Jump to content
Dogomania

Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)


Recommended Posts

Posted

Pracowałam pół roku na telefonie i już tego robić bym nie chciała, chyba że mnie życie zmusi (mam na myśli wychodzące rozmowy, przychodzące mogą być).
Może sprawiasz wrażenie osoby z reumatyzmem :evil_lol:.

Ja sobie nie wyobrażam zostawienia Shi z rodzicami na dłużej niż tydzień, max 2 :shake:. Ona jest specjalna i by się wykończyła przy trybie życia jaki Hexa prowadzi - wyjście przed dom i pobieganie z piłką/darcie ryja, "pomoc" tacie w ogródku, chwila odpoczynku, podwórko na sikanie, poleżenie przy drzwiach, przyjście do domu na drzemkę i żarcie, poleżenie z rodzicami na kanapie. I tak w kółko by mogła, spacery nie zawsze jej odpowiadają, trzeba trafić w nastrój. A Shina potrzebuje towarzystwa, kontaktu, pokazania jej co ma robić bo zostawiona sama sobie nie może się odnaleźć i robi głupoty. Jak mnie było stać na fajki (:diabloti:) to średnio co godzinę ze mną wychodziła, 5 minut siedzenia w cieniu i powrót do domu. Hexa w tym czasie oczywiście albo pod kluczem (drzwi otwiera) albo przez 3 godziny na podwórku. Niby męczy mnie taki cień nie odstępujący na krok, ale nie wyobrażam sobie żeby takiego cienia nie mieć ;).
Burzę Shina lubi, tak ją nauczyłam robiąc z siebie pajaca przed blokiem i od tamtej pory burza jest dla niej idealnym momentem na spacer, ewentualnie przesypia jak nie dam się wyciągnąć :lol:. Petardy ją trochę stresują, ale nie ma tragedii.

Posted

Trzymać za mnie kciuki do piątku, jest światełko nadziei na podpisanie umowy i pracę ale się nie nakręcam bo znowu będzie klapa i rozczarowanie. Miałam niedawno wiele obiecujący telefon i jak będzie ok z papierami u nich (chyba tworzą stanowisko) to w piątek będę opijać sukces za resztkę mych oszczędności :p.

Psy żyją, wnerwione bo je zostawiłam na 2 godziny w ciągu dnia ale odklejam Shinę od siebie i już widzę postępy, nawet rano wychodzi z tatą i je śniadanie :razz:. Co więcej, wczoraj przywitała się z ciocią jak nigdy do tej pory i nie chciała iść ze mną na górę. Ma też swoją nową miłość - ONka, psiak po przejściach u świetnych ludzi u których wyszedł na prostą i zrobił ogromne postępy. Shina mało się nie powiesiła na smyczy jak go zobaczyła, biegała w kółko, piszczała i skakała, jak nie ona. Panią psiaka nawet przez przypadek z radości liznęła w rękę :loveu:. Dla niektórych może to nic niezwykłego, ale u tej małej niedotykalskiej złośnicy to dużo jak okaże komukolwiek zainteresowanie, a aż takie się raczej rzadko zdarza, chyba że chce zeżreć jakiegoś psa :roll:. Do owego ONa miała uraz bo ją kiedyś wystraszył i wiała przed nim gdzie ją oczy poniosły, więc stąd moja radość ogromna, pierwszy raz nie potraktowała go zębami na dzień dobry ani nie zrobiła odwrotu :lol:. U nas nie ma wielu spacerowiczów z psami to i ćwiczeń niewiele, ale kolegów kilku młoda ma. Hexa za to zna wszystkich czterołapych i dwunogich, a jak nie zna to się zapoznaje i już zna :evil_lol:. Mają tylko jedną sukę wroga, nawet Hexolina się na jej widok zapluwa, ale już się pani smyczy nauczyła używać i nie pyszczy z moimi wzdłuż ogrodzenia.

