Jump to content
Dogomania

Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)


Recommended Posts

Posted

Obie panny są śliczne, na urodę Shiny nie narzekaj! Jest dobrze zbudowana - harmonijna, o dobrych proporcjach, ślicznym, bardzo wyrazistym pysku... Wygląda bardzo naturalnie :) Widziałam na zawodach agi we Wrocku belgi i jakoś przeszła mi ta wielka miłość do nich. Chyba na zawsze zostanę przy typowych, ale proporcjonalnych kundlach, one jedyne mi się wydają naturalne ostatnio ;)
Hexa oczywiście modelka, jest cudna :)

Z burzą mam to samo - z Chibi. Byle huk, grzmot, hałas - pies pędzi do domu i pół dnia nie wychodzi. Muszę się napiszczeć, naskakać i napocić, żeby Chii się w ogóle na cokolwiek nakręciła, a to i tak przez 5 minut, bo przejedzie ciężarówka - i znowu zawiecha. Czasem mam ochotę walić głową o najbliższe drzewo...

Shina widzę ma charakter Hery :) Hercia bez innych psów to ideał, chodzi przy nodze, odwoływalna od wszystkiego, posłuszna, tylko właśnie nieco za mało chętna do pracy sama z siebie, trzeba ją prosić i motywować. Z innymi psami tak dobrze nie jest ;)

Wymiziaj wariatki koniecznie :)

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Widziałam na zawodach agi we Wrocku belgi i jakoś przeszła mi ta wielka miłość do nich. Chyba na zawsze zostanę przy typowych, ale proporcjonalnych kundlach, one jedyne mi się wydają naturalne ostatnio ;)

Też do takich wniosków dochodzę :)
Ps. Byłaś teraz na zawodach ;>

Posted

[quote name='gops']śliczne są obie!
najbardziej lubię u psów brązowe oczy
Mi się podobają czarne z niebieskimi oczyskami :loveu:. Jak miałam z 14 lat to miałam fazę na niebieskookich szatynów, przeszło mi jak miałam takowego faceta :evil_lol:.

[quote name='zerduszko']hahahah, w pierwszej chwili myślałam, że to moja Liz :lol: http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/-10-08-2011/DSC_5553.jpg

Hexa jest ta ładniejsza, a Shina grzeczniejsza? :lol:
Też się tak wyleguje? Nie wiem po co Hexolinie taka wielka klatka skoro i tak się nie mieści...

Dokładnie :lol:

[quote name='zmierzchnica']Obie panny są śliczne, na urodę Shiny nie narzekaj! Jest dobrze zbudowana - harmonijna, o dobrych proporcjach, ślicznym, bardzo wyrazistym pysku... Wygląda bardzo naturalnie :) Widziałam na zawodach agi we Wrocku belgi i jakoś przeszła mi ta wielka miłość do nich. Chyba na zawsze zostanę przy typowych, ale proporcjonalnych kundlach, one jedyne mi się wydają naturalne ostatnio ;)
Hexa oczywiście modelka, jest cudna :)

Z burzą mam to samo - z Chibi. Byle huk, grzmot, hałas - pies pędzi do domu i pół dnia nie wychodzi. Muszę się napiszczeć, naskakać i napocić, żeby Chii się w ogóle na cokolwiek nakręciła, a to i tak przez 5 minut, bo przejedzie ciężarówka - i znowu zawiecha. Czasem mam ochotę walić głową o najbliższe drzewo...

Shina widzę ma charakter Hery :) Hercia bez innych psów to ideał, chodzi przy nodze, odwoływalna od wszystkiego, posłuszna, tylko właśnie nieco za mało chętna do pracy sama z siebie, trzeba ją prosić i motywować. Z innymi psami tak dobrze nie jest ;)

Wymiziaj wariatki koniecznie
Mi ona trochę ONa budowę przypomina jak ogon spuści, i często też tak pokracznie chodzi :cool1:. Ale i tak brzydkie czy nie to nie zmienię zdania co do posiadania wyłącznie kundli ;)

Mam dużo drzew po drodze i nie raz się trzymałam żeby Hexolina mi się nie wyrwała :shake:. Ale takie życie z ześwirowanym w każdą stronę i nie tylko pozytywnie psem... Ostatnio 15 minut na spacerze leżała obok mnie bo nie chciałam jej do domu zaprowadzić, nie ruszyła się nawet jak jej kijkiem po głowie i łapach stukałam :roll:.

