zmierzchnica Posted November 10, 2013 Posted November 10, 2013 zerduszko napisał(a):Ja mam dwie suki 5,5 i 8,5, obie ciachnięte. Obie zachowują się jakby miały odwrotny wiek, po prostu psy się różnie starzeją. Jedne szybciej, drugie wolniej. Z kolei ja mam teraz młodego samca i się waham, ale sukę ciachałabym z mety :eviltong: U psów kastracja zdecydowanie ma większy wpływ na zachowanie :] Zgadzam się z ostatnim zdaniem! I właśnie dlatego ciachałabym samce bez zastanowienia :diabloti: Ja naprawdę znam wszystkie plusy posiadania suki ciachniętej. I wiem, że jestem durna baba, bo nie umiem się zebrać, żeby "to zrobić mojej Herusi". Teraz i tak ma cieczkę, a za dwa miesiące znowu będę się gryźć ze sobą... Bo to kurczę jednak poważniejsza sprawa jest, sam zabieg jest poważny. Poza tym, jak kobieta traci estrogeny w wyniku menopauzy, to zaczyna się dość gwałtownie starzeć. Z sukami nie jest podobnie?.. Tak z biologicznego punktu widzenia - mechanizm jest ten sam. (No i właśnie takie nadmierne rozważanie sprawia, że Hera nie jest ciachnięta :evil_lol:). Quote
puchu Posted November 10, 2013 Posted November 10, 2013 Czy się szybciej starzeje to nie wiem, ale na pewno robi się bardziej terytorialna i dominująca - testosteron dochodzi do głosu Quote
zmierzchnica Posted November 10, 2013 Posted November 10, 2013 puchu napisał(a):Czy się szybciej starzeje to nie wiem, ale na pewno robi się bardziej terytorialna i dominująca - testosteron dochodzi do głosu Ano, tego mi tylko potrzeba przy i tak dominującej Herze :roll: No właśnie po Chibi widzę, że ona ma bardzo samczy styl bycia. Najgorzej znosi, jak jakiś znajomy z psem wpada do nas na podwórko. Po wszystkich kundlach to spływa, a ona chodzi najeżona i wściekła niczym strażnik z Teksasu. Na szczęście odpuściła już trochę odkąd jest Hera, bo Hera to jest Osobowość i wszystkie psy przy niej odpuszczają (przynajmniej jak dotąd). No i własnie w Herze lubię te "suczkowe" cechy: jest bardzo opiekuńcza, uwielbia małe pieski (niekoniecznie szczyle).. No i ma tendencje do "nielubienia" innych suk. Zwykle to są jakieś konkretne suki nielubiane z jakiegoś konkretnego powodu. Obie jej siostry innych suk wręcz nie znoszą. Obawiam się, że po sterylce te cechy się jeszcze nasilą...:shake: Quote
Luzia Posted November 10, 2013 Posted November 10, 2013 zmierzchnica napisał(a):To wcale nie jest taki prosty wybór, łatwo jest ciachnąć psa w schronisku czy przygarniętego z ulicy, ale tego ukochanego, którego się ma kilka lat... Już trudniej. Mówię o suce, bo psa kastrowałabym bez zastanowienia :diabloti: Nie wiem, ja w takim razie jestem jakąś zimną suką, bo podeszłam do sprawy z punktu widzenia zdrowia psa a nie swojego srutudrutu ;) Funię sterylizowałam gdy miała 14 lat, u mnie była już 9 lat, o dziwo po zabiegu przeżywała drugą młodość dopiero w tym roku ( minęły 4 lata od zabiegu - obecnie ma 18) zaczęła jej się dawać we znaki starość. Co najciekawsze w trakcie zabiegu wet powiedział, że miała bardzo nie ciekawą macicę i nie wiadomo czy właśnie by się z tego nie zrobiło ropomacicze - którego bałam się najbardziej :roll: Quote
