Jump to content
Dogomania

Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)


Recommended Posts

Posted

o tez mam taki sweterek! tylko bez serduszka :) kupilam u Taks prywtanie przez pw jakis czas temu
bardzo fajny cieplutki mily w dotyku ale na deszcz sie nie nadaje niestety

Posted

Też mam HX-1 i uważam że da się z niego coś wyciągnąć. Nie używam tylko tych trybów, bo są koszmarne. Lepiej ustawić ręcznie. Jednak w taką pogodę jak mamy teraz, fotki wychodzą koszmarne.

Posted

[quote name='gops']o tez mam taki sweterek! tylko bez serduszka :) kupilam u Taks prywtanie przez pw jakis czas temu
bardzo fajny cieplutki mily w dotyku ale na deszcz sie nie nadaje niestety
Sweterek wzięłam w razie gdyby się młoda znowu przeziębić chciała ;). Na deszcz Hexolinie pelerynkę zamawiam, bo ona taka delikatna jest że nie lubi moknąć :evil_lol:

[quote name='Magda25']Też mam HX-1 i uważam że da się z niego coś wyciągnąć. Nie używam tylko tych trybów, bo są koszmarne. Lepiej ustawić ręcznie. Jednak w taką pogodę jak mamy teraz, fotki wychodzą koszmarne.
Używam prawie cały czas 'zwierzęta domowe' plus ustawienia dodatkowe i nie jest źle ;). W taką pogodę na spacery nie chodzę, bo na polach błoto po kostki i nawet nie mam gdzie fotek robić :roll:. Ale rzeczywiście dobre zdjęcia tylko w pogodne dni wychodzą, bo jak jest pochmurno to tylko rozmazane plamy zamiast psów są.


Suczydło mi się zacieczkowało i szał majtkowy ma, czyli lot z doopskiem przy ziemi i szybki siad na zadzie zanim się zdąży zatrzymać - widok komiczny szczególnie jak zjeżdża ze schodów :evil_lol:. Już myślałam że zapomniała o cieczkowaniu, a tu niespodzianka :roll:. Prawie 8 miesięcy odstępu między cieczkami było i znowu zabawa w majtkowanie, pryskanie i pilnowanie, ale przeżyjemy o ile okoliczne psy się nie zorientują. Dni płodne będą pewnie wielce ciekawym wydarzeniem, bo Hexolina młodej nie odpuści i moja biedna rodzinka się zgorszy :diabloti:

I z kim ja się w weekend będę po polach włóczyć... Chyba że w końcu za Hexolinę się wezmę i pobawimy się w szukanie. Shina na spacerach jest jednak łatwiejsza w obsłudze bo jej piłka wystarczy do szczęścia :lol:
Kilka fotek dam :razz:

Shinowy nochal
http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/21-11-10/CIMG0849.jpg" class="ipsImage" alt="">

akuku


kundlowe obróżki


Shina się dziwi jak to można kopać zamiast zbawić się piłką :lol:


ryjuch :loveu:

Posted

[quote name='limonka97']jej, sweterek jest boski :D taki klasyczny a to piękne serducho dodaje mu uroku ;)
psiury mają piękny uśmiech :)
Też mi się podoba :p. Za tydzień pewnie będą foty na modelce :razz:.
Nawet bez mycia zęby w miarę czyste :evil_lol:

[quote name='akaka']podoba mi się ten ryjuch :loveu:
to naprawdę fajny ryjuch :loveu:
Mi się długo nie podobał, al;e kwestia przyzwyczajenia :evil_lol:. Najważniejsze że już jest grzeczna ;)

Kundle żyją, większość psów darzą sympatią (z daleka, bo cieczka), na razie zero zalotników bo uciekam jak tylko na horyzoncie się pies pojawi i jakoś sobie egzystujemy. Shinucha już nie biega tak śmiesznie w gaciach, ale jeszcze próbuje się do nich czasem dorwać (za kilka dni przywyknie do czegoś na doopsku). Zdrówko obydwu kundlom już dopisuje. Tylko szkoda że na pola młodej w weekend nie będę mogła zabrać... Z liną jej nie puszczę bo z jej szczęściem to sobie łapy pourywa albo gdzieś się zawiesi :shake:.

szaleństwa czarnucha:




Posted

zerduszko napisał(a):
A kiedy Ty te zdj. robiłaś? Nie macie śniegu?? :eviltong:

W niedzielę jak było jeszcze ciepło ;). Teraz mróz, śniegu za mało żeby był z niego jakiś pożytek, a do tego wracam jak jest ciemno... Ale Hexolina już w śniegu się wytarzała i uznała że zima rozpoczęta :evil_lol:

limonka97 napisał(a):
ja też nie myję, jakoś sobie tego z Diuną nie wyobrażam, chociaż lenistwo robi swoje ;)
Hexolina !! :D