Tylko Hera nie chce zżerać wszystkiego co napotka a Shina niedawno wróciła do punktu wyjścia przez jednego upartego dziadka :angryy:. Ale już się nauczył psa wołać bo mu potłumaczyłam jakie są przepisy a Shina jego psa kagańcem radośnie okładała bo nie złapałam jej na smycz i pozwoliłam się bronić (ani jednego warknięcia, tylko uniki robiła a że kaganiec spory to i o pieska zahaczał ;)). Psu się szybko znudziło a pan dzisiaj o dziwo psa umiał zawołać jak zobaczył że go unikam :multi:. Shi na szczęście nie zdążyła się wnerwić i zrobiłyśmy z tego zabawę w "wbiegamy w krzaki i błoto" :evil_lol:

[quote name='Unbelievable']my mamy "buda" :evil_lol:

na niektórych zdjęciach szczenior to nawet na ładną wygląda... :diabloti:
'Buda łajzo' mi się jakoś mniej podoba niż 'do budy łajzo' :evil_lol:

Kwestia dobrego ustawienia aparatu i wszystko się piękniejsze robi :diabloti:


Ha, jestem silna baba bo mój dużo wyższy brat fruwa za Hexą która chce coś wąchnąć jak chorągiewka a ja potrafię dwie nakręcone na trop bestie utrzymać :cool3:. Jak się z nim tłukłam jeszcze kilka lat temu (kochające się rodzeństwo :evil_lol:) to myślałam że on taki silny a tu psikus :evil_lol:

Jak ilości obrazków nie przekroczyłam to jeszcze pokażę łóżkowego aniołka (rzadki widok Shi na łóżku), mój mały placuszek :loveu:








I chyba nasze nowe szelki przestały pasować do kurdupla, bo się w końcu ogarnęła i nawet przeżyła maleńkie dziecinne paluszki w kagańcu (nie zdążyłam dziecka odsunąć), wizytę chrześniaka, wizytę ciotki z siostrą cioteczną, próbę wkurzenia przez faceta w metrze i różne inne dziwne sytuacje w mieście. Zdjęcia w szelkach kiedyś zrobię, na razie mam kilka Killera w kagańcu ale dopiero w aparacie więc długa droga zanim dotrą do photobucketa.
Koniec opowieści :p

Posted

[quote name='zerduszko']Też do takich wniosków dochodzę :)
Ps. Byłaś teraz na zawodach ;>

Ano byłam, Wy też? :P Ja tam nikogo znajomego nie rozpoznałam, w ogóle dziwnie się czułam, jako jedyny (prócz moich znajomych) bezpsi widz ;) Szkoda, że impreza mało nagłośniona, bo miałaby niezły potencjał, moi znajomi niezapsieni, a i tak byli zachwyceni.


http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/-10-08-2011/DSC_5263.jpg
Toż to sama słodycz jest! ;)
W "Moim psie" coś o TTouch popisują, więc wypróbowałam na Chibi - wyglądała rozkosznie, totalnie rozłożona i rozanielona na fotelu :) Ale jak skończyłam ją gładzić, to klapsła i spojrzała na mnie z wyrzutem - "no ej, a co dalej?" ;) Swoją drogą, MP zrobił się beznadziejny - ostatnio dorwałam stare (naprawdę stare, chyba z 2000 r) numery, wtedy to była fajna gazeta. Dużo artykułów, treści, różnorodni autorzy, super. A teraz, jak dla mnie, dno. No ale jestem znowu koordynatorką "Zerwijmy łańcuchy", więc jeszcze to kupuję...

