Jump to content
Dogomania

Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)


Recommended Posts

Posted

puchu napisał(a):
Ja chętnie porobię za "pozoranta" :grins: Gdzie się szkolicie?

Nie szkolimy się (jeszcze), byłyśmy tylko na spotkaniu "Ty wychowujesz ty decydujesz" Centrum Edukacji Kynologicznej Zuzik. I mogę powiedzieć że było bardzo miło, fajna współpraca i porady, kontrolowane wyzwania dla piesów (niekontrolowane też ;)). Zupełnie inaczej niż na tym szkoleniu z posłuszeństwa, bo tu jednak nacisk był na kontakt a nie na komendy. Podobało mi się mimo że jakoś szczególnie nie darzę klikera wielkim uczuciem. Dyplom z posłuszeństwa Shinuch już ma, teraz w mam większe ambicje i chcemy się ucywilizować bo jak faceta na na stałe będę miała to nie chciała bym żeby ponadgryzany chodził a zamykać psa wiecznie nie zamierzam :p.

Chętnie skorzystam z 'pozoranta' tylko nie wiem czy ona przypadkiem Ciebie nie pamięta, na spacer szkoleniowy bardzo chętnie się wybiorę ;). Ostatnio jakoś bardziej się zmotywowałam do wszystkiego i mam też postanowienie że z pracy wychodzę po max 8,5 godzinach żeby zdążyć odbyć z psami po jednym spacerze osobno i jeden wspólny na sikanie :lol:.

Posted

To się długo pocieszyłam klikaniem Shinuchowi (jak na nią w sumie na serio długo). Piesek po kliknięciu się odwrócił, a następnie stwierdziła że wystarczy i powędrowała dalej (luźną smycz chciałam wyklikać bo zaczyna ciągnąć za bardzo). Po kolejnym kliknięciu merdnęła tylko ogonem na znak że ok, więc kliker poszedł do kieszeni czekać na lepszy humor. Następnie dawałam smaki którymi pluła i po którymś razie w ogóle nie patrzyła w kierunku ręki... I jak tu pracować z autystycznym psem? Ano trzeba robić szalony zaciesz jak się coś podoba i wtedy piesek tyż się cieszy i się stara. Ale ileż można się cieszyć, przecież to też się psu znudzić za chwilę może. Więc patyczek do ćwiczeń zatrudniłam i zainteresował na 3 rzuty a później zlewka. Piesek postanowił się nie edukować przez jakiś czas, więc dałam na luz i sobie piesek po błocie poszalał a ja nie musiałam się wysilać - wracamy do punktu wyjścia. Na posłuszeństwo i pilnowanie się nie narzekam bo nadal mnie z oczu nie spuszcza ;). Chyba czas piłkę odkopać i z nią spróbować tylko muszę opracować sposób nagradzania nią, bo dosyć ciężko pracować nad skupieniem rzucając co chwilę piłkę i rozbawiając psa :roll:

A na wieczornym spacerze ręce mi opadły :shake:. Jest na naszej ulicy wredna suka, która próbuje atakować mi psy, ale od dawna nie łaziła sama po ulicy. Dzisiaj wylazła, moje się burzyły, więc Shinę wzięłam na ręce żeby sobie nie psuć tego minimum które zdołałam osiągnąć w kontaktach z psami i narażając zdrowie (nie mogę dźwigać) przeszłam do końca ulicy żeby móc kontynuować spacer z psem idącym na własnych łapach. Na spacerze przemyślałam kwestię i postanowiłam że nie będę zwiewać przed suką która czuje się panią ulicy i chodnika wzdłuż swojego podwórka, suka atakuje od tyłu więc dla niej to super sprawa jak pies idzie na smyczy bo może użreć w dupsko i zwiać zanim ten się odwinie. Poprosiłam brata żeby z Hexą stanął 2 metry ode mnie w razie gdyby suki się ścięły i stanęłam czekając na rozwój wydarzeń. Najpierw Shi się spięła i zaczęła burczeć, tamta w tym czasie mordę darła. Za moment Shi tylko stała wyprężona i patrzyła na tamtą, na co tamta się uciszyła i odeszła parę kroków. Shi uznała sprawę za rozwiązaną i w podskokach podeszła do Hexy. Tamta już nie próbowała atakować. Nie wiedziałam że to się tak prosto uda załatwić, bo wcześniejsze reakcje Shinucha nie wróżyły najlepiej (chciała zeżreć), a tu proszę - chwila patrzenia i wszystko wyjaśnione, miejmy nadzieję że na stałe :lol:. Smaki czy kliker w takich momentach są bezużyteczne bo suk i tak się nie skupi :roll:.

