zmierzchnica Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Bonni napisał(a):zmierzchnica, o to właśnie chodzi, byście nie interpretowały i nie wyciągały pochopnych wniosków... Nie czytałaś 4 stron na naszym forum i to właśnie czyni Cię mocno niedoinformowaną, więc nie wydawaj osądów, albo dowiedz się u źródła... Ja osobiście nie popieram tego co zrobiły dziewczyny i jak to załatwiły. Jednak ja nie mam na to wpływu... I chciałabym wam życzyć by wam się lepiej układało w innym klubie i już nigdy więcej takich przykrości. Ola&FreeQ&(czasami)Casy O ile mi wiadomo, wasze forum jest zamknięte dla osób postronnych, a i jak napisałam - dopiero to wykluczenie wzbudziło mój prawdziwy niesmak i tego stanowiska nie zmienię. Poza tym, nie ma sensu tego roztrząsać, to fotoblog. Quote
bonsai_88 Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Ja też znam sytuację tylko z tego forum... Monika się normalnie pożaliła, że jakaś suka zaatakowała Hexę, w pierwszej chwili nawet nie zakojarzyłam, że to była suka klubowa... na dobrą sprawę gdybyście sami nie "rozdmuchali" sprawy to pewnie zakończyła by się ona duuużo wcześniej i parę osób [w tym też ja] miało by lepsze zdanie o waszym klubie. Na dobrą sprawę mnie zraziło wasze zachowanie na tym wątku, a nie poczatkowa sytuacja... Quote
zerduszko Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 BeataG napisał(a):Sorry, znasz sprawę tylko z tego, co zostało napisane tu i tylko jednostronnie, stanowisko Moni znasz też tylko z tego, co napisała tutaj, to za mało na wyciąganie takich wniosków. Ale my nie wyciągamy wniosków z tego co Monia napisała, tylko z tego co również TY napisałaś. Na forum klubu nie było nam dane przeczytać. Mnie nie razi sytuacja, tylko reakcja właścicielki i członków - np. Ciebie oraz osób wykluczających Monię z klubu. Quote
BeataG Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 I właśnie dlatego masz za mało danych do wyciągania jakichkolwiek wniosków. O reakcji mojej i innych osób też nic nie wiesz... Quote
zmierzchnica Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 Jak to się mówi: "twoje czyny krzyczą tak głośno, że nie słyszę, co mówisz". Tyle ode mnie na ten temat, ja naprawdę jestem za tym, żeby skończyć tą dyskusję. Zgadzacie się? Quote
*Monia* Posted November 29, 2009 Author Posted November 29, 2009 Nabazgrałam taki długi posta i mi zżarło :angryy:. Nie chce mi się znowu pisać takiego wywodu, więc napiszę tylko główne myśli ;). Najpierw chcę podziękować Paulinie za zdjęcia - śliczna pamiątka nam zostanie po Shinulcowych zmaganiach z tunelami :loveu:. Ileż to nas kosztowało, żeby ten sryl doopsko ruszył i raczył przyspieszyć a nie spacerować i się rozglądać :lol:. Nie będę pisała kto nam rady dawał i jakie, bo i tak już z tych osób nikt tu nie będzie zaglądał - sprawa zakończona i tyle ;). I chciałabym wam życzyć by wam się lepiej układało w innym klubie i już nigdy więcej takich przykrości.Dzięki. Na razie robimy przerwę i Hexa pojechała na wakacje do rodziców żeby się 'odchamić'. Za młodą się biorę w tym tygodniu porządnie i zamierzamy wypracować parę rzeczy - np. aport, który się poprawił ale nie na tyle żeby móc się cieszyć (chociaż i tak jest o niebo lepiej niż na początku naszego trenowania). Do tego strefy będziemy ćwiczyć i od stycznia może spróbujemy zacząć treningi w innym klubie. Hexa po relaksie u rodziców będzie dręczona w następnym tygodniu z posłuszeństwa, aportu i opanowania w różnych sytuacjach ;). A teraz co u nas - Shinulec w trakcie wizyty u rodziców dała oczywiście popis :evil_lol:. Na początek oczywiście