Posted

Najgorsi są wrogowie zza ogrodzenia, u mnie każdy pies-wróg powstał właśnie przez uroczych właścicieli, którzy przy moim ogrodzeniu popuszczają psom smycz, żeby się pożarły przez płot. Szczytem była pani, która szczuła swojego joreczka przez siatkę - każdy mój pies jest co najmniej od tego kundla 3 razy większy. Ciekawe, czy szczuła by równie radośnie psa, gdyby brama była "przypadeczkiem" otwarta...:diabloti:
Shina też się starzeje, trochę trocinek w łebek wpadło widocznie :)

Trzymam kciuki za pracę! :p

Posted

Dzięki za kciuki, przydały się i jutro umowa na mnie czekać będzie :multi:. To nie jest dokładnie to co chciałam robić, ale myślę że dam radę.

U nas też pani z yorkiem kiedyś pod furtką stanęła, ale się zdziwiła jak kilka kudełków z kitki mu Shi wyrwała, bo przecież to małe może łeb wsadzać w furtkę a moje powinny się z tego cieszyć :mad:. Dodam że furtka nie będzie miała 'szczebelków' uszczelnianych z powodu idiotów, już i tak wiele z tatą wywalczyłam w tej kwestii i dzięki temu mamy mniej powierzchni do przyogrodzeniowego szczekania. Nie mamy bramy bezpośrednio przy chodniku, przez srające pod furtką psy tata zrobił siatkę prostopadłą do ogrodzenia, tak żeby pies z trawnika nie właził na podjazd tylko musiał ją obejść a i tak zdarzają się tacy co pieska puszczają żeby przy bramie popyszczył :angryy:. To prawie jak by się nam na podwórko wpychali, bo chodnik nie przylega do ogrodzenia/bramy/furtki tylko dzieli go jakieś 2 metry (tyle co szerokość trawnika), więc trzeba krok podejść żeby pies mógł dostać się pyskiem do naszej furtki. Nie wiem czy zdołałam to przedstawić obrazowo, nigdy nie umiałam nic tłumaczyć ;). A na podwórku dodatkowo kolejne ogrodzenie powstało co by sucze nie mogły ryja drzeć na przechodniów, i jaka cisza od razu, połowę mniej do pilnowania mają :p. Jeszcze w jedno miejsce na rogu działki tatuś wstawi nieprześwitujący płotek i już będę zupełnie zadowolona ;).

Shina chyba z tatą w garażu za długo siedziała i możliwe że się nawąchała farby i stąd ten dobry humor :evil_lol:. Ale zaczniemy się troszkę ruszać na spacerki, troszkę pod fachowym okiem naszej forumowej koleżanki się podszkolimy i mam nadzieję że w następne wakacje się piesek na tyle ogarnie żeby na jakiś wyjazd się nad morze czy na mazury ruszyć ze znajomymi. Od dawna marzy mi się taki wyjazd z psem nad wodę, z Hexą sporo jeździliśmy a Shina jeszcze nie była nigdzie poza lasem, parkiem i polami ;)

Posted

Super z tą pracą, powodzenia! :)

To jest niesamowite, że się zabezpiecza teren jak może, żeby psy się nie darły, żeby ludzie nie podłazili... I co robią? Wszystko, żeby się wepchać jak najbliżej :diabloti: Czasem myślę, że to taki małpi upór, widzą, że jest zabezpieczone, no to koniecznie trzeba podejść, zobaczyć, zepsuć... Jeśli się da, to czemu nie? :p

Z psem nad wodą jest naprawdę super, ja rok temu byłam na wakacjach nad jeziorem z Fro i Herą :) Tylko trzeba olewać idiotów, którzy będą mieli pretensje, że pies wchodzi do wody, żyje, oddycha tym samym powietrzem... Ale trzeba się olewczo nastawić i jest ok ;)

  • 3 weeks later...
Posted

I pracuję na telefonie, ale o dziwo jak mam możliwość to wolę dzwonić bo to ja wtedy zadaję pytania. Na razie kompletnie nie ogarniam pewnych spraw, ale w końcu zacznę i będzie z górki :).

