zootechniczka Posted November 9, 2012 Posted November 9, 2012 Z Shiną wolę nie zabierać nikogo na spacery dopóki nie będę pewna że nie zeżre jak jej coś nie podpasuje :roll:, a brat nie chce ze mną chodzić zbyt często bo się nudzi... Ale raz na jakiś czas braciszka siłą wyciągam i raz podszkoliłam z użytkowania cyfrówki, do lustra nie chce się dotknąć. Nienawidzę jak ktokolwiek mi robi fotki, ale czasem trzeba się poświęcić bo co ja dzieciom będę pokazywać jak mam tylko psie zdjęcia albo jakieś imprezowe na których mnie nie ma :evil_lol:. A ja już Shinę miałam okazję poznać na żywo :). Więc wpadam również odwiedzić wątek. Tak w ogóle Kostka jakoś nie zjadła na wspólnym spacerku, chociaż debil ją zaczepiał do zabawy cały czas. Czujemy się wyróżnieni ;) Quote
Nath Posted November 12, 2012 Posted November 12, 2012 Ah no piękna jest Hexa :loveu: ... co tu więcej mówić. Quote
*Monia* Posted June 15, 2013 Author Posted June 15, 2013 Dawno mnie tu nie było, więc napiszę że żyjemy :p. Zdjęć mam tysiące, ale skoro nikt o nas nie pamiętał to nie będę wrzucać. Ale w sumie ja w innej sprawie. Może ktoś zna kogoś kto szuka szczeniaczka dla siebie? Kolega znalazł maleńką sunię w lesie, wet jej wiek określił na 3-4 tygodnie, ale wg. mnie ma ona jakieś 6 tyg. Na żywo nie widziałam, ale z opisu wynika że będzie niewielka. Jak się zbiorę, dowiem więcej i dostanę jakieś lepsze zdjęcia to założę jej wątek (chociaż nie wiem bo nie chce mi się na dogo wracać i bazgrać ;)), a na razie tutaj napiszę, a nóż coś ktoś słyszał o potencjalnym domku ;). Mam nadzieję że nie zapomniałam jak się fotki wrzuca i będzie widać :roll: Quote
puchu Posted June 15, 2013 Posted June 15, 2013 Tak właśnie ostatnio się zastanawiałam co tam u was :) Wstawiaj zdjęcia! Jak.się Shina miewa? Co tam u Hexiastej? Jak się staruszka trzyma? ;) Quote
zerduszko Posted June 15, 2013 Posted June 15, 2013 Dawaj foty i pisz co u Was :) Myslałam, ze to Twoje, bo jest cudne i jakby nie mój goofniarz, to bym chciała :loveu: Quote
zmierzchnica Posted June 16, 2013 Posted June 16, 2013 Fajna kulka, ale u nas szczeniaków zatrzęsienie niestety. Na każdego chętnego przypada 3-5 szczyli :shake: Ale słodki brzdąc. Nie chcę myśleć, jak trafiła do lasu i czy była tam jedyna... Noo piszcie co u was :) Ludzie nie wpadają, bo nie piszesz - wątek się nie pokazuje w subskrypcji, a mało kto pamięta adres galerii ;) Quote
*Monia* Posted June 16, 2013 Author Posted June 16, 2013 [quote name='puchu']Tak właśnie ostatnio się zastanawiałam co tam u was :) Wstawiaj zdjęcia! Jak.się Shina miewa? Co tam u Hexiastej? Jak się staruszka trzyma? ;)[/QUOTE] Muszę się w psiej sprawie skontaktować i tak się zbieram i zebrać nie mogę, ale najpierw poszukam czy mi rodzinka na moment się psami nie zajmie (Shina musi znać żeby do domu wpuścić) albo będę płot budować na 1 nockę i poczuję jak to jest mieć psy kojcowe :evil_lol:. A tak w ogóle to na spacer się trzeba w końcu wybrać, bo sama jakoś nie mam motywacji chodzić dalej niż to najbliższe pole. [quote name='zerduszko']Dawaj foty i pisz co u Was :) Myslałam, ze to Twoje, bo jest cudne i jakby nie mój goofniarz, to bym chciała :loveu:[/QUOTE] Przywieźć? :diabloti: Nie wiem czy na już dt nie będziemy szukać bo kolega od jutra do pracy i szczyl sam na 9 godzin będzie zostawał, a wtedy sąsiedzi go prześwięcą... Ja żadnego małego mieć nie chcę, 2 dorosłe są zbyt absorbujące i wkurzające :mad: [quote name='zmierzchnica']Fajna kulka, ale u nas szczeniaków zatrzęsienie niestety. Na każdego chętnego przypada 3-5 szczyli :shake: Ale słodki brzdąc. Nie chcę myśleć, jak trafiła do lasu i czy była tam jedyna... Noo piszcie co u was :) Ludzie nie wpadają, bo nie piszesz - wątek się nie pokazuje w subskrypcji, a mało kto pamięta adres galerii ;)[/QUOTE] Nie wiem co w lesie może jeden pojedynczy szczeniak robić :shake:, była sama bez rodzeństwa. Co kolega robił też nie wiem :evil_lol:, ale dobrze że się tam wybrał . Słodzina z małej i jak by to było ze 2 miesiące temu to jakoś bym dała radę przetrzymać, ale teraz już niestety nie mam jak szczylem się zająć. Z moimi sukami samego szczeniaka też nie zostawię bo zryją mu bańkę swoimi mądrościami życiowymi albo się pozabijają o to która ma matkować, na podwórku samego też nie da rady zostawić bo moje sucze się wykończą albo wylezą z oknem bo 'coś tam się rusza' i trzeba to sprawdzić... A u psów moich to zmiany tylko na gorsze :mad:. Shina przez to że siedziałam w domu kilka miesięcy zrobiła się nadmiernie przewrażliwiona na moim punkcie i jest wszędzie tam gdzie ja, prześladuje mnie na każdym kroku, nie żre bez mojej obecności, nie wychodzi nawet przed dom z rodzicami czy z Hexą, w nocy o spacerach w miejscach wg niej niebezpiecznych mogę zapomnieć bo mnie wywlecze zębami z np. słabo oświetlonej uliczki (to akurat przez niemiłą przygodę z jakimś pijakiem), mam taką kulę u nogi i beze mnie psa nie ma a jak jestem to pies tylko przy mnie, nawet tata nie istnieje co go trochę wkurza bo to on zawsze był od karmienia i wypuszczania a teraz go kompletnie olewa. U Hexy też pogorszenie, korzysta z życia i przywilejów biednej staruszki - jak zrobi minę zbitej psinki to każde przekopanie ogródka, wykopanie krzaczków czy zjedzenie komuś czegoś uchodzi jej płazem. Jak nie pada to większość dnia zabawia się w stróża, jak się ją woła do domu to udaje zupełną głuchotę albo nagle pada i leży plackiem jak biedny umierający pieseczek :mad:. Poza tym energia i dobry humor jej nie opuszczają, więc zabawy i szaleństwa jak zawsze, darcie ryje również po staremu :lol:. Zdjęcia będą jak pozmniejszam, nie miałam kiedy ich przygotować ;) Quote
*Monia* Posted June 16, 2013 Author Posted June 16, 2013 Na początek z ostatnich naszych wyczynów Shina i ja - nakręcanie pieska na sznurek przy obecności piłeczki, nie jest to łatwe ;) i trochę posłuszeństwa łamagi ;) Quote
*Monia* Posted June 17, 2013 Author Posted June 17, 2013 Zdjęcia są i wszystkich wcięło :eviltong:. Tak sobie wchodzę do galerii i chyba znowu dogo sobie odpuszczę - jednej młodej suki już nie ma, czytam w następnej galerii że kolejna młodziutka sunia nagle odeszła i już dzisiaj panicznie łapałam Hexę na ręce bo zaczęła maniakalnie żreć trawę, nie reagować na wołanie ani ciastka i jeszcze miała ogon między nogami i była wygięta delikatnie. Zatargałam ją do domu, położyłam na podłodze, a ona się otrzepała i poleciała do okna bo za oknem brata zobaczyła :mad:. Zawsze byłam przewrażliwiona, ale im więcej czytam tym mnie lęk przed stratą większy ogarnia :shake:. Jutro będzie równo 9 lat odkąd przytargałam małą czarną kulkę do domu, taki aniołeczek grzeczniutki jeszcze była :loveu::loveu: i nie spodziewałam się że na taką diablicę toto wyrośnie :evil_lol:. Quote
