*Monia* Posted March 9, 2010 Author Posted March 9, 2010 Z nieba :diabloti:. W lesie byliśmy i tam śnieg jeszcze nie stopniał. Jak chodzę z psami w mniej 'zakrzaczone' miejsca to śniegu mniej albo wcale. Na łąkach niestety już błoto przeważa, a wałem przejść się nie da bo można ugrzęznąć :shake:. Zapomniałam jeszcze czegoś napisać. Shina została dzisiaj zgwałcona :evil_lol:. Ale szczeniaków z tego niestety nie będzie, bo to związek bez przyszłości :evil_lol: (tzn. z przyszłością, ale będzie bezpotomny ;)). Biedulka czuła się zdezorientowana, ale jakoś specjalnie nie protestowała i dalej zajmowała się swoim sznurkiem :lol:. Czy już wspominałam, że mam nienormalne psy? Quote
zmierzchnica Posted March 10, 2010 Posted March 10, 2010 Zazdroszczę trekkingu ;) Świetnie razem wyglądacie w trójkę! *Monia* napisał(a):Z nieba :diabloti:. W lesie byliśmy i tam śnieg jeszcze nie stopniał. Jak chodzę z psami w mniej 'zakrzaczone' miejsca to śniegu mniej albo wcale. Na łąkach niestety już błoto przeważa, a wałem przejść się nie da bo można ugrzęznąć :shake:. Zapomniałam jeszcze czegoś napisać. Shina została dzisiaj zgwałcona :evil_lol:. Ale szczeniaków z tego niestety nie będzie, bo to związek bez przyszłości :evil_lol: (tzn. z przyszłością, ale będzie bezpotomny ;)). Biedulka czuła się zdezorientowana, ale jakoś specjalnie nie protestowała i dalej zajmowała się swoim sznurkiem :lol:. Czy już wspominałam, że mam nienormalne psy? Wspominałaś :diabloti: Któż tak biedną Shinę skrzywdził, Hexa? :cool3: Quote
Unbelievable Posted March 10, 2010 Posted March 10, 2010 Czy możesz mi, proszę, wytłumaczyć co ty tam za konstrukcję wymodziłaś? bo ja jej nie rozumiem :evil_lol: Quote
*Monia* Posted March 10, 2010 Author Posted March 10, 2010 zmierzchnica napisał(a):Zazdroszczę trekkingu ;) Świetnie razem wyglądacie w trójkę! Jest czego zazdrościć, bo zawsze jest ciekawie, można pogadać i posłuchać Hexy narzekania że psy idą nie tak jak ona by chciała :evil_lol:. Według mojego pieska wszyscy powinni iść w odpowiednim porządku i nie zamieniać się miejscami, bo inaczej się na wszystkich drze niesamowicie :roll:. Wspominałaś :diabloti: Któż tak biedną Shinę skrzywdził, Hexa? A ja czekałam na oskarżenia o próby produkowania kundli :placz:. Tak, to Hexa ją zgwałciła :diabloti:. I to jest znak, że cieczka tuż tuż, bo Hexa zawsze się ze swoją kumpelą nawzajem dymały jak miały cieczkę :evil_lol:. Unbelievable napisał(a):Czy możesz mi, proszę, wytłumaczyć co ty tam za konstrukcję wymodziłaś? bo ja jej nie rozumiem :evil_lol: Nie rozumiesz, bo to konstrukcja dla zaawansowanych :eviltong:. To są 3 smycze - dwie mają przypięte kundle, a trzecią mam przypiętą w pasie. Do tej trzeciej są te dwie przyczepione środkowymi kółkami i tak właśnie to działa - proste prawda :evil_lol:. Długo nad tym myślałam i tak mi wyszło z przemyśleń ;). Czekam na kasę i zrobię prostszą konstrukcję. Tylko w pas na razie nie chcę inwestować, bo nie wiem czy to aż tak potrzebne... W prostszej wersji również będą 3 smycze, ale te 2 będą krótsze i nie będą się plątały bo karabińczyk będzie się obracał. Mam ostatnio wenę na głupie pomysły i zobaczymy jak to wszystko wyjdzie w 'praniu' :lol:. Quote
