Jump to content
Dogomania

Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)


Recommended Posts

Posted

betty_labrador napisał(a):
hehe fajne zdjecia w ruchu :)

mi to w ogole w tym roku nie chc esie orbic zdjec na spacerach zimowych ;)

Jak jest słonecznie to przynajmniej psy widać na zdjęciach a nie rozmazane czarne plamy :roll:

Ja zdjęcia lubię robić, przynajmniej mam się czym zająć ;). Na spacery chodzę zawsze w to samo miejsce, bo tam mam dobrą widoczność i minimalną ilość zapachów innych zwierząt, więc trochę nudno by mi było tylko tak rzucać śnieg/piłkę/patyki ;). Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad lekkim krzesełkiem żeby tak nogi mnie nie bolały od kucania, a od stania kręgosłup boli :evil_lol:

Posted

Już tak wysoko nie skacze, bo tłuszczyk ciągnie w dół :evil_lol:. A tak serio to skakać lubi i może jakiś filmik wrzucę jak mi się będzie chciało :p. Udowodnię że technikę skoków poprawiłyśmy :razz:.
A młoda słodziak jest jak śpi ;).

Szczęśliwego Nowego Roku życzymy wszystkim!!!

Hexa pod biurkiem sobie chwilowo leży, ale ogólnie w miarę dobrze znosi wystrzały, a młoda pewnie prześpi północ bo zmęczona i znudzona jakaś :lol:

Posted

Dziękujemy :)
Mamy gości niespodziewanych i młoda przed 24 była już zapuszkowana w klatce a Hexolina obok klatki się ułożyła i tak spędziły sobie ponad pół godzinki. Wszyscy jakoś przetrwaliśmy, nawet zdjęć trochę porobiłam na polu ;). Widziałam biednego zajączka, nie wiedział co ze sobą zrobić i szalał po polu bojąc się wbiec w krzaki :shake:. Sarenek od kilku dni nie ma...
Mój chrześniak petard boi się tak jak Hexa i w następnym roku razem będą pewnie świętować w łazience :evil_lol:. Koniec opowieści, lecę pic coca colę bo nawet szampan mi nie idzie :p

Posted

Z wydarzeń Sylwestrowych:
Wyszłam z młodą na spacer, wystrzały gdzieś w oddali więc bez stresu. Wchodziłyśmy na pole i na naszej drodze pojawiło się coś o wyglądzie worka na śmieci. Gdy byłyśmy ze 3 metry od tego to nagle zawiał wiatr i to się poruszyło. Mój kurdupel obronny na to się zjeżył, zaczął warczeć groźnie, próbowała szczeknąć i stanęła w miejscu nie mając zamiaru iść w stronę potwora. Ja w śmiech, ale trzeba było się opanować i przekonać psa że to nie jest straszne. Poćwierkałam do niej i jakoś udało mi się dojść z psiskiem tak żeby móc potwora pokonać. Jak Shina zobaczyła że potwór pokonany to podeszła, powąchała i przestał dla niej istnieć. Ubawiłam się strasznie, bo młodej takie akcje się do tej pory nie zdarzały ale jednak chyba móżdżek jej pracować zaczął i wyobraźnia zadziałała :lol:.

A Hexolinę ledwo udało mi się do domu zagonić z podwórka, bo stwierdziła że jak wystrzały już ciche i rzadkie to można poganiać spokojnie. Nie ważne że pańcia zmęczona i jej zimno, psisko zadowolone i trzeba się dostosować :mad:. Leki się jej na głowę rzuciły :evil_lol:. Zwykle po wystrzałach kilka godzin chodzi czujna, a dzisiaj luzik. Nastawiłam się na proszenie Hexy żeby w ogóle zeszła do drzwi, a okazało się że z domu szybko wybiegła zanim Shinę zdążyłam wepchnąć przez drzwi :lol:. Młodą znowu podeptała, ale przynajmniej wiem że hydroksyzyna i stress out Hexolinie pomogły i nie mieliśmy roztrzęsionej kupki nieszczęścia. I pomyśleć że mało brakowało a wet by mi Sedalin dla niej sprezentował :shake:


No i się rozpisałam, ale Sylwester z psami obfituje w przygody ;)

