gops Posted March 2, 2012 Author Posted March 2, 2012 [quote name='Soko']gops, zapytam jeszcze raz, a nie ma szans, że jak jej przyłożysz do swojej łydki coś do gryzienia, to tego nie chwyci? .[/QUOTE] nie próbowałam , spróbuję ale co to ma być ? np dziś mijaliśmy kilka psów, 2 razy niby była mocno nakręcona ale jednak nie dziabnęła , nie wiem od czego to zależy . Quote
Soko Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 [quote name='gops']nie próbowałam , spróbuję ale co to ma być ? np dziś mijaliśmy kilka psów, 2 razy niby była mocno nakręcona ale jednak nie dziabnęła , nie wiem od czego to zależy .[/QUOTE] Najpierw coś o powierzchni zbliżonej do Twojej łydki - poduszka, kawałek skóry, duży szarpak. Wtedy nauczyłaby się że się tym nie stresujesz więc i jej stres byłby mniejszy, na pewno Twoje niezadowolenie jakoś tam na nią wpływa, a im bardziej nie będziesz się zastanawiać czy wrócisz z całą łydką do domu czy nie, tym spokojniejsza będziesz. Możliwe, że to zależy od dnia, od pogody, od tego że drzewo zaszumiało albo że wyczuła jakiś zapach.. często to jest niemożliwe do odgadnięcia przez człowieka ;) Quote
gerta Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 [quote name='Soko']gops, zapytam jeszcze raz, a nie ma szans, że jak jej przyłożysz do swojej łydki coś do gryzienia, to tego nie chwyci?.[/QUOTE] Soko, ale po co tak robić? Przecież wtedy gops musiałaby do końca życia nosić ze sobą coś, co może włożyć między swoją łydkę a psa, bo przecież nigdy nie wiadomo, czy nie spotkają innego psa na spacerze. Suczka prezentuje