*Monia* Posted November 5, 2011 Author Posted November 5, 2011 No i dotarłam również tu :lol: To Hera taka jak Hexa mniej więcej pewnie ;). Dzisiaj kilkanaście razy przypominałam Hexolinie że jest na spacerze ze mną i z piłką a nie sama z piłką z którą może sobie iść daleko tylko po to żeby ją zgubić w krzakach :mad:. Ale u nas było gorąco i móżdżek miał prawo się przegrzać :evil_lol:. Shina o dziwo też mi dała dzisiaj w kość, non stop rzucała we mnie piłką żebym przypadkiem za dużo czasu Hexi nie poświęcała i żebym Hexolinie zdjęć nie próbowała robić :lol:. Hexolina tydzień temu, widać sadełko :diabloti: ; wystawiała coś co się w krzakach czaiło mój sportowiec z dzisiaj :loveu: ; sadełka już odrobinę mniej - ona na szczęście szybko zrzuca ;) i rzadki widok na fotkach -dwa moje łobuzy :loveu: To tyle bo uciekam na imprezkę :multi: Quote
zerduszko Posted November 5, 2011 Posted November 5, 2011 Wow :) http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/5-11-2011/DSC_7057.jpg O Ty imprezowiczko ;) Quote
Talia Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 Uwielbiam Twoje dziewuchy :loveu: Czy kac morderca wrócił razem z Tobą z imprezy? Quote
zmierzchnica Posted November 6, 2011 Posted November 6, 2011 Piękne psice, razem wyglądają świetnie :-) Quote
*Monia* Posted November 9, 2011 Author Posted November 9, 2011 zerduszko napisał(a):Wow :) http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/5-11-2011/DSC_7057.jpg O Ty imprezowiczko ;) Przez to Wow to mi ręce odpadają, non stop jej coś rzucam a ona się drze że jej mało :mad:. Od wczoraj piłkę do nogi molestuje i przynajmniej nogami ją można poturlać :lol: Jaka imprezowiczko, wcale nie tak często mi się zdarza bo czasu za mało a w weekendy zwykle z psiskami wolę się poszlajać niż imprezować :roll: Talia napisał(a):Uwielbiam Twoje dziewuchy :loveu: Czy kac morderca wrócił razem z Tobą z imprezy? Ja też je uwielbiam jak nie rozrabiają :loveu: Kaca nigdy nie miałam, trzeba umieć pić :cool3:. Po dwóch godzinach snu, podróży powrotnej, szybkim spacerze, śniadanku i godzince relaksu poszłam do babci na imieniny się najeść :lol: zmierzchnica napisał(a):Piękne psice, razem wyglądają świetnie :-) Jak matka z córką :evil_lol: Imprezka była udana, w stadninie byliśmy i się dowiedziałam sporo o koniach, tyle się ich nagłaskałam jak nigdy w życiu :p. Psice prawie mnie pożarły jak wróciłam, bo młoda nie wie co to koń a Hexa dawno nie czuła takich dziwnych zapachów :evil_lol:. Dlaczego tak szybko się ciemno robi, nawet na porządny spacer nie da rady pójść :placz: Quote
Luzia Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Witamy, witamy i o zdrowie pytamy :) I nie tylko o zdrowie ;) Quote
NightQueen Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Cześć :cool3: Co tam słychać? lata mnie tu nie było :p http://i687.photobucket.com/albums/vv233/jonQuilla123/puma1jpg.gif dobre :evil_lol: Quote