Posted

moja tez tak reaguje na "rzeczy" ktorych nigdy nie bylo na drodze a teraz sa
z rok temu postawili u nas przy przystanku tramwajowym smietnik, zywkly zielony smietnik , tamtedy 2 razy dziennie chodzimy na pola , byl wieczor w dzien go nie bylo , Miska jak tylko dojzala "to cos" na horyzoncie zjezyla sie , zaczela mocno warczec , puscila ja ze smyczy zeby sie posmiac :lol: a ona podleciala powachala , oszczekala naokolo ,poczym stwierdzila ze to nic ciekawego i poszla dalej sikac :evil_lol:

biedna Hexa, na sczescie to tylko 1 dzien w roku ;)

Posted

Tak to jest jak się wpadnie w rutynę i nagle coś wyskoczy na drodze :evil_lol:

Hexolina dzisiaj do popołudnia miała dobry humor, hydroksyzyny nie dałam i teraż żałuję bo strzelają znowu i nie zdążyło zadziałać już w trakcie... No i zaczęło się skakanie na drzwi, otwieranie wszystkich żeby się pokręcić i wyjść, więc kundla zamknęłam w klatce i się skończyło bieganie po domu :mad:. Shina nadal olewa to coś co sobie wybucha. W tamtym roku w szafie siedziałyśmy a w tym roku przespała większość czasu. Chociaż jednego psa mi się udało wyprostować trochę. Nawet brata ciotecznego dzisiaj nie zjadła jak jej nagle się w drzwiach pojawił i tylko go obwarczała :razz:.

Hexolinie dzisiaj tak poczucie humoru dopisało że wylizała patelnię po kotletach (przesolonych) i jakimś cudem zeżarła Shiny śniadanie z wysokiej półki. Później postanowiła pomóc w czyszczeniu talerzy i mama przyłapała ją jak wylizywała talerz z łapskami na stole. 3 razy powtórzyła 'Hexiaczku nie wolno' a Hexiaczek co? Ano nic się nie przejął mamy gadaniem i dalej zlizywał okruszki :mad:. Dopiero jak ja się pojawiłam w zasięgu wzroku to psisko zabrało łapska ze stołu i poszła obrażona że w ogóle ktoś śmiał ją nakryć :mad:. Ona czasami przechodzi samą siebie i najgorsze jest to że nic się z tym zrobić już nie da bo żaden sposób nie działa :roll:. Za to Shinuch jest grzeczniejsza i co bym na nią nie gadała to i tak łatwiej mi nad nią zapanować niż nad tym czarnym nadpobudliwcem.

Posted

U nas też robią drugiego Sylwestra... O ile wczoraj było nawet spokojnie - Chibi spędziła co prawda noc pod ławą, a Luka drapała każdego po kolei, prosząc: "wyłącz to świństwo!" ;), ale było bez dramatu, a rano w ogóle już psiska nie pamiętały, że w nocy coś huczało - o tyle dzisiaj chyba już im nerwy puściły i zaczęło się świrowanie, nawet Frotek był podenerwowany... Mam nadzieję, że im się te petardy skończyły już.

Widzę, że Hexa dalej specjalizuje się w kradzieży żarcia :diabloti: Uwielbiam tą jej bezczelność :loveu: Choć myślę, że Frotek by szybko nauczył się fruwać, gdybym go złapała na takim uczynku...:cool1:

Posted

u nas i tak spokojnie było przed sylwkiem i dzisiaj w sumie też nie było jakoś dużo wystrzałów na szczęście, przynajmniej Hexolina dała radę w ogóle z domu wyjść, wysikać się (wie że nie wróci do domu dopóki się nie wysika i będzie musiała wystrzałów słuchać :diabloti:) i nawet biegała. A najlepszy sposób na ściągnięcie kundla do domu to nagadać że będzie zaraz bum i czekać cierpliwie aż ktoś petardę odpali :evil_lol:, oczywiście w tym czasie nie można śniegu rzucać bo plan nie wypali ;).