Fakt, że Hera łapie śmieci i żarcie na spacerze, ale radośnie mi je aportuje. Kiedyś merdając ogonem i z wielką radością przyniosła mi... nogę sarny. Na szczęście nic nie zżera...

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Ano byłam, Wy też? :P Ja tam nikogo znajomego nie rozpoznałam, w ogóle dziwnie się czułam, jako jedyny (prócz moich znajomych) bezpsi widz ;) Szkoda, że impreza mało nagłośniona, bo miałaby niezły potencjał, moi znajomi niezapsieni, a i tak byli zachwyceni.

Tak, byłyśmy. Może nawet się widziałyśmy, pojęcia nie mam jak wyglądasz ;) A jeszcze jak psów nie miałaś, to całkiem...

Sory Minia za ot.

Posted

[quote name='zmierzchnica']http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/-10-08-2011/DSC_5263.jpg
Toż to sama słodycz jest! ;)
W "Moim psie" coś o TTouch popisują, więc wypróbowałam na Chibi - wyglądała rozkosznie, totalnie rozłożona i rozanielona na fotelu :) Ale jak skończyłam ją gładzić, to klapsła i spojrzała na mnie z wyrzutem - "no ej, a co dalej?" ;) Swoją drogą, MP zrobił się beznadziejny - ostatnio dorwałam stare (naprawdę stare, chyba z 2000 r) numery, wtedy to była fajna gazeta. Dużo artykułów, treści, różnorodni autorzy, super. A teraz, jak dla mnie, dno. No ale jestem znowu koordynatorką "Zerwijmy łańcuchy", więc jeszcze to kupuję...

Fakt, że Hera łapie śmieci i żarcie na spacerze, ale radośnie mi je aportuje. Kiedyś merdając ogonem i z wielką radością przyniosła mi... nogę sarny. Na szczęście nic nie zżera...
Ostatnio rzeczywiście jest kochanym słodkim pieskiem, ale obawiam się żeby to nie była cisza przed burzą... Tfu tfu, z Hexą też dała na luz i nawet jak Hexa miała wyskok z warkotem bo coś znalazła na spacerze to młoda zlała i poszła dalej. Hexolina stosowny opiernicz od brata dostała :p.

MP już od ładnych paru lat nie kupuję, bo za dużo reklam za mało treści...
Shina niedotykalska jest i głaskanie mamy tylko jak się ze mną wita, później moje prośby o tulenie się olewa i bunkruje się w klatce :evil_lol:.

Shina aportuje tylko piłkę, żadnych kijków czy zabawek nie uznaje, ze śmieci z tego co zauważyłam jedynie na kocią kupę się pokusić może :roll:.

Zaraz spacerek z moim aniołkiem :loveu:. Hexa na spacery na pole niestety chodzić nie chce i udaje niewidzialną jak trzeba wyjść :shake:

[quote name='zerduszko']Tak, byłyśmy. Może nawet się widziałyśmy, pojęcia nie mam jak wyglądasz ;) A jeszcze jak psów nie miałaś, to całkiem...

Sory Minia za ot.
W galerii sfory można Ją zobaczyć ;).

Offujcie sobie ile chcecie :p

Posted

Dam jeszcze resztę domowych. Swoją drogą to się zaniedbuję w robieniu zdjęć bo przez 2 tygodnie tylko 300 :roll: (bywało ponad 100 na jednym spacerze)

Shinuch obrażony że jej świecę po oczach :lol:


i z moją skarpetką :evil_lol:

Posted

zerduszko - z jakim psiakiem byłaś? ;) Bo nie znam waszej galerii (nie macie linka), więc nie kojarzę Twoich psiaków ;) Ja się tam snułam w różowej sukience, potem siedzieliśmy na trawie po lewej - ale w sumie nieważne :) zakochałam się tam w tollerce, cudna była ;)

