak mocno i nawet potrafi ładnie przy nodze iść (to niestety wciąż intensywnie ćwiczymy, bo rzadko nam wychodzi), to już nie zauważa. Nawet za kotami już nie szarpie, ani nie wariuje już przy każdym psie, jaki jest za płotem. Według mnie to są naprawdę duże postępy, szkoda że mój chłopak tego nie chce widzieć :(
Na szczęście, między nami jasne jest, że pies jest mój i może w końcu go utemperuję, bo będzie marnował moje wysiłki... Aj, musiałam się wyżalić ;)

I powiem tak nieskromnie, że sama się cieszę, że Butkus trafił na mnie. Widzę jak wiele psów zostaje oddanych z powrotem do schronisk, gdy pojawiają się jakieś problemy wychowawcze. Zwłaszcza takie, które na początku się nie ujawniały... Ja tego psa już kocham, nie ma mowy żebym go oddała. Biorąc psa ze schroniska zdawałam sobie sprawę, że mogę trafić na psa z problemami - będziemy walczyć!

(Butkus (czyt. batkus) to imię psa Rocky'ego z filmu Rocky Balboa:D)

Posted

harpoonka napisał(a):
heksa82, dzięki za słowa otuchy. Co do linki treningowej.....

(Butkus (czyt. batkus) to imię psa Rocky'ego z filmu Rocky Balboa:D)


Ja swojemu linkę zafundowałam w sklepie z materiałami budowlanymi :lol: za grosze mam 30m, do tego karabińczyk i już...

Widać, że filmów i tv nie oglądam ;)

Posted

Matko, co się tu dzisiaj działo. Oba psy mi się czymś struły, całe mieszkanie zapaskudzone, ale co mi tam - najgorsze, że zwierze czują się dalej nie za dobrze. Perła już trochę lepiej, ale Butkus tylko leży biedny i odpoczywa. Perełka musiała przejść przymusową kąpiel, bo wiecie... ślepa jest to i się pięknie wpakowała w to, co wcześniej narobiła :oops:
Jak nie urok, to sraczka. I to dosłownie :shake:
Mam nadzieję, że im przejdzie do jutra, na razie są na przymusowej diecie. Jak nadal będzie źle to do weta...

Posted

W schronisku u kilku psów, oprócz Atoma, wystąpiły objawy chorobowe, wymioty, biegunka. Podobno przychodzi kobieta, była poprzedniego dnia, która, mimo zakazu, dokarmia psy parówkami i innymi "smakołykami" niewiadomego pochodzenia :mad:. Mogło to być przyczyną chorób psów lub jest podejrzenie wirusa :shake:. Wiem jaki to smutny widok, pies bez życia, cierpiący.

Posted

Dzisiaj rano na szczęście było już lepiej.
Psiaki oprócz podstawowej karmy, dostają czasami kiełbasę dla psa. Ostatnio kupiłam inną, bo ich ulubionej nie było i tak to się skończyło... Dostały jej naprawdę niewiele (tzn. Perła dostała, ale pewnie Butkus jej zeżarł resztę, jak odeszłam), a tak mocno się zatruły :(
W nocy już nic się nie działo, myślę, że będzie dobrze i to była tylko niestrawność. Smecta wczoraj trochę pomogła...

Posted

Dlatego lubię wpadać do takich galerii jak Twoja, by zapomnieć te "smutne oczka" i móc cieszyć się nowym życiem zwierzaka. Heksa82 i Ty chyba jako pierwsze dajecie taką możliwość :loveu:. Bardzo fajnie jest też, gdy informacje można znaleźć na stronie schroniska w zakładce " Wieści z nowych domów". Nota bene Butkusa tam nie ma :mad:.
Bardzo cenię sobie również informacje aktualnych opiekunów przysyłane na maila lub telefoniczne. Cieszy mnie każda wiadomość, raduje każda fotka. Ostatnio dostałam zdjęcia Dantego, niewidomego psa, który trafił do niewiarygodnie wspaniałego domu w Berlinie, do ludzi takich, że gdybym nie poznała ich osobiście, to ... nie wierzyłabym, że tacy istnieją na świecie :lol:. Dla ciekawych :evil_lol: wątek Dantego:
http://www.dogomania.pl/forum/threads/174168-ZG-Dante-wspanialy-psiak-ze-schro-średniej-wielkości?p=18927178#post18927178