*Monia* Posted November 15, 2011 Author Posted November 15, 2011 [quote name='Luzia']Witamy, witamy i o zdrowie pytamy :) I nie tylko o zdrowie ;) Kogo moje oczy widzą! Witamy witamy :loveu:. Zdrowie akurat nie dopisuje :shake: [quote name='NightQueen']Cześć :cool3: Co tam słychać? lata mnie tu nie było :p http://i687.photobucket.com/albums/vv233/jonQuilla123/puma1jpg.gif dobre :evil_lol: Cześć. A słychać to poza złym nic dobrego :evil_lol: Wczoraj Shinuch zaczął bardziej kuleć (od kilku dni coś dziwnie chodziła) i wet dał zastrzyk plus tygodniową kurację tabletkami jakimiś. Wet nie zauważył kulenia ale uwierzył że jak już się pojawiłam (a miałam się pojawić jak znowu będzie koślawa) to znaczy że nie jest dobrze. Muszę poczytać czym psa truję żeby się zdołować.. Ciekawe jak wytłumaczę aktywnemu (mimo niedomagania) psu że Hexa szaleć może a Shina niestety nie, a z parapetu kurdupla już 2 razy zdejmowałam przez ostatnie 10 minut :roll:. Mam nadzieję że wróci do formy i nie będzie konieczne ciąganie jej po Wawie żeby znaleźć ortopedę i leczyć... Ona tak ludzi nie lubi a dotykające ją ręce to dla niej katastrofa... Jakby tego było mało to Hexa szczękościsk miała kilka dni temu i chodzę w stresie czy się nie powtórzy :shake:. Dodatkowo w pracy zapieprz taki że wychodzę ledwo żywa a końca nie widać. Aż się dziwili dzisiaj że nie chodzę uśmiechnięta jak to zwykle bywa :roll:. Ale cóż - przetrwamy bo my twarde jesteśmy :lol: Quote
gops Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 nie dawałaś młodej nic na stawy profilaktycznie? biedne suki chorowite :roll: trzymam kciuki żeby było lepiej Młodej i żeby Hexolinie nie powtarzał sie juz szczękościsk , swoją drogą od czego to zależy? czy budowa kufy ma jakieś znaczenie? czy nie ma to nic wpływu? Quote
*Monia* Posted November 15, 2011 Author Posted November 15, 2011 gops napisał(a):nie dawałaś młodej nic na stawy profilaktycznie? biedne suki chorowite :roll: trzymam kciuki żeby było lepiej Młodej i żeby Hexolinie nie powtarzał sie juz szczękościsk , swoją drogą od czego to zależy? czy budowa kufy ma jakieś znaczenie? czy nie ma to nic wpływu? Dawałam i daję, do tego jeszcze raz na jakiś czas przez kilka dni wpycham jej czarci pazur. Nie wiem od czego okulała, na pewno tym razem Hexa w tym udziału nie miała (kiedyś ją przetrąciła w zabawie) i dlatego obawiam się że to jakieś zmiany chorobowe... A kundle takie zdrowe są :diabloti: Szczękościsk u Hexy jest tajemniczą przypadłością pojawiającą się nagle i znikającą w różnym tempie - czasem tylko jeden 'atak' ma a czasem kilka dni po kilka/kilkanaście 'zacisków' dziennie. Możliwe że to coś z nerwem ma wspólnego, może z mięśniem, może pourazowe, nie wiadomo bo weci po zbadaniu i wysłuchaniu mnie rozkładają ręce i leczą w ciemno. Na szczęście pojawia się rzadko (do tej pory tylko raz miała je przez tydzień) i jak szybko zareaguję (masaż, miękkie jedzenie, plus pilnowanie żeby nie żuła za dużo) to przechodzi. Karmienie psa który chce jeść a nie może paszczy otworzyć jest horrorem :shake: (nie wspominając o poprzygryzanych palcach). Ale i szczękościski złodzieja nie powstrzymywały przed kradzieżami czyli cała reszta była zdrowa :evil_lol:. To się wyżaliłam. W pracy mnie nikt nie zrozumie :roll: Quote
Agnes Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Monia, a wet macal chociaz ta lape? Czy wiesz co podal za zastrzyk? Lepiej sie upewnic, czy nie daje czegos silnego, na bol a to przeciez nie zlikwiduje przyczyny. Czy mowil cos wiecej? Quote