nie dała się głaskać, obszczekała mamę jak ta weszła do domu (się wystraszyło maleństwo), lała na każdym piętrze gdzie terakotę znalazła i skupkała się jak wyszłam z domu :oops: (tata sprzątał i o dziwo go wcale nie ruszyło). Do tego biegała wszędzie jak szalona, nauczyła się drzwi otwierać :mad: i roznosiła skarpetki z łazienki po całym domu. Rodzice na widok suniek (i mój) stwierdzili, że my chyba z Oświęcimia jedziemy i chcieli obydwie na odkarmienie zostawić (nawet mimo tych zalanych podłóg :cool1:), ale wynegocjowałam jedną :razz:. Myślałam, że do Shinulca będą mieli większy dystans, bo ona jest psem tylko moim i tylko ja mogę cokolwiek przy niej robić, do tego decyzję o jej zostawieniu podjęłam bez ich udziału, ale tata nawet się nie zraził jak mu non stop uciekała i lała po wypucowanych podłogach (Hexa już nie sikała jak się do domu przenieśliśmy). Łapki dawała mu wytrzeć i słyszałam jak z nią dyskutuje, ale ona psychol mały jest i wcale nie dawała się głaskać :oops:. Za to do mamy się garnęła, mimo że mama ogólnie za psami nie przepada (tylko Hexa jest jej sunieczką i koniec) i radośnie podskakiwała na jej widok (poza tym jednym incydentem z obszczekaniem). Jak mnie nie było w domu to Shina siedziała cicho w moim pokoju, trochę na widok Krzyśka się rozkręciła, a jak ja wróciłam to był szał radości i na krok nie odchodziła. I jak ja miałam takie paskudztwo wierne oddać? :cool3: Teraz odsypia weekendowe wrażenia i jakoś tak się snuje od czasu do czasu smutna po domu (brak Hexy odczuwa?). U rodziców czasu na jedzenie nie miała (tyle ciekawszych rzeczy się działo, po co tracić czas :roll:), więc teraz na spokojnie w końcu się położy i zje No i wyszło mi znowu wypracowanie ;). A teraz idę nadrabiać zaległości u wszystkich (trochę się tego narobiło :roll:). Do sprawy już nie ma co wracać - stało się jak się stało i nie ma co roztrząsać. Każdy wyciągnął swoje wnioski i każdy ma swoje zdanie na ten temat. Kłócić się z nikim nie miałam zamiaru, a wyszło jak widać :cool1:. Jak bym się darła od razu po fakcie to pewnie i tak by do tego samego doprowadziło... Quote
Martens Posted November 30, 2009 Posted November 30, 2009 Jestem bardzo zaskoczona takim rozwojem sytaucji z klubem; dziwne wydaje mi się, że to wy na początku zostaliście poszkodowani, a to Was (i jak rozumiem tylko Was) wywalono... Od komentarza się wstrzymam, bo nie znam dokładnie sytuacji, ale dziwne to dla mnie... Eh, Shinka chociaż tęskni za Tobą; mój brzdąc dopeiro niedawno zaczął w ogóle merdać ogonem jak wracam; wcześniej miał totalnie gdzieś czy własnie wychodzę, i czy wróciłam czy nie:cool1: Quote
*Monia* Posted November 30, 2009 Author Posted November 30, 2009 O wyrzuceniu nikogo innego nic mi nie wiadomo. Na forum moje ip zostało zbanowane i nawet znajomych psiaków nie pooglądam (pisać i tak nie miałam już zamiaru).. O sytuacji można wywnioskować z tego co Beata do mnie pisała tutaj i z tego co ja napisałam, ja już walczenia i tłumaczenia się wszystkim wokół mam dosyć :shake:. Nie będę pisać o moich przemyśleniach po wszystkim, bo i tak to nie ma znaczenia już, a może znowu rozpocząć ostrą wymianę zdań :roll:. Shinulec na mój widok to mało nie wyskoczy z siebie. Ma tak od początku i szczerze mówiąc wcale to zaletą nie jest, bo jak mnie nie ma w domu to pies też się zaszywa w kąt i czeka :cool1:. Chociaż dzisiaj to z Krzyśka się bardziej ucieszyła, a mnie na spacer zaprosiła :lol:. Dzisiaj młoda rozwaliła zapięcie od obroży jak się rozpędziła na flexi (co mnie podkusiło, że tą smycz jej założyłam? :mad:). Na szczęście szybko się