*Monia* Posted May 3, 2012 Author Posted May 3, 2012 Nie jestem w stanie już policzyć naszych obroży :evil_lol:. To Dublin dog - gumowa wodo i błoto odporna, na wypady nad wodę genialna ;) Quote
*Monia* Posted May 4, 2012 Author Posted May 4, 2012 Dzisiaj znowu wypad nad wodę był. Ze względu na upał Hexy nie brałam, a ile z nią walczyłam żeby z samochodu wylazła bo po dobroci się nie dawała :shake:. Pół godziny w piekarniku nawet dla Shiny było ciężkie a co dopiero dla czarnucha... Początek spacerku i piesek jeszcze suchy środek spacerku i piesek trochę schudł :diabloti: (to i tak nie oddaje rzeczywistości) jak zawsze mundra mina musi być i kawałeczek parku :lol: Quote
evel Posted May 5, 2012 Posted May 5, 2012 Co ja bym dała, żeby to moje chociaż kuper pomoczyło :roll: Monia, może masz jakiś magiczny sposób? :evil_lol: Quote
Unbelievable Posted May 5, 2012 Posted May 5, 2012 evel napisał(a):Co ja bym dała, żeby to moje chociaż kuper pomoczyło :roll: Monia, może masz jakiś magiczny sposób? :evil_lol: ja mam :grins: piłeczka w wodzie, i nawet gram wejdzie :evil_lol: ale żeby tak o posiedzieć, to nie, niektóre psy są po prostu niereformowalne Quote
evel Posted May 5, 2012 Posted May 5, 2012 Zadziałało. Dokładnie raz :grins: Później pies, wyglądający jak zmokły szczur, stał na brzegu i piłował mordę :evil_lol: Quote
Unbelievable Posted May 5, 2012 Posted May 5, 2012 evel napisał(a):Zadziałało. Dokładnie raz :grins: Później pies, wyglądający jak zmokły szczur, stał na brzegu i piłował mordę :evil_lol: :mdleje: nie mam więcej pytań :evil_lol: Quote
*Monia* Posted May 5, 2012 Author Posted May 5, 2012 Hexa pierwsze spotkanie z wodą miała dość nagłe - kolega wziął ją na ręce i wrzucił do jeziora :roll:. Od tamtej pory kocha wodę i nie odpuści żadnemu zbiornikowi. Ale sposobu nie polecam bo większość psów się raczej zniechęci... Shina była oporna, kilka razy się podtopiła bo po rzęsie chciała pobiegać, ale wzięła przykład z Hexy i wchodzi popływać dla samego pływania, bez zachęty w postaci piłki ;). Ja z nimi nigdy nie pływałam bo i nie mam odpowiedniego do tego miejsca, w parku w bikini nie wyskoczę chociaż pewnie nikt by mi uwagi nie zwrócił :evil_lol: (ten park do którego jeżdżę jest monitorowany więc ewentualnie ochrona by mnie wyprowadziła, ale zakazu pływania nie widziałam :cool3:). Quote
zerduszko Posted May 5, 2012 Posted May 5, 2012 evel napisał(a):Co ja bym dała, żeby to moje chociaż kuper pomoczyło :roll: Monia, może masz jakiś magiczny sposób? :evil_lol: Ty się zastanów, bo moje po naukach brodzą i tyle :lol: Teraz mam psy niepływające, ale w każde kałuży się moczą... :/ Quote
Luzia Posted May 10, 2012 Posted May 10, 2012 [B][SIZE=4][COLOR=#A52A2A]Sandomierskie Przytulisko dla Psiaków zagrożone! Wczoraj Sandomierskie Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt otrzymało oficjalne pismo w sprawie wywozu prawie 40 psów do schroniska w Białogardzie! Bardzo prosimy o wsparcie! Wydarzenie na facebook'u: [URL]https://www.facebook.com/events/407688752596815/408008682564822/?ref=notif¬if_t=plan_mall_activity[/URL] Wątek sandomierskich psiaków: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/194061-Sandomierz[/URL][/COLOR][/SIZE][/B] [B]Bardzo przepraszam za spam ale to bardzo pilne[/B] :oops: . Quote
