*Monia* Posted September 17, 2012 Author Posted September 17, 2012 [quote name='Nath']Też jej gotuję od czasu do czasu, ale jednak karma sucha również wchodzi w grę. Dziwne, że jeszcze Ci pozwalają leżeć na łóżku :D[/QUOTE] Shina jest łatwa w obyciu, bo jak tylko jej się robi niewygodnie to sobie idzie, a Hexa się rozpycha :mad: [quote name='zmierzchnica']My z TZem na wakacjach dostaliśmy piętrowe łóżko... On spał na górze, a ja na dole z Herą, Frotek na małej kanapie :diabloti: Stwierdziłam, że to idealne rozwiązanie dla nas, jak już dorobimy się mieszkania :loveu: Ja ze zwierzyńcem (planuję kota, ale ciii...:siara:) na dole, a TZ pod sufitem :evil_lol: W sumie głupio się pytać, ale byłaś z TZem długo, jednak było wam nie po drodze? Szkoda tak..[/QUOTE] Też chcę kota, ale przy Hexi wykluczone ze względu na stres :shake: Lepsze łóżko piętrowe niż oddzielne pokoje - jak Shina sikała to takie rozwiązanie było jedynym z możliwych bo jak tylko położył się na moim łóżku to zaraz później przychodziła i wielką kałużę zostawiała... O dziwo jak było odwrotnie to jemu na łóżko nie sikała. Odkryłam to po dłuższym czasie i wielu analizach ;). Później już zezwoliła nam na wspólne spanie jak wyrosła z sikania. A Hexa spała z nami od małego, nawet jak miałam wąskie łóżko to miejsce dla niej musiało być - my niemalże jedno na drugim, nogi pod brodą bo szczeniaczek się rozrósł i tak sobie niewygodnie radziliśmy. Dobrze że wtedy drugiego psa nie miałam bo chyba byśmy na podłodze sypiali albo ewentualnie na siedząco :p. Nie ma sprawy, odpowiem. Byliśmy dokładnie 9,5 roku razem, wiele przeszliśmy ale mimo wszystko jakoś to trwało (nie wiem jak :evil_lol:). Później nastąpiło wspólne mieszkanie na stałe (nie liczę pomieszkiwania po kilka dni czy tygodni) i odkrywanie jak to jest razem pod jednym dachem. Trwało ze 2 i pół roku (jeśli coś pokręciłam to mnie 'ktoś' na pw poprawi jak jeszcze zagląda i pamięta coś co ja mogę przegapić ;)). Zaczęło się pogarszać i nie było sensu się razem męczyć, decyzję swoją przemyślałam i powiedziałam dość bez możliwości powrotu (wcześniej każde rozstanie kończyło się powrotem, najkrótsze trwało chyba pół godziny w porywach do godziny :evil_lol:). Drogi się rozeszły, nie widujemy się ale czasem smsem wymieniamy się informacjami czy u rodzin wszystko ok i co tam słychać ogólnie, bo w sumie trochę czasu razem spędziliśmy i kontaktu zupełnie nie zerwaliśmy. To tak w skrócie. Czy żałuję? Nie sądzę. Quote
*Monia* Posted September 18, 2012 Author Posted September 18, 2012 Zapomniałam pochwalić Shinę za nową umiejętność, wielu wydającą się czymś normalnym ale Shi nie pojmowała że tak można zakomunikować cokolwiek. Otóż nauczyła się normalnie obwarczeć psa bez startowania z zębami czy darciem pyska :loveu:. Jak pies nie zrozumiał że pod ogon się nie zagląda to zawarczała ostrzej z doskokiem ale bez przesadzania. Później psa olewała, raz tylko się zapomniała i zaszarżowała ale szybko ją upomniałam słownie i dała sobie spokój. Chyba moja ciężka praca daje w końcu efekty. Z Hexą też ostatnio tylko raz się zapomniała i chciała skoczyć ale moje 'po*ebało cię?' szybko ją odwiodło od zamiaru. Dzisiaj psa zupełnie olała bo kazałam usiąść i patrzeć bo z mamą stałam i chciałam pogadać bez wtryniania się między nas obcego psa albo zeźlonego Shinucha. A i jeszcze od kota ją odwołałam a chciała do niego już lecieć bo przecież trzeba się zapoznać obowiązkowo. Pochwaliłam ją a jutro pewnie wywinie numer przyćmiewający sukcesy :evil_lol: Quote