Jako przykład pięknej adopcji polecam również:
http://www.dogomania.pl/forum/threads/191647-Arktic-biały-olbrzym-zamieszkał-w-rajskim-ogrodzie - dawno tam nic nie napisałam, ale się poprawę :mad:

http://www.dogomania.pl/forum/threads/194606-Bokser-Floyd-nie-dosyć-że-taki-stary-to-jeszcze-taki-brzydki - są fotki i relacja ze spaceru :p

Są to bardzo bliskie mi psy, długo znane i dlatego tak cieszę się ich nowym życiem. Butkusa mało znałam, ale byłam akurat obecna, gdy rozpoczynał nowy etap w życiu :multi:i będę chciała choć wirtualnie w nim towarzyszyć.

Posted

Wykrywko, cieszę się, że wpadanie do naszej galerii sprawia Ci radość :) Butkus wygląda teraz na szczęśliwego pieska. Poza niektórymi zachowaniami, nad którymi pracujemy. I nadal ma koszmary bardzo często :( Nie jest to coś w stylu bieganie we śnie, ale on czasami wyje (swoją drogą nie słyszałam go wyjącego w innej sytuacji, tylko we śnie), warczy i aż podskakuje... Wybudzam go z takiego snu, bo tak mi radzono, ale nie wiem, czy tak powinno się robić?
Filmiki z Arktikiem widziałam na yt w Twoim profilu i zastanawiałam się, co teraz dzieje się z tym psem. Na pewno przejrzę galerię. I pozostałe również :)
No i właśnie, żeby dodać relację na stronie schroniska, co mam zrobić? Wysłać maila?

Heksa82, z agresją do ludzi chyba sobie poradziliśmy. Butkus bardzo szybko załapał, że nie ma o co się wkurzać i na razie jest o niebo lepiej. Nie boję się już tak bardzo, że niepostrzeżenie kogoś capnie za nogę ;)
A do psów... Zauważyłam, że niereagowanie na jego zachowanie w jakiś sposób działa. Nie rzuca się już jak szalony na każdego napotkanego psa. Jak piesek podejdzie i pozwalam mu się z nim obwąchać, też najczęściej nie wykazuje już agresji - zdarza się, że dalej mocno ciągnie, ale są też sytuacje, kiedy po obwąchaniu idzie spokojnie dalej. Tylko jak pies jest większy od niego lub przechodzimy obok podwórka, gdzie jest pies, odstawia mi taki show, że mam ochotę zapaść się pod ziemię, bo mi zwyczajnie wstyd... Ciągnie tak, że wręcz wisi na smyczy (rozwiniętej często na całą długość) lekko podpierając się tylnymi łapkami i charczy jak wariat. Nie wiem czasami, czy dźwięki jakie z siebie wydaje to efekt podduszania się obrożą, czy warczenie - bo w jego wykonaniu to brzmi podobnie. W takich sytuacjach jest ślepy na wszystko, obija mi się o nogi, oplątuje smyczą, wpada na mnie a impetem... Ech... Naprawdę momentami jest mi wstyd, bo mam wrażenie, że ludzie patrzą na nas i myślą, jak to nie umiem zapanować nad psem... A jak większy pies biega luzem, to mi normalnie serducho staje, bo strasznie się boję, że podejdzie do nas i będzie jatka...
Koszmarnie się boję tego szkolenia w schronisku. Jak on mi będzie takie rzeczy robił, to chyba pourywa mi ręce zanim dotrzemy na miejsce. Na pewno przyjdzie w kagańcu, bo ryzykować bym nie chciała.
Ale podsumowując, jakieś efekty są, więc staram się być dobrej myśli.