zerduszko Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Gdzie nie zajrzę, to chorzy :shake: Quote
*Monia* Posted November 15, 2011 Author Posted November 15, 2011 Shiny się pomacać nie da po dobroci. Na razie wet leczy coś co sobie podejrzewa, diagnozy nie podał, podejrzeń swoich też nie (wnioskuje z tego co ja mu powiedziałam), więc dostała przeciwbólowo-przeciwzapalny. Mam nadzieję że w drodze do domu nazwy nie przekręciłam i był to Melaxicam albo Meloxicam. Do tego tabletki Carprodyl. Muszę się wgłębić w opisy tego wszystkiego bo nie miałam nigdy z tymi lekami styczności :roll: Ja jeszcze zdrowa ;) Quote
Agnes Posted November 15, 2011 Posted November 15, 2011 Shina jest mloda warto jednak wiedziec co jej jest zanim wet zacznie dalej "walic" zastrzyki, bo to problemu nie zlikwiduje. Monia daleko masz na Tarchomin/Bialoleke? Chetnie polecilabym Ci nasza wetke, ktora jest na prawde rewelacyjna babka, do tego ma super podejscie do psow. Aza roznie reaguje na wetow, a jej buziaki rozdaje przy badaniu :) Jak trzeba skieruje na badania - czego nie zrobi bez przyczyny, duzo wyjasni, wszystko powie. Moja sucz prowadzi z powodzeniem kilka lat, a wiesz ze Aza ma rozne juz problemy. Quote
*Monia* Posted November 16, 2011 Author Posted November 16, 2011 Na Białołękę mam drogę przez mękę - z trzema przesiadkami i dojściem na przystanki mniej więcej 2 godziny :roll:. A gdzie ta wetka urzęduje? Z Shiną za szczeniaka chodziłam do fajnej wetki na Tarchominie - taki mały budyneczek pośród bloków, może to ta? Mój wet nie zauważył żeby młoda kulała - leczy bo ja powiedziałam że kuleje :cool1:. Jak nie przestanie kuleć to stwierdził że trzeba będzie prześwietlić gdzieś (u nich nie ma sprzętu) i wtedy dopiero diagnozę stawiać i ustalać ewentualne leczenie. Do weekendu i tak nie dam rady nic zrobić bo nawet nie ma taty żeby mnie podrzucił samochodem, a w weekend postaram się jeszcze wybrać do weta u którego Hexę sterylizowałam i który Aresa leczył, bo tam mam szansę dojechać (tylko pewnie zapłacę majątek za samo przekroczenie progu gabinetu :roll:). Ode mnie wszędzie daleko a ja bez samochodu i z kulawym psem :shake:. No może już nie takim kulawym bo dzisiaj o wiele lepiej chodzi a tabletek nie dostała ;). Prześwietlenie miałam jej już dawno zrobić jak jej strzykało w stawach, dla świętego spokoju, ale przeszło i stwierdziłam że przy okazji sterylki się zrobi a sterylka się odwlekła... Quote
Agnes Posted November 16, 2011 Posted November 16, 2011 Ona przyjmowala niedaleko Modlinskiej, potem przeniosla sie do Wilanowa, a teraz ma swoja lecznice (raczej nie malutka;) ) Canfelis (maja www). Monia nie ma sensu chodzic do weta, ktory nie mysli jak leczyc psa a robi to automatycznie - boli to trzeba zastrzyk p/zapalny, kichnie, na skorze cos wyskoczy - trzepniemy antybiotyk, a co nie zaszkodzi nie? Jak cos powazniejszego, steryd. Irytuje mnie takie podejscie bardzo, troche jak w naszej sluzbie zdrowia. Zanim trafilam do Dominiki (Canfelis) nie ufalam zadnemu wetowi, chodzilam, sluchalam a i tak nie wierzylam, ze maja racje (bo i czesto nie mieli) Teraz ide i wiem, ze moj pies jest prowadzony dobrze, co nie raz doswiadczylam. Zastanawiam sie do kiedy wystepuje u psow mlodziencze zapalenie kosci, ale Shina az tak mloda to chyba nie jest ;) Warto wiedziec co jej jest, zebys psa nie wpakowala w klopoty. A moze nie moze aportowac, skakac? Ja tam jade autem godzine, ale fakt - autem. Chociaz i busem pewnie bym gnala gdyby byla potrzeba. Quote