Ostatnio nie mam nadzoru nad psami w dzień i szczerze mówiąc czuję się z tym niezbyt bo się przyzwyczaiłam że głównie ja decyduję kiedy i ile będą łazić a tata się nie przejmuje ile czasu drą japę i czy ktoś ich nie drażni :roll:.

Szukałam wody w okolicy i nie znalazłam, nawet bajoro zarosło krzakami, o wyschniętym cuchnącym strumyku nie wspominam...

Shi przeżywa codziennie najnieszczęśliwsze chwile bo pańcia bierze torebkę i gdzieś lezie. Ten jej wzrok mówiący "zabierz małą psinkę" jest niesamowicie rozczulający i muszę się powstrzymywać żeby nie wytarmosić smutasa. Hexa oczywiście ma mnie gdzieś bo jest tata, a ten tyran od zakazów (czyli ja) to nawet lepiej że dom opuszcza bo wtedy następuje pełna swoboda działania :evil_lol:. Ale dzisiaj udało nam się Hexolinę przechytrzyć - brat zamiast za histeryczką pędzić do domu poszedł z nią na około przez lasek brzozowy i od innej strony dotarł do drogi gdzie pechowo kilka razy usłyszała wystrzały (od tamtej pory na tą drogę nie chce w ogóle wchodzić i ciągnie do domu). Oczywiście rżnęła głupa że przecież ona tędy lubi chodzić i nie wie po co my tak się cieszymy.

Posted

Ach, te bojaźliwe pieski :loveu: Uwielbiam być 4-5 km od domu, gdy nagle słychać strzały i psy całą drogę dzikim pędem szarpią do doooomciuuu, bo tu strasno i szczelajom do pieseczków :roll: Fro i Hera się nie boją i dopiero widzę, jaki to komfort, mieć odważne psy.

Ano, zawsze najgorsze jest przyzwyczajenie psów do nowej rutyny. Ja tego nie znoszę, jak po wakacjach wracam na studia czy coś - w domu panika, potem czekanie na mnie przez 7-8 h, bo jak mogłam sobie pójść. Ale po 2 tyg się przyzwyczajają i jest ok, u Ciebie też tak będzie ;) Powodzenia we wdrażaniu się w pracy :)

  • 2 weeks later...
Posted (edited)

Oj tak, odważne psy się docenia dopiero jak się ma porównanie z totalnym strachulcem...

Psy już przestawione na moją pracę. Shina nadal ma smutny wzrok, ale nie wygląda to już tak żałośnie.

Znalazłam dzisiaj wodę z w miarę dobrym zejściem :multi:. Troszkę źle poszłam i musiałam przedzierać się przez krzaki ponad kilometr, ale się opłaciło i doszłam do fajnego miejsca. Wracałam za to już wygodniejszą drogą i okazało się że całkiem niedaleko samochodu wyszłam. Wczoraj za to zawędrowałam na teren budowy zbiornika retencyjnego, ale nie chciałam nadużywać gościnności ochroniarza i poszłam nad strumyk psa wypłukać. Jedna fotka z dzisiaj bo mi się nie chce zmniejszać, sucz podziwia żabę. Jestem dumna z łajzy bo sama z siebie poszła pływać jak tylko jej pozwoliłam zejść do wody :loveu:, zmęczyła ją wędrówka.



Pimpuś już nie ma tych pięknych portek, po spacerze się ich pozbyłam furminatorem i mam łysego kurdupla.
W następny weekend może czarnuchę zabiorę, chociaż dla niej zbyt dużo pokus się czai w krzakach. Shina jak coś usłyszy/zobaczy to łapie zawiechę i daje się albo złapać albo odwołać, a Hexa nawet sekundy mi nie daje na reakcję tylko leeeci na oślep bo coś tam jest do upolowania. Z wiekiem jej nie przeszło, OE w końcu nie testowałam :diabloti:, a lina w wysokiej trawie/krzakach narobiła więcej szkody niż z niej było pożytku.