*Monia* Posted May 14, 2012 Author Posted May 14, 2012 Zapomniałam i tu poświętować - Hexolina 7go maja skończyła 8 lat. Z okazji jej święta się poświęciłam i zmniejszyłam kilka zdjęć grubego ofutrzonego czarnego wariata. Po dokładnym wyczesaniu odrobinę jej ubyło, ale nadal ma troszkę tłuszczyku do przerobienia na mięśnie po zimie ;) Quote
*Monia* Posted May 14, 2012 Author Posted May 14, 2012 to futro pod Hexą nie jest nasze, ktoś miło nam na naszym miejscu spacerowym wyczesuje psa, akurat tam gdzie zawsze siadam :angryy: jak by nie można było zebrać i zakopać w dołku, a dołków tam pod dostatkiem :angryy: myślałam że piesek zmądrzał, ale piesek nadal uważa że drzewko nie powinno rosnąć w tym miejscu, od tamtego roku z nim walczy (było dosyć wysokie) i pewnie do wakacji się z nim upora jak tam będziemy chodzić, małpa uparta :lol: na razie tyle. Pisać mi się nie chce bo u nas non stop coś się dzieje (i ciekawego i tego mniej ciekawego) i znowu nudne wypracowanie by powstało :evil_lol:. Z nowości tylko napiszę że sucze mają nowego kumpla do witania (z psami się nie bawią, jedynie wymieniają uprzejme powąchanie i merdnięcia ogonami jak psy przypadną do gustu ;)) a mianowicie czekoladowego skocznego labka który pędem biegnie się witać a one grzecznie czekają aż się uspokoi, wtedy następuje wąchnięcie i każdy idzie zajmować się swoimi sprawami. Shi czasem z nim podskoczy parę razy ale raczej z grzeczności niż z chęci spoufalenia się :lol:. Cieszę się bo do labów raczej nie pałały sympatią a tego obydwie zaakceptowały, ale każda osobno na spacerze go spotkała więc też inaczej przebiegło zapoznanie bo się nie nakręcały. I jeszcze Hexa ostatnio ma zaszczyt sypiać na moim łóżku, mały pan i władca zezwolił nawet żeby czarnuch mi asystował w jedzeniu kanapki i nie wystrzeliła do niej z klatki co jest dużym sukcesem (wcześniej był całkowity zakaz zbliżania się do progu mojego pokoju, później małymi kroczkami dotarłyśmy aż do leżenia ze mną na łóżku a teraz nawet mogę jeść, dla mnie to ogromny postęp w ujarzmianiu diabła :p). Niedługo może pozwoli Hexolinie w nocy spać z nami ale nic na siłę bo co za dużo to się czkawką odbije i będzie trzeba od nowa budować relacje które się spaskudziły... Jednego nie mogę tylko młodej z łebka wybić (a jest potwornie dla Hexy irytujące i od tego się schody kiedyś zaczęły), a mianowicie w chwilach trudnej do opanowania radości liże Hexolinie pysk i robi to strasznie namolnie. Już był jakiś czas spokój, potrafiła na mnie się skoncentrować i mnie zadręczać radością a teraz znowu zaczyna a czarnuch się burzy co jeszcze bardziej młodą nakręca i pcha jej ozór w gardło. Wiem że da się to opanować, ale jej to wraca jak namolnemu szczeniakowi, znowu się cofa w rozwoju :mad:. Quote