Unbelievable Posted March 10, 2010 Posted March 10, 2010 *Monia* napisał(a): Nie rozumiesz, bo to konstrukcja dla zaawansowanych :eviltong:. To są 3 smycze - dwie mają przypięte kundle, a trzecią mam przypiętą w pasie. Do tej trzeciej są te dwie przyczepione środkowymi kółkami i tak właśnie to działa - proste prawda :evil_lol:. Długo nad tym myślałam i tak mi wyszło z przemyśleń ;). Czekam na kasę i zrobię prostszą konstrukcję. Tylko w pas na razie nie chcę inwestować, bo nie wiem czy to aż tak potrzebne... W prostszej wersji również będą 3 smycze, ale te 2 będą krótsze i nie będą się plątały bo karabińczyk będzie się obracał. Mam ostatnio wenę na głupie pomysły i zobaczymy jak to wszystko wyjdzie w 'praniu' :lol:. ee, a myślałam że to coś bardziej... fikuśnego :evil_lol: też sobie często szczura w pasie przypinam, ale jedna smyczą ;) wygodniej mi tak iść, i szybciej Quote
*Monia* Posted March 10, 2010 Author Posted March 10, 2010 Unbelievable napisał(a):ee, a myślałam że to coś bardziej... fikuśnego też sobie często szczura w pasie przypinam, ale jedna smyczą ;) wygodniej mi tak iść, i szybciej To fikuśnie wygląda, bo mam jeszcze saszetkę na smaki i zabawki oraz plecak ;). Jak mam jednego psa to też smyczą się obwiązuję i wędrujemy, ale dwa psy to wyższa technika i trochę trudniej (dłuższej smyczy potrzebują). Moje pieseczki dostały teraz po pół nogi cielęcej i mam je z głowy na jakiś czas :). Hexolina zaczęła lepiej przyswajać surowiznę (brak wymiotów i zatwardzeń), ale robi o kilka kup więcej niż na gotowanym :roll:. Każdej coś innego służy i chyba będziemy nadal gotować Hexolinie... Moje dziewuchy się dzisiaj popisały chamstwem niesamowitym - zaskoczyły mnie :oops:. Szła pani z piękną czarną :loveu: charcicą i przechodząc obok nas zapytała czy psy są zabawowe. No to zgodnie z prawdą (?) odpowiadam, że młoda chętna do zabaw a starsza niezbyt (bo ona woli inne rozrywki). Po moich słowach kundlice obydwie wyskoczyły z paszczami do suczki, a ja mało ze wstydu pod ziemię się nie zapadłam :oops:. Oczywiście wszystkie psy były na smyczach, w pewnej odległości i skończyło się na pyskówce, ale po tym wyskoku za karę moje diabły dostały opieprz i spacer zakończyły. A miałam im dać jeszcze poszaleć z psem albo z piłką... Jednak Hexa ma uraz do czarnych dużych psów i tylko do takich startuje ze strachu :-(. Inne kolory tak na nią nie działają. Czarny flat już jest ok, bo wczoraj się z nim zapoznawałyśmy i się do niego przekonała. A Shina bierze przykład ze starszej siostrzyczki.... Quote
zmierzchnica Posted March 10, 2010 Posted March 10, 2010 E, ja tam mam pas z amortyzatorem i nie muszę się przejmować konstruowaniem niczego ;) Moje kundliszcza tak ciągną, że zwykła smycz wpijała by się w ciało i byłoby to co najmniej niewygodne, a tak przynajmniej sobie z Frociastym pobiegamy i niestraszne nam wyskakujące nagle na ścieżkę sarenki :diabloti: Ech, znam to uczucie wstydu aż za dobrze :roll: I mam podobnie, Chibi nie wyskoczy na psa, póki Luka tego nie zrobi - a Luka nie znosi huskych i tym podobnych i potrafi rzucić się, mimo że haskowaty jest łagodny i milutki. Sporo razy usłyszałam przez to, że "mam durne psy" (bo też sporo jest haskowatych u mnie, oczywiście luzem lub na flexi, bo on taki łagodny:cool1:) Quote