zmierzchnica Posted November 10, 2013 Posted November 10, 2013 Luzia napisał(a):Nie wiem, ja w takim razie jestem jakąś zimną suką, bo podeszłam do sprawy z punktu widzenia zdrowia psa a nie swojego srutudrutu ;) Funię sterylizowałam gdy miała 14 lat, u mnie była już 9 lat, o dziwo po zabiegu przeżywała drugą młodość dopiero w tym roku ( minęły 4 lata od zabiegu - obecnie ma 18) zaczęła jej się dawać we znaki starość. Co najciekawsze w trakcie zabiegu wet powiedział, że miała bardzo nie ciekawą macicę i nie wiadomo czy właśnie by się z tego nie zrobiło ropomacicze - którego bałam się najbardziej :roll: Też się boję ropomacicza. Ale sterylka nie jest obojętna dla zdrowia ani, jak wyżej, charakteru psa. No i stąd się biorą dylematy, gdyby nie było żadnych problemów, to nie byłoby też roztrząsania tego ;) Quote
zerduszko Posted November 10, 2013 Posted November 10, 2013 zmierzchnica napisał(a):Zgadzam się z ostatnim zdaniem! I właśnie dlatego ciachałabym samce bez zastanowienia :diabloti: A mi sie charakter mojego chłopaka podoba i wolałabym zeby się nie zmienił. puchu napisał(a):Czy się szybciej starzeje to nie wiem, ale na pewno robi się bardziej terytorialna i dominująca - testosteron dochodzi do głosu To jest teoria, jednak moja suka bez zmian, drugiej terytorializm się zmniejszył :roll: wprowadziłam jej do domu inne psy w tym sukę na stałe i koty. Wcześniej nie było o tym mowy. Jedynie co u obu, to dźwigają nogę do sikania. Quote
puchu Posted November 11, 2013 Posted November 11, 2013 To nie teoria tylko biologia ;) Po sterylce zmieniają się poziomy hormonów. A to jak albo czy w ogóle suka się zmieni to już reakcja jednostkowa. Quote
zerduszko Posted November 11, 2013 Posted November 11, 2013 No to piszę, że teoria. W praktyce jest jak widać - różnie :] Quote
zmierzchnica Posted November 11, 2013 Posted November 11, 2013 (edited) zerduszko napisał(a):A mi sie charakter mojego chłopaka podoba i wolałabym zeby się nie zmienił. To jest teoria, jednak moja suka bez zmian, drugiej terytorializm się zmniejszył :roll: wprowadziłam jej do domu inne psy w tym sukę na stałe i koty. Wcześniej nie było o tym mowy. Jedynie co u obu, to dźwigają nogę do sikania. Ano, to go nie kastruj ;) Przecież to Twój psiak. Fakt, że teraz psiarz ma przekichane trochę - z jednej strony, jak wysterylizuje psa to słyszy od "niepsiarskiego" środowiska, że jaaak on móóóógł tak go okaleczyć. Z drugiej, jeśli się na to nie zdecyduje, to słyszy od innych psiarzy, że jak tak można, przecież kundle trzeba ciachać. Ja uważam, że to indywidualna kwestia, Twój pies, Twoja sprawa, póki szczeniaczków nie produkuje ;) Ja na 100% Luki nie wysterylizuję, co do Hery się zastanawiam. Chibi i Frotek są ciachnięci. W przypadku Frotka to był genialny pomysł, pies nie kipi testosteronem, nie ma problemów z samcami, nie podnieca się sukami, minęła mu jego silna agresja (tu zadziałała kastracja+szkolenie+resocjalizacja). W przypadku Chibi tak naprawdę to nie wiem. Jak była młoda to była wulkanem energii, wariatem, który non stop musiał biegać. Ciachnęłam ją po 2 cieczce. Teraz, cóż, trudno powiedzieć, że jest energiczna... Pytanie, czy to wina sterylki, czy ona po prostu tak dojrzała i tyle. A co do dźwigania nogi to wszystkie moje suki to robią, a tylko jedna jest wysterylizowana ;) Edited November 11, 2013 by zmierzchnica Quote