zerduszko Posted September 18, 2012 Posted September 18, 2012 No umiejętność komunikacji warczeniem jest bezcenna :D Quote
*Monia* Posted September 18, 2012 Author Posted September 18, 2012 [quote name='zerduszko']No umiejętność komunikacji warczeniem jest bezcenna :D[/QUOTE] Do tej pory warkot jako taki Shi wydawała przy powitaniach, tylko w innym tonie niż ten groźny/ostrzegawczy i o wiele dłuższy, także dla mnie to powód do zadowolenia ;). Hexa burczenie ma opanowane do perfekcji i go wręcz nadużywa, ale jej nawet rozzłoszczonej psy zwykle nie biorą na serio. Quote
zmierzchnica Posted September 19, 2012 Posted September 19, 2012 [quote name='*Monia*']Shina jest łatwa w obyciu, bo jak tylko jej się robi niewygodnie to sobie idzie, a Hexa się rozpycha :mad: Też chcę kota, ale przy Hexi wykluczone ze względu na stres :shake: Lepsze łóżko piętrowe niż oddzielne pokoje - jak Shina sikała to takie rozwiązanie było jedynym z możliwych bo jak tylko położył się na moim łóżku to zaraz później przychodziła i wielką kałużę zostawiała... O dziwo jak było odwrotnie to jemu na łóżko nie sikała. Odkryłam to po dłuższym czasie i wielu analizach ;). Później już zezwoliła nam na wspólne spanie jak wyrosła z sikania. A Hexa spała z nami od małego, nawet jak miałam wąskie łóżko to miejsce dla niej musiało być - my niemalże jedno na drugim, nogi pod brodą bo szczeniaczek się rozrósł i tak sobie niewygodnie radziliśmy. Dobrze że wtedy drugiego psa nie miałam bo chyba byśmy na podłodze sypiali albo ewentualnie na siedząco :p. Nie ma sprawy, odpowiem. Byliśmy dokładnie 9,5 roku razem, wiele przeszliśmy ale mimo wszystko jakoś to trwało (nie wiem jak :evil_lol:). Później nastąpiło wspólne mieszkanie na stałe (nie liczę pomieszkiwania po kilka dni czy tygodni) i odkrywanie jak to jest razem pod jednym dachem. Trwało ze 2 i pół roku (jeśli coś pokręciłam to mnie 'ktoś' na pw poprawi jak jeszcze zagląda i pamięta coś co ja mogę przegapić ;)). Zaczęło się pogarszać i nie było sensu się razem męczyć, decyzję swoją przemyślałam i powiedziałam dość bez możliwości powrotu (wcześniej każde rozstanie kończyło się powrotem, najkrótsze trwało chyba pół godziny w porywach do godziny :evil_lol:). Drogi się rozeszły, nie widujemy się ale czasem smsem wymieniamy się informacjami czy u rodzin wszystko ok i co tam słychać ogólnie, bo w sumie trochę czasu razem spędziliśmy i kontaktu zupełnie nie zerwaliśmy. To tak w skrócie. Czy żałuję? Nie sądzę.[/QUOTE] Hera też mi lała na łóżko, jak była młoda - Chibi jej nie wpuszczała na pościel i Hercia jak tylko żadnego psa nie było na łóżku, to szybko tam wskakiwała i zostawiała swój zapach. To było sprytne, bo psy przyzwyczaiły się do tego, że Hera tam "jest" i zaczęły ją na łóżko wpuszczać - sikanie się skończyło ;) Teraz jest przewodniczką w stadzie, więc takie zabiegi nie są jej potrzebne ;) Gratuluję odwagi w kwestiach uczuciowych, znam mnóstwo ludzi, między którymi coś się wypaliło i ciągną to w