*Monia* Posted March 10, 2010 Author Posted March 10, 2010 Ja na razie muszę wybrać między pasem a smyczami amortyzowanymi - wybrałam smycze. Mam kurtkę i grubą bluzę, więc nie czuję tak bardzo tej smyczy. Jak się cieplej zrobi i zrzucę te 'futra' z siebie to pomyślę nad lepszym rozwiązaniem - zmuszą mnie pewnie dopiero poobcierane boki i plecy ;). Gdybym była gotowa na ten wyskok to bym jakoś mogła zapobiec, ale one mnie kompletnie zaskoczyły :roll:. Gdyby pies podszedł bliżej to pewnie by się płaszczyć zaczęły głupole, a z daleka to pofikać musiały... Na szczęście Hexę zamyka w takim momencie moje ryknięcie "fe", a Shinę sprowadza na ziemię kilkukrotne szarpnięcie smyczą. Quote
zmierzchnica Posted March 10, 2010 Posted March 10, 2010 Ja myślę nad smyczą amortyzowaną dla Chibi :) Ale drooogie to... Teraz nie wiem co poradzić na jej wytartą sierść na szyi, już 3 razy obroże zmieniałam i nic :roll: Szelki nie wchodzą w grę, bo się w nich nie rusza :cool3: Ciesz się, że da się je powstrzymać :p U Fro szarpanie i krzyk tylko napędza sytuację, muszę być spokojna zupełnie, najlepiej na ugiętych nogach itd, a trudno o to, gdy pies doprowadza do szału :diabloti: Najbardziej "lubię" jak on odwraca do mnie mordę jak mu zakazuję się rzucać i pyskuje z wyrzutem :cool1: Quote
*Monia* Posted March 18, 2010 Author Posted March 18, 2010 Dogo jakoś działa to napiszę co u nas słychać. Nie zgadniecie co dzisiaj rano Shina z siebie wydaliła przodem... Obudziła mnie przed 9 (u niej to nie jest normalne), bo było jej niedobrze. Chciała zwymiotować na mnie, więc zwaliłam ją z łóżka. Pierwsza myśl - kołdra, ale nie. Kolacja? Skrzydełka kurczakowe, świeże, więc raczej zaszkodzić nie mogły... Męczyła się z 5 minut i wyszła..... noga słonia :shock: :crazyeye:. Głowa wyszła wcześniej, a noga do tej pory siedziała w żołądku :-o. Nie wiedziałam, że coś zostało, myślałam że wszystko wyszło wcześniej... Nic jej nie dolegało, apetyt i humor jej dopisywały (jak na nią normalnie). Nie było po niej widać żeby coś było nie tak i wyszło dzisiaj.... Chcecie zdjęcie? :diabloti: Ja myślę nad smyczą amortyzowaną dla Chibi Ale drooogie to... Teraz nie wiem co poradzić na jej wytartą sierść na szyi, już 3 razy obroże zmieniałam i nic :roll: Szelki nie wchodzą w grę, bo się w nich nie rusza :cool3: Ja zamówiłam od Marty 2 amortyzowane krótkie smycze (70-75 cm), robione na zamówienie według mojego pomysłu i wcale tak drogo nie wyszło - 51 zł z przesyłką. Dałam im wybór jak rozwiązać pomysł kółeczka do doczepienia dodatkowej smyczy (jako dwójnik chcę używać na dogtrekkingowych wycieczkach) i jestem ciekawa efektu. Jak przyjdą to pokażę na kundlach i opiszę wrażenia z pierwszego spaceru ;). Ale najprawdopodobniej sam Shinulec będzie testował bo Hexa u rodziców została. A została, bo Shina łapy sobie pokancerowała i szaleństwa z Hexą nie pomagały w gojeniu się ran :roll:. Na wytartą sierść na szyi to