Posted

Shina naprawdę mi przypomina Chibi, to rozkojarzenie i brak skupienia szczególnie. Mi ręce opadają, jak mi się uda psa nakręcić tak, że widzę jak jej ślepia błyszczą, cała podniecona, najczęściej na jakiś spory badyl - jeden rzut, super, drugi rzut, pies maksymalnie skupiony, wgapiony we mnie... I nagle jakiś trzask gałązki. Koniec. Zawiecha na 20 minut. Tyle na temat skupienia. Lub akurat wyjdzie zza krzaków człowiek - zaraz próbuje wystrzelić jak z procy i mordę drzeć, mimo że przed chwilą była w 100% skupiona na badylu (jest ciągle na taśmie lub flexi więc nie ma szans, ale jakby była luzem...) Prawie 6 lat pracy i nadal mam ochotę walić głową w najbliższe drzewo.

Ze smakołykami to samo, piesek się wystraszy to pluje kiełbasą, wątróbką, ciastkami, wszystkim. Raz w desperacji ryjek jej wysmarowałam pasztetem, ale zlizała i nadal wyłupiała oczy jak gąska...

Posted

No niestety, ten typ tak ma i choćby człowiek na głowie stanął to piesek i tak zbyt długo w 'trybie pracy' nie wytrzyma. U nas za czasów intensywnego piłeczkowania było lepiej, a po wycofaniu piłki piesek się cofnął w rozwoju. Ileż czasu się bawiłam żeby piłką zainteresować, a później musiałam pieska odzwyczajać i poszło dużo łatwiej... Teraz ponowne nakręcanie żeby kochała piłkę jak wcześniej będzie znowu wyzwaniem.
Shina na spacerach łazi bez smyczy bo znane otoczenie też olewa na równi z moimi propozycjami zabawy czy szkolenia - lezie takie cielę, żre trawę, wącha sobie tylko wiadome zapachy i spogląda czy pańcia za daleko nie odejdzie bo jak by się zgubiła choć na kilka sekund to katastrofa by się stała :evil_lol:. Jak usiądę w cieniu to siedzi obok, czasem pójdzie kopać albo węszyć wokół mnie w stosownej odległości żebym jej nie zwiała przypadkiem. Fajne są takie spacery jak się chce odpocząć, ale na dłuższą metę odechciewa się takich bezowocnych wypadów i bierze rezygnacja (co nie znaczy że z nich zrezygnuję). Z Hexą za to zbyt dużo adrenaliny i 100% uwagi na psie i otoczeniu, zero czasu wolnego dla siebie. Muszę sobie trzeciego sprawić żeby miał tak po trochu tych pozytywnych cech kundlic i by było super :evil_lol:.

Posted

Hah ;) Ja nie jestem w stanie z jednym psem wychodzić, nudzę się zwykle... Jestem tak przyzwyczajona do odpałowych psów, że jak idę np tylko z Luką albo tylko z Herą to zapominam, że z psem w ogóle jestem :diabloti: Jak można mieć grzecznego, łagodnego, miłego i słodkiego psa? Przecież to nuda stulecia.. :evil_lol:

No, to u mnie aż tak źle nie jest, bo Chibi jak jest w pobliżu krzaków, lasu, jakiegoś pola, to włącza jej się tryb zdziczałego myśliwskiego psa. Fakt, że to upierdliwe, bo szaleje, ale jest na flexi, a przynajmniej się trochę wymęczy. Nie ma nic gorszego niż jak pies akurat ma dzień "cielaka" i nie da się go wybiegać, bo mu się nie chce, ale w domu potem szaleje, bo w sumie nie jest zmęczony i mu się nuuudziii... :roll:

Posted

[QUOTE=*Monia*;19443690 Muszę sobie trzeciego sprawić żeby miał tak po trochu tych pozytywnych cech kundlic i by było super :evil_lol:.
U mnie taka sama sytuacja i taka sama potrzeba :D Pytanie czy są takie psy? ;)

  • 2 weeks later...
Posted

Na pewno gdzieś są psy idealne, tylko trzeba dobrze poszukać :evil_lol:.