*Monia* Posted November 11, 2013 Author Posted November 11, 2013 [quote name='puchu']Czy się szybciej starzeje to nie wiem, ale na pewno robi się bardziej terytorialna i dominująca - testosteron dochodzi do głosu Pogrubione jest dla mnie jednym z powodów przeciw, niestety u Shi nasilenie agresji może być niezbyt miłe w skutkach a póki co mam spokój i stabilizację między psami, wolę żeby tak zostało. Hexa się zmieniła nieco po sterylce, niestety na gorsze ale u niej nie jest to uciążliwe bo była uległą spłaszczoną ciapą a teraz ma przynajmniej trochę charakteru. [quote name='zmierzchnica']Ano, tego mi tylko potrzeba przy i tak dominującej Herze :roll: No właśnie po Chibi widzę, że ona ma bardzo samczy styl bycia. Najgorzej znosi, jak jakiś znajomy z psem wpada do nas na podwórko. Po wszystkich kundlach to spływa, a ona chodzi najeżona i wściekła niczym strażnik z Teksasu. Na szczęście odpuściła już trochę odkąd jest Hera, bo Hera to jest Osobowość i wszystkie psy przy niej odpuszczają (przynajmniej jak dotąd). No i własnie w Herze lubię te "suczkowe" cechy: jest bardzo opiekuńcza, uwielbia małe pieski (niekoniecznie szczyle).. No i ma tendencje do "nielubienia" innych suk. Zwykle to są jakieś konkretne suki nielubiane z jakiegoś konkretnego powodu. Obie jej siostry innych suk wręcz nie znoszą. Obawiam się, że po sterylce te cechy się jeszcze nasilą...:shake: Tak, opiekuńczość też mi odpowiada, Shi ma bardzo silnie rozwinięty instynkt ochrony małych bezbronnych stworzonek, Hexa takie stworzanka morduje :roll: (np. pisklęta, myszy). Wiem że to się może nie zmienić ale póki nie czuję i nie mam konieczności sterylki to się na nią nie zdobędę. Dochodzi niestety dla mnie i dla suki ogromny stres, nawet jak piszę o tym to mi się oczy mokre robią :oops:. Raz ją u weta na prześwietlenie zostawiłam na głupim jasiu, jak ją odbierałam to chyba obydwie ryczałyśmy, a jak ją zostawiałam to miałam wątpliwości czy mogę do samochodu wsiąść w takim stanie.. Może jak będzie i kasa i czas i siły to w końcu się zmobilizuję po kolejnej cieczce, ale szczerze wątpię że to wszystko naraz się zgra :roll: Nogę podnosi u nas tylko Hexa, i tylko ona maniakalnie leje na wszystko co się wg niej nadaje do oblania. Shina sika na spacerze max 3 razy i nie czuje potrzeby znaczenia każdego skrawka ziemi, trawy, krzaczka, słupa, itp. Quote
zerduszko Posted November 11, 2013 Posted November 11, 2013 [quote name='zmierzchnica']Ano, to go nie kastruj Bojam się, że mi chłopak dorośnie i zaczną się problemy, a z drugiej strony chce żeby pozostał jaki jest. On ma dopiero ok. 11 mies. i wiele może się zmienić. Trudny wiek, ale nie jest dominujący czy uciekinier. Waham się ;) Pytanie czy to wina sterylki jest dobre. Moją starsza sukę planowałam wyciąć po drugiej cieczce. Ale mi zeszło i wyciachałam jak miała 3 lata. I co się okazało: przed sterylką suka miała niezła nadwagę. Jakbym ja wyciachała ten rok czy dwa wcześniej, to pewnie bym stwierdziła, że po sterylce się upasła. Quote