może szerszą obrożę? Dla swoich używam 2,5 cm i sierść się nie wyciera. U Shiny nawet nie widać że używamy obroży. Ale ona ogólnie ma gęste kudły. Coś jej wypadać zaczęły po pobycie u rodziców i ciekawa jestem cóż ona tam podjadała ciekawego... Tak w ogóle to zostawiłam psy na 2 dni i wróciłam do domu. Przez cały czas nie wiedziałam co ze sobą zrobić i łaziłam po domu, a w czasie spacerowym to kombinowałam gdzie pójść żeby się czymś zająć :roll:. Jak można nie mieć psa w domu?... Ciesz się, że da się je powstrzymać U Fro szarpanie i krzyk tylko napędza sytuację, muszę być spokojna zupełnie, najlepiej na ugiętych nogach itd, a trudno o to, gdy pies doprowadza do szału Najbardziej "lubię" jak on odwraca do mnie mordę jak mu zakazuję się rzucać i pyskuje z wyrzutem Na Shinę najlepiej działa mówienie szeptem. Tylko weź tu szepcz jak pies mordę drze i wściekłość z Ciebie paruje :roll:. Jak w domu się młoda rozedrze to powiem "ciiii" i spokój nastaje (wczoraj aż listonosz się zdziwił, że po takim czymś się uspokoiła momentalnie :razz:). Jak na spacerze się rozedrze na psa i jestem tylko z nią to usadzam na doopsku i wtedy nie szczeka. Pyskuje tylko Hexa, bo ona gadatliwa straszliwie :mad:. Mam nauczkę, żeby szczeniaka nie uczyć dawać głosu, bo się odbije to w przyszłości i psu się morda nie będzie zamykać, więc Shinulca tego nie uczyłam ;). Z resztą Shinula to oporny uczeń i mało co się ją da nauczyć :roll:. I jeszcze - Shinulec po raz drugi w życiu spotkała kota :razz: (pierwszy raz u esperanzy widziała, ale wtedy miała ze 3 miesiące i z kocicą się olewały). Hexę trzymał brat i klął pod nosem bo się ustawiała do nastraszenia wroga :evil_lol:, a Shina cała się zjeżyła i piszczała z radości że coś takiego fajnego i w dziwnej pozycji sobie stoi. Podeszłam z nią wolniutko i zero objawów złości czy chęci zjedzenia :cool3:. Najeżyła się z emocji, bo to coś nowego też jakieś nastroszone było. Mogę ją pochwalić za jej grzeczne zachowanie :loveu:. Hexa w sumie też paszczy nie rozdarła, ale to bardziej kwestia odciągnięcia jej przez brata. Braciszek ogólnie całą drogę narzekał, że Hexa ciągnie, jest niegrzeczna i niewychowana, a ja szłam luzacko trzymając Shinulca i udając że nie wiem o co mu chodzi :evil_lol:. I chyba tyle z nowości u nas. Niezły esej mi wyszedł :lol:. Zdjęć nie mam, bo w tą piękną pogodę mi się ich robić nie chce i do tego do wczoraj miałam tylko 64 mega wolnej pamięci na jednym dysku, a na drugim 29 mega, więc za mało żeby cokolwiek zgrać na komputer.. Dzisiaj po wywaleniu części głupot i zgraniu kilku plików zdjęć na płyty mam w sumie prawie 5 giga wolnej pamięci :razz:. Quote
zmierzchnica Posted March 18, 2010 Posted March 18, 2010 Zdjęcie przetrawionej nogi słonia? Hm...:eviltong: Jestem po kolacji :evil_lol: Nie wiem, jak można nie mieć psa, ja nie wiem jak można chodzić tylko na jeden spacer po południu - jak wracam o 16 to mama wychodzi z Fro wcześniej, a ja potem z sukami... I po spacerze z nimi nie mogę sobie miejsca znaleźć :evil_lol: Super, że Shina tak na koty reaguje, moje suki też lajtowo :diabloti: Lukę też nauczyłam, o ja głupia!, głosu na komendę i teraz wszystko wymusza darciem się. Hau podaj piłkę, hau daj smakołyk itd. Fajnie sobie mamę wytresowała w ten sposób :evil_lol: Łee.. Zmobilizuj się i zrób jakieś foty :diabloti: Quote