Jej bezczelność przechodzi czasami wszelkie granice tolerancji :angryy:. Jej wolno dużo, na wiele rzeczy się oko przymyka. Zdrapywanie makaronu z dywanu, zbieranie podartych w strzępki papierków, czyszczenie podłogi z oleju, obejście się smakiem po utracie przepysznych zapiekanek z resztki sera, itp atrakcje to u nas na porządku dziennym. Po wylizaniu przez Hexę patelni mama tylko stwierdziła że będzie mniej zmywania :evil_lol:. Zupę z garnka też potrafi kundel wypić/wyjeść, ale już się nauczyła że najpierw musi wystygnąć ;). Ile razy na gorącym uczynku była złapana, ile ochrzanów zebrała to już nawet nie liczę i nic do łebka nie dotarło, staje tylko pod stołem i udaje że jej wcale w kuchni nie ma :shake:. Chyba porządne lanie by mogło ostudzić jej zapędy, ale wtedy by się bardziej kryła i mogła by jeszcze się udławić jak by się za bardzo spieszyła :cool1:.

Z zabawnych kradzieży-psikusów (najczęściej mamie robi numery). Mama zostawiła drewnianą łyżkę przy kuchni i poszła po coś do piwnicy. Wróciła i łyżki nie było, więc stwierdziła że pewnie zostawiła w piwnicy. Zeszła, poszukała ale jej nie znalazła więc wróciła do kuchni zastanawiając się gdzie mogła tą łyżkę położyć. Jak tak sobie myślała to zobaczyła pod stołem Hexoliny łapska i kawałek czegoś wystający spod obrusa. Zajrzała a tam stała zadowolona Hexa z łyżką w paszczy i gapiła się wzrokiem niewiniątka :evil_lol:. Potrafi kundel z człowieka zrobić wariata :evil_lol:. Takich historii u nas w domu pod dostatkiem, szczególnie z udziałem mamy i brata bo ich sobie Hexa upodobała do dokuczania ;)

Posted

mi sie wydaje ze Hexa ma cos z labka , to one sa najczesciej takie zarloki :lol:moja "byle czego " nie ruszy np jak TY mowisz o lyzce moja sie nie "znizy" do poziomy zlizywania lyzek :evil_lol:
zeby Cie pocieszyc to powiem Ci ze u mnie tez conajmiej raz w tyg sucz rozwala smietnik , wywleka i rozwala po kuchni , kradzieze slodyczy to norma , a jak ktos sie zapomni i zostawi chwile nisko mieso na obiad to tez juz po nim(raz zdazyla zjesc prawie calego kurczaka surowego na rosol ) ;)
wiec poprostu i trzeba uwazac na te nasze suki :lol:

Posted

Haha, pomysłowy psiur z Hexy :evil_lol: Na pewno macie ciekawie, ale cieszę się, że mi moje kundliszcza oszczędzają takich atrakcji :diabloti: Chociaż nie powiem, jak był u nas na DT jamnik-złodziej to było wybitnie wesoło... A gdy pojechał do nowego domu - zupełna nuda, moje kundle wydawały mi się takie nieruchawe :evil_lol: Frotek też przeżywał brak kumpla do dzikich ganianek. Z Chii to nie to samo, bo młoda zawsze może się wnerwić i pozamiatać kudłaczem podłogę...

Dzisiaj - tfu tfu - zupełna cisza i psy się wylatały za wszelkie czasy :loveu:
Życzę miłej niedzieli :p

Posted

Ale figury labka Hexa nie ma :evil_lol:. Shina nie kradnie, bo nie wie że można ;).
Śmietnik tylko bratu rozwala, a jak się boi że ktoś ją u niego nakryje to jego śmietnik przynosi do mnie do pokoju i się z papierkami rozprawia na łóżku :mad:. Mojego śmietnika nie rusza bo ja nie jem czekolady, chipsy rzadko i nie ma w nim nic ciekawego. Mięso to najbardziej Hexolinie smakuje takie upieczone, najlepsza z tego co zauważyłam jest karkówka :p.

Z psów które u mnie były najlepszy był dobek w rozrabianiu - ciuchy mamie poniszczył, oblewał nogi od stołu w kuchni, nie chciał chodzić po schodach i musiałam z nim w piwnicy spać, nie przychodził na wołanie i trzeba go było łapać jak po podwórku go puszczałam (pierwsze 2 dni bo później się nauczył że do mnie się podchodzi jak wołam).

My dzisiaj bezspacerowo bo imprezka rodzinna była, więc kundle siedziały cały dzień same... Ale jutro i pojutrze mam wolne więc nadrobimy.