*Monia* - moje mają właśnie takie skoki - Chibi dziś się zachowywała cudnie, grzeczna, nie zwiewała, a była luzem na polach... Ale są dni, że cały czas wypatruje zwierzyny i są nie do życia. Przed wyjazdem Frotek był jak najgrzeczniejszy pies pod słońcem, aż się sobie dziwiłam, że kiedyś na niego narzekałam... No, po moim powrocie przypomniał mi, dlaczego. Nie mogę powiedzieć, że moim psom "już minęły odpały", raz tak, raz tak..

http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/-10-08-2011/DSC_5266.jpg
Faktycznie aniołek! Hera tak łazi wszędzie z moimi kapciami ;)

Posted

zerduszko była z miniaturą Hexy ;)

Hexolina też ma właśnie takie swoje humory - raz spacer jest super i mam ochotę ją uściskać za posłuszeństwo i chęć współpracy, raz mam ją ochotę udusić za nadużywanie nosa, a raz zbiera mi się na płacz bo psisko się boi każdego odgłosu... Shina za to jak się zmienia to na dłuższy czas i ciężko na niej cokolwiek wymusić, sama dochodzi do własnych wniosków (myśli dosyć długo :evil_lol:) i postępuje jak jej akurat wygodniej. Do tego jest straszliwie uległa i nie mogę nawet głośniej zwrócić uwagi jak się oddali od nogi bo zaraz kuli uszy i ogon jakbym ją niemalże prądem poraziła :roll:. Inna sprawa kiedy się nakręci bo wtedy nawet kolce czy dławik jej nie ruszą :cool1:.

Aniołek już kilka razy mi skarpetki podziurkował :evil_lol:


Tak w ogóle to nikt mi nie wmówi że psy nie ściemniają i nie pamiętają co zrobiły jakiś czas wcześniej. Sytuacja sprzed pół godziny - zeszłam do kuchni, psy za mną i Hexa wielce zbolałym głosem daje mi znać że jeść chce. Stała przy lodówce i jęczała. Dodam że karmi tata jak jest w domu, ale wyszedł akurat przed dom. Pytam psa 'co ty chcesz', a ona ogon w ruch i pokazuje że na dół trzeba iść dać jeść. Wyjrzałam przez okno i pytam taty czy psy jadły. No jadły. Po tym Hexa poszła na łóżko. Jak tata jest w domu albo ja je karmię Hexa ode mnie już nic nie chce, a dzisiaj myślała że się nie dowiem że jadła :mad:.
A pamięć - przedwczoraj weszłam do domu i zobaczyłam że Hexa stoi jakaś niewyraźna, łeb spuszczony i nie patrzy na mnie. Od razu do niej doskoczyłam z obawą że coś jej dolega. Na szczęście nic poważnego nie było i poszłam na górę do pokoju. A w pokoju zjedzone chipsy i zostawiony papierek :evil_lol:. Śmieszy mnie bo zawsze zostawia papierek na miejscu zbrodni, nie wynosi nigdzie, a paczka jak otwarta to nawet jej nie rozdziera. Później pies cudownie ozdrowiony wpadł z poduszką się witać :loveu:. Nigdy za przedawnione kradzieże jej nie karaliśmy, a na gorącym uczynku złapana wiele razy nic sobie z naszych wrzasków nie robi, więc się nauczyła bez świadków kraść. Shina nigdy do takiego sprytu nie dorośnie :p. Ale kurduplowi można zostawić otwarte chipsy na łóżku na pół dnia a ta ich nie ruszy.

Posted

[quote name='*Monia*']zerduszko była z miniaturą Hexy ;)
Hahaha, strzał w 10 :) oto my

[quote name='*Monia*']Tak w ogóle to nikt mi nie wmówi że psy nie ściemniają i nie pamiętają co zrobiły jakiś czas wcześniej.
Ściemniają i to jak!

Posted

Ja naiwna już wiele razy się nabrałam, na bolącą łapkę też mnie złapała nie raz :mad:.