*Monia* Posted March 18, 2010 Author Posted March 18, 2010 Wcale się nie przetrawiła. No może tylko trochę kolor zmieniła :eviltong:. Ja wychodzę po południu koło 13-14, później około 18.30-19. Ostatnio jak poszłam na spacer to tak się zaspacerowałam, że przyszłam tak że na zajęcia nie miałam szans zdążyć :roll:. Foty kiedyś będą. Przejrzę co mam na kompie i wrzucę zaległe. A teraz spadam, bo mnie Shinulec zaraz pożerać zacznie (kupkę jej się chyba chce... mówiłam że 10 razy latać na spacer nie będę, bo ten głupek biedny czasu na takie głupoty jak sranie nie ma :mad:). Już jestem wylizana i mam piękny ślad zębów na ręku, więc chyba ją przycisnęło. Mam nadzieję, że się nauczy że na spacery wychodzi się przede wszystkim w celu fizjologicznym, a zabawa dopiero po załatwieniu potrzeb (tylko czy ona ma potrzeby fizjologiczne? ostatnio miewam wątpliwości bo woli głupa palić :roll:). Quote
zmierzchnica Posted March 18, 2010 Posted March 18, 2010 Ja zaczynam wychodzenie o 13-14 i kończę o 17-18 ;) (Dwa spacery po 1,5-2h, oczywiście jeśli nie mam czasu to mniej). O, z tym zaspacerowaniem to znam. Nagle człowiek odkrywa, że poszedł troszeczkę za daleko i troszeczkę za długo :diabloti: U mnie tak często w nocy, wychodzę o 21 i wracam o 23 :evil_lol: Mam nadzieję, że się nauczy że na spacery wychodzi się przede wszystkim w celu fizjologicznym, a zabawa dopiero po załatwieniu potrzeb (tylko czy ona ma potrzeby fizjologiczne? ostatnio miewam wątpliwości bo woli głupa palić ). Za dużo wymagasz od niej, kto by się takimi rzeczami przejmował, skoro wokół jest tyyyle ciekawszych zajęć? :evil_lol: U mnie np. Fro robi bunt i się nie załatwia jak pada deszcz :cool1: Cóż, dobranoc ;) Quote
*Monia* Posted March 18, 2010 Author Posted March 18, 2010 Wyszłam od razu po napisaniu i właśnie wróciłam. Siku było dopiero w drodze powrotnej, jakieś 10 metrów od klatki, a do kupy zbierała się kilkanaście razy bo każde miejsce było złe - tu kupa, tam kupa, tam siku, tam śmierdzi nieodpowiednio, tam złe podłoże, itp. Oczywiście nie zrobiła tego od razu po wyjściu tylko po jakichś kilkunastu minutach :roll:. Do tego po wykupkaniu rozpędziła się tak że prawie mi rękę wyrwała i mnie teraz boli... Porównuję Shinulca z Hexą i zachciewa mi się drugiego równie mądrego i wszechwiedzącego psa :evil_lol:. Ona jest filozofem i nie przejmuje się przyziemnymi rzeczami.. Jedzenie również często olewa, bo po co jeść jak można myśleć nad rzeczami ze sfery wyższej kategorii. Moje psy popadają ze skrajności w skrajność - jedna żyje megaszybko i jest wiecznie gotowa do działania, a druga to flegmatyk... Hexa jak była mała to w czasie deszczu w ogóle nie wychodziła, ale na szczęście z wiekiem przeszło ;). Ja jeszcze nie dobranoc, bo mam wenę na pisanie pracy :razz:. Quote