zorientowała i wróciła momentalnie, ale musiałam ją nieść przez ulicę, bo nie miałam jak jej zapiąć :cool1:. Pani pieska bawiącego się z Shiną w momencie zerwania obroży skojarzyła nas dopiero jak wymówiłam imię Hexy i stwierdziła, że szczeniucha niesamowicie urosła i jej wcale nie poznała (mnie też, ale to akurat w zimę normalne :evil_lol:). I jeszcze dodam małymi literkami, żeby nie zapeszyć, że Shinulec odbyła dzisiaj tylko 3 spacery a w domciu sucho i nie śmierdzi :cool3:. Chyba się wypróżniła wczoraj u rodziców na zapas :diabloti: Quote
zmierzchnica Posted December 1, 2009 Posted December 1, 2009 To i tak dobrze, że to obroża poszła, mi Chibi przegryzła flexi...:diabloti: Fakt, że Shina urosła bardzo (przynajmniej na zdjęciach tak wygląda :cool3:). I chyba rozumiem co to znaczy zakochać się w swoim tymczasie :oops: Mój za niedługo frunie do domku, a ja czuję się, jakbym miała złamane serce :razz: Był u mnie tylko dwa dni :roll: Quote
*Monia* Posted December 1, 2009 Author Posted December 1, 2009 Shinulec smyczy raczej nie gryzie, chyba że się nakręci i nie wie co ze sobą zrobić to wtedy łapie smycz (mam tylko 2 ręce i 2 psy, więc nie mam zwykle miejsca na gryzak/sznurek). Urosła troszkę odkąd u mnie jest, już prawie 13 kg waży :razz: (razem się ważyłyśmy). Teraz znowu ciałka nabiera i robi się taka mniej szczeniakowata, chociaż ciamajdą jest nadal :evil_lol:. A dzisiaj moje kochane maleństwo miało dzień głupawki - najpierw pogryzła Krzyśkowi buta, później szalała z zabawką, później z kością, jak spałam to postanowiła po mnie poskakać i oblizać, następnie zaczęli z Krzyśkiem dzikie zabawy urządzać. Oczywiście po wczorajszej nocce w pracy się nie wyspałam, a dzisiaj znowu nocka :cool1:. Shinie chyba po prostu Hexy brakuje i nam to pokazuje bardzo wyraźnie :mad:. Tobie jeszcze mało psów? Nie ma to jak wielkie serce podzielone na kawałeczki :evil_lol:. Ja i tak chciałam jakieś drugie paskudztwo mieć i moje serce wyrywało się do pierwszej małej, a później do drugiej. Gdyby młoda była u mnie z tydzień to by kolejny szczeniak zajął jej miejsce (czarnuch najprawdopodobniej). Ale młoda się wkradła na dłużej i jej wyrzucić nie mogłam ;). Teraz mam psa, który jest tylko mój a resztę rodziny ma w nosie :roll:. Za to Hexa kocha całą rodzinę i znajomych, więc równowaga zachowana. Ale słuchają się tylko mnie.. Quote
zmierzchnica Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 No tak, Shina przyzwyczaiła się do zabaw z Hexą ;) A jak Hexa znosi rozłąkę z małą? Ma to gdzieś raczej? ;) Chibi też nie gryzie smyczy, ale flexi jest cały czas napięta... więc czemu by nie spróbować :diabloti: Serce wielkie czy nie, jak dostałam cynk, że ktoś zostawił szczeniaka jamnika na działkach całkiem samego to z wieeelką niechęcią (:evil_lol:) postanowiłam mu pomóc :diabloti: Ja nie chciałam mieć 3 psów (naprawdę!), 4 też nie chcę, co nie zmienia faktu, że jak patrzę na tego jamniora to się rozpływam :cool1: Czaruje gówniarz strasznie. Mam nadzieję, że ktoś się szybko w nim zakocha, bo ja już powoli przepadam, a 4 psów NAPRAWDĘ nie chce mieć (:evil_lol:). U mnie też tak, że psy najbardziej się mnie słuchają. Dlatego poranne spacery są problematyczne, bo wtedy cała trójka idzie, a suczki zwykle mama prowadzi... No i w razie jakiejś nieprzewidzianej sytuacji ja muszę opanować 3 psy, a trzymam tylko jednego i dwoma steruję na odległość :roll: Quote