nieskończoność "bo rodziny się znają", "bo szkoda" czy po prostu z przyzwyczajenia... W sumie mieszkanie razem sprawiło, że wasze drogi się rozeszły? Trochę mnie to przeraża, bo u mnie sprawa jest kiepska - rodzina TZ jest bardzo przeciwna mieszkaniu razem przed ślubem. Nie chcę być z nimi skłócona, ale z drugiej strony - jak się okaże, że na co dzień nie możemy siebie znieść to co? Rozwód? To po co cała ta szopka ze ślubem? Szczególnie, że jestem raczej niewierząca i mnie to nie kręci :roll: Myślę, że to "ten", ale jesteśmy razem 2,5 roku i wiele może jeszcze się zdarzyć. No i brawo za dojrzałość, że nie udajecie, że się nie znacie - bo to straszne, jak ludzie spędzają ze sobą dłuuugie lata, a potem udają na ulicy, że się nie widzą :shake: a znam takich wielu.. Warczenie to faktycznie fajna sprawa - Frotek też kiedyś na każdego psa darł się jak głupi albo od razu startował z zębami. Teraz potrafi pięknie zawarczeć i nie ma problemu z podbiegaczami. Tego jego rzucania się jakoś psy na serio nie traktowały, ale warczenie to czytelny sygnał :p Quote
zerduszko Posted September 19, 2012 Posted September 19, 2012 [quote name='zmierzchnica']Trochę mnie to przeraża, bo u mnie sprawa jest kiepska - rodzina TZ jest bardzo przeciwna mieszkaniu razem przed ślubem. [/QUOTE] Pamiętaj, ze ślub się bierze z całą rodziną. Jak oni już teraz się wtrącają do waszego pożycia, to po ślubie pewnie będzie jeszcze gorzej ;) Quote
zmierzchnica Posted September 21, 2012 Posted September 21, 2012 [quote name='zerduszko']Pamiętaj, ze ślub się bierze z całą rodziną. Jak oni już teraz się wtrącają do waszego pożycia, to po ślubie pewnie będzie jeszcze gorzej ;)[/QUOTE] Pocieszaj mnie dalej :loveu::evil_lol: Dlatego staram się już teraz postawić dość ostre granice - tj nie dać się temu szantażowi, że najpierw ślub, potem mieszkanie i innym takim. Ale jeśli skłócę TZa z rodziną to za wiele nie zyskam i nie o to w tym chodzi. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ludzie tak bardzo starają się organizować życie innym :roll: Quote
zerduszko Posted September 21, 2012 Posted September 21, 2012 Bo nie mają swojego życia i żyją życiem dzieci ;) tudzież Grażynki z Klanu. Nie musisz go skłócać, masz dobrą okazję sprawdzić z kim on tak naprawdę chce żyć. Niestety jak on będzie im ulegał, to będziesz miała non stop awantury i przekichane ;) Quote
zmierzchnica Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 [quote name='zerduszko']Bo nie mają swojego życia i żyją życiem dzieci ;) tudzież Grażynki z Klanu. Nie musisz go skłócać, masz dobrą okazję sprawdzić z kim on tak naprawdę chce żyć. Niestety jak on będzie im ulegał, to będziesz miała non stop awantury i przekichane ;)[/QUOTE] Mam nadzieję, że źle nie będzie, oboje jesteśmy raczej zgodni w kwestiach światopoglądowych (i w opozycji do jego rodziców pod tym względem) :evil_lol: Ale czas pokaże co z tego wyniknie ;) Quote