*Monia* Posted June 17, 2013 Author Posted June 17, 2013 Ja też zawsze bezgłośnie czytałam ;). Teraz też nadrabiam i się nie udzielam, bo za dużo literek by wyszło tak w każdym miejscu się odhaczyć :evil_lol:. Mamę prawie do zawału doprowadziłam tym wnoszeniem Hexy, bo dzisiaj jej opowiadałam o skręcie żołądka, o tym że decydują minuty, że miejscowy wet nic przy tym nie pomoże, itp. Wykład dostałam że nie dość że sama panikuję to i rodzinę wykańczam :roll:. A, i powiedziałam jeszcze rodzicom że jak Hexę wykończą (bo ona nadpobudliwa jest a oni zamiast wyciszać to nakręcają) to dokładnie w tym dniu kiedy to się stanie przytargam nowego psa do domu, o dziwo zaczęli bardziej uważać na jej ekscytację :diabloti:. Dobrze że nie zdają sobie sprawy że na żadnego innego psa nie mogę sobie przy Shinie pozwolić bo albo łajza go umiejętnie sterroryzuje i będzie chodził po suficie albo on ją po jakimś czasie zje za jej podły charakter :roll:. I ciekawostka o której raczej nie pisałam - moja kochana mamusia na emeryturze (za ładnych parę lat) sprawi sobie pitbulla "bo to takie fajne, miłe pieski i do dzieci świetne" :evil_lol::evil_lol:. Wnioski wyciągnęła po rozmowach z panem hodującym pity. Mam nadzieję że jej przejdzie tak samo jak daawno temu pomysł posiadania doga ;). Quote
puchu Posted June 18, 2013 Posted June 18, 2013 W poniedziałki i czwartki jestem wieczorem z Bazylem na fortach, więc mogłabyś się kiedyś ruszyć ;) Super, że Hexa tak dobrze się trzyma :) Pomyśleć, że jak się poznaliśmy to one miały 2-3 lata. Jak Shinowe biodra? Quote
zmierzchnica Posted June 18, 2013 Posted June 18, 2013 Rozumiem to panikowanie aż za dobrze ;) Ostatnio mi Chibi się przegrzała, dostała jakiegoś ataku dziwnego, jakby ją sparaliżowało. Ja przerażona, że to żmija, telefon do weta - no ale spuchnięta nie jest, więc to nie żmija. Minęło jej zaraz i chciała pobiec ptaszki gonić :roll: Ale miała oczy takie martwe, że mi wszystkie historie z dogo przed oczami stanęły... Teraz znowu mi kundle zaczęły kichać - oczywiście panika, że to nosówka, że mamy mało czasu i wszystkie pomrą. Weekend, wet zamknięty, dwa dni takiego stresu miałam, że nawet nie spałam. A potem się okazało, że "cośtam to jest, może parainfluenza", dostały coś przeciwzapalnego i rutinoscorbin i jest ok. Kochane dogo pomogło mi o tyle, że naczytałam się o nosówce i mało nie umarłam ;) Swoją drogą, zaszczepić kundle muszę. No, to Shina jak Hera widzę ;) Hera mnie zębami ratuje za to przed strasnymi sceniackami, nie mogę pogłaskać, bo łapie za bluzkę i odciągaaaa. Przeca mnie to zje na pewno, takie strasne kundlisko. Z jednej strony fajnie widzieć takie przywiązanie u psa, ale z drugiej mnie to martwi, bo mam pojechać na weekend gdzieś, wybyć na noc itd i się martwię, co z psami będzie :roll: btw. jakoś w marcu byłam w Warszawie z Herą ;) nawet mamy fotę z pomnikiem szczęśliwego psa, jak na prawdziwych turystów przystało :diabloti: Quote