zmierzchnica Posted November 11, 2013 Posted November 11, 2013 *Monia* - no właśnie Hera też tak ma, ma manię ratowania szczeniaczków, małych piesków, jeżyków i innych stworzonek, prowadzi mnie zawsze do wszelkiego żywego tałatajstwa, staje obok z miną "ale pomożemy mu?" :cool3: Rozumiem w stu procentach Twoje obawy - jak mam sama z siebie fundować suce operację, narkozę, zabieg i ból to mi się odechciewa.. Szczególnie, że jestem z Herą bardzo związana, to taki "najmojszy" pies ze wszystkich moich, najbardziej ludzki i inteligentny, że tak powiem. Nie ujmując reszcie, bo oczywiście całe stadko bardzo kocham. Pamiętam sterylkę Chibi i było to dla mnie (i dla niej) paskudne przeżycie, jak działał na nią głupi jaś to ostatkiem sił się czołgała w moją stronę... Brr, nie chcę nawet o tym myśleć. zerduszko - to może wstrzymaj się z kastracją i zobaczysz, jak będzie? Ja Frotka kastrowałam jak miał 1,5-2 lata (nie jestem pewna w jakim był wieku) i mimo wszystko baaardzo to na niego podziałało (w pozytywnym sensie). Jeśli się okaże, że Twój psiak jest ok bez kastracji, to nie widzę potrzeby, by go kastrować ;) Quote
zerduszko Posted November 11, 2013 Posted November 11, 2013 Chyba nie mam innego wyjścia. Właśnie Bolto to też taki mój najmojszy pies, a ja jego, więc mam pewnie tez opory :eviltong: Ja, która koty w dziesiątkach, psów naście, aborcyjnie tez ciachałam :stupid: Starość chyba ;) Quote
Unbelievable Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 generalnie nie wiem czy wiecie, ale sterylizacja/ kastracja oprócz skutków pozytywnych ma też wiele negatywnych ;) Quote
zerduszko Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 Poważnie? Pewnie jakby miała sama + to byśmy się nie zastanawiały. Aczkolwiek u moich suk i koty brak -. Quote
zmierzchnica Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 Unbelievable napisał(a):generalnie nie wiem czy wiecie, ale sterylizacja/ kastracja oprócz skutków pozytywnych ma też wiele negatywnych ;) No i to jest ten ból, który mi nie pozwala lekką ręką sterylizować suniek.. Wcale nie jestem za sterylką wszystkiego, co się rusza. Oczywiście, psy adoptowane, schroniskowe, biegające luzem, wioskowe itd - bo to mniejsze zło. Ale jeśli ktoś pilnuje suki, to ta sterylka nie jest aż tak konieczna do życia. A nie wierzę w "nie da się upilnować suki" (taki argument zawsze pada), mam Lukę 9 lat i nie miałam z tym problemu ;) Ale czeka mnie przeprowadzka do bloku za jakiś czas, a tam cieknąca suczka to ciężka sprawa... Nadal jestem w kropce ;) Quote
*Monia* Posted November 22, 2013 Author Posted November 22, 2013 Miałam sukę cieczkującą w bloku (w sumie obydwie) i z Shiną nie było problemów, jedynie na spacerach musiałam dalej od beztrosko puszczonych piesków uciekać. Szykowałam linę, kupiłam flexi, spray, chlorofil i w sumie tylko dwóch ostatnich użyłam a flexi tylko do wędrówki w miejsce docelowe (krzaki :evil_lol:). Shi ma właśnie cieczkę, tzn. zanotowałam jakieś kropelki na jasnej podłodze więc pewnie to już to. Za to Hexa przeprowadziła się na moje łóżko i postanowiła się wtulać jak najbardziej w moje nogi żebym nie miała jak się ruszyć :mad:. Rzadko miewa takie napady czułości i chęci spędzania ze mną czasu ale jakoś nie doceniam tej niewygody :p. Biedna Shi niedługo straci najprawdopodobniej dach nad głową, już się zastanawiam jak to zniesie psychicznie bo ona kocha swoją klatkę :roll:. Niestety po przemeblowaniu może nie być miejsca na 3 psie miejsca w pokoju i klatka jako największa zostanie pewnie wyniesiona.. Ewentualnie zamiast niej wywalę biurko bo w sumie tylko TV i rzadko używany komp na nim stoją, rzeczy z szuflad mogą sobie i w innym pomieszczeniu z tym biurkiem przebywać. Nie mam w ogóle wizji nowego ustawienia mebli... Quote