*Monia* Posted September 23, 2012 Author Posted September 23, 2012 [quote name='zmierzchnica']Hera też mi lała na łóżko, jak była młoda - Chibi jej nie wpuszczała na pościel i Hercia jak tylko żadnego psa nie było na łóżku, to szybko tam wskakiwała i zostawiała swój zapach. To było sprytne, bo psy przyzwyczaiły się do tego, że Hera tam "jest" i zaczęły ją na łóżko wpuszczać - sikanie się skończyło ;) Teraz jest przewodniczką w stadzie, więc takie zabiegi nie są jej potrzebne ;) Gratuluję odwagi w kwestiach uczuciowych, znam mnóstwo ludzi, między którymi coś się wypaliło i ciągną to w nieskończoność "bo rodziny się znają", "bo szkoda" czy po prostu z przyzwyczajenia... W sumie mieszkanie razem sprawiło, że wasze drogi się rozeszły? Trochę mnie to przeraża, bo u mnie sprawa jest kiepska - rodzina TZ jest bardzo przeciwna mieszkaniu razem przed ślubem. Nie chcę być z nimi skłócona, ale z drugiej strony - jak się okaże, że na co dzień nie możemy siebie znieść to co? Rozwód? To po co cała ta szopka ze ślubem? Szczególnie, że jestem raczej niewierząca i mnie to nie kręci :roll: Myślę, że to "ten", ale jesteśmy razem 2,5 roku i wiele może jeszcze się zdarzyć. No i brawo za dojrzałość, że nie udajecie, że się nie znacie - bo to straszne, jak ludzie spędzają ze sobą dłuuugie lata, a potem udają na ulicy, że się nie widzą :shake: a znam takich wielu.. Warczenie to faktycznie fajna sprawa - Frotek też kiedyś na każdego psa darł się jak głupi albo od razu startował z zębami. Teraz potrafi pięknie zawarczeć i nie ma problemu z podbiegaczami. Tego jego rzucania się jakoś psy na serio nie traktowały, ale warczenie to czytelny sygnał :p[/QUOTE] U nas Hexa spała zawsze na łóżku, młodej nie zganiała a ta i tak wolała podłogę. Lanie tylko z powodu tza z niewiadomego powodu (konkurencja?:evil_lol:). A dzisiaj w nocy zasnęłam z Hexą na poduszce i Shiną w nogach, a obudziłam się i było odwrotnie przez co gadałam na temat kudłów w nosie i oczach nie do tej co powinnam :lol:. Długo się zbierałam, stanowczo za długo mi zeszło na zebranie się i musiałam znaleźć powód dla którego można będzie nieodwracalnie to zakończyć. Powodów się wiele nałożyło. Ani jednej łzy nie uroniłam, ale tyle ile się w tym związku przez 8 lat wypłakałam to mi łez na kolejne już zabrakło ;). Cieszę się że rodzina nas do ślubu nie przycisnęła bo rozwód i ciąganie się za każdą błahostkę by było drogą przez mękę. Może inaczej się patrzy po ślubie, ale nic na siłę i do tego mnie podejrzewam nawet ciąża by nie popchnęła póki bym nie była pewna że tego chcę i akurat z tym konkretnym facetem. Zmądrzałam :evil_lol:. Shina musi się jeszcze wiele nauczyć, ale jak czytelne sygnały zaczęła wydawać to już dla mnie sukces. Ogólnie fajniejsza się jakaś zrobiła i taka bardziej opanowana, mało co ją wnerwia bo wie co ma robić żeby opanować emocje. Parę rzeczy jej wbiłam do łebka i to ogromnie mi ułatwiło funkcjonowanie z wkurzającym się pieskiem. A Hexa jak to ona - korzysta z okazji jak tylko widzi że Shina nie stanowi zagrożenia i pozwala sobie na więcej. I ma za dużo energii bo po połowie dnia spędzonej na podwórku i godzinnej drzemce miała siłę dręczyć drzewo na którym siedziała wiewiórka, ponad godzinę jej się do domu ściągnąć nie dało mimo że wiewiórka dawno sobie poskakała gdzie indziej :mad:. Mam jakąś niewyraźną fotkę zrobioną z okna wiewiórkowego dręczyciela ale następnym razem wrzucę. Quote