bonsai_88 Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Hexa tobie to przynajmniej ktoś może psy wyprowadzić... a ja teraz mimo zapalenia płuc musiałam z młodą po lesie biegać - tylko mi nie ucieknie, resztę świata ma głęboko pod ogonem :(... pocieszam się, że jeszcze tylko trochę wytrzymam i będzie lepiej - mama i Kamil uparcie ćwiczą z młodą, co by się ich też słuchała Quote
*Monia* Posted December 2, 2009 Author Posted December 2, 2009 No tak, Shina przyzwyczaiła się do zabaw z Hexą ;) A jak Hexa znosi rozłąkę z małą? Ma to gdzieś raczej? ;) Hexa ma teraz wszystko na zawołanie, więc nie słyszałam narzekania z jej strony :evil_lol:. Wczoraj jak rozmawiałam z mamą to tata akurat dawał Hexolinie kolację i musiałyśmy skończyć rozmowę, bo się nie słyszałyśmy :evil_lol:. Ale podobno Hexolina znalazła coś w mojej spacerowej saszetce (nie używanej od 3 miesięcy) i wymiotowała 2 razy, nie mam pojęcia cóż tam mogło być :roll:. Serce wielkie czy nie, jak dostałam cynk, że ktoś zostawił szczeniaka jamnika na działkach całkiem samego to z wieeelką niechęcią () postanowiłam mu pomóc Ja nie chciałam mieć 3 psów (naprawdę!), 4 też nie chcę, co nie zmienia faktu, że jak patrzę na tego jamniora to się rozpływam :cool1: Każdy psiak ma w sobie coś i skrada serce. Jedyny psiak, za którym jakoś specjalnie nie tęskniłam to dobek - oblewał stół dookoła, drapał drzwi, wył straszliwie jak wychodziłam, podarł ubrania, na początku nie wracał na wołanie, nie potrafił nawet w nocy spokojnie poleżeć, jak jadł to chodził non stop, takie adhd. Był u mnie 2 razy po 2-3 dni. Ale i tak go bardzo lubiłam, bo był niesamowicie łagodny i radosny, ludzi i psy kochał wszystkie bez wyjątku ;). Hexa tobie to przynajmniej ktoś może psy wyprowadzić... a ja teraz mimo zapalenia płuc musiałam z młodą po lesie biegać - tylko mi nie ucieknie, resztę świata ma głęboko pod ogonem ... pocieszam się, że jeszcze tylko trochę wytrzymam i będzie lepiej - mama i Kamil uparcie ćwiczą z młodą, co by się ich też słuchała U mnie dopiero od niedawna Krzysiek wyprowadza psy, ale i tak sporadycznie :cool1:. Jak byłam chora to i tak ganiałam kilka razy dziennie z nimi, mimo że ledwo się ruszać mogłam. I przez takie wietrzenie się zamiast kilka dni to chorowałam ponad 4 tygodnie, momentami tak że cały dzień leżałam bez ruchu (poza wyjściami z psami na siku). Puścić ze smyczy suniek nikt nie może, bo ich nie opanuje. Krzysiek Shiny nie puszcza, bo ona tylko mnie uznaje a inni nie istnieją :shake:. Sąsiad chciał być dzisiaj super mądry i stwierdził, że jemu da się pogłaskać, oczywiście się nie dała i tylko się z nią poszarpałam :cool1:. Za to wczoraj dała się pogłaskać znajomemu, któremu nigdy wcześniej nie dała się zbliżyć :cool3:. Dzisiaj młoda wpadła na nowy pomysł. Odsypiałam jak zwykle nockę i koło 17 zadzwonił domofon. Ja nie słyszałam, ale Shina zaczęła szczekać, więc Krzysiek otworzył drzwi od pokoju. Zasnęłam momentalnie, ale młodej się chyba siusiu chciało, więc przyszła się tulić. Ja nieprzytomna, więc się tyłkiem odwróciłam, a ta zaczęła na mnie szczekać tuż nad moim uchem :mad:. Nie miałam wyjścia i wstać musiałam, żeby z nią wyjść. Jak z samym Krzyśkiem siedzi to potrzeb podobno nie sygnalizuje, a jak ja jestem to już prosi o wyjście :multi:. Fakt, że najczęściej tak dyskretnie że nie wiem o co chodzi, ale jest postęp bo piszczy w przedpokoju a nie tylko gapi się w oczy :multi:. Quote
zerduszko Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 *Monia* napisał(a): Fakt, że najczęściej tak dyskretnie że nie wiem o co chodzi, ale jest postęp bo piszczy w przedpokoju a nie tylko gapi się w oczy :multi:. Patrzenie to i tak dużo, bo moja Klusia, to trzyma nawet jak ma biegunkę i nawet nie patrzy.... a pomyśleć, że jak miała już rok, to potrafiła w środku seansu filmowego zrobić kangurka pod telewizorem i bez krępacji zrobić nam własny seans :D Quote