Shinucha obecnie jest zbliżona do ideału - kocha piłkę, wgapia się we mnie tak że czuję jej świdrujący wzrok nawet na nią nie patrząc, łazi za mną krok w krok, reaguje jakoś szybciej, chce współpracować, pozwala Hexolinie się panoszyć w moim pokoju.. Jedyne co to chce mordować każdego psa który się do niej zbliży, ale piłkę wsadzam w ryj i pozwala mi się samej z adoratorami rozprawiać. Niestety cieczka za tydzień się skończy i piesek mój wróci do normalności - czyli rozumek znów się skurczy :p

A Hexę przedwczoraj miałam ochotę zamordować :angryy:

Posted

Trzeciego na razie mieć nie mogę więc będzie z dostawą osobistą pod wskazany adres :p.

Ostatnio ma chyba trudne dni ta czarna łajza :mad:. Ma na przykład dziurę w pustej głowie, bo najprawdopodobniej bawiła się z poduszką w zabijanie i trafiła na kant :shake:. A przedwczoraj jak siedziałam z Shinuchą na dole i jadłam obiad postanowiła pobuszować mi po pokoju - pożarła paczkę paluszków, wzięła sobie moje spodnie spacerowe, zaciągnęła je na łóżko i wyżarła wszystko co było w kieszeniach, a na deser zeżarła całą pakę psich ciastek (no nie całą bo 2 jej z gardła wyciągnęłam). Jak się na nią wydarłam w momencie dokańczania ciastek to piesek się wypiął pupą i powalił na łóżku jakby nigdy nic :angryy:. W ogóle zero przejęcia moimi wrzaskami czy tym że pokazałam jej drzwi i kazałam wy..jść natychmiast. I niech mi ktoś powie że ona pewnie w domu zastraszana i dlatego boi się burzy, wystrzałów, huku, samolotów i tego jak się potknę na spacerze (kiedyś ją zdeptałam przy potknięciu i teraz odskakuje). Jak Shinucha trzymała dyscyplinę to Hexa chodziła grzeczniutko na paluszkach, a teraz się rozbestwiła i się rządzi w całym domu :mad:, na podwórku w sumie też bo potrafi gwizdnąć młodej piłkę sprzed nosa i tylko czekać aż Shinuchowi nerwy puszczą, bo na razie jest w stanie nad swoim wkurzeniem zapanować i na mnie patrzy ale nie wiem czy jak ją zadek będzie bolał to w końcu się nie wyżyje na czarnej :roll:.

Posted

Ech... Ręce mi opadły... Chciałam mieć kota, miałam zaplanowane jak wprowadzać go przy Hexolinie żeby nic nie schrzanić na wejściu albo ewentualnie się ewakuować z kotem do pokoju na przeczekanie (kilka/kilkanaście dni), wszystko powoli i spokojnie z ewentualnymi uspokajaczami żeby psa nie stresować zbytnio, bez nacisku i pośpiechu niepotrzebnego. I co?? I dzisiaj spierdaczyliśmy moje wszelkie plany i spartaczyłam tą odrobinkę jej chęci współpracy ze mną przy kociskach... Tylko walnąć sobie w łeb... A mianowicie kota znalazła Hexolina na drzewie u sąsiadów, darła ryj tak że ogłuchnąć było można, za żadne skarby nie dało rady jej zaciągnąć do domu (amok), a jak poszłam po kota, wlazłam po drabinie i go ściągnęłam to bałam się że jeszcze psa z ogrodzenia będę zdejmować albo czarnuch wybije dziurę w płocie ze złości bo pańcia ma koteczka a ona też chce mieć :shake:. Kociątko też do przyjemnych do psów nie należy i obfuczała Hexę przez bramę (dałam im się obwąchać bo chciałam wejść na podwórko a nie stać z kotem jak debil na ulicy) co psa znów rozjuszyło i mamy kilometr wstecz w oswajaniu kotów, a bym wolała nawet milimetr ale naprzód :shake:. To się pożaliłam :-(. No i mam kota do oddania, prosto z drzewa, milusi, kocha długie włosy, kocha głaskanie i przytulanie, ma pewnie ze 3 miesiące. Komu?? Na razie jest w bezpiecznym miejscu (u kolegi którego nastraszyłam że oddam kociaka na kebab :diabloti:, u tego samego który już jednego kota ode mnie ma i trzeciego już nie ma jak upchnąć...) ale musimy jej znaleźć dom do końca kolegi urlopu, bo jego koty chcą wykurzyć gnojka mruczącego z domu, kocur się wręcz obraził i do domu wejść nie chciał. Znowu się zakochałam w kici :loveu::loveu: :loveu::placz::placz:. Kolega ma w sumie dwa koty nadliczbowe bo drugi kociak w podobnym wieku u jego rodziców (mają już 4 swoje), więc czekam na zdjęcia i będziemy tworzyć ogłoszenia :roll:

Posted

Ojj.. Ja wiem, co się u mnie działo, jak kociaka z pola przyniosłam do domu. Frotek uznał, że to bura wiewiórka, więc ON JĄ CHCE już, bo się piesek ma ochotę pobawić zwierzątkiem. Jemu szybko wytłumaczyłam, na czym rzecz polega i kociaka nie ruszał. Hera była okropnie ciekawska, ale zero agresji. Luka była zainteresowana, ale olała sprawę szybko. A Chibi... Dostała do łba. Na widok kota zaczęła kłapać zębami, jak młodego zamknęłam w łazience to warowała non stop pod drzwiami ze zmarszczonym pyskiem i cały czas kłapiąc zębami, jakby chciała powiedzieć: "zamorduję go! zagryzę!" :shake: Dziki pies się w niej odezwał, aż dziwne, bo na dworze na koty w ogóle nie reaguje...

Powodzenia w szukaniu domu, ciężka praca, a kociąt wokół pełno, tylko trupy na ulicy co chwilę znajduję :(

Posted

Kociaka wzięłam żeby później nie zobaczyć rozjechanego albo rozszarpanego, ostatnio u nas jakaś plaga kotów i ich zwłok na ulicach :shake:.

Poprzednia kicia (ta co już duża jest) była super do psów, ta po dłuższym czasie wysłuchiwania Hexy i siedzenia na drzewie miała dość i się rzucała na rozdartego czarnucha, na Shinę też próbowała ale ten mały ograniczony piesek nie zrozumiał o co chodzi i nadal kotka oglądał tylko od drugiej strony.

Nie wiem czy pisałam, ale Hexy nie lubienie kotów nie wzięło się z kosmosu, jest całkiem zasadne wg psiego rozumowania. Kiedyś radosny szczeniaczek lubił kotki i się z nimi nawet bawił. Do czasu aż pewnego dnia biegła sobie przez krzaki z wysoką trawą i trafiła na zdenerwowanego kota który ją zaatakował i porządnie nastraszył czarnego podrostka. Od tamtej pory było coraz gorzej, a ja się nie przyłożyłam do odkręcania (bo i po co, kiedyś się jej znudzi :oops:) i tak oto z niechęci powstała nienawiść i amok bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Jej zachowania nie da się opisać, to trzeba zobaczyć :shake:. A co pies robi kiedy kot się zatrzyma podczas pogoni albo stoi i nie ma ochoty biec? Ucieka ze skowytem w przeciwnym kierunku bo przecież bić się nie będzie, wroga trzeba jedynie zastraszyć tak żeby czuć przewagę a walki unikać, dziwny ten kundel :roll:

Posted

[quote name='Talia']Wieki mnie tu nie było :oops:
Wybacz, ale nie porwę się na czytanie zaległości :D[/QUOTE]
Niewiele nowego się działo - jeden kot, a teraz drugi kot, psy te same i też niewiele się zmieniły.

[quote name='zerduszko']Moja Kluska i Twoja Hexa, to mogłyby sobie łapę podać :][/QUOTE]
Dlatego żeby była równowaga mamy drugie normalniejsze suczydła, chociaż marne to pocieszenie...

Dzisiaj dostanę fotki kićki. Odwiedzić jej nie pojadę z pewnych względów chociaż bym chciała bo jest fantastyczna - non stop by chciała być głaskana, siedzieć na kolanach czy na ramieniu, a jak fajnie się przytula :loveu:. Jutro po pracy pędzę do weta z ogłoszeniem, może ktoś jej szuka...

Posted

No brakuje, brakuje, ale co ja mam począć :placz:. Chyba już wiem - w burzę kota przytargam i pies będzie bardziej zajęty baniem się burzy niż intruzem :cool3:. Tylko nie wiem czy zdążę około 50 km obrócić w czasie trwania burzy...

Przy poprzednim przyniesieniu kota chyba jakiś wybuch był o ile się nie mylę, bo Hexa nawet się do pokoju zbytnio nie dobijała a kot chodził również przy drzwiach. Ale wtedy była taka sytuacja że nie mogłam walczyć z rodzicami o kota..

Posted

Shina dużego kotka może nie lubić, bo ona kocha tylko małe zwierzątka typu myszki, pisklaczki, żabki, jeże, kotki im mniejsze tym fajniejsze i więcej uczuć można okazać. Hexa na takie zwierzątka poluje i z małych zwierzątek kocha tylko króliczki, mniejsze gryzonie zjada, ptaszki z resztą pewnie też by zjadła gdyby miała okazję... Moje suki są tak różne że dziwię się że obydwie u mnie wychowane :roll:

Posted

I podjęłam decyzję przez jednego upierdliwego psa - to Shiny ostatnia cieczka. Co ma być to będzie, ale jak nie ja to mama osobiście ją zataszczy do weta który jej naopowiadał ciekawostek o psich zalotach... Ktoś musiał mnie popchnąć, ale jak mam przeżywać to co przeżyłam z psem fruwającym nad ogrodzeniami to dziękuję, wolę posiedzieć.