Shinie chyba mózg się zaczyna tworzyć, bo przed chwilą spadł mi chips (siedzę na krześle) bliżej leżał jakiś kawałek czegoś co było maskotkę i pokazałam palcem żeby sobie chrupnęła chipsa a ta mi podała do ręki ten kawałek maskotki :loveu:. Ale już jej nie chwalę bo jak zawsze przechwalę i mi wytnie na spacerze jakiś numer jak pójdziemy z Hexą.

Czas na czarnucha




Posted

No i diabeł znowu wrócił do małego wieśniaka :mad:. Ale to raczej kwestia tłumu, wielu psów na małej powierzchni i gorąca, więc może jej przejdzie... Byłyśmy na PM na dcdc i na początku super posłuszne i spokojne psicho było, później jej przestało pasować i kilka razy naburczała na psa. Trzeba było w łepek trzepnąć i spokój powracał raz dwa. Po skończeniu się miejsca na karcie poszłyśmy nad wodę i nawet piłkę porzucałam. Po chwili zobaczyłam że ktoś pstryka Shinuchowi zdjęcia (temu paskudnemu brzydalowi mając tyle ładnych psów wokół :crazyeye: :evil_lol:), więc poprosiłam o przesłanie na maila :cool3:. Później 'pan od zdjęć' chciał się z Shiną zapoznać co skończyło się odciąganiem za ogon warczącej złośnicy :angryy:. Po zakuciu dzioba w kaganiec pies się uspokoił ale do psów jeszcze startowała. Droga powrotna super, ale wpadłam na pomysł odwiedzenia babci i tam znowu popisy bo gości cała chata :shake:. Spacerek od babci przerodził się w zupełny koszmar gdy dołączył do nas napalony młody kundelek, pierwszy raz psa gazem potraktowałam bo Shina wpadła w szał jak pies się zaczął do niej dobierać a ja nie mogłam go w żaden sposób odgonić. Trochę pokichał, potarzał się w trawie i już z lekkim dystansem nas dogonił i towarzyszył nam do samego domu. Kłaków mu Shinucha nawyrywała sporo, ale dzieciak z niego uparty i jeszcze przez furtkę chciał się do niej dostać. Hexę Shina wylizała jak tylko weszłyśmy, tak bardzo chyba nigdy na jej widok się nie cieszyła :evil_lol:. Teraz młoda padła pod drzwiami i nic jej nie rusza, spokój ze spacerami do jutra mamy :lol:.
Zdjęć mam całą 4gb kartę, więc jak je kiedyś zmniejszę to powrzucam trochę :razz:

Posted

Zawsze taka była, od samego początku nawet jako kilkunastotygodniowe szczeniątko lubiła wtłuc psu bo jej się nie spodobał, a człowieków też nie lubiła i jak ją zabierałyśmy to trzeba było najpierw ją dogonić.. Socjal niby był bo w bloku się wychowała, ale i tak nie lubiła bezpośrednich kontaktów. Ciężko było bo nawet smaków nie lubiła, a wiadomo że na siłę to się nie da. Już ogarnęłam ją, było fajnie, sielanka spacerowa i jeden facet z psami mi popsuł całą moją pracę podejściem "niech się pieski zaprzyjaźnią" :shake:. Brat cioteczny popsuł swoją "przyjaźnią" pracę nad olewaniem gości (zagonił ją w kąt i chciał głaskać, zdjęłam mu ją z rękawa z niemałym trudem). Psy na odległość - ok, psy kulturalne - ok, psy upierdliwe - najpierw ostrzeżenie, kilka kłapnięć, a później zgładzić jak nie zrozumieją aluzji :roll:. Ludzie to zło konieczne, mija spokojnie, ale kontaktu sobie nie życzy. W zatłoczonych miejscach w kagańcu zniesie dotyk, jak ma możliwość unika, a jak nie ma możliwości uciec i jest bez kagańca - ugryzie (nie zawsze ale kaganiec dlatego właśnie nosi). Ten pies jest porąbany, od początku był, zawsze będzie i dlatego cieszę się że jednak mieszkamy w domu a nie w bloku i rzadko miewamy trudne sytuacje spacerowe. Co nie zmienia faktu że teraz raz w tygodniu mam zamiar ją do centrum zabierać żeby jej życie uprzykrzyć :p. Shina lubi rutynę, stabilizację, a niestety nie wiadomo gdzie nas jeszcze poniesie i musi być gotowa na zmiany, rutynie nie chcę się poddać ;). Korzystam z tego że ona chce przebywać tam gdzie ja i się słucha na tyle że jestem w stanie ją opanować.