*Monia* Posted September 29, 2012 Author Posted September 29, 2012 Nie chce przypadkiem nikt szczeniaczka z adhd i piskliwym głosikiem? Shina miała go zjeść, ale okazał się większy niż wskazywały na to opowieści i stwierdziłam że jego długa łapka by mogła utknąć jej w gardle :diabloti:. Szczeniaczek jest suczką i przypomina wyrośniętego pinczerka mini, no i jest ładniejsza niż pinczerek ;). Jestem z mojego pieseczka dumna, bo ja bym na jej miejscu pozbawiła pokurcza główki, ale moja psinka uznała że 'fe' znaczy nie tykać i wytrzymała 15 minut ujadania, gryzienia po tyłku i obskakiwania przez pchłę. Zupełnie pieska nie zauważała, szła przed siebie nawet po piesku, no bo przecież pieska żadnego nie widać :loveu:. Szczeniak ma ok. 4-5 miesięcy i jest zdrowo rąbnięty, nawet Hexolinę przebija szaleństwem. Trzeba jej znaleźć dom, bo tu gdzie jest nikt się nią nie zajmie, a już widzę że problemy będą z nią jak chociaż odrobinę ktoś z nią nie popracuje :shake:. Dzisiaj mi odbiło i do albumu rodzinnego kilka fot z pieskami mam. Mam też swoich kilka, ale nie nadają się do publikacji :evil_lol: Shinuch oczywiście szczęśliwy że się musiał przytulać :p. Z Hexą niestety większość od tyłka strony albo rozmazane bo ona się porusza szybciej niż migawka :lol: Quote
*Monia* Posted October 18, 2012 Author Posted October 18, 2012 Mój nie kochany zaniedbany piesek, jeszcze jej nie oddałam bo nikt jej nie chce z uwagi na jej specyficzne poczucie humoru - wczoraj np się postanowiła posilić rodziną myszy, zadławiła się i zaczęła dusić, po czym po locie przez błota, krzaki, kamienie i zgniłe ziemniaki do weta na widok pana weta pies ozdrowiał i chciał znowu na pole iść :mad:. Cóż, spacery z nią nie mogą być bez przygód, bezpieczniej się czuję jak siedzi łajza na podwórku... Raz na miesiąc sobie pooglądam tu swoje fotki, do czasu aż mi się zapomni że w ogóle mam galerię kundli :p Quote
zerduszko Posted October 18, 2012 Posted October 18, 2012 Ale ona mnie zachwyca nieustannie :loveu: Quote
*Monia* Posted October 20, 2012 Author Posted October 20, 2012 Jak jest w kontakcie to ją uwielbiam :loveu::loveu:, fotki robię tylko jak czarne jest na mnie i piłkę nakręcone przy czym i tak muszę patrzeć uważnie wokół bo wystarczy ułamek sekundy i psa nie ma - bo tam gdzieś coś się ruszyło, bo zapach, bo nora myszy, bo kopiec kreta, itp. Dlatego właśnie to Shina ma i dużo fot i w miarę się mogę do nich przyłożyć, kurdupel jest odwoływalny nawet jak za Hexą ruszy gdzieś w pogoń ;). Jeszcze trochę psa zażywającego wolności, jakość taka jest jaka jest i z pola lepszych nie będzie bo za dużo podejrzanych szelestów.. i małe się napatoczyło, jakaś grubsza wyszła :lol: Quote
evel Posted October 20, 2012 Posted October 20, 2012 Dziewuchy świetne jak zawsze ;) ale obroże - cudo! Zwłaszcza heksiatowa :) Quote
*Monia* Posted October 20, 2012 Author Posted October 20, 2012 Shinuch ma taką samą tylko odrobinę węższą i mamy też smycze do kompletu, oczywiście komplety made by taks ;). Dzisiaj pan od labka jak zawsze mnie przepraszał za to że w krzakach nas nie zauważył i lab wnerwił Shinucha, a ja mu podziękowałam za to że daje mi możliwość z psami poćwiczyć bo nieczęsto mam okazję psy spotykać. Chyba się troszkę zdziwił :lol:. i koniec czarnucha na wolności, później Shi się zapatrzyła na krzak i Hexa chciała sprawdzić co to więc wylądowała na linie co stwarza niebezpieczeństwo dla współtowarzyszy spaceru a głównie Shiny bo łapy jej się wplątują albo dostaje strzał z frunącej taśmy. Quote