A tymczasem 3 fotki z pasjonującego spaceru z zacieczkowanym psem który mi z kolan by najchętniej nie złaził jak odpinam smycz i zbieram się do focenia; niestety przycięcie i zmniejszenie picasy odrobinkę zepsuło zdjęcia a konkretnie ostrość..

[IMG]http://img89.imageshack.us/img89/3738/dsc9348.jpg[/IMG]

[IMG]http://img89.imageshack.us/img89/2153/dsc9345a.jpg[/IMG]

[IMG]http://img593.imageshack.us/img593/2117/dsc9344b.jpg[/IMG]

Posted

Chodzi po siatce i próbuje fruwać nad płotem. Na spacerze 3 razy trafił na zabawę piłeczkę i wyrwane kudły nadal go nie nauczyły że kurdupelka się nie dotyka :mad:. A w 'tych' dniach dałam Shinuchowi kiełbaskę ja się piesek zbliżył i również mu włomotała zamiast się radośnie wystawić :diabloti:, później ja przejęłam zabawę w odganianie i Shi zdała się na mnie zupełnie w tej kwestii. Dodatkowo pies sąsiadki po ponad dwóch latach odkrył że Shina to suka i że ma takie coś jak cieczka, ale on na 'nie wolno' reaguje ładnie i nie próbuje już skakać (a mamy drut kolczasty więc niemiło by było...). Mamuśce wet powiedział że wystarczy moment i już ciąża, ale wyjaśniłam że u ludzi też trochę więcej niż minutę trzeba, chyba się przekonała że wet ją usiłował naciągnąć (proponował zastrzyki, tabletki, sterylkę, a na koniec, po zorientowaniu się że nie tędy droga i mamusia decydować nie może, zdał się na mój rozsądek :evil_lol:). Ale sterylka będzie na pewno nie u tego weta, muszę ufać komuś komu psa zostawiam na dłużej niż 5 sekund :roll:. To ten sam wet co leczył dysplazję Shinuchową bez jakichkolwiek badań..

Posted

[quote name='*Monia*']Chodzi po siatce i próbuje fruwać nad płotem. Na spacerze 3 razy trafił na zabawę piłeczkę i wyrwane kudły nadal go nie nauczyły że kurdupelka się nie dotyka :mad:. A w 'tych' dniach dałam Shinuchowi kiełbaskę ja się piesek zbliżył i również mu włomotała zamiast się radośnie wystawić :diabloti:, później ja przejęłam zabawę w odganianie i Shi zdała się na mnie zupełnie w tej kwestii. Dodatkowo pies sąsiadki po ponad dwóch latach odkrył że Shina to suka i że ma takie coś jak cieczka, ale on na 'nie wolno' reaguje ładnie i nie próbuje już skakać (a mamy drut kolczasty więc niemiło by było...). Mamuśce wet powiedział że wystarczy moment i już ciąża, ale wyjaśniłam że u ludzi też trochę więcej niż minutę trzeba, chyba się przekonała że wet ją usiłował naciągnąć (proponował zastrzyki, tabletki, sterylkę, a na koniec, po zorientowaniu się że nie tędy droga i mamusia decydować nie może, zdał się na mój rozsądek :evil_lol:). Ale sterylka będzie na pewno nie u tego weta, muszę ufać komuś komu psa zostawiam na dłużej niż 5 sekund :roll:. To ten sam wet co leczył dysplazję Shinuchową bez jakichkolwiek badań..[/QUOTE]

Ja kombinuję, żeby się przeprowadzić do większego miasta z Fro i Herą i też bez sterylki sobie tego nie wyobrażam... A z drugiej strony boję się i nie chcę. Kurczę bele, jakby Hera była samcem to tylko raz dwa kastracja i z głowy, ale sterylka to jednak poważna rzecz. Chibi co prawda nie ma problemów po, ale już większym sukom zdarza się posikiwanie - znam aż 4 większe sunie, które leją pod siebie po sterylce :( Ech, fajnie jest radzić innym: wysterylizuj, będzie z głowy, ale kiedy chodzi o moją najmojszą Herę to racjonalność się wyłącza. Durna baba ze mnie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...