zmierzchnica Posted November 22, 2013 Posted November 22, 2013 *Monia* napisał(a):Miałam sukę cieczkującą w bloku (w sumie obydwie) i z Shiną nie było problemów, jedynie na spacerach musiałam dalej od beztrosko puszczonych piesków uciekać. Szykowałam linę, kupiłam flexi, spray, chlorofil i w sumie tylko dwóch ostatnich użyłam a flexi tylko do wędrówki w miejsce docelowe (krzaki :evil_lol:). Shi ma właśnie cieczkę, tzn. zanotowałam jakieś kropelki na jasnej podłodze więc pewnie to już to. Za to Hexa przeprowadziła się na moje łóżko i postanowiła się wtulać jak najbardziej w moje nogi żebym nie miała jak się ruszyć :mad:. Rzadko miewa takie napady czułości i chęci spędzania ze mną czasu ale jakoś nie doceniam tej niewygody :p. Biedna Shi niedługo straci najprawdopodobniej dach nad głową, już się zastanawiam jak to zniesie psychicznie bo ona kocha swoją klatkę :roll:. Niestety po przemeblowaniu może nie być miejsca na 3 psie miejsca w pokoju i klatka jako największa zostanie pewnie wyniesiona.. Ewentualnie zamiast niej wywalę biurko bo w sumie tylko TV i rzadko używany komp na nim stoją, rzeczy z szuflad mogą sobie i w innym pomieszczeniu z tym biurkiem przebywać. Nie mam w ogóle wizji nowego ustawienia mebli... No coś Ty! Szafę wyrzuć, łóżko wyrzuć, półki wyrzuć, ale klatkę Shiny?! :diabloti: Jesteś bez serca :mad: Ja zmieniłam biurko (pod starym było schron Chibi, teraz nie ma już miejsca) i łóżko (za łóżkiem był zapasowy schron Chibi, teraz jest materac).. Oj, ciężko było. Właziła do pokoju, płakała, wyłaziła, właziła, jęczała, siadała, wstawała i tak z 20 minut. Na łóżku czasem ze mną spała, a jak się pojawił materac, brzydziła się go dotknąć szacowną łapką :evil_lol: Musiałam kłaść śmierdzący Chibusią kocyk (spod biurka) żeby usadowiła swoje ciałko i przestała jojczyć. Na szczęście kryzys już za nami, nawet lubi spać na materacu (zaczęła po 2 miesiącach i wielu nieśmiałych próbach wchodzenia na to miękkie straszne coś, które kończyły się klęską i jojczeniem), chociaż biurka nadal przeżyć nie umie ;) Także bądź gotowa na szantaż emocjonalny, ja byłam bliska przytargania tego rozpadającego się biurka z powrotem, tak mi żal bezdomnego pieska było :eviltong: Quote
*Monia* Posted November 22, 2013 Author Posted November 22, 2013 Przez chwilę rozważałam też zamianę na mniejszą, ale mi nie pasuje do wystroju i nie jest tak obszerna jak obecna. Mam jeszcze wizję z władowaniem jej pod biurko, ale sporo by wystawało i trochę bez sensu. Ustawienie przy grzejniku odpada, przy drzwiach również bo Hexa przypadkiem może łomot dostać jak kurdupel będzie akurat w fazie obrony swojego mienia. Shina to pies który musi mieć miejsce na wyciszenie, więc gdzieś jej kąt wyznaczyć muszę, ale bez klatki będzie problem no i nie wiem co i jak w tym wypadku mam robić :roll:. Najwyżej tatuś będzie miał pole do popisu i pozwolę mu pokombinować tak żeby każdy był zadowolony z efektu :lol:. Mogłaś biurko klatką zastąpić, na klatce też się da coś poustawiać :eviltong:. Shiny klatka mi często służy jako miejsce na ubrania, niestety materiałowe klatki się zapadają i obecnie Shi ma bardzo niski dach w swojej budzie :evil_lol: Quote