Cieplutkaa. Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 Ciotka, ale masz zaniedbanego i niekochanego psa ; o uciekłabym na jej miejscu :> Quote
*Monia* Posted October 23, 2012 Author Posted October 23, 2012 Wiele razy próbowała uciec ale niestety zawsze udawało mi się ją znaleźć... Oto jak wyglądam w razie gdyby mnie ktoś chciał ścigać ;) (niestety zapomniało mi się jak ustawia się kompakt więc odrobinę niewyraźne fotki) Quote
zmierzchnica Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 Ale fajnie razem wyglądacie! :) Dopiero na takich zdjęciach widać prawdziwą wielkość psa, Hexa spora jest :) I śliczna, figurę ma idealną. http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/Ja%20i%20psy/my.jpg Shina wygląda na zachwyconą :evil_lol: Mam podobne zdjęcie z Chibi, jak ją całuję w pychol, a ona się niemiłosiernie krzywi :diabloti: Myślę, że psy w swoim skrajnym egocentryzmie nie chcą być z nami na zdjęciach.. No bo tylko pieski powinno się fotografować! :mad: Tak uważa przynajmniej Lusława - jak robiłam zdjęcie pięknemu pająkowi tygrzykowi paskowanemu, ta koniecznie chciała się ustawić do obiektywu, przylazła, siadła na pająku i tyle było... Quote
*Monia* Posted October 29, 2012 Author Posted October 29, 2012 [quote name='zmierzchnica']Ale fajnie razem wyglądacie! :) Dopiero na takich zdjęciach widać prawdziwą wielkość psa, Hexa spora jest :) I śliczna, figurę ma idealną. http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/Ja i psy/my.jpg Shina wygląda na zachwyconą :evil_lol: Mam podobne zdjęcie z Chibi, jak ją całuję w pychol, a ona się niemiłosiernie krzywi :diabloti: Myślę, że psy w swoim skrajnym egocentryzmie nie chcą być z nami na zdjęciach.. No bo tylko pieski powinno się fotografować! :mad: Tak uważa przynajmniej Lusława - jak robiłam zdjęcie pięknemu pająkowi tygrzykowi paskowanemu, ta koniecznie chciała się ustawić do obiektywu, przylazła, siadła na pająku i tyle było... Ja niska jestem - całe 162 wzrostu ;). Taka wielkość psa dla mnie jest idealna, Shi jest za kurduplasta trochę bo schylać się muszę a nie lubię :p. O figurę czarnucha zadbałam i teraz jest już ok, wcześniej trochę tłuszczem zarosła bo miała wolne od spacerów na pole, teraz dostaje co kilka dni szansę pośmigania bez smyczy ;). Shina nie lubi tulenia zawsze zwiewa jak widzi że mam zamiar ją ściskać :evil_lol:. Tak w ogóle to mam jej dość ostatnio, bo przez zmiany w rutynie i moje dużo częstsze wyjazdy (co akurat na spacerach się nie odbija więc nie o to chodzi) stała się nie do zniesienia, na krok mnie nie odstępuje i nawet jeść nie chce beze mnie :shake:. Jak jestem w domu to może w pokoju cały dzień sama przesiedzieć bo mnie słyszy, a jak wyjdę to chodzi i jęczy bo pańcia sobie poszła z obcymi (jak jadę do pracy jest cisza). Na szczęście są klatki i moje ciuchy więc rodzice chcąc mieć spokój zamykają pieska u mnie i piesek grzecznie pilnuje dobytku do czasu powrotu pańci :lol:. No pewnie że tylko pieski można pstrykać, co więcej u mnie można tylko Shinę bo to ona jest gwiazda :evil_lol:. Ile owadów i kwiatków już zostało podeptanych bo pańcia źle obiektyw skierowała i ileż mam zdjęć Hexy z kawałkami Shinuchowego ogona/ucha/pyska/łapy :lol:. Siebie na zdjęciach nie znoszę oglądać, ale stwierdziłam że kilka pamiątkowych by wypadało mieć i stąd właśnie mam kilka fatalnych ujęć które dodatkowo bardziej psuję swoją obecnością :diabloti:. No i do tego nie mam nikogo kto by mógł się umiejętnie posłużyć moim aparatem (konkretnie to mój brat nie potrafi :p) więc na dobre zjęcia nie mam co liczyć ;). Quote