Unbelievable Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 Ja szczura nauczyłam szczekać na komendę, i szczeka tylko jak ktoś do drzwi dzwoni (nie zawsze), jak się mocno nakręci (dosyć rzadko) i jak "atakuje" bogu ducha winnego spacerowicza :evil_lol: ale on to dziwak, zanim go nie nauczyłam prawie nie szczekał ;) z gramem można pracować dopiero jak się załatwi bo się nie może skoncentrować :diabloti: no i my mamy spacery dwa razy dziennie, jeden rano zanim do szkoły wyjdę, drugi tak w godzinach 14-20, zależy od moich zajęć ;) więc w sumie na każdym musi coś zrobić Quote
*Monia* Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 Bo Szczur to szczur - on prawie taki jak Shinulec jest, tylko się go uczyć czegokolwiek da a jej nie :roll:. Może teraz pogoda taka, że niektóre psy mają gorsze dni... Tylko 2 spacery w ciągu dnia? My odbywamy od 3 do 5, w zależności od ich długości i moich chęci (ja leń jestem). Dzisiaj wszystko ładnie zrobiła od razu (aż 3 kupy były, bo nogi cielęce wczoraj wcinała). Jak wracałyśmy to spotkałyśmy listonosza i dostałam przesyłkę która była wczoraj wysłana. Kocham tutejszą pocztę, bo u mnie na zadoopiu polecone priorytety dostawałam po co najmniej 3 dniach a czasem nawet po 12 :angryy: (w tym 8 dni roboczych leżał na poczcie). I nareszcie moje kundle mają jednakowe czarne smycze, bo do tej pory miały zieloną i fioletową które zupełnie do niczego nie pasowały :lol:. Teraz tylko na amortyzatory czekam i mam cichą nadzieję że jutro dotrą (co jest mało prawdopodobne, bo nie wiem czy już wysłane :roll:). Quote
Bzikowa Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 Hej, dawno mnie tu nie było :roll: Ale nowych zdjęć jak nie było tak nie ma :eviltong: A ostatnio (w sobotę?) na spacerze w legionowskim lesie spotkałyśmy z koleżanką (i jej RR) towarzysza tych Waszych dogtrekkingowych (?) spacerów, tego dużego szorstkiego podenco ;) Znaczy się jego pan opowiadał o tym mojej koleżance (bo Bez na takie eskapady jest za bardzo aspołeczny:shake:) a mi coś zaczęło świtać, że coś tu pisałaś o tym i wklejałaś zdjęcia. No i pan Cię skojarzył. Fajny psiak, chociaż Bezik chciał mu nastukać :diabloti: Nowe zdjęcia poproszę :razz: Quote
*Monia* Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 Podenco nazywa się Korek. Z tym panem jeździmy często samochodem i gdzieś tu nawet o podróżach z nimi pisałam ;). Kiedyś też w Opaczy byliśmy z Pauliną, ale nie pamiętam czy jakieś zdjęcia były z tego wypadu. Korek jest świetny - taki duży miś :loveu:. Poszukam starych zdjęć, bo pewnie większości nie wrzucałam :razz:. Przypomnę Wam jak Ariul wyglądał, to było jakoś przed wakacjami (ależ mi się zatęskniło za ładną pododą...): taki mały kurdupel był z Shinulca i taka pokraka :lol: Quote
*Monia* Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 A pokazywałam już jaka kićka mi się spodobała? I to nie czarna :p i jej maleńki synek :loveu: psiak wyciągnięty z Józefowa i jego miłość do kotów :loveu: (cały czas jestem pod wrażeniem, bo 3 lata przesiedział w tzw. 'dziupli') i na koniec macie przytulasy :) To wielkie coś które się uwaliło na Hexolinie to ta malutka szczeniulka sprzed kilku miesięcy. Kto mówił że ona będzie dużo mniejsza od Hexy? :razz: Ma jakieś 48-50 cm w kłębie (zmierzyć ją dokładnie to nie lada wyczyn :lol:), czyli Mki z niej się zrobić nie da :shake:. Cieczki jak nie było tak nie ma... Quote