Ps. I trzymam kciuki za ładną pogodę jutro, bo dzisiaj były tylko krótkie spacerki, a Butkus chce więcej ;)

Posted (edited)

Twój robi szopki, a mój się tak boi, że już nawet usłyszałam "co pani mu robi, że on jest taki bojaźliwy"... Nie ma co się przejmować ludźmi tylko pracować nad naszymi potworkami... Do czego i Tobie i sobie życzę masę sił :lol:

edit: my też marzymy o lepszej pogodzie, bo młodego dziś roznosi...

Edited by heksa82
dopiska
Posted

Piękny jest!

Poczytałam sobie kilka postów o jego agresji, o ataku na psa na polach i o tym, że na nic nie zwraca uwagi. Miałam to samo z moją schroniskową ciapą, kiedy rzucała sie na psa to mogłam jej mięso pod pysk podkładać a ona by je wypluła i szarpała dalej. Pomógł nam dławik założony wysoko, zaraz za uszami, nie musiałam nawet go mocno zaciskać, lekka korekta, uspokojenie psa i dalej spacer. Po kilku takich korektach wystarczyło powiedzieć psu 'spokój' przed zamierzonym atakiem i lekko dac sygnał łańcuszkiem i już się uspokajała. Teraz mogę minąć psa i na obroży 4cm i na szelkach, wystarczy powiedzieć komendę i pies inne ignoruje. :)

Dodatkowo pies traktuje teraz mijanie psów jako okazje do nagrody, wie, że jeśli minie spokojnie i nie skręci w stronę psa zostanie pochwalona a na tym jej chyba bardzo zalezy. :lol:
Wiadomo, że czasem odzywa sie jej agresywny duch ale z drugiej strony pies stał sie bardzo plastyczny i może przebywac w towarzystwie znienawidzonego psa nie rzucając się na niego, potrzebuje tylko kilku minut by sie przyzwyczaić do jego obecności.

Matko ale nie mogę się nacieszyć wyglądem Twojego psiaka, cudo jakich mało. :loveu:
Moze postaraj sie popracować z nim na dławiku, o ile nie jest to silna agresja lękowa to powinno dać radę.
jednak jesli jest to agresja lękowa to nie wiem czy dławik jest dobrym rozwiązaniem.

Prawdopodobnie nie wyplenisz z niego agresji w 100%, przynajmniej nie bez pomocy szkoleniowca. Ale zawsze będziesz miała nad nią jakąś kontrolę a to już dużo daje.

Posted

harpoonka napisał(a):

No i właśnie, żeby dodać relację na stronie schroniska, co mam zrobić? Wysłać maila?

Tak, wysłać informacje z foteczkami na maila schroniska :p

  • 2 weeks later...
Posted

Wykrywko, mam prośbę. Ze względu na awarię komputera, nadaje się on tylko do przeglądania internetu :P I nie mogę załączyć zdjęć do maila. Jakbym Ci wysłała treść wiadomości i linki do zdjęć na pw, mogłabyś to przesłać na maila schroniska? ;)

Dzisiaj może uda mi się dodać fotki Butkusa, chociaż za wiele ich nie mamy, bo nie mogłam za nic znaleźć ładowarki do aparatu :P Znalazłam wczoraj dopiero...