Jeszcze wygrzebałam moje grzeczniusie pieski :loveu:


Hexa ma pociąg do laptopa, już nie raz go ratowałam przed zdeptaniem, bo sobie piesek ubzdurał że chce na kolanka albo nagle tulić się jej zachciało :mad:. Małe się nie tuli bez okazji, więc nie ma tego problemu.

Polowanie na gołębia, Shi oczywiście wiernie mi pomagała focić tłukąc mnie piłką po plecach ;)

Edited by *Monia*
Posted

Spotkałam wczoraj babkę z gończym z OE, nadużywała jej co prawda (byle nieposłuszeństwo i prąd), ale mówiła, że jak suka jej ruszyła za sarenkami to i najsilniejszy prąd nie podziałał ;) U mnie teraz jest tak okropnie dużo zajęcy, że marzę o OE (średnio mnie stać na dobrą), ale tak myślę, że jakby nie podziałało (a Herę mało jaki bodziec bólowy rusza) to by mnie szlag jasny trafił :diabloti:

Ja do zmniejszania używam Light Image Resizer 4, jest za darmo w necie i pomniejsza naraz dużą ilość zdjęć :) Nastawiam, pomniejszam i z głowy, nie muszę się babrać.


Pieski faktycznie taaakie grzeczne i słodkie, że tylko je chrupać :cool3:

Posted

[quote name='Unbelievable']jak nie działało, to nie wiem po co ta pani używała :grins: albo nie umie używać :)

u mnie dla Grama by się przydała, ale... chyba już nie czuję potrzeby : P[/QUOTE]

Działa na sukę, kiedy ona jest "normalnie" nieposłuszna (nie przychodzi na wołanie, odchodzi do psów), ale widocznie już się z bodźcem oswoiła, bo kiedy ruszyła za sarnami, to zignorowała porażenie... Na pewno kobitka tego nie umie używać, lepiej psa wychować najpierw, a nie razić za byle zły ruch prądem :shake:

Posted

U nas do kotów by było potrzebne kopnięcie obezwładniające czarnucha, podejrzewam że byle popieszczenie prądem by jej nie powstrzymało. Do sarenek by wystarczył mocny kop przypominający że jest jednak z pańcią na spacerze a nie na polowaniu ;). Na trop mocniejsza wibracja dla zdekoncentrowania albo delikatne kopnięcie. Tak to u Hexoliny wygląda w hierarchii ważności. W przypadku Shinuchy za to oe to narzędzie zupełnie zbędne, bo kotki kocha, sarenek nie zauważa a zapachy to się nawet cieszę że wącha bo przynajmniej mi po stopach nie depcze :p.

[IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-yTsTyZ7sPq8/Uf6Z4kSJBeI/AAAAAAAAAMw/zbcWWIHBgWQ/s640/DSC_0867.JPG[/IMG]

pies kierujący, jej ulubione miejsce jak nikogo nie ma w samochodzie
[IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-PfPXmpp_-xg/Uf6Z4Ux3A8I/AAAAAAAAAMs/lze7JnJxncU/s512/DSC_0942.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-ppcZb7Jt2bY/Uf6Z5iZuEDI/AAAAAAAAAM4/2z7RD2BcakI/s512/DSC_0943.JPG[/IMG]

i Pimpek spacerowy
[IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-oARYSqi4uUA/Uf6Z579Uf6I/AAAAAAAAANA/Ucsp3ttQtdQ/s512/DSC_0959.JPG[/IMG]


Mamy burzę, Hexa już w łazience się opluwa i trzęsie :shake:. Ostatnio było trochę spokoju z paniką, a teraz znowu burza i znowu na każdy dźwięk będzie lot w bezpieczne miejsce... Na spacery wieczorem oczywiście znowu nie chce chodzić w miejsce gdzie kilka razy usłyszała wystrzał :roll:. Shina za to wczoraj mnie prowadziła na smyczy, bo tam gdzieś w oddali coś niebezpiecznego było, brat miał niezły ubaw jak ze smyczą w ryju wyprężona mnie ciągnęła przez pół drogi do domu upewniając się czy przypadkiem nie mam zamiaru zawrócić na niebezpieczną drogę. Mam nienormalne kundle :lol:.

Posted

Za dużo z tatą przebywają i móżdżki im się psują - tata traktuje je 'po ludzku', mama w sumie też ;).
Dzisiaj potworna pogoda, nie dało się wyjść na zewnątrz nawet na trochę :shake:. A mój czarny pies co na to? Wylazła na podwórko około 17, za nic nie chciała wrócić jak brat ją wołał, przed 18 władowałam ją do samochodu żeby wjechać (nie uznaję psa na podwórku + otwartej bramy), ze mną też nie wróciła i dopiero niedawno rodzicom po powrocie z pracy się udało ją z tego upału zabrać do chłodnego domu. Nienormalny czarnuch chyba lubi się gotować.
Wczoraj nawet kropla deszczu nie spadła, tylko pogrzmiało i tyle...

A ja mam w pracy klimę :multi: i tak marzłam że chodziłam w sweterku. Wyszłam tak na zewnątrz i wyobraźcie sobie spojrzenia zgrzanych ludzi, pytali też czy aby na pewno zdrowa jestem :evil_lol: a ja po prostu jeszcze nie zdążyłam rozmarznąć po wyjściu spod klimatyzatora i dopiero po kilku minutach zdjęłam wdzianko.

Posted

[quote name='*Monia*']Za dużo z tatą przebywają i móżdżki im się psują - tata traktuje je 'po ludzku', mama w sumie też ;).
Dzisiaj potworna pogoda, nie dało się wyjść na zewnątrz nawet na trochę :shake:. A mój czarny pies co na to? Wylazła na podwórko około 17, za nic nie chciała wrócić jak brat ją wołał, przed 18 władowałam ją do samochodu żeby wjechać (nie uznaję psa na podwórku + otwartej bramy), ze mną też nie wróciła i dopiero niedawno rodzicom po powrocie z pracy się udało ją z tego upału zabrać do chłodnego domu. Nienormalny czarnuch chyba lubi się gotować.
Wczoraj nawet kropla deszczu nie spadła, tylko pogrzmiało i tyle...

A ja mam w pracy klimę :multi: i tak marzłam że chodziłam w sweterku. Wyszłam tak na zewnątrz i wyobraźcie sobie spojrzenia zgrzanych ludzi, pytali też czy aby na pewno zdrowa jestem :evil_lol: a ja po prostu jeszcze nie zdążyłam rozmarznąć po wyjściu spod klimatyzatora i dopiero po kilku minutach zdjęłam wdzianko.[/QUOTE]

Łatwo w taki sposób zachorować ;) Podobno najlepiej, żeby temperatura wnętrza była o 4-5 stopni niższa niż na zewnątrz, inaczej angina to kwestia czasu...

Hexa faktycznie nie jest normalna ;) Frotek sobie już wykopał ogromny krater w krzakach i tam się bunkruje, kiedy wszyscy wychodzą na podwórko :cool3:

Posted

Na szczęście się uodporniłam na zmiany temperatury, bo w domu też w zależności od piętra mam sporą różnicę, w piwnicy najzimniej ;).

Shina wychodzi na podwórko na siku, połazi chwilę i zaraz wraca, ona ciepła nie lubi za to w zimę w śniegu się potrafi zakopać i nie chce wyjść z jamy. Teraz jest łysa i jej upał nie taki straszny :evil_lol:
W piątek miałyśmy paskudną noc - całonocna burza wszystkim dała w kość bo Hexa łaziła i szukała schronienia a Shina darła ryja bo ktoś jej spokój zakłócał i usiłowała wystraszyć intruza który się skradał co chwila pod drzwi. W końcu wylądowała w klatce i mogłam chwilę pospać.

Dzisiejsze świeże wygłupy nad wodą
skok na główkę [SIZE=1](jakość kiepska, ale to jedyne na którym udało mi się skok uchwycić z kiepskiej perspektywy a poza tym picasa psuje strasznie...)
[/SIZE][IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-XnsISgYkn_c/UgeGmvmAr0I/AAAAAAAAANc/rzeRRTnnDGM/s640/DSC_1078.JPG[/IMG]

[SIZE=1][/SIZE]i mój paskudny ryjuch :loveu:, widać wysiłek jaki wkłada w wyjście z wody na pionową górkę
[IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-fWgYuQkql9U/UgeGmn9v87I/AAAAAAAAANY/qZqgFxVnHG0/s640/DSC_1049.JPG[/IMG]

reszta kiedyś jak mnie wena złapie

Posted

Ściągęłam swojego ulubionego photoscape do zmniejszania zdjęć i w końcu jako tako wyglądają. Zmniejszyłam już ze 30 :p.
Jedno Shinuchowe sprzed tygodnia
[IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-VVZQ6V9CY5A/UgeuEE4_epI/AAAAAAAAAOA/ZGAy8CLoc4A/s640/DSC_1024.JPG[/IMG]

i jedno z dzisiaj
[IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-s_ovDlGUiuk/Ugeuw8rR2yI/AAAAAAAAARA/EfY7wMvAQlM/s640/DSC_1084.JPG[/IMG]


Mam wrażenie że jej kudły rosną zaraz po tym jak ją wyczeszę, bo niby na żywo wygląda na wyłysiałą a na zdjęciach wygląda jakby nadal była tak samo ofutrzona :roll:. Chociaż najlepiej widać na szyi, czego na fotach nie będzie bo ma obrożę. Jak wędruje mokra to nawet żebra widać, wtedy widzę że jednak kłaków ubyło :evil_lol:.

Posted

Może dlatego, że światło się w sierści odbija i wygląda na bardziej owłosioną niż jest ;) Haha, ja lubię bardzo Shiny zdjęcia, bo ona ma przebogatą mimikę pyska, na każdym zdjęciu inną ;) Np Luka wygląda zawsze tak samo, zawsze ma taki sam rozdziawiony i uśmiechnięty pysk. Jak zestawię zdjęcia, to wygląda jakbym wklejała psa na różne tła :evil_lol: A Shina albo ma uśmiech, albo się skrzywi, albo zmarszczy, świetne ;)

Do zmniejszania zdjęć naprawdę polecam Light Image Resizer 4 :) Można zmniejszyć naraz nieskończoną ilość zdjęć, ja ostatnio zmniejszyłam 64 i trwało to 2 minuty z groszami ;)

Posted

Możliwe że to światło. Wczoraj rodzice mieli z niej ubaw bo szyja jej się taka chuda i długa zrobiła po wyczesaniu, taka żyrafa albo prędzej lama :evil_lol:. Hexolina też nie ma bogatej mimiki, ma za to bogaty zasób słownictwa i tym nadrabia, chyba jednak wolę ten zmienny ryj niż irytujące dźwięki :diabloti:.
Ja nie tylko zmniejszam, często też ucinam, rzadziej odrobinę wyostrzam jak mi się pies za bardzo rozmaże ;).

trochę monotematycznie - pies pływający
[IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-57LkfFU8bhQ/UgeuEScAX6I/AAAAAAAAAN8/JhJgNA9onro/s640/DSC_1026.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-6SB1utMIXpg/UgeuCKDmKfI/AAAAAAAAANw/kUceGZIs7Kk/s640/DSC_1027.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-czgdqBx718g/UgeuS4CIxoI/AAAAAAAAAOY/skrI6tjflKU/s512/DSC_1030.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-WKbbFcpMEdc/UgeuUDSxHQI/AAAAAAAAAOU/DozMekFsAzA/s640/DSC_1036.JPG[/IMG]

chlup
[IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-ZNt1_Gar5to/UgeuTgzaxGI/AAAAAAAAAOM/LZmtnUIy5wU/s640/DSC_1034.JPG[/IMG]