zmierzchnica Posted November 22, 2013 Posted November 22, 2013 *Monia* napisał(a):Przez chwilę rozważałam też zamianę na mniejszą, ale mi nie pasuje do wystroju i nie jest tak obszerna jak obecna. Mam jeszcze wizję z władowaniem jej pod biurko, ale sporo by wystawało i trochę bez sensu. Ustawienie przy grzejniku odpada, przy drzwiach również bo Hexa przypadkiem może łomot dostać jak kurdupel będzie akurat w fazie obrony swojego mienia. Shina to pies który musi mieć miejsce na wyciszenie, więc gdzieś jej kąt wyznaczyć muszę, ale bez klatki będzie problem no i nie wiem co i jak w tym wypadku mam robić :roll:. Najwyżej tatuś będzie miał pole do popisu i pozwolę mu pokombinować tak żeby każdy był zadowolony z efektu :lol:. Mogłaś biurko klatką zastąpić, na klatce też się da coś poustawiać :eviltong:. Shiny klatka mi często służy jako miejsce na ubrania, niestety materiałowe klatki się zapadają i obecnie Shi ma bardzo niski dach w swojej budzie :evil_lol: Może zainwestuj w mniejszą klatkę, która Ci do wnętrza pasuje? Albo tą jakoś zakryj z zewnątrz? O, albo użyj tej mniejszej, ale wsuń ją pod biurko, nie będzie widać, że nie pasuje! ;) Skoro Shina musi ją mieć, to.. MUSI. (ta kropka na końcu jest bardzo, ale to bardzo stanowcza!) :diabloti: Może faktycznie zapytaj o poradę kogoś "z zewnątrz", może tata dostrzeże więcej rozwiązań niż Ty ;) Taaa... Widzę Chibi w klatce. Nie wychodziłaby z niej, broniłaby jej, żaden burek by nie mógł podejść na odległość metra, bo by mu wpieprzyła :evil_lol: Gdzieś opowiadałam już, jak postawiliśmy tymczasowo budę dla jakiegoś bezdomniaka u nas na podwórku. Taka jeszcze ze słomą, do odnowy. Wszystkie kundliszcza powąchały i ok. Chibi doznała jakiejś ekstazy. Podeszła na sztywnych łapkach. Wsadziła jedną sztywną łapkę do środka. Drugą sztywną łapkę. Nieco mniej sztywny łepek. Obwąchała środek. Wsunęła chudy zadek. I już z budy nie wyszła :diabloti: Broniła jej przed każdym psem, jak tylko się przechodziło w pobliżu to było słychać złowieszczy warkot...:roll: Siedziała tam dobre pół godziny, zanim kategorycznie nie kazałam jej się wynosić, bo sterroryzowała resztę sfory tak, że się bały wyjść na podwórko. Potem nie można było jej nawet wypuścić, póki była buda, bo znowu jej się coś przestawiało w kurzym móżdżku i tam lazła :razz: Obawiam się, że klatka włączyłaby podobne guziczki w jej szarej galaretce łepkowej.. Quote
*Monia* Posted February 23, 2014 Author Posted February 23, 2014 Zaniedbałam i pieski i galerię, ale powoli do życia powracam. Mimo że nikt za nami nie tęsknił to pokażę że co najmniej jedna z kundlic ma się dobrze ;) Oto Shina i jej nowa miłość (ale mnie i tak kocha bardziej :diabloti:) Dzidzia nie została zjedzona :lol: Hexa też ma się dobrze, chociaż moim zdaniem z pół kilo by mogła zrzucić ;) Quote
zerduszko Posted February 23, 2014 Posted February 23, 2014 Nic się nie przyznałaś :eviltong: Dawaj więcej :) Quote
*Monia* Posted February 23, 2014 Author Posted February 23, 2014 Bo to małe zaskoczenie było dla wszystkich, dla mnie również ;) moje dziewuchy :loveu::loveu: tak wyglądało pierwsze bliskie zapoznanie z rączkami (nóżki wąchała już wcześniej) Quote
evel Posted February 23, 2014 Posted February 23, 2014 Ojej, ale że to Twoje własne? Gratulacje, jeśli tak :) Quote
*Monia* Posted February 23, 2014 Author Posted February 23, 2014 i moje ulubione zdjęcie Maniuli, tu miała 7 dni; fotki z Shiną są z dzisiaj Dziecię prawie idealne póki co :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.