*Monia* Posted December 2, 2009 Author Posted December 2, 2009 Patrzenie to i tak dużo, bo moja Klusia, to trzyma nawet jak ma biegunkę i nawet nie patrzy.... a pomyśleć, że jak miała już rok, to potrafiła w środku seansu filmowego zrobić kangurka pod telewizorem i bez krępacji zrobić nam własny seans Jak sobie to wyobraziłam to nie mogłam się nie roześmiać :evil_lol:. Hexa jak jej się chce to informuje bardzo wyraźnie - piszczenie, pokazywanie drzwi, jak nie pomaga to łapie za rękę i prowadzi do przedpokoju robiąc oczywiście dużo hałasu złożonego z różnych odgłosów. I to nie tylko jak jej się bardzo chce, bo w domu tatę tak co 4-5 godzin dręczy ;). Quote
zerduszko Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Lizka dama staje pod drzwiami jak jej sie bardzo chce koooo. Ale Klusia wyznaje zasadę: zesr*j się, a nie daj się :evil_lol: Quote
taxelina Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 a kiedy jakies foty? do nas zapraszam.. Quote
Unbelievable Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 mój pies sygnalizuje tylko jak ktoś się zbliża w stronę drzwi wyjściowych, biegnie szybko do drzwi, odwraca się i PATRZY Quote
zmierzchnica Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 [quote name='*Monia*']Hexa ma teraz wszystko na zawołanie, więc nie słyszałam narzekania z jej strony :evil_lol:. Wczoraj jak rozmawiałam z mamą to tata akurat dawał Hexolinie kolację i musiałyśmy skończyć rozmowę, bo się nie słyszałyśmy :evil_lol:. Ale podobno Hexolina znalazła coś w mojej spacerowej saszetce (nie używanej od 3 miesięcy) i wymiotowała 2 razy, nie mam pojęcia cóż tam mogło być :roll:. ...Kraby? Grzyby? Obcy? :crazyeye: Każdy psiak ma w sobie coś i skrada serce. Jedyny psiak, za którym jakoś specjalnie nie tęskniłam to dobek - oblewał stół dookoła, drapał drzwi, wył straszliwie jak wychodziłam, podarł ubrania, na początku nie wracał na wołanie, nie potrafił nawet w nocy spokojnie poleżeć, jak jadł to chodził non stop, takie adhd. Był u mnie 2 razy po 2-3 dni. Ale i tak go bardzo lubiłam, bo był niesamowicie łagodny i radosny, ludzi i psy kochał wszystkie bez wyjątku ;). Tylko wiesz, ja tak mam, że baaardzo długo się przyzwyczajam do psów ;) A o tym myślałam "mój" tego samego dnia, co go wzięłam, co dla mnie samej było szokiem :diabloti: Ooo... To Frotek na początku był dokładnie taki jak ten dobek, tylko że nie łagodny :cool3: Dzisiaj młoda wpadła na nowy pomysł. Odsypiałam jak zwykle nockę i koło 17 zadzwonił domofon. Ja nie słyszałam, ale Shina zaczęła szczekać, więc Krzysiek otworzył drzwi od pokoju. Zasnęłam momentalnie, ale młodej się chyba siusiu chciało, więc przyszła się tulić. Ja nieprzytomna, więc się tyłkiem odwróciłam, a ta zaczęła na mnie szczekać tuż nad moim uchem :mad:. Nie miałam wyjścia i wstać musiałam, żeby z nią wyjść. Jak z samym Krzyśkiem siedzi to potrzeb podobno nie sygnalizuje, a jak ja jestem to już prosi o wyjście :multi:. Fakt, że najczęściej tak dyskretnie że nie wiem o co chodzi, ale jest postęp bo piszczy w przedpokoju a nie tylko gapi się w oczy :multi:. Gratuluje :lol: Moje pokraki tylko stają przed drzwiami, ale to i tak dużo :cool1: Quote
Martens Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Brawo... A mi rośnie kolejne pokolenie psie, które chcąc załatwić potrzebę rozkracza się tam gdzie stoi, zero komunikatu, nawet subtelnego... :shake: Quote