Podsumowując - może i dobrze że nikomu jej nie wcisnęłam i otwarcie mówiłam jakie będą z nią problemy, bo pewnie by wróciła albo mogła by skończyć gorzej :roll:. Dla mnie pies ideał w większości sytuacji, ale niektórych rzeczy nie przeskoczę...

Posted

*Monia* - niestety tak jest z tymi naszymi odratowanymi burkami... Zawsze COŚ będzie. Coś zostanie z dzikusa, agresora czy wariata. Każde z moich psów ma pewne odpały, i choć ja nad nimi panuję, to np przy mojej mamie wyłazi z nich "wieś" ;) Twój opis Shiny odpowiada do opisu Hery, pomijając psy, które ona lubi (ale na swoich zasadach, zawsze jest górą, przy witaniu ma postawę pt. ja tu rządzę!, co kiedyś pewnie się skończy wpraniem jej). Na ludzi nie warczy, ale drze mordę, a moje proszenie, żeby jej nie tykali - oczywiście jak grochem o ścianę, bo jest słodka. Raz szłam z Chibi i Herą, obie dzikuski, i Chibi coś się do łapy przyczepiło. Kazałam Herze usiąść i nachyliłam się, żeby pomóc rudej. Traf chciał, że przechodziła obok jakaś kobieta, która postanowiła łapy do Hery wyciągnąć. Ta zaczęła szczekać, a Chibi odebrała sygnał "do ataku!" i wyrwała w jej stronę. Fakt, moje psy nie dziabną na pewno, ale i tak pofruwały sobie trochę. Z drugiej strony, nie mogę od psów, które w rodowodzie mają "dziki", wymagać miłości do ludzi... Pracuję nad obojętnością, i pewnie tyle mogę uzyskać. Jeśli pies dla Ciebie jest super, to o to chodzi, przecież nie inni z nim będą żyć. Na szkoleniu mam psy, które do obcych pałają wielką miłością, tylko co z tego - na swoich nawet nie spojrzą, wymuszają wszystko, zero kontaktu...

A z tym nachalnym psem to tragedia, żeby gaz nawet go nie odstraszył!

Posted

Z tym, że te odratowane psy zawsze coś będzie, to się nie zgodzę ;) Moja dziczka jest na dzień dzisiejszy 100% normalnym psem. Druga suka nie przepada za psami, ludźmi, ale jej się tak porobiło nieco po tym jak zamieszkała u nas. Z tymczasów najbardziej popaprany był pies rasowy, z tatoo ;)

Posted

zerduszko napisał(a):
Z tym, że te odratowane psy zawsze coś będzie, to się nie zgodzę ;) Moja dziczka jest na dzień dzisiejszy 100% normalnym psem. Druga suka nie przepada za psami, ludźmi, ale jej się tak porobiło nieco po tym jak zamieszkała u nas. Z tymczasów najbardziej popaprany był pies rasowy, z tatoo ;)


No, pewnie jest część psów które z dobrymi genami i przy mądrym przewodniku wychodzą z traum i problemów :) Fakt, że moja suka (Luka) jest ogólnie bardzo normalna, a jest od alkoholików. Jedyny jej problem, ale to genetyczny, to histeryczne reakcje na niektóre psy, ale ten problem jest w 100% do opanowania. Ale duża część psów ma pewne skrzywienia, które zostają i które trzeba przyjąć do wiadomości i kontrolować. Piszę tak, bo sama zwykle za wszystko obwiniam siebie, ale nie zawsze tak jest - Frotek jest nadwrażliwym psem i nic na to nie poradzę, choćbym stanęła na głowie ;)