zmierzchnica Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 E, to i tak jesteś wyższa ode mnie o 4 cm :) To pewnie Hexa będzie wielkości Hery, bo w stosunku do mnie Hera jest taka jak Hexa do Ciebie :) Też uważam, że to wzrost idealny - w razie nagłej potrzeby jeszcze da się psa wziąć na ręce i np zapakować do auta (byłam wdzięczna niebiosom za wielkość młodej, kiedy ją pakowałam do auta jak nie umiała tylnymi łapami ruszać), ale nie jest na tyle mały, żeby ludzie pchali do niej ręce. No i już umie się obronić, robi wrażenie dużego psa, więc nas omijają raczej łukiem, a nie depczą po łapach itd ;) Mam porównanie z moimi mniejszymi psami i wiem, że jak coś - to tylko większy niż 15 kg... Biedna Shina, czemu pańcia sobie idzie, a ona nie może! :mad: Oj, Hera tego nie znosi. Jak jadę na studia, ok. Ale jeśli już wrócę i idę gdzieś drugi raz - koniec. Szczególnie auto kojarzy z wyjazdami na szkolenie, więc jest wyraźny protest, kiedy skojarzy dźwięk silnika auta i moje wyjście... Równowaga musi być, i człowiek na zdjęciach czasem powinien się pojawić :lol: Ja nie mam o tyle problemu, że mam jakieś fotki z pokazów szkoleń itd... Jak prosiłam mamę, żeby mi jakieś cyknęła to był dramat :evil_lol: Moje nogi i psy, ja malutka na tle wielkiego lasu i nic nie widać, rozmazane.. No ale jakieś foty jej autorstwa mam :diabloti: Na szczęście u mnie TZ ma lustrzankę i robi fajne zdjęcia, także narzekać nie mogę.. Choć zwykle to robię, jak usiłuje mnie uwiecznić :diabloti: Quote
*Monia* Posted October 29, 2012 Author Posted October 29, 2012 zmierzchnica napisał(a):E, to i tak jesteś wyższa ode mnie o 4 cm :) To pewnie Hexa będzie wielkości Hery, bo w stosunku do mnie Hera jest taka jak Hexa do Ciebie :) Też uważam, że to wzrost idealny - w razie nagłej potrzeby jeszcze da się psa wziąć na ręce i np zapakować do auta (byłam wdzięczna niebiosom za wielkość młodej, kiedy ją pakowałam do auta jak nie umiała tylnymi łapami ruszać), ale nie jest na tyle mały, żeby ludzie pchali do niej ręce. No i już umie się obronić, robi wrażenie dużego psa, więc nas omijają raczej łukiem, a nie depczą po łapach itd ;) Mam porównanie z moimi mniejszymi psami i wiem, że jak coś - to tylko większy niż 15 kg... Biedna Shina, czemu pańcia sobie idzie, a ona nie może! :mad: Oj, Hera tego nie znosi. Jak jadę na studia, ok. Ale jeśli już wrócę i idę gdzieś drugi raz - koniec. Szczególnie auto kojarzy z wyjazdami na szkolenie, więc jest wyraźny protest, kiedy skojarzy dźwięk silnika auta i moje wyjście... Równowaga musi być, i człowiek na zdjęciach czasem powinien się pojawić :lol: Ja nie mam o tyle problemu, że mam jakieś fotki z pokazów szkoleń itd... Jak prosiłam mamę, żeby mi jakieś cyknęła to był dramat :evil_lol: Moje nogi i psy, ja malutka na tle wielkiego lasu i nic nie