zmierzchnica Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 Piękne zdjęcia Hexy, ona naprawdę wygląda jak psia modelka :loveu: Co do lizania pyska - Hera robi to samo Frotkowi, a Chibi Luce i w obu przypadkach ten lizany pies się strasznie na to wkurza. W sumie to ciekawe, po co psy powtarzają ten sygnał, skoro nie przynosi to żądanego efektu. Akurat u mnie bijatyk o to nie ma, relacje psów są całkiem poprawne, jeśli nie - tfu tfu - dobre, ale lizanie przerywam od razu, bo wiem, że będzie tylko burczenie i wcale "zeszczeniaczały" :P pies nic na tym nie zyska.. Moje psy lubią laby po tym jak poznały fajnego goldena. Teraz labowate i goldenowate są ok na odległość. A przy bliższym poznaniu - zależnie od osobnika :D Quote
*Monia* Posted May 15, 2012 Author Posted May 15, 2012 Gdyby nie wyglądała jak dobrze odżywiona foka to i może by była modelką :evil_lol: Shina liże Hexolinie pysk od początku, mimo że od początku nie pozwalam. W gardło też zaglądać jej lubi, nie wiem po co bo i tak z Hexy żołądka nic nie dostanie, nawet mix na wymioty nie spowodował zwrotu rodzynek w czekoladzie z jej żołądka bez dna :mad:. Moje nie lubią czarnych psów - Hexa bo ma uraz a Shina dla dotrzymania towarzystwa wystraszonej siostrzyczce. Shi nie lubi haszczakowatych/malamutowatych bo ją jedna suka zgnębiła i wszelkie takie są od razu obwarkiwane z daleka, dopiero niedawno doszłam dlaczego tak reaguje Quote
*Monia* Posted May 26, 2012 Author Posted May 26, 2012 Nikt moich psisków nie chce oglądać więc zmienię trochę wystrój galerii. Otóż w piątek tydzień temu spontanicznie wzięłam urlop i wybyłam, dzisiaj wróciłam, Shinuch wygląda potwornie i niestety nie może zostawać bez pańci na tak długo bo się zeżre i wyłysieje, góra 3 dni stresu bezpańciowego zniesie, jak zobaczyła walizkę otwartą to mnie od niej odpychała bo to oznacza rozłąkę :shake:. Ale na razie i tak nigdzie nie wybywam więc wspomnienia fotkowe z super pobytu muszą mi wystarczyć :lol:. Jakość nie powala bo miałam tylko kompakta, do tego photobucket psuje ale ujdą w tłoku ;) widok z plaży to mnie rozbawiło :evil_lol: i moje małe szaleństwo, tylko nie wzięłam pod uwagę że do pracy trzeba chodzić nie tylko w długich rękawach :p Wcale mi się nie chciało wracać, klimat dla mnie idealny :loveu:, chociaż i tak się pochorowałam i zasmarkana chodzę... Ale psy nad wodę dzisiaj pojadą, a na pewno Hexolina bo młoda już spacerek miała. Fotki będą :cool3: Quote
evel Posted May 26, 2012 Posted May 26, 2012 Woooow, a cóż to za kraina? Palmy, plaża, ja też chcę :placz: Quote
*Monia* Posted May 26, 2012 Author Posted May 26, 2012 Egipt :loveu:. Dla mnie klimat idealny - gorąco, słoneczko, ciepły wietrzyk... Chętnie bym tam została dłużej ale niestety nie dało rady i trzeba było wracać do codzienności. Oczywiście musiałam się spalić na słońcu bo sierota zapomniałam że filtr 9 to troszkę mało ale później już 30stką się smarowałam i było ok. Basen, leżak, książka, krzyżówka i zimne drinki/piwo w cieniu parasola :loveu:. Na plaży zbyt gorąco w stopy i gruboziarnisty piasek który niemiło kuje w opaleniznę jak się dostanie na leżak. Dla odmiany poszłam sobie na spacer kawałek drogi od hotelu i znalazłam się na pustyni :lol: w tym miejscu zbiera się woda po opadach tam gdzieś na horyzoncie widać nasz hotel słoneczko na górami Tu już prawie zachód był a do hotelu kawał drogi. Myślałam że kumpela mnie udusi jak wreszcie dotarłam, oczywiście telefonu nie raczyłam zabrać bo niby gdzie go miałam schować a nikomu nie przyszło do głowy żeby dzwonić do osobnika który mi towarzyszył odkąd zdradziłam mu niecny plan fotografowania okolicy poza hotelem. Wędrówka do morza po tej cudownej nawierzchni była drogą przez mękę :evil_lol: Quote