*Monia* Posted June 19, 2013 Author Posted June 19, 2013 [quote name='puchu']W poniedziałki i czwartki jestem wieczorem z Bazylem na fortach, więc mogłabyś się kiedyś ruszyć ;) Super, że Hexa tak dobrze się trzyma :) Pomyśleć, że jak się poznaliśmy to one miały 2-3 lata. Jak Shinowe biodra?[/QUOTE] No to się kiedyś ruszymy z Shinuchą, Hexy nie zabieram bo za dobrze głuchotę udaje, a dzisiaj przed moim wyjściem dodatkowo zdechłego pieska pod drzewem ćwiczyła i dopiero machnięcie boczkiem przed nosem ją pobudziło do działania :mad:. Za szybko ten czas zasuwa... Shiny biodra różnie w zależności od intensywności dnia, ale ostatnio jest trochę lepiej mimo przerwy w suplementacji. [quote name='zmierzchnica']Rozumiem to panikowanie aż za dobrze ;) Ostatnio mi Chibi się przegrzała, dostała jakiegoś ataku dziwnego, jakby ją sparaliżowało. Ja przerażona, że to żmija, telefon do weta - no ale spuchnięta nie jest, więc to nie żmija. Minęło jej zaraz i chciała pobiec ptaszki gonić :roll: Ale miała oczy takie martwe, że mi wszystkie historie z dogo przed oczami stanęły... Teraz znowu mi kundle zaczęły kichać - oczywiście panika, że to nosówka, że mamy mało czasu i wszystkie pomrą. Weekend, wet zamknięty, dwa dni takiego stresu miałam, że nawet nie spałam. A potem się okazało, że "cośtam to jest, może parainfluenza", dostały coś przeciwzapalnego i rutinoscorbin i jest ok. Kochane dogo pomogło mi o tyle, że naczytałam się o nosówce i mało nie umarłam ;) Swoją drogą, zaszczepić kundle muszę. No, to Shina jak Hera widzę ;) Hera mnie zębami ratuje za to przed strasnymi sceniackami, nie mogę pogłaskać, bo łapie za bluzkę i odciągaaaa. Przeca mnie to zje na pewno, takie strasne kundlisko. Z jednej strony fajnie widzieć takie przywiązanie u psa, ale z drugiej mnie to martwi, bo mam pojechać na weekend gdzieś, wybyć na noc itd i się martwię, co z psami będzie :roll: btw. jakoś w marcu byłam w Warszawie z Herą ;) nawet mamy fotę z pomnikiem szczęśliwego psa, jak na prawdziwych turystów przystało :diabloti:[/QUOTE] Czytałam, też bym wariowała :roll:. Moje też nie szczepione bo jakoś zawsze nie po drodze, a u weta w sumie bywam tylko na szczepienie p-ko wściekliźnie, po tablety na robaki (nie zawsze z psami) albo jak się psom zachoruje, jakoś inne szczepienia niż wścieklizna mi z głowy wylatuje a wet nigdy nie wspomina że by się przydało. Ja dosyć często wybywam na weekend albo i na dłużej się zdarza, Shina wtedy pilnuje okna ale nie stwarza problemów przy wychodzeniu na podwórko czy karmieniu więc się nie muszę martwić. Tęskni strasznie, ale jakoś funkcjonuje na szczęście. Kiedyś chciałam mieć takiego swojego własnego i zapatrzonego we mnie psa, teraz jak już mam to często ją przeklinam np. jak muszę łazić po piętrach żeby piesek zjadł. Ja mam bunt i nie karmię jej, niech głoduje jak od taty jeść nie chce, nie mam litości w tej kwestii. A ja nie mam tam fotki :placz:. Może kiedyś za parę lat jak mi się tyłek zachce ruszyć to sobie zrobię :p. Potworna pogoda dzisiaj, a Hexa biegać w południe głupolica chciała :mad:. Ten pies nie zna umiaru, więc jej ten umiar zastosowałam i do późnego popołudnia (do czasu wybuchu jakiegoś) nawet nosa z sypialni rodziców nie wychyliła. Łóżko rodziców służy psom do spania podczas naszej nieobecności, mamy pewność że chociaż łóżka nikt nie wyniesie bo wtedy jest szansa że się jednak obudzą łajzy :evil_lol:. Jeszcze dodam że między psami od wielu miesięcy był tylko jeden zgrzyt - ja się źle czułam jakoś i leżałam na łóżku, Shina mi w nogach a Hexa chciała niekulturalnie wejść do pokoju i zakłócić mój odpoczynek więc małe wredne jej postanowiło przypomnieć że sen pańci jest świętością. Miałam siniaka i prawie nogi pogubiłam bo się w pościeli poplątałam i wyplątać nie mogłam, a tylko koc na pieska mniejszego chciałam rzucić :cool1:. I jeszcze z mądrości życiowych - dzisiaj mi się pomotało coś i się 2 godziny spóźniłam na rozmowę o pracę, na 100% byłam pewna że jestem na czas a to było już po czasie :roll:. O dziwo zdecydowali się ze mną rozmawiać, ale pewnie i tak nic z tej roboty nie wyjdzie :p. Quote
zmierzchnica Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 Te upały to jakaś tragedia, to fakt.. Mnie szlag trafia, bo w naszym parku, gdzie nigdy nie było zwierzyny i miałam spokojną głowę, teraz pojawiło się stado chorych psychicznie zająców, które podłażą do psów, wyłażą na ścieżkę... Chyba im się okres rozrodczy na czerwiec z marca przesunął, bo one takie głupie to tylko są w okresie godów (kiedyś jeden zając podszedł na 2 metry do Luki się zalecać, ale Chibi go przegoniła - i to nie jak zwierzynę, tylko jak psa, ostrym szczekiem: spadaj!) :diabloti: W każdym razie w ten upał mam ochotę psy puścić, żeby sobie na chłodnej trawce poleżały, ale jak mi jakiś długouchy wyjdzie to polecą za nim i znowu któreś się przegrzeje... Grr :roll: Haha, to akcja fajna z tą rozmową ;) Mimo wszystko powodzenia :) Quote
*Monia* Posted June 20, 2013 Author Posted June 20, 2013 Niezłe te uszate :evil_lol: , do Shiny je wyślij bo ona lubi takie dziwadła które nie są psami a chcą się przyjaźnić, koty chętnie wszystkie by molestowała ale nie pozwalam żeby po ryju jej się nie dostało ;). Ja chcę czystą wodę w okolicy :placz:. Shina też chce, ale ona za super wodę do pluskania uważa również każde bajoro, błoto, bagno i wszystko inne co jest mokre i nie jest w domu :roll:. O tyle dobrze że w domciu mamy chłodno i mi się psiska nie grzeją. Przed rozmową jeszcze jedna ciekawa akcja była jak sobie na ławeczce siedziałam - otóż ptak mi na moją cudną różową torebkę narobił, nie miałam chusteczek więc dziewczynę siedzącą kilka metrów dalej o takową poprosiłam wyjaśniając sytuację. Jej wzrok był bezcenny :lol:. Wspomnienie długiej zimy i Hexa z dziurawym ryjem (róże kolców na zimę nie zrzucają ;)) piesek naokienny moje morduchy najukochańsze :loveu: 'kto mnie podsiadł?'. Hexa jak zawsze nie rozumieć o co się rozchodzi :p No i znowu czarny świr podpadł - zeżarła kość nie przeznaczoną dla niej :angryy:. Ja ją kiedyś uduszę :mad:. Jak ktoś chce wiedzieć jak z jej kondycją to odpowiem - nadal umie fruwać i skakać po szafkach :angryy:. O ile Shina jest nudna bo tylko czasem coś wypije z kubka jak ma pod nosem, o tyle Hexa wiecznie musi coś rozrabiać żeby nikt nie zapomniał o jej istnieniu. Ale i tak ją wszyscy kochają, bo jest taka rozbrajająca jak napsoci :loveu:. Quote