*Monia* Posted December 3, 2009 Author Posted December 3, 2009 [quote name='zerduszko']Lizka dama staje pod drzwiami jak jej sie bardzo chce koooo. Ale Klusia wyznaje zasadę: zesr*j się, a nie daj się :evil_lol: Niezła zasada :evil_lol::evil_lol:. Hexa wolała by ogonem do żyrandola się przywiązać niż narobić w domu - taki typ, i nawet jak ma sraczkę to skręcając się i drąc na cały blok biegnie na trawkę po drugiej stronie ulicy - jak biedny katowany psiaczek :roll:. Już bym wolała żeby się zesrała niż wyczyniała takie akcje :oops:. [quote name='deer_1987']a kiedy jakies foty? do nas zapraszam.. Jutro, bo już mam trochę miejsca na dysku (ok 1 giga :cool3:). U Was bywam regularnie, ale nie piszę, bo czasu mało :eviltong:. [quote name='zmierzchnica']...Kraby? Grzyby? Obcy? Raczej mógł być plasterek parówki, który się rozłożył na części pierwsze bo go nie zauważyłam, albo po prostu zwietrzała karma jej zaszkodziła. Kraby Hexolina lubi :razz:. Tylko wiesz, ja tak mam, że baaardzo długo się przyzwyczajam do psów A o tym myślałam "mój" tego samego dnia, co go wzięłam, co dla mnie samej było szokiem :diabloti: Ooo... To Frotek na początku był dokładnie taki jak ten dobek, tylko że nie łagodny Dla mnie wszystkie psiaki pod moją opieką są 'moje' i jak moje są traktowane - rozpuszczam wszystko co do mnie przybędzie :diabloti:, ale też posłuszeństwa wymagam - coś za coś. Gratuluje Moje pokraki tylko stają przed drzwiami, ale to i tak dużo Już mi Krzysiek spsuł szczeniuszka wczoraj wieczorem :mad:. Jak zawsze poszłam spać wieczorem (koło 20) i zamknęłam się z młodą w pokoju. Budzik miałam ustawiony na 22, żeby przed nocą jeszcze z młodą wyskoczyć. Przed 22 przyleciał Krzysiek z zasłoniętym nosem i oznajmił, że młoda nasrała w łazience (kur.., ciekawe jak, bo była zamknięta ze mną :angryy:). Stwierdził, że piszczała, więc ją wypuścił z pokoju i oczywiście nie pomyślał po co ona piszczała - że chce jej się wyjść :shake:. Kiedyś coś mu zrobię jak nie zmieni swojego myślenia, a raczej jak nie zacznie myśleć :mad:. [quote name='Martens']Brawo... A mi rośnie kolejne pokolenie psie, które chcąc załatwić potrzebę rozkracza się tam gdzie stoi, zero komunikatu, nawet subtelnego... :shake: Przynajmniej na łóżku Wam nie leje... :roll: Młoda dopiero niedawno zaczęła wysyłać komunikaty dźwiękowe i cieszę się z tego bardzo, ale do tej pory to ciężko się było połapać co i kiedy :shake:. A już od dawna na każdym spacerku jest załatwianie potrzeb, więc w domu by mogła już nie robić. A pisałam, że młoda nalała w niedzielę mamie na łóżko? Mamuśka stwierdziła tylko, że ma szczęście że nie na białą pościel, bo by uszy szczylowi pourywała :evil_lol:. Quote
bonsai_88 Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Z Birmą też długo był problem - nie pokazywała, a mi z małym dzieckiem ciężko było co chwilkę wychodzić... Za to teraz potrafi wytrzymywać po paręnaście godzin - jak mam zajęcia to rano jest wyprowadzana ok. 5 przed klatkę, a później dopiero ok. 23/24 w nocy, bo tak wracam z zajęć... Swoja drogą pies jak pies... wy spróbujcie DZIECKO nauczyć, że się nie sika po kątach.... ja smok już pół roku uczę, a ten potwór nadal nie chce lać do nocnika Quote
bonsai_88 Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Zerduszko to przyjedź i naucz też moje :evil_lol:... Próbowała już moja babcia, mama... nawet mój tata próbował, a ten gad nadal się stawia :mad: Quote
zerduszko Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Przyjadę z moimi nożyczkami, porozmawiam z nim sobie i lanie się skończy. wprawdzie poczatkowo moze się nasilić moczenie nocne, ale to minie :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.