*Monia* Posted May 26, 2012 Author Posted May 26, 2012 Może nie powinnam ale muszę pochwalić Shinuchę, zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie na spacerze. To że zignorowała labka z dosyć dużej odległości (czyli nie zainteresowała się w ogóle, nawet uszu nie nastawiła, i tak by nie poszła do niego) dla mnie jest żadnym wyczynem ale stwierdziłam że się nie rozbestwiła. Z racji tego że z łapami gorzej przez przerwę w witaminach dałam jej zająć się tym na co miała ochotę, akurat padło na kopanie. Jak usłyszałam pisk myszek poczułam w gardle wczorajszą kolację i nawet nie mogłam jej nic powiedzieć. A co mój mały piesek zrobił z wykopaną małą myszką? Obejrzała ze wszystkich stron, popatrzyła jak myszka pełznie i stwierdziła że to nic ciekawego więc wróciła do węszenia w norze. Jak odzyskałam mowę pochwaliłam pieska, kazałam znaleźć myszkę (skąd ona wiedziała co to?), ładnie ją wystawiła i wrzuciłyśmy towarzycho do nory. Z Hexą by nie przeszło bo ona lubi takie świeże jedzonko i zanim zdążę wrzasnąć jest już w żołądku :ekmm:. Ciekawa jestem czym miłym mnie jeszcze Shinucha zaskoczy :lol: Quote
zmierzchnica Posted May 27, 2012 Posted May 27, 2012 Łaaa, no toś zaszalała z tym Egiptem! Fajna sprawa, ale prędzej bym dała się posiekać i zmiksować na koktajl niż pojechała tam, gdzie jest tak gorąco - nienawidzę gorąca całym sercem i duszą i każdą komórką ciała :P Maksymalna temperatura dla mnie to 25, a to i tak nad wodą ;) Ale widoczki cudne - fakt. Tylko stęskniona Shina biedna, no ale musi się trochę uczyć samodzielności... Moje kundle są też do mamy przywiązane na szczęście, więc jak na 3 dni pojechałam gdzieś to tęskniłam bardziej niż one :D Też dlatego, że jak jestem do wieczora na uczelni to mama z nimi wychodzi, więc brak pańci nie równa się brak spacerów. A kundle zmęczone po bieganiu zapominają o tęsknocie i myślą tylko o kolacji :D Brawo dla Shiny za niebycie okrutnym psim pożeraczem myszek! Z Fro też to by nie przeszło, on nawet z pasją piszczącą piłkę zagryza, a piszcząca mysz... Super sprawa :shake: Za to Lusia wychowała się ze świnką morską, więc ma w sobie dla gryzoni dużo delikatności - raz na zimę znalazła osłabioną myszkę, to ją wzięła między łapki i jej chciała ucho wylizać ;) Quote
*Monia* Posted May 27, 2012 Author Posted May 27, 2012 zmierzchnica napisał(a):Łaaa, no toś zaszalała z tym Egiptem! Fajna sprawa, ale prędzej bym dała się posiekać i zmiksować na koktajl niż pojechała tam, gdzie jest tak gorąco - nienawidzę gorąca całym sercem i duszą i każdą komórką ciała :P Maksymalna temperatura dla mnie to 25, a to i tak nad wodą ;) Ale widoczki cudne - fakt. Tylko stęskniona Shina biedna, no ale musi się trochę uczyć samodzielności... Moje kundle są też do mamy przywiązane na szczęście, więc jak na 3 dni pojechałam gdzieś to tęskniłam bardziej niż one :D Też dlatego, że jak jestem do wieczora na uczelni to mama z nimi wychodzi, więc brak pańci nie równa