Jump to content
Dogomania

Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)


Recommended Posts

Posted

Bardzo zła, ale za drugim razem jak poszły razem za kotem stwierdziłam że nie będę czekać aż łaskawie wrócą i się oddaliłam - o dziwo Hexa sama wróciła za Shiną po chwili, więc co nieco do łebka trafiło po intensywnych ćwiczeniach ;). Jak nie ma kotów ani czegoś co ucieka to przywołanie ma już na 99% opanowane :loveu: (1% zostaje na kopanie bo wtedy nie słyszy co się wokół niej dzieje).

Pozmniejszam zdjęcia z wczorajszych szaleństw i pokażę jak się pieski ładnie bawią w brudnej wodzie :lol:. O dziwo sierść mają po niej mięciutką jak po szamponie, niestety zapach trochę mniej przyjemny :p

Posted

Krótka fotoopowieść z tamtego potwornego spaceru, wtedy było już po dwóch kotach i czarnuch miał chęć na szukanie kolejnych przygód

coś tam jest


trzeba się temu przyjrzeć z bliska




a to co? skąd się wzięło?


chyba trzeba wiać bo nie wiadomo co jeszcze może się tam pojawić



To pierwsze to był kamyczek :evil_lol:

Posted

Przed chwilą szukałam skarpetek - przyniosłam 2 dni temu ich dużo z prania, zostawiłam na fotelu i jakoś drastycznie ich liczba się skurczyła. Obszukałam piętro - nie ma, w pokoju też się nie walają. Ale coś z klatki wystawało - patrzę, a tam cała kolekcja a wśród nich leży zadowolony Shinuch :evil_lol:. Za każdym razem jak się wita łapie coś w paszczę, ja nie zwracam uwagi co bo z Hexoliną się tulę a młoda w tym czasie włazi do klatki. No i ile razy przychodzę to jakaś skarpetka/skarpetki lądują w klatce :evil_lol:. Brata skarpetka też była ale jej się szybko pozbyłam :p. Hexa za to wciąga tam poduszki i też 2 znalazłam :lol:. Klatka jest zasłonięta żeby w razie burzy szybko Hexę wepchnąć i zasunąć do końca, więc nie widzę co w środku się dzieje ;)

Posted

Tak, a później zakładam skarpetkę a tam wywietrznik bo pieskowi ząbki się za mocno zacisnęły :evil_lol:. Raz się pięta odgryzła, raz palce, a ileż wywietrzników maleńkich się narobiło :lol:. Shina podobno jak mnie nie ma siedzi cały dzień w klatce, wychodzi tylko jak ją brat wyciągnie na podwórko i dopiero jak przychodzę wariuje przy powitaniu, później znowu do klatki żeby pańcia miała czas na odpoczynek po tych 4 kilometrach spaceru z pracy, na spacer i już wszędzie za mną łazi. Nawet się na łóżku czasem położy i ze mną zasypia :loveu:, ale tylko w nogach bo chyba nie lubi jak ją głaszczę :cool1:

Posted

gops napisał(a):
u nas Baster zawsze kradł skarpetki , Miś nie wykazuję takich zapędów :)

zdjęcia świetne! śmiesznie wygląda mokra Shina

Hexa kradnie wszystko, mamie torebkę potrafi przeszperać i wyjąć co ciekawsze rzeczy :lol:. Shina papuguje po Hexolinie i jej wszystko zabiera z pyska, ale skarpetki, szczególnie moje zdecydowanie są dla niej nr 1 :lol:.

Shina ogólnie jest śmieszna, takie nie wiadomo co z niej :evil_lol:

Posted

Bluzkę też ostatnio wyciągałam z klatki :lol:
Oj tak, wariatka z niej niesamowita :p. Dzisiaj nawet się bawiły w domu bo Shinie odbiło jak zaczęłam się w spacerowe ciuchy przebierać :cool3:. A Hexa ma figurę po pańci - dużo je i zbytnio nie tyje, z wiekiem jej się zapewne zmieni :diabloti:

Nudy u nas więc nawet nie ma co pisać. Jedyne co się zmieniło to to że teraz mam dwie piłki do rzucania i dwie mordy mi piłki do ręki wpychają bo Hexolina pozazdrościła i też za piłką świruje :lol:

Posted

Zaślinionej paskudnej piłki Hexy nie ma co zazdrościć, już 2 pazury mi przez nią poszły, do tego okropnie się rozdwajają od tej wilgoci :placz:. O lakierze nie wspominam bo i tak dosyć często maluję żeby z obdrapanymi nie chodzić.
Każdego psa można do piłki przekonać - jak Shinę się dało to i każdego innego się da, a kiedyś przecież już nadzieję straciłam :p

Posted

Hexa też miała ten etap, bardzo długo go miała, miała też etap lecę-łapię-puszczam i biegnę do pańci żeby coś jeszcze rzuciła. Po siedmiu latach w końcu załapała że przynoszenie i oddawanie do ręki przez cały spacer jest fajne :cool3:. A Shina nie pamiętam jak się nauczyła bo milion sposobów z nią próbowałam.

Posted

Nie będę czekać 7 lat! :P Moja Kluska była uczona na żarcie, teoretycznie tak się nie powinno, ale u niej się spardziło. A toto... koszmar! Mój szczeniak z dzieciństwa, to jak przyszedł do domu, to umiał od razu przynosić. A te jakieś wybrakowane.

Posted

E tam, już niewiele do 7-miu zostało :evil_lol:.

Byłam w biedronce i znowu mamy pomarańczowe świnki z ogonkiem i to ponad połowę taniej niż w zoologu :multi:. Psy oszalały, a jak ładnie zabaweczki piszczą :diabloti:

A Hexa podpadła mi tak że kolacji nie dostała i od pół godziny żali się tacie jaka to ona jest biedna (rodziców w porze kolacji nie było). Na szczęście tata myśli że to przez sraczkę (zeżarła śniadanie dla trzech osób to nie dziwne że się obsrała :angryy:) i ją na podwórko wypuszcza a ona wraca zaraz i znowu jęczy, a ja siedzę i mam ubaw po pachy bo tylko ja wiem czego pies chce :evil_lol:. Shina swoją kolację zjadła w zamknięciu bo czarnuch był gotów jej z żołądka wyjąć.

Posted

zerduszkowa, a próbowałaś ćwiczyć samo oddawanie np. z dwoma piłkami? Bo Zuz miał z kolei fazę - o frisbee, fajnie - łapię - złapałam! - bieg w krzaki i omnomnom. Z jednym frisbee to było nie do opanowania, ale jak się zorientowała, że mam jeszcze jakieś to przynosi. To samo z piłkami - wcześniej łapała i fru gdzieś poza mój zasięg w najlepsze sobie żuła piłkę... Teraz aportowanie wygląda tak, że miotam dwiema piłkami na zmianę (oczywiście jak pies przyniesie tę pierwszą do ręki) a po skończonym ćwiczeniu (kiedy pies by jeszcze pobiegał) dostaje garstkę żarcia do paszczy i wydaje się być usatysfakcjonowany ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...