Unbelievable Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 Kotek jest cudowny :loveu: mam pytanie barfowe- jak mi pies kupcia na potęgę i żyga dwa dni po podaniu kości wołowej (jakieś 500g, jak nie mniej), to mogę mu znowu podać taką samą kość później? na barf nie przechodzimy, tylko będę dawać kości z racji jego zatykających się gruczołów okołoodbytowych ;) Quote
*Monia* Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 500 g to chyba za dużo na takiego kurdupelka i mógł żołądeczek nie wytrzymać takiego obciążenia. Na razie wstrzymaj się z wołowymi jak tak ciężko je odchorowuje. Możesz mu podawać na początek np. szyje indycze/kurze łapy, bo jak żołądek nie przyzwyczajony do surowizny to drób będzie lepszy i łatwiej trawiony. Mi Hexa po kościach niektórych też wymiotowała, ale po stopniowym wprowadzaniu już bez większych problemów trawi wszystkie. Tylko po szyi za pierwszym razem miała sraczkę straszliwą i zaczęłyśmy od kurzych łap. Możesz jeszcze spróbować taką zwykłą 'reksiową' kość cielęcą/wieprzową, Hexa po takich nie wymiotowała. Tylko czy Gram pogryzie... Jeszcze dawałam kość z uda/skrzydła indyczego. Dobre też są kości schabowe. W sumie wybór ogromny i możesz popróbować co mu najlepiej będzie służyło ;). Shina nawet po serku białym z jogurtem i jajkiem czy papkach warzywnych z różnościami ma 'twarde dowody' :evil_lol: (ta reklama pedigree działa mi na nerwy, bo chyba ten kto to wymyślił nie sprzątał goowna po tej karmie :cool1:). Quote
Unbelievable Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 *Monia* napisał(a):500 g to chyba za dużo na takiego kurdupelka i mógł żołądeczek nie wytrzymać takiego obciążenia. Na razie wstrzymaj się z wołowymi jak tak ciężko je odchorowuje. Możesz mu podawać na początek np. szyje indycze/kurze łapy, bo jak żołądek nie przyzwyczajony do surowizny to drób będzie lepszy i łatwiej trawiony. Mi Hexa po kościach niektórych też wymiotowała, ale po stopniowym wprowadzaniu już bez większych problemów trawi wszystkie. Tylko po szyi za pierwszym razem miała sraczkę straszliwą i zaczęłyśmy od kurzych łap. Możesz jeszcze spróbować taką zwykłą 'reksiową' kość cielęcą/wieprzową, Hexa po takich nie wymiotowała. Tylko czy Gram pogryzie... Jeszcze dawałam kość z uda/skrzydła indyczego. Dobre też są kości schabowe. W sumie wybór ogromny i możesz popróbować co mu najlepiej będzie służyło ;). Shina nawet po serku białym z jogurtem i jajkiem czy papkach warzywnych z różnościami ma 'twarde dowody' :evil_lol: (ta reklama pedigree działa mi na nerwy, bo chyba ten kto to wymyślił nie sprzątał goowna po tej karmie :cool1:). aż zerknęłam, i jedna kość miała ok. 250g ;) ale on je na prawdę dużo (karmy ok.200g, zależy jaka) on wszystkie korpusy, skrzydełka, łapki surowe bardzo dbrze przyswaja, w ogóle mało delikatny ma żołądek i pierwszy raz się coś takiego zdarzyło... to właśnie była taka zwykła, w sklepie to są kości do zup- sam koniec z chrząstką i kawałkami mięcha. Spróbuję z tymi szyjami, tylko na raz to pewnie będzie za dużo a nie mam ochoty tego kroić... Quote