się brak spacerów. A kundle zmęczone po bieganiu zapominają o tęsknocie i myślą tylko o kolacji :D Brawo dla Shiny za niebycie okrutnym psim pożeraczem myszek! Z Fro też to by nie przeszło, on nawet z pasją piszczącą piłkę zagryza, a piszcząca mysz... Super sprawa :shake: Za to Lusia wychowała się ze świnką morską, więc ma w sobie dla gryzoni dużo delikatności - raz na zimę znalazła osłabioną myszkę, to ją wzięła między łapki i jej chciała ucho wylizać ;) A ja kocham ciepełko, teraz w bluzie z kapturem śmigam bo nie dość że chora to jeszcze mi potwornie zimno :roll:. Tam nocą też bluzę przyodziewałam i wcale mi za gorąco nie było, chociaż patrzyli na mnie jak na dziwne zjawisko :evil_lol:. Shinuch już lepiej, łupież powoli znika, nie wygryza się i spędza czas ze mną na każdym kroku uważnie śledząc moje ruchy. Z tatą niby też lubi siedzieć, ale jednak co pańcia to pańcia, mój cień kochany :loveu:. Biegania miała pod dostatkiem i niestety łapy zaczęły się dawać we znaki, znowu muszę ją w pokoju potrzymać żeby nie latała po schodach za mną i spacerki spokojne bez szaleństw... Shina nie chciała z tym czymś się spoufalać, nie nadawało się do zabawy ani opieki, z kotem to co innego bo się da wylizać i jeszcze się przytuli :lol:. gops napisał(a):ale krajobrazy ! zazdroszczę :lol: Chciała bym tam jeszcze trochę zostać :placz: Shinuch dziś kolejny postęp uczyniła - otóż zaprzyjaźniła się z ONem (miała uraz po tym jak kiedyś się na nią jeden rzucił), który niedawno zwiał na nasz widok. Okazało się że psiak jest po przejściach, ma rodowód ale kupiony był jako maszynka do płodzenia przez jakiegoś pseudohodowcę :angryy:. Państwo wkładają w niego sporo pracy i widać zmianę. Pobrykali trochę z Shinuchą i stwierdzam że młoda się chyba zakochała bo to pierwszy pies za którym się tęsknie oglądała jak poszedł już z właścicielami w inną stronę :crazyeye: Quote
zerduszko Posted May 27, 2012 Posted May 27, 2012 No ładną miałaś wycieczkę :lol: A kundle oglądam zawsze, tylko nie zawsze piszę. Leń ;) Quote
*Monia* Posted May 28, 2012 Author Posted May 28, 2012 Też jestem leń ;). Staram się nadrobić tygodniowe zaległości ale coś mi wolno idzie, co dopiero mówić o pisaniu... Quote
puchu Posted May 29, 2012 Posted May 29, 2012 zmierzchnica napisał(a):Łaaa, no toś zaszalała z tym Egiptem! Fajna sprawa, ale prędzej bym dała się posiekać i zmiksować na koktajl niż pojechała tam, gdzie jest tak gorąco - nienawidzę gorąca całym sercem i duszą i każdą komórką ciała :P Maksymalna temperatura dla mnie to 25, a to i tak nad wodą ;) Ale widoczki cudne - fakt. Tylko stęskniona Shina biedna, no ale musi się trochę uczyć samodzielności... Moje kundle są też do mamy przywiązane na szczęście, więc jak na 3 dni pojechałam gdzieś to tęskniłam bardziej niż one :D Też dlatego, że jak jestem do wieczora na uczelni to mama z nimi wychodzi, więc brak pańci nie równa się brak spacerów. A kundle zmęczone po bieganiu zapominają o tęsknocie i myślą tylko o kolacji :D W końcu ktoś normalny ;) Quote
zerduszko Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Nie znacie się zimnoluby ;) Moni poka pieski :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.