Kiedyś miałam plan myć Hexolinie zęby, ale niezbyt zadowolona była i zaprzestałam na rzecz kości i różnych gryzaków. Teraz 1-2 razy w tygodniu dostają surowe kości różnego rodzaju i ładnie kamień schodzi ;).
Hexolina zdziecinniała przy Shinie i zachowuje się bardziej szczenięco niż młoda - gupolek mój :loveu:.
I Hexa coraz bardziej w młodej zakochana - zagląda jej pod ogon po każdym spacerze zanim gacie jej założę a w domu nawet bliżej siebie się kładą, Hexolina daje się też Shinie dotknąć (tylko nie za mocno i nie za długo) jak sobie odpoczywa czyli miłość kwitnie :evil_lol:. A dzisiaj najpierw się przestraszyłam a później się śmiałam z całej sytuacji, bo Hexolina zesztywniała (młoda leżała wtulona w nią jakiś czas), zaczęła wolno wstawać jakoś dziwnie wygięta (pierwsza myśl - znowu szczękościsk albo bezdech!), jak już się podniosła i zobaczyłam obrzydzoną minę to odetchnęłam, zeszła z łóżka, otrzepała się i wyszła z pokoju bo ileż to można się tulić :evil_lol:. Chyba nie chciała Shiny obudzić i starała się delikatnie wybyć z łóżka. Pewnie moje kochane psisko w taki sam sposób w nocy opuszcza moje łóżko :lol:. Nie to co Shiniasta ciamajda depcząca wszystko co stanie jej na drodze :mad:

Posted

[quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia]Shina chyba myśli że jej nie widać :evil_lol::evil_lol:
http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/21-11-10/CIMG0852.jpg
[/FONT]
[FONT=Georgia]
[/FONT]
[FONT=Georgia]Shina nie myśli, bo się zagapiła jak rozumki rozdawali i swojego nie odebrała :evil_lol:[/FONT]
[FONT=Georgia]
[quote name='jonQuilla']zdechł pies :evil_lol: wygląda jakby coś ją przejechało ;)
http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/21-11-10/CIMG0870.jpg
[/FONT]
[FONT=Georgia]Kombajn? :hmmmm:


Dzisiaj byłam przez moment dumna z dziewuch :loveu:. Przez moment, ale zawsze coś :evil_lol:. Byłyśmy na polu, Shina piłeczkowała (o ja niedobra puściłam sukę z cieczką :nono: :diabloti:), Hexolina biegała już za śniegiem więc obydwie w zasięgu ręki i w momencie kiedy są posłuszne (robiły to co lubią najbardziej, bardziej niż inne rozrywki). Usłyszałam jakieś gwizdanie w pobliżu czyli pies gdzieś mógł się pojawić, myślałam że to wyżeł którego Hexolina nie lubi więc złapałam je na smycze i czekałam na rozwój wydarzeń. Zobaczyłam dwóch panów i zza krzaków wybiegły na nas 3 małe psiaki (wyglądały jak parsony/russele). Moje suczydła zjeżone i zaczęły się sadzić ciągnąc mnie w meganiewygodnych butach za sobą. Na szczęście Hexa pieski tylko warczeniem straszy nie gryząc a młoda miała piłkę w paszczy i nie miała jak złapać pieska któregoś. Pan szybko podbiegł i chwycił 2 pod pachę, została jedna suczka szukająca przygód. Na szczęście moje kundle stwierdziły że odpuszczą kurduplowi i tylko mu nagadają, bo jak by się zawzięły to by piesek w kilku kawałeczkach wrócił do pana a pchała się im prosto w paszcze :roll:. Wprawdzie Shinie musiałam głośniej przypomnieć że do niej rozmawiam na temat siadu, ale jak już usiadły na zadach to siedziały i czekały aż ostatni piesek zostanie zabrany. Puściłam je zaraz jak przeszli i nawet się nie spojrzały w ich kierunku :loveu:. A, przez całe wydarzenie z tamtymi psami miałam fajka w ręku, manewrowałam w sumie tylko jedną ręką i sobie poradziłam bez większych obrażeń a fajek się nie złamał :evil_lol:. Jak psy wracały to moje nawet nie zwróciły uwagi, ale Hexolina łapę sobie rozwaliła i wróciłyśmy do domu.
Tyle z nowości u nas. Zdjęcia jakieś są, ale na tyle słabe że nie ma co pokazywać. Z resztą pilnowanie dwóch psów to nie to samo co pilnowanie tylko Hexoliny żeby nie zwiała... Cały spacer wypatrywałam czy jakiś kawaler się nie przywlecze na pole, słuchałam czy gdzieś coś w krzakach się nie czai, patrzyłam gdzie Hexolina się podziewa, czy Shina nie zmieni zdania co do biegania za piłką i czy nie polezie gdzieś dalej. Chyba niepotrzebnie się tak spinałam bo obydwie były grzeczne i zainteresowane mną bardziej niż otoczeniem, ale ostrożności nigdy za wiele :p
[/FONT]

Posted

Brawo dla usłuchanych dziołszek :p I jak żyjecie z cieczkującą Shiną? Ja na szczęście mam spokój na rok z Luką... Chcesz teraz psicę ciachać po tej cieczce?