*Monia* Posted June 21, 2013 Author Posted June 21, 2013 Pisałam niedawno o rozmowie co mi się godziny pomerdały, mieli w następnym tygodniu się ewentualnie odezwać. No i zadzwonili dzisiaj zaprosić mnie na kolejny etap rekrutacji :multi:. A to jest taka praca co mi się nawet podoba z tego co na rozmowie się dowiedziałam, więc mam nadzieję że mi się w końcu uda. Z racji tego że mam dobry nastrój to dam jeszcze kilka fotek, bo później może znowu długo nic nie być. radocha pieska że zima się wydłużyła - śnieżny świr :lol: (niestety po kilku zdjęciach aparat mi się szronił...) wiosna Quote
*Monia* Posted June 21, 2013 Author Posted June 21, 2013 w tle mój super garaż jak by ktoś pytał, niedługo będzie ciekawiej się prezentował ;) i mojej wiernej paskudy nie może zabraknąć prawie jak sportowiec czyli łamaga z przydługim ogonem w akcji :evil_lol: więcej mi się w ten upał nie chciało zmniejszać. Quote
zmierzchnica Posted June 21, 2013 Posted June 21, 2013 Jaaaa, dawno ich nie widziałam :) W formie są jak zawsze, i tak trzymać :) Shina fotogeniczna z tymi swoimi minami :loveu: No a Hexa laska, że hej :) https://lh6.googleusercontent.com/-7bYKntSm7A4/UcMnL-4Hs4I/AAAAAAAAAKE/UPo39TM6GKg/s640/DSC_0443.JPG Padłam :D Na jakiś konkurs to zdjęcie by się nadawało, a mina Shiny jest jednorazowa ;) Ja już moim psom w bajorkach się pozwalam kąpać i po powrocie spłukuję.. Spacer bez takiej kąpieli w trakcie jest dla nich trudny do wytrzymania :roll: Quote
Luzia Posted June 22, 2013 Posted June 22, 2013 Wróciłaś :loveu: trzymam kciuki, żebyś wykosiła konkurencję do pracy :) Hexa jak zwykle w formie, a błyszczy - jak psu ... wiadomo co :lol: Czy mi się wydaje czy Shina wydoroślała i zmądrzała? :evil_lol: Quote
*Monia* Posted June 30, 2013 Author Posted June 30, 2013 puchu napisał(a):A co to za praca? Ładnie się laski trzymają :) Miała być praca w papierkach w ubezpieczeniach prawnych (czy coś w tym stylu), ale stwierdzili że lepiej bym się sprawdziła przy telefonie do użerania się również z trudnymi przypadkami bo wygadana jestem :roll:. Rozczarowałam się ale starałam się nie dać po sobie poznać. Pogadaliśmy czy mi pasują warunki, stwierdziłam że ok, mieli się do piątku odezwać z ostateczną decyzją i mnie perfidnie olali :angryy:. To po co głowę zawracali i kazali jechać? Przez telefon nie mogli zapytać czy mi będzie odpowiadała zmiana warunków pracy? No i po co zawracali mi tyłek skoro wcale mnie zatrudnić nie chcieli? Straciłam 2 tygodnie na czekanie, odrzuciłam inną ofertę a tu dupa... Mam dość, na inne prace jakoś się tak nie nakręcałam, nawet jak mi kolo powiedział że mam się stawić na podpisanie umowy następnego dnia i się nie odezwał (miał potwierdzić godzinę) to jakoś po mnie spłynęło. Tata karmić się nauczył, ale i ja mam sporo czasu więc kilka razy dziennie za piłką ganiają. zmierzchnica napisał(a):Jaaaa, dawno ich nie widziałam :) W formie są jak zawsze, i