zmierzchnica Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=27873&photoID=1478241 Ja chcę taką pogodę! :mad::cool3: Jakie słodkie przytulanki :loveu: Chibi czasem tak się przytula do Luki, ale Lukę to denerwuje :cool1: Quote
*Monia* Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 [quote name='Unbelievable']aż zerknęłam, i jedna kość miała ok. 250g ale on je na prawdę dużo (karmy ok.200g, zależy jaka) on wszystkie korpusy, skrzydełka, łapki surowe bardzo dbrze przyswaja, w ogóle mało delikatny ma żołądek i pierwszy raz się coś takiego zdarzyło... to właśnie była taka zwykła, w sklepie to są kości do zup- sam koniec z chrząstką i kawałkami mięcha. Spróbuję z tymi szyjami, tylko na raz to pewnie będzie za dużo a nie mam ochoty tego kroić... Hexa je około 250 g karmy (Brit, Brit Care, Acana), a waży 3 razy tyle co Gram :-o. Może mu coś na żołądku nie tak leżało. Moje w sumie rzadko wołowe kości dostają, bo są za twarde i Shinie raczej do zabawy służą. Szyję przekroić to nie problem, bo obkrajasz dookoła nożem, a później łamiesz (skręcasz kark, jak wolisz :evil_lol:). Pomóc Ci? :razz: Shinulec w tej chwili ma taki żołądek, że surowe zje wszystko (warzywa, owoce, kości), a jak dostanie coś gotowanego z przyprawami to widać od razu kupy luźniejsze. A na tatę wpłynąć się nie da, więc pewnie niedługo i do tego jej żołądek przywyknie. A Hexolina to ma żołądek bez dna - je wszystko, w każdych ilościach i bardzo rzadko jej szkodzi. Taki śmietnik do przetwarzania odpadków, a ja się męczę i kombinuję jakieś dobre karmy dla niej :evil_lol: Quote
Unbelievable Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 *Monia* napisał(a):Hexa je około 250 g karmy (Brit, Brit Care, Acana), a waży 3 razy tyle co Gram :-o. Może mu coś na żołądku nie tak leżało. Moje w sumie rzadko wołowe kości dostają, bo są za twarde i Shinie raczej do zabawy służą. Szyję przekroić to nie problem, bo obkrajasz dookoła nożem, a później łamiesz (skręcasz kark, jak wolisz :evil_lol:). Pomóc Ci? :razz: Shinulec w tej chwili ma taki żołądek, że surowe zje wszystko (warzywa, owoce, kości), a jak dostanie coś gotowanego z przyprawami to widać od razu kupy luźniejsze. A na tatę wpłynąć się nie da, więc pewnie niedługo i do tego jej żołądek przywyknie. A Hexolina to ma żołądek bez dna - je wszystko, w każdych ilościach i bardzo rzadko jej szkodzi. Taki śmietnik do przetwarzania odpadków, a ja się męczę i kombinuję jakieś dobre karmy dla niej :evil_lol: no, mówiłam :diabloti: on jest chyba pod każdym względem dziwny :evil_lol: teraz trafiłam na karmę taką, której normalna dawka(moja) zrobiła z psa spaślucha i będziemy dawać tak jak jest na opakowaniu- ale dla psa 10kg :evil_lol: a ten mój waży w porywach do 8 ;) ja generalnie się brzydzę takimi rzeczami, jak mam psu serca ugotować to staram się na nie nie patrzeć :roll: jak ci się chce to zapraszam :diabloti::diabloti: szczurzy dokładnie jak hexa, najlepsza karma dla niego to zwykły brit- bo tani i smakuje :evil_lol: po bricie care kupciał więcej niż po pedigree :angryy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.