I jak tam psy zareagowały na śnieg, bo mniemam że u was też tak sypie? U mnie była euforia, a teraz ziiiimnooo i kulki się robią na łapkach i jest tragedia :roll:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Brawo dla usłuchanych dziołszek :p I jak żyjecie z cieczkującą Shiną? Ja na szczęście mam spokój na rok z Luką... Chcesz teraz psicę ciachać po tej cieczce?

I jak tam psy zareagowały na śnieg, bo mniemam że u was też tak sypie? U mnie była euforia, a teraz ziiiimnooo i kulki się robią na łapkach i jest tragedia :roll:

Grzeczne są jakieś, pewnie cisza przed burzą :evil_lol:.
Z Shiną żyjemy jakoś bezproblemowo - w gaciach chodzi, za kawalerami nie ma ochoty się uganiać, piłkę jak zawsze kocha ponad wszystko, tylko śnieg jej przeszkadza bo jej piłeczka w nim ginie a do tego ten paskudny biały puch brudzi piłeczkę która staje się niesmaczna :evil_lol:. Ogólnie chyba śnieg w tym roku jej nie pasuje, bo chodzi po podwórku zniesmaczona i próbuje znaleźć zaginione zabawki :lol:.
Co do ciachania to nie wiem, zobaczymy czy ciąża urojona się nie przyplącze :roll:. Zaraz po cieczce i tak nie można, poczekam te 2 miesiące, skonsultuję z rodzicami i zdecydujemy, bo muszę mieć kogoś do posiedzenia z nią i do pomocy żeby sobie kundel kuku nie zrobił (nie mogę sobie całego tygodnia wziąć wolnego, chyba że chorobowe).

Hexolina ma szał śniegowy i tylko rąk do rzucania mi brakuje. Mam takie zakwasy po weekendzie że ledwo żyję ;). U nas teraz tak sypie że nie da rady spacerować, ale Hexolinie wystarczy zaproponować wyjście i od razu pełna gotowość plus darcie paszczy jak by ją ze skóry obdzierali :lol:. Sama wychodzić nie chce, bo co to za frajda zmoknąć i zmarznąć, musi być pańcia do rzucania kulek. Na spacerku w końcu nie muszę jej non stop kontrolować, bo przecież śnieeeeeeg i tylko on się liczy :loveu:, plus moje ręce do rzucania ;). A jak się na smyczy szamocze żeby tylko ją puścić :mad:. Shina woli jednak jak do piłki się nic nie klei, ale dzielnie znosi niewygody. U moich się kulki nie tworzą, bo krótkowłose są na szczęście ;).

Posted

Shina:
'może jak plunę przez lewe ramię to ten piały puch zniknie...'


'pańcia popatrz jak ta piłka wygląda :placz:'


'na pewno to jest ta piłka którą pańcia wyjęła z kieszeni? tamta była inna...'


'jak już muszę to przyniosę...'




THE END of the story :p
więcej nie będzie bo nie chce mi się szukać czegoś gdzie widać psy i później jeszcze zmniejszać :cool1:

Posted

A Hexula się nie przeziębia od tego śniegu? Moja wariatka najpierw się napycha a potem charczy :stupid: Boję się, że sobie gardło załatwi, bo z nią to nigdy nic nie wiadomo :roll:

No i podobnie jak zmierzchnica przeklinam śniegowe kulki między palcami :mad:

Posted

[quote name='zerduszko']Boska jest http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/27-28-11-10/CIMG1282.jpg?t=1291068478 :loveu:Bo czarna :loveu:. Do tego teraz mamy piękne biełe tło i widać chociaż kształt Hexoliny wyraźnie :lol:

[quote name='evl']A Hexula się nie przeziębia od tego śniegu? Moja wariatka najpierw się napycha a potem charczy :stupid: Boję się, że sobie gardło załatwi, bo z nią to nigdy nic nie wiadomo :roll:

No i podobnie jak zmierzchnica przeklinam śniegowe kulki między palcami :mad:Hexa chorowała mi tylko ze 3 czy 4 razy, nigdy od śniegu jej nic nie dolegało a wcina go w ilościach ogromnych ;). Zabronić zabawy śniegiem nie mogę, bo mi pies w depresję zimową popadnie i nie będzie chciała z domu wychodzić :evil_lol:. Jak widzi że się zaczynam ubierać w ciuchy spacerowe to wrzask robi na całą okolicę, bo przecież ona ze mną wychodzi i ona będzie się śniegiem bawić (tzn, ja będę wyrzutnią kulek) - głupol :evil_lol:.