I też wczoraj prawie dostałam zawału. Wracałam spokojnie z Butkusem na smyczy do domu przez pobliski park. Nagle z krzaków wyskoczył do nas ogrooomny (naprawdę największy jakiego w życiu widziałam) owczarek niemiecki a za nim dwa młode wilczury czy coś takiego - nie wiem dokładnie jaka to była rasa, ale były sporo większe od Butkusa. Już miałam śmierć w oczach. Jeśli nie swoją, to mojego psa. Butkus chyba czuł się trochę osaczony bo stał bez ruchu (ja też) i dawał się obwąchać. Później trochę zaczął się rzucać do tego owczarka. No wyobraźcie sobie... Butkus bywa agresywny do innych psów. Gdyby rzucił się na tego olbrzyma, nie miałby szans. A właściciele stali sobie kilkanaście metrów dalej i od niechcenia wołali tego owczarka... Dopiero na moje głośnie, siarczyste "no, kur**", zawołali go i nie puszczali więcej. Ale te dwie suczki odprowadziły nas pod sam dom. Nie wiem, czy były czyjeś, wyglądały raczej jakby komuś uciekły. Chyba miały cieczkę. Władowały mi się na podwórko i nie chciały wyjść... Dopiero jak zamknęłam Butkusa w domu, gdzieś uciekły...
Ludzie nie mają wyobraźni. Takiego ogromnego psa nie puszcza się luzem w parku, gdzie dużo ludzi wyprowadza swoje psy, jeśli nie można go skutecznie odwołać! Nie obchodzi mnie, że ten owczarek okazał się niesamowicie łagodny. Może mój pies nie jest i mogło się to źle skończyć...

A poza tym, Butkus zmienia się z dnia na dzień. Na lepsze:) Do ludzi już w ogóle się nie rzuca, nie daje jedynie do siebie podejść jak czeka na mnie np. pod sklepem - i dobrze, przynajmniej nikomu nie przyjdzie do głowy mi go ukraść :) Do innych psów rzuca się też jakby mniej. I coraz mniej cyrków urządza mi na ulicy. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze. I codziennie, jak wracam z pracy, widzę go czatującego w oknie :D

Posted

Oczywiście, wyślij mi treść wiadomości i linki fotek, które dodać, a przekażę to na maila schroniska.

Cieszą małe zmiany w zachowaniu Butkusa, myślę, że drobnymi kroczkami wyprowadzisz go na prostą :kciuki:

A propos szkolenia, widziałam, że jest już lista przyjętych psów. Załapał się Butkus, w którym dniu będzie szkolony?

Posted

Dzięki wykrowko, podeślę Ci wszystko jutro ;)
Butkus załapał się na 21 kwietna, więc za tydzień jedziemy. Stresuję się tym, jak nigdy. Jaka będzie jego reakcja na inne psy, na odwiedzenie schroniska itp. Żeby biedak nie pomyślał, że chcę go tam zostawić :(

Posted

harpoonka napisał(a):
A powiedz mi, czy będziemy mieli okazję Ciebie poznać? :)


Raczej nie :no-no-no:, 21 kwietnia przypada w sobotę a ja bywam w schronisku w niedziele. Czasami, jak wymaga tego sytuacja psa, to jestem również w inne dni. Tak też było w dniu adopcji Butkusa, to było chyba w środę, byłam odwiedzić boksera Bosza i ... miałyśmy już okazję się poznać ;). Wchodziłam do schroniska gdy wracaliście z Farellem ze spaceru. Myślałam, że jesteście wolontariuszami, ale później okazało się, że zamierzasz go adoptować. Chciałaś coś więcej wiedzieć o psie, nie miałam zbyt wiele do powiedzenia i poradziłam byś zapytała w biurze. Twój chłopak został z Farellem na zewnątrz, Ty poszłaś załatwiać formalności.

Posted

harpoonka napisał(a):
Butkus załapał się na 21 kwietna, więc za tydzień jedziemy. Stresuję się tym, jak nigdy. Jaka będzie jego reakcja na inne psy, na odwiedzenie schroniska itp. Żeby biedak nie pomyślał, że chcę go tam zostawić


No to się spotkamy :multi: Już się nie mogę doczekać... Ja też się obawiam reakcji Tofika na schronisko, ale myślę, że organizatorzy nie naraziliby psiaki na to, gdyby to było bardzo niewskazane. Przynajmniej ja sobie tak to tłumaczę. :oops:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...