Posted

Ja miałam naście tymczasów, tak naprawdę miałam dwa skrzywione psy (jedna jest już ok, a trafiła do przeciętnych ludzi). Reszta nie sprawiała problemów, bądź wymagała zwykłego wychowania jak każdy normalny pies. Żadnych skrzywień. Coraz bardziej przychylam się do tezy, ze jednak geny ;)

Posted

zmierzchnica napisał(a):
*Monia* - niestety tak jest z tymi naszymi odratowanymi burkami... Zawsze COŚ będzie. Coś zostanie z dzikusa, agresora czy wariata. Każde z moich psów ma pewne odpały, i choć ja nad nimi panuję, to np przy mojej mamie wyłazi z nich "wieś" ;) Twój opis Shiny odpowiada do opisu Hery, pomijając psy, które ona lubi (ale na swoich zasadach, zawsze jest górą, przy witaniu ma postawę pt. ja tu rządzę!, co kiedyś pewnie się skończy wpraniem jej). Na ludzi nie warczy, ale drze mordę, a moje proszenie, żeby jej nie tykali - oczywiście jak grochem o ścianę, bo jest słodka. Raz szłam z Chibi i Herą, obie dzikuski, i Chibi coś się do łapy przyczepiło. Kazałam Herze usiąść i nachyliłam się, żeby pomóc rudej. Traf chciał, że przechodziła obok jakaś kobieta, która postanowiła łapy do Hery wyciągnąć. Ta zaczęła szczekać, a Chibi odebrała sygnał "do ataku!" i wyrwała w jej stronę. Fakt, moje psy nie dziabną na pewno, ale i tak pofruwały sobie trochę. Z drugiej strony, nie mogę od psów, które w rodowodzie mają "dziki", wymagać miłości do ludzi... Pracuję nad obojętnością, i pewnie tyle mogę uzyskać. Jeśli pies dla Ciebie jest super, to o to chodzi, przecież nie inni z nim będą żyć. Na szkoleniu mam psy, które do obcych pałają wielką miłością, tylko co z tego - na swoich nawet nie spojrzą, wymuszają wszystko, zero kontaktu...

A z tym nachalnym psem to tragedia, żeby gaz nawet go nie odstraszył!

Na szkoleniu też miałam ciekawie z Shiną, bo owszem psy olewała, współpracowała, ale każda przerwa dla mnie była katorgą bo co chwilę do psów startowała (bo trzeba z psem podejść żeby się socjalizowała prawda?), później już nawet w trakcie chodzenia po kółku zaczęła cyrki. Chciałam iść na zaawansowane, ale bym się zamęczyła i psa również..

Serce mi mało nie pękło jak wyjęłam gaz :-(, ale dla mnie wkurzenie mojej suczy znaczy że mam coś z tym zrobić - odejść (nie dało rady), odstraszyć (nie dało rady), bronić (podziałało na krótko). Mogła iść z nim 'ramię w ramię' ale każdy jego zwrot do jej tyłka = nerwowe kłapanie zębami i warkopisk (nie do końca agresja, chciała psa nastraszyć i okazać mu jak bardzo jej się nie podoba, dopiero po 20 minutach zaczęła go łapać za sierść jak tylko przekraczał "przepisowy" metr/półtora przestrzeni osobistej. Przy ulicy chodziły na równo obok siebie i młodej kazałam pod groźbą urwania łba się opanować. To tak dla sprostowania żeby nie było że każdy pies jest od razu do zeżarcia tak za darmo ;).

zerduszko napisał(a):
Z tym, że te odratowane psy zawsze coś będzie, to się nie zgodzę ;) Moja dziczka jest na dzień dzisiejszy 100% normalnym psem. Druga suka nie przepada za psami, ludźmi, ale jej się tak porobiło nieco po tym jak zamieszkała u nas. Z tymczasów najbardziej popaprany był pies rasowy, z tatoo ;)