Coś wrzucę niedługo, ciekawe czy ktoś ją pamięta jeszcze - wariatka nad wariatki :razz:

Posted

*Monia* napisał(a):
Z wydarzeń Sylwestrowych:
Wyszłam z młodą na spacer, wystrzały gdzieś w oddali więc bez stresu. Wchodziłyśmy na pole i na naszej drodze pojawiło się coś o wyglądzie worka na śmieci. Gdy byłyśmy ze 3 metry od tego to nagle zawiał wiatr i to się poruszyło. Mój kurdupel obronny na to się zjeżył, zaczął warczeć groźnie, próbowała szczeknąć i stanęła w miejscu nie mając zamiaru iść w stronę potwora. Ja w śmiech, ale trzeba było się opanować i przekonać psa że to nie jest straszne. Poćwierkałam do niej i jakoś udało mi się dojść z psiskiem tak żeby móc potwora pokonać. Jak Shina zobaczyła że potwór pokonany to podeszła, powąchała i przestał dla niej istnieć. Ubawiłam się strasznie, bo młodej takie akcje się do tej pory nie zdarzały ale jednak chyba móżdżek jej pracować zaczął i wyobraźnia zadziałała :lol:.

A Hexolinę ledwo udało mi się do domu zagonić z podwórka, bo stwierdziła że jak wystrzały już ciche i rzadkie to można poganiać spokojnie. Nie ważne że pańcia zmęczona i jej zimno, psisko zadowolone i trzeba się dostosować :mad:. Leki się jej na głowę rzuciły :evil_lol:. Zwykle po wystrzałach kilka godzin chodzi czujna, a dzisiaj luzik. Nastawiłam się na proszenie Hexy żeby w ogóle zeszła do drzwi, a okazało się że z domu szybko wybiegła zanim Shinę zdążyłam wepchnąć przez drzwi :lol:. Młodą znowu podeptała, ale przynajmniej wiem że hydroksyzyna i stress out Hexolinie pomogły i nie mieliśmy roztrzęsionej kupki nieszczęścia. I pomyśleć że mało brakowało a wet by mi Sedalin dla niej sprezentował :shake:


No i się rozpisałam, ale Sylwester z psami obfituje w przygody ;)


*Monia* napisał(a):
u nas i tak spokojnie było przed sylwkiem i dzisiaj w sumie też nie było jakoś dużo wystrzałów na szczęście, przynajmniej Hexolina dała radę w ogóle z domu wyjść, wysikać się (wie że nie wróci do domu dopóki się nie wysika i będzie musiała wystrzałów słuchać :diabloti:) i nawet biegała. A najlepszy sposób na ściągnięcie kundla do domu to nagadać że będzie zaraz bum i czekać cierpliwie aż ktoś petardę odpali :evil_lol:, oczywiście w tym czasie nie można śniegu rzucać bo plan nie wypali ;).

Jej bezczelność przechodzi czasami wszelkie granice tolerancji :angryy:. Jej wolno dużo, na wiele rzeczy się oko przymyka. Zdrapywanie makaronu z dywanu, zbieranie podartych w strzępki papierków, czyszczenie podłogi z oleju, obejście się smakiem po utracie przepysznych zapiekanek z resztki sera, itp atrakcje to u nas na porządku dziennym. Po wylizaniu przez Hexę patelni mama tylko stwierdziła że będzie mniej zmywania :evil_lol:. Zupę z garnka też potrafi kundel wypić/wyjeść, ale już się nauczyła że najpierw musi wystygnąć ;). Ile razy na gorącym uczynku była złapana, ile ochrzanów zebrała to już nawet nie liczę i nic do łebka nie dotarło, staje tylko pod stołem i udaje że jej wcale w kuchni nie ma :shake:. Chyba porządne lanie by mogło ostudzić jej zapędy, ale wtedy by się bardziej kryła i mogła by jeszcze się udławić jak by się za bardzo spieszyła :cool1:.