Na kulki na pazurach znalazłam sposób - wysmarowałam po kolei pazurki kremem nivea i żadnej kulki po spacerze nie odnotowałam ;). Łap nie smarowałam, bo by ślady na podłogach pozostawiały.

[quote name='Alicja']hahahhaa widać jak Shina kocha :roll: snieg ;)

http://i790.photobucket.com/albums/y...g?t=1291068665Na każdym spacerze cierpi biedulka :evil_lol:. Może w ubranku będzie jej lepiej, bo możliwe że jest jej zimno (w co wątpię bo w tamtym roku mogła i 3 godziny w wysokim śniegu brykać, a jak było -20 parę to się zakopywała w najgłębszym śniegu i odmawiała powrotu do domu).

[quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia] z czego ona się tak cieszy przecież to białe jest straszne :roll:
http://i790.photobucket.com/albums/y...g?t=1291068658

ktoś chyba marzy o byciu bałwankiem :smile:
http://i790.photobucket.com/albums/y...g?t=1291068482
[/FONT]Straszne, mokre, zimne i do tego piłkę połyka :shake:

Hexolinę raduje możliwość 'uśnieżenia' się i w przeciwieństwie do Shiny nie przeszkadza jej jak coś pod śniegiem się ukrywa i trzeba to coś odnaleźć :lol:.

[quote name='NightQueen'] http://i790.photobucket.com/albums/y...g?t=1291068481
nadawała by się do zaprzęgu Św. Mikołaja :evil_lol:
Myślę nad zaprzęgnięciem jej do sanek, ale Św. Mikołaja brak :roll:

[quote name='gops']swietne zdjecia!!
Schina biedna widac ze sie jej to niepodoba :smile:
Wybrałam te na których psy widać, a tak to czarne punkty na białym tle.. Nie wiem jak ustawić żeby było dobrze :roll:
Młoda nie lubi teraz wychodzić, a jak piłkę jej rzucam to się z nią chowa w miejsce gdzie jest mniej śniegu i czeka- chyba na to aż śnieg zniknie, więc pewnie nieprędko się doczeka :evil_lol:.


Ubranka od taks nam doszły :cool3:. Hexoliny jest ogromne, ale to mi akurat pasuje bo przynajmniej nic jej nie zmoknie poza głową i łapami, tylko jedną poprawkę muszę wprowadzić na brzuchu. A Shiny kilka cm za krótkie ale wymyśliłam że się podszyje polar w takim kolorze i kształcie jak to zaokrąglenie na końcu i nie będzie jej zadek marzł :p. Zdjęcia wrzucę jak zgram.

Posted

Macie łajzę w gaciach - tak sobie spędza czas cieczkowania i zalegania śniegu na zewnątrz :evil_lol:



Nogawki zawiązane ze względu na ciągłe wyjmowanie podpasek i rozszarpywanie ich wspólnie z Hexoliną :mad:. Hexolina napalona na Shinuchę straszliwie :diabloti:


A wczoraj prawie ze strachu zawału dostałam... Hexolina zeżarła swoją kolację i dobrała się do Shiny michy. Po dokończeniu kradzieży zobaczyłam że coś Hexolinie dolega, bo miała problemy z oddychaniem i się zaczęła miotać pod drzwiami wyjściowymi. Wyleciałam z nią na dwór tak jak stałam, czyli w grubych rajstopach i sweterku. Zaczęła szukać trawy pod śniegiem, więc jej pomogłam i zrywałam to co mi się udało odgrzebać żeby mogła zjeść. Nie przechodziło, więc skoczyłam po smycz, narzuciłam brata kurtkę (krótką) i wybiegłam przez bramę (Hexolina przez bramę nie wychodzi bo nie wolno jej i musiałam ją zaciągnąć). Po drodze jeszcze trochę miała problemów z oddechem więc pędziłam ile sił w nogach, w rozpiętych butach, rajstopach, kurtce ledwo tyłek zakrywającej i co chwila poprawiałam kaptur. Jak doleciałam do weta i wciągnęłam Hexolinę do środka to jej nagle zupełnie przeszło. Ludzie patrzyli na mnie jak na ufo, pogadałam do Hexoliny o jej głupocie i łakomstwie i wyszłam :oops:. Dopiero w domu do mnie dotarło jaki obciachowiec ze mnie i jak ja w tym stroju niekompletnym w taką pogodę musiałam wyglądać :oops:. Zupełnie Hexi przeszło dopiero później bo kawałek karmy wyleciał. A strachu się najadłam.... Pech mnie ostatnio prześladuje :shake:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...