widać, rozmazane.. No ale jakieś foty jej autorstwa mam :diabloti: Na szczęście u mnie TZ ma lustrzankę i robi fajne zdjęcia, także narzekać nie mogę.. Choć zwykle to robię, jak usiłuje mnie uwiecznić :diabloti: Hexa ma chyba 60 cm w kłębie i pewnie teraz 24 kg, nieporęczna trochę przy noszeniu bo kilka razy miałam wątpliwą przyjemność targania psa kilkaset metrów po czym okazywało się że piesek ma łapki i może ich używać :mad:. A ludzie jakoś jej się zbytnio nie boją, nawet kumple wczoraj nie spanikowali jak wściekle darła paszczę o piłkę łącznie z wyszczerzem i zapluciem - takie huczne powitanie serwuje każdemu a ja przynajmniej wiem czy się ktoś psów na serio nie boi czy udaje i będzie wiał np. przez zamkniętą furtkę :evil_lol:. Shiny problem jest dosyć skomplikowany, bo swoim samochodem po powrocie z pracy mogę jechać i nawet jak nie wrócę na noc to jest takie coś wg niej do przyjęcia - pojechałam sama i mogę nie wrócić. Marudzenie powstaje jak pójdę pieszo, a tragedia się dzieje jak wsiądę do obcego samochodu (nawet jak nikt z niego nie wysiadał i nie mogła zobaczyć że jadę z kimś) albo zobaczy że idę z kimś dla niej obcym. Dodatkowo w weekend znosi takie wyjście znacznie lepiej niż w tygodniu, mimo że staram się zawsze wyjść z nią na 2 spacery przed wyjazdem żeby dać do zrozumienia że nocka już i po ostatnim spacerku trzeba spać iść. Na pewno z czasem przywyknie, ale ciekawi mnie jak ona sobie w tym malutkim móżdżku rozumuje skoro potrafi rozróżnić momenty do marudzenia ;). Jemy podudzie z kurczaka już ponad pół godziny :diabloti:. Tzn. ja siedzę na łóżku z laptopem na kolanach a Pimpek śpi obok i co jakiś czas się budzi żeby popatrzeć ze wstrętem w stronę michy. Za kolejne pół godziny pewnie pójdzie go zataszczyć do klatki żebym nie gderała i zakopie w kocu, żebym mogła go stamtąd wykopać i wynieść ku jej wielkiej radości (raz zaśmiardł w klatce bo naiwnie sądziłam że zjadła :mad:). Z Shiną wolę nie zabierać nikogo na spacery dopóki nie będę pewna że nie zeżre jak jej coś nie podpasuje :roll:, a brat nie chce ze mną chodzić zbyt często bo się nudzi... Ale raz na jakiś czas braciszka siłą wyciągam i raz podszkoliłam z użytkowania cyfrówki, do lustra nie chce się dotknąć. Nienawidzę jak ktokolwiek mi robi fotki, ale czasem trzeba się poświęcić bo co ja dzieciom będę pokazywać jak mam tylko psie zdjęcia albo jakieś imprezowe na których mnie nie ma :evil_lol:. Quote
Luzia Posted November 6, 2012 Posted November 6, 2012 Cześć :loveu: Twoje psy brzydzą się kurczakiem? :crazyeye: Czym Ty je karmisz, moje za kurczaka by się dały pociąć :evil_lol: Quote
NightQueen Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 [URL]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/10%20-%202012/CIMG1479.jpg[/URL] ona taka duża czy ty tak mała? poważnie wydawała się mniejsza na zdjęciach Quote
Luzia Posted November 9, 2012 Posted November 9, 2012 [quote name='NightQueen'][URL]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/10 - 2012/CIMG1479.jpg[/URL] ona taka duża czy ty tak mała? poważnie wydawała się mniejsza na zdjęciach[/QUOTE] Nie chce skłamać, ale coś mi się kojarzy, że Monika kiedyś pisała, że ponad 60 cm ma Hexa :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.