Z zabawnych kradzieży-psikusów (najczęściej mamie robi numery). Mama zostawiła drewnianą łyżkę przy kuchni i poszła po coś do piwnicy. Wróciła i łyżki nie było, więc stwierdziła że pewnie zostawiła w piwnicy. Zeszła, poszukała ale jej nie znalazła więc wróciła do kuchni zastanawiając się gdzie mogła tą łyżkę położyć. Jak tak sobie myślała to zobaczyła pod stołem Hexoliny łapska i kawałek czegoś wystający spod obrusa. Zajrzała a tam stała zadowolona Hexa z łyżką w paszczy i gapiła się wzrokiem niewiniątka :evil_lol:. Potrafi kundel z człowieka zrobić wariata :evil_lol:. Takich historii u nas w domu pod dostatkiem, szczególnie z udziałem mamy i brata bo ich sobie Hexa upodobała do dokuczania ;)



Hexa tak samo jak Rasta z podkradaniem. ;)
Ja mam tym razem szczęście, że mój pies na fajerwerki sobie 2 razy szczeknie i dalej ma to w d.
Fiona boska :loveu:

Posted

Onomato-Peja napisał(a):
Hexa tak samo jak Rasta z podkradaniem. ;)
Ja mam tym razem szczęście, że mój pies na fajerwerki sobie 2 razy szczeknie i dalej ma to w d.
Fiona boska :loveu:

I jak nie kochać takich złodziei :evil_lol:
Shina zaczyna też coraz bliższe wystrzały zupełnie olewać (nie spuszcza ogona już) i mam nadzieję że moje robienie z siebie durnia po każdym wystrzale zrobi swoje ;). Jak się przestraszy to nie łapię jej nerwowo jak to jest w przypadku Hexy (boję się że zwieje do domu przez ulice ruchliwe) tylko rzucam jeszcze piłkę, podskakuję i zabawiam ją żeby kojarzyła sobie wystrzał z zabawą. Działa :razz:. Po sylwestrze w szafie z roztrzęsionym szczeniuchem to miła odmiana :evil_lol:
Fiona już dorosła pannica (pokazywałam ją kiedyś jak była mała), nieźle rąbnięta, szalona i jak wpadnie w szał radości to biedni ludzie na jej drodze :shake:. TZ dzisiaj dostał w nos, bo jak to tak mógł przyjść i psa nie pogłaskać :evil_lol:. Na mój wiodok siada, bo ja mam przecież ciastka i jak usiądzie to dostanie. Moich wariatek się ostatnio przestraszyła, bo chciała z nimi poszaleć przy siatce (wlazły do ogródka który powstał żeby Hexa nie miała jak na koty szczekać) a Shina wstrętna ją obszczekała, Hexolina pomogła i Fiona zwiała żeby ich nie słuchać :lol:. Ma za swoje, bo mi szczeniucha chciała kiedyś zeżreć i tylko dzięki Hexolinie Shina wyszła z tego cało :roll:.
Jutro pokażę astowatą zabójczynię dzieci w akcji ;)

Posted

Tak, ogon w ogóle cały czas jej lata bo ona lubi zabawę w każdej formie :lol:
A pióro to już ktoś chciał jej ucinać :mad:

Fionuchy ciąg dalszy :razz:
Jak on smakowicie wygląda


aaamm :evil_lol:


teraz spróbuję palucha, ale ten pierścionek trochę przeszkadza :evil_lol:


świński ryj :lol:

Posted

Hexa tak non stop na każdym śnieżnym spacerze :roll:
Świniaki fajne, ale ich pomysły i delikatność czasem powalają :evil_lol:. Fiona to inteligentna bestyjka jest, tylko nieprzewidywalna i nie wiadomo kiedy agresor jej się włączy :shake:. Do swoich stara się być delikatna, leciutko podgryza, skoki wymierza tak żeby nie przewrócić, ale wiem na co tą bestyjkę stać i mam do niej ograniczone zaufanie (nie mylić ze strachem bo boję się jedynie o swoje zęby jak się wariatka cieszy że ją głaszczę ;)).

Jeszcze 2 fotki mam
uśmiech


pies w szale radości :lol:



Napstrykałam jej sporo fot, ale większość rozmazane albo niedoświetlone... Za to młodego mam sporo, ale nie będę wrzucać bo moje kundle za nim nie przepadają :evil_lol: (za ruchliwy jest i za głośno krzyczy ;))

Posted

Fajny prosiak z niej wyrósł :)

A jak tam kariera frisbowa? Widziałam, że zgłosiłaś się do projektu "DOGonić marzenia":)

Nie znasz może takiej suni?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...