Z tych psów co mi się przez ręce przewinęły w wieku szkolnym to najłatwiejsze były właśnie od pijaków - dobry socjal, spokojne, nie mające urazu do rowerów, do ludzi po alkoholu czy w ogóle mężczyzn, bardzo się pilnowały jednego miejsca i zawsze do niego wracały. Ale agresywną do psów szczeniaczkę też miałam i przez wojny z Hexą musiałam szybko oddać - w Hexy mieszkaniu się od samego wejścia tak się panoszyła i tak się na nią rzucała że nie dało rady inaczej.

zerduszko napisał(a):
Ja miałam naście tymczasów, tak naprawdę miałam dwa skrzywione psy (jedna jest już ok, a trafiła do przeciętnych ludzi). Reszta nie sprawiała problemów, bądź wymagała zwykłego wychowania jak każdy normalny pies. Żadnych skrzywień. Coraz bardziej przychylam się do tezy, ze jednak geny ;)

Shina ma geny prawdopodobniej ciekawe - inbred bliski, mam podejrzenie że brat był nie tylko ojcem ale i dziadkiem (ten starszy). Co nie znaczy że nie próbuję tego przeskoczyć ;).
Z Hexą też długa historia i nie wiem czy się cieszyć że poszło u niej w lękliwość a nie w agresję czy rozpaczać z tego powodu, bo matka była podobno nieźle zwichrowana (z relacji znajomych).

Posted

*Monia* napisał(a):
Serce mi mało nie pękło jak wyjęłam gaz :-(, ale dla mnie wkurzenie mojej suczy znaczy że mam coś z tym zrobić - odejść (nie dało rady), odstraszyć (nie dało rady), bronić (podziałało na krótko). Mogła iść z nim 'ramię w ramię' ale każdy jego zwrot do jej tyłka = nerwowe kłapanie zębami i warkopisk (nie do końca agresja, chciała psa nastraszyć i okazać mu jak bardzo jej się nie podoba, dopiero po 20 minutach zaczęła go łapać za sierść jak tylko przekraczał "przepisowy" metr/półtora przestrzeni osobistej. Przy ulicy chodziły na równo obok siebie i młodej kazałam pod groźbą urwania łba się opanować. To tak dla sprostowania żeby nie było że każdy pies jest od razu do zeżarcia tak za darmo ;).

Czasem mam ochotę łapać i kastrować wsio co się rusza :D

Posted

zerduszko napisał(a):
Czasem mam ochotę łapać i kastrować wsio co się rusza :D

Też mi to przez myśl przeszło, tym bardziej że jego zainteresowanie Shinowym tyłkiem było kompletnie nieuzasadnione :cool1:. A jak Shina ma cieczkę to psy się na Hexę napalają nie zauważając młodej :evil_lol:, co oczywiście czarnucha doprowadza do szału i podskakuje jak żaba :p.

Chyba zabiorę się za zgrywanie zdjęć, bo mam ich za dużo (kawalera wczorajszego też się znalazło kilka ;)), ale najpierw chociaż jedną czystą płytę muszę znaleźć co po wyprowadzce TZa będzie graniczyło z cudem :roll:

Posted

Dzisiaj Hexa zadbała o moje doznania stresowe więc wrzucę tylko fotkę Shinucha ;)




A temu czarnuchowi kiedyś łeb ukręcę przy samym zadzie :angryy:. Najgorsze jest to że zaczyna w kociego pier*olca wciągać Shinę, a ta biedna jak są daleko i mnie traci z oczu stoi rozdarta sierota i nie wie za kim iść :mad:. Ale w sumie dzięki temu przyprowadza mi Hexolinę, bo jak mnie nie widać to trzeba mnie szukać, a czarnuch sam na sam z kotem traci swoją pewność siebie i też wraca :p. Jakiś wysyp kotów mamy, dzisiaj na jednym spacerze 3 spotkałyśmy, na kolejnym jeden przed Shinuchowym nosem paradował, a na ostatnim jeden siedział na naszej ulicy i gapił się na psy nic nie robiąc sobie z Hexy złości.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...