Ewa&Duffel Posted November 16, 2011 Posted November 16, 2011 Monia jakby co ja Ci bardzo polecam także naszą wetkę ;) Naprawdę sensowna z niej lekarka, o wszystko pyta, dokładnie ogląda, zleca różne badania, zawsze rozmawia z właścicielem o różnych opcjach leczenia itp. Nie znam osoby, która byłaby niezadowolona po wizycie tam ;) http://citywet.pl/ Ostatnio nawet brałam od niej kontakt do jakiegoś ortopedy w Wołominie dla znajomych.Podobno świetny facet, tak więc jakby trzeba było coś poważniej zadziałać to pewnie was do niego pokieruje ;) Quote
*Monia* Posted November 29, 2011 Author Posted November 29, 2011 Mam Linuxa i długiego posta nie napiszę bo jakże mądry system mnie wywala co chwilę. Te nowoczesne wynalazki :angryy:. A z Shiną jak to trafnie znajomy określił po mojej odpowiedzi na zapytanie o stan zdrowia w/wym. "jak nie urok to sraczka" i leczymy oczy :mdleje:. Z nogami lepiej mimo nie przestrzegania rygoru nie biegania ale naświetlać się będziemy po zakończeniu leczenia. Poza tym złym, to dobre jest to że psice zakopały topór wojenny i ostatnio nawet się lubią bo śpią obydwie na łóżku ze mną (Hexa miała wielką obrazę i nie chciała z nami spać) Edytując dopiszę że zdjęć nie będzie bo żaden normalny program na Linuxie mi nie działa, w nic sobie nie pogram, w necie spokojnie nie posiedzę bo błędy wyskakują i będę reklamować :mad: Quote
*Monia* Posted November 29, 2011 Author Posted November 29, 2011 Ot taka fantazja informatyka ;). Myślałam że będzie jak windows i jakże się pomyliłam bo po 2 tygodniach mam go dość - jednak kompa mam do czegoś więcej niż internetu i muzyki (swoją drogą winampa też nie mogę wgrać co mi się baaardzo nie podoba). Do zdjęć mam Gimpa i nijak nie potrafię zmniejszyć nim fot żeby nie spaprać :roll:. Posta o Shinie pisałam 4 razy i dopiero za czwartym się wysłał :multi: :angryy: Quote
Agnes Posted November 29, 2011 Posted November 29, 2011 No, wg mnie to inna bajka od windowsa ;) dlatego sie zdziwilam Quote
*Monia* Posted November 29, 2011 Author Posted November 29, 2011 Windows dużo dużo lepszy - nawet z wirusami :evil_lol: Ale zmniejszam zdjęcia i może mi coś wyjdzie - mały kaleka też się załapał na foty w swoim sexi sweterku :cool3: Tylko na photobucketa muszę zdążyć wgrać... Quote
evel Posted November 29, 2011 Posted November 29, 2011 A bo widzisz, kundle nie chorują, c'nie? :grins: Quote
*Monia* Posted November 29, 2011 Author Posted November 29, 2011 Nie, kundle nie chorują, a jak im cokolwiek dolega to same się wyleczą, a i szczepić nie trzeba bo mają naturalną odporność :cool3: No i moja łamaga na zachętę :razz: i prawie jamnik :lol: Mam mało zmniejszonych więc będę po kilka wrzucać ;) Quote
zerduszko Posted November 29, 2011 Posted November 29, 2011 evel napisał(a):A bo widzisz, kundle nie chorują, c'nie? :grins: Napisałabym, że moje kundle nie chorują, ale boje się wypowiedzieć w złą godzinę :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.