tak trzymać :) Shina fotogeniczna z tymi swoimi minami :loveu: No a Hexa laska, że hej :) https://lh6.googleusercontent.com/-7bYKntSm7A4/UcMnL-4Hs4I/AAAAAAAAAKE/UPo39TM6GKg/s640/DSC_0443.JPG Padłam :D Na jakiś konkurs to zdjęcie by się nadawało, a mina Shiny jest jednorazowa ;) Ja już moim psom w bajorkach się pozwalam kąpać i po powrocie spłukuję.. Spacer bez takiej kąpieli w trakcie jest dla nich trudny do wytrzymania :roll: Shina 'piękna' jak zawsze :evil_lol:. W formie muszą być, czarnuch weekendy spędza w większości na bieganiu a Shina w sumie też sporo się rusza, chociaż raczej w tygodniu. Shina zawsze musi minę strzelić :lol: Mi się Shinuch ostatnio gliną umazała bo przecież woda była, jak to w połowie zaschnięte paskudztwo zdrapywałam z łap to myślałam że ogolę na łyso :roll: Luzia napisał(a):Wróciłaś :loveu: trzymam kciuki, żebyś wykosiła konkurencję do pracy :) Hexa jak zwykle w formie, a błyszczy - jak psu ... wiadomo co :lol: Czy mi się wydaje czy Shina wydoroślała i zmądrzała? :evil_lol: Nie wykosiłam, mnie wykosili :roll:. A niby jednogłośni byli (3 osoby w "komisji") że się nadaję :roll:. Aj tam, miesiąc jeszcze przeżyję, a psy i tak nie ja żywię więc one z głodu nie padną, ja głodna w sumie też nie będę chodzić :evil_lol:. No błyszczy ładnie, to pewnie przez regularne wylizywanie patelni po kotletach czy innym smażonym czymś :cool3:. Zmywać przynajmniej nie trzeba :diabloti:. Taa, straszliwie mądra jest, aż mnie czasami swą mądrością poraża :p. Ale dzisiaj rano w końcu poszła z tatą na podwórko, po schodach beze mnie również zeszła, nawet widziałam że poleciała zrobić siku (sama, bez mojej asysty :multi:) a nie tylko przed drzwi, ale za minutę już ją miałam w pokoju na łóżku. Na spacerze dostała ostatnio głupawki i biegała jak nienormalna wokół mnie, więc chyba nie wydoroślała :evil_lol:. Chociaż może i dorasta w końcu bo bunt przechodzi i potrafi nie przyjść na pierwsze zawołanie jak się zawącha :lol: No i tyle tego u nas słychać. Jak tak spotykam się ze znajomymi to powiem szczerze że coraz gorzej się dzieje w tym naszym pięknym kraju... Quote
zmierzchnica Posted June 30, 2013 Posted June 30, 2013 Oj, źle się dzieje, dlatego ja kuję niemiecki i po magisterce - kto wie, gdzie mnie poniesie... Byle z psami ;) Frotka i Herę w razie wyprowadzki gdziekolwiek zabieram. I obawiam się, że nie zagrzeję tu miejsca. Płatną i w miarę dobrą robotę, z moich 26-letnich znajomych mają 3 osoby. A reszta, cóż, bezpłatne staże ("wolontariat" :diabloti:) i prace za grosze :roll: Szukanie pracy jest dołujące na pewno, ale nie ma sensu się przejmować, trzeba robić swoje i próbować nadal. Jak się będzie dużo próbowało, to w końcu coś się znajdzie - truizm, ale czasem trzeba sobie to powtarzać ;) To jeszcze przede mną, ale pamiętam, jak mój TZ szukał roboty, w życiu go takiego sfrustrowanego nie widziałam :roll: No ale sunie się nie przejmują niczym, i dobrze :diabloti: Przynajmniej pańcia ma dla nich więcej czasu ;) Quote