Posted

[IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-DRa3yxsPT7U/UgeuWOv4WlI/AAAAAAAAAOk/c9AysPQ299U/s640/DSC_1039.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-94ieEtDBA10/UgeuYLfmS_I/AAAAAAAAAOw/Mn8QDViXuB0/s512/DSC_1041.JPG[/IMG]

i pokraczna łamaga :loveu:
[IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-E2qJGrq_exs/UgeuXII9pmI/AAAAAAAAAOs/sGUUWXN8BnM/s512/DSC_1038.JPG[/IMG]

Posted

Hera też miauczy, jęczy, pomrukuje, drze się, wrzeszczy, krzyczy, woła, jęczy, kwiczy...:roll: Chyba tylko ja z nią wytrzymuję tak do końca, wszyscy mają jej dość ;)

Cudnie pływa, chciałabym, żeby moje tak pływały, świetnie by je to wymęczyło :loveu:

Posted

To by sobie z Hexą podyskutowały, najlepiej w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu :lol:. Ja nie wytrzymuję, ale nic nie pomaga więc staram się nie wściekać jak po raz setny każę stać cicho. Ale mam tajną brań i jak mnie głowa boli i mam dość to każę Shinuchowej witać się z Hexą i mam kilka sekund ciszy. Mowa o śpiewie przed wyjściem, w innych przypadkach pozwalam się czarnej uzewnętrznić do końca aż jej się znudzi ;).

Shina tak na serio to dopiero teraz zaczęła ładnie i chętnie pływać, nawet nie muszę namawiać a ona sama wskakuje i pływa, patyki też sama sobie w wodzie znajduje i łowi. Przekonała się do wody do tego stopnia że ledwo zdążam przed bagnem ją wyhamować i ćwiczę refleks jak się piesek rozpędzi, a 'stój' to jednak dłuższe słowo niż 'fe' i mogę nie zdążyć wypowiedzieć :evil_lol:.
Plus pływania Shiny taki że łap tak mocno nie obciąża i z tego powodu raz w tygodniu te kilka kilometrów mogę podjechać żeby Shinucha zmęczyć, na pewno zdrowsze niż piłka a piłkę zaraz pokażę jak na spacerze traktuje - nie zauważa i biegnie dalej :evil_lol:.

ciąg dalszy
[IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-IeIA9HFSXPk/UgeuaReqhmI/AAAAAAAAAO8/Hxa3q-Yvp3k/s640/DSC_1042.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-J6Q3y6yQetQ/UgeualCmCxI/AAAAAAAAAPA/SWU8Mep0UK8/s640/DSC_1043.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-sLCLpflvKnM/Ugeub4FJoEI/AAAAAAAAAPI/kvZJcqyhfaM/s640/DSC_1047.JPG[/IMG]

tu już łąka i piłka - przebiegła po niej i poleciała dalej
[IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-eAwUjvp06QI/Ugeue77c_9I/AAAAAAAAAPY/I2Eto7W_BT0/s640/DSC_1054.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-8JhATBIh9u0/UgeueAhTB0I/AAAAAAAAAPQ/mV0mlI_KHS4/s512/DSC_1055.JPG[/IMG]

Posted

Taka mała piłeczka, można nie zauważyć :evil_lol: Hera drze się przy każdej okazji, po prostu tak emocje okazuje i nie wiem w sumie, co mogłabym z tym zrobić... Ogólnie jest usłuchana, komendę cicho rozumie... Na 3 minuty :diabloti: Jak widzi mnie, drze się, na widok znajomych - drze się, na mojego ojca - drze się (ale już mniej przyjaźnie).. Jak się bawi - drze się. Jak postawię miskę na stole, ale jej nie dam, leci od mamy do miski i z powrotem - drąc się :roll: Jak jeszcze była u mnie na DT a nie DS to marzyłam, żeby ją oddać, szukałam jej miejsca na jakimś gospodarstwie...:diabloti: No i zostało to drące się cuś. Jedyny plus taki, że jak jest w obcym miejscu to ryja nie otwiera :lol: Więc na wakacje biorę ją bez problemu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...