*Monia* Posted June 30, 2013 Author Posted June 30, 2013 Ja do tej pory wszystko na luzie przyjmowałam, nie przejmowałam się za bardzo, zdecydowałam też że nie zwiążę się na kilka miesięcy za grosze które wystarczą na dojazdy i żywienie się w pracy (nie lubię kanapek nosić, wolę sobie kupić coś na co akurat mi przyjdzie ochota). To był pierwszy raz co się spięłam, ale chyba po prostu zbyt wiele się nałożyło na siebie i stres mnie dopadł. Niestety znaleźć nie jest łatwo, szczególnie jak się nie chce w call center pracować :roll:. A na kilka rozmów do takowych trafiłam nie mając pojęcia że to dzwonienie i sprzedawanie czegoś, tak ładnie ogłoszenia piszą że można się nie doczytać a przez telefon umawiając się na rozmowę zwykle i tak nie wiem z którego ogłoszenia dzwonią bo nie sposób zapamiętać :roll:. Sucze są mega zadowolone bo całe dnie mają mnie na wyciągnięcie łapy, a wieczorami czy w weekendy nawet jak wychodzę to zawsze ktoś w domu jest. Staram się żeby nie wyłaziły co chwilę na podwórko (głównie Hexa) i żeby miały tylko jedno bieganie/sikanie ze mną rano a później jak mama wróci, bo się przyzwyczają do sikania co chwilę (oczywiście czarną mam na myśli bo małe nie sika często) to później będzie szok że nagle trzeba trzymać nawet do 9 godzin. Oczywiście starania nie zawsze wychodzą, ale więcej niż 5-6 wyjść staram się Hexolinie nie fundować, Shinucha jest przypadkiem specjalnym i dla niej wyjście na podwórko nie oznacza od razu załatwiania fizjologii więc nawet i 10 razy może w ciągu dnia wychodzić a siknąć ze 2 razy. Co innego spacer na pole, bo tam zawsze wszystkie potrzeby załatwia, Hexolina na pola nie chodzi, nawet nie zawsze chce się na wieczorny spacer po ulicach ruszyć, chyba że ciastkami podstępnie do drzwi doprowadzę to wtedy wyjdzie i już nie ma problemu. Burze ostatnie ją wymęczyły i woli się od domu nie oddalać nawet jak jeszcze w miarę jasno jest :shake: (wcześniej ciemność jej tylko nie odpowiadała). Quote
zmierzchnica Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 Masakra z tą robotą :roll: U mnie w mieście też to jedyna dostępna opcja dla młodych, brakuje sklepów, ale call center ci u nas zatrzęsienie... Chyba im się to opłaca, skoro otwierają CC non stop i jakoś one nie upadają. Mimo że nie znam nikogo, kto by jeszcze na to poszedł i coś zaoferowanego w taki sposób kupił/przyjął. Mnie ciągle zapraszają na pokaz materacy dla chorych na reumatyzm itp :diabloti: Shina mi coraz bardziej Chibi przypomina - ona nawet po 12 godzinach w domu (co się zdarza, gdy jest burza i odmawia wychodzenia spod stołu) na podwórku się nie załatwi, nawet nie wysika - bo nie! :diabloti: I tak się cieszę, że mam stado, bo starsze suńki mimo strachu przed burzą, z Frotkiem i Herą jeszcze się przejdą. Przeraża mnie, kiedy myślę o wyprowadzce z domu.. O Lukę się nie martwię, ale jak zaczynam o tym myśleć i dochodzę do momentu pt. "zostawić Chibi" to mnie ściska w dołku :roll: To chyba jedyna rzecz, która mnie powstrzymuje przed aktywnym szukaniem roboty w pobliskim Opolu i zostaniu tam na stałe. Chii uwielbia biegać z Frotkiem i Herą, tylko wtedy jest chętna do polatania za piłką, zabawy itd. No i jakoś wybrała sobie mnie za pańcię. Aaa, nie piszę o tym, bo nie chcę o tym myśleć nawet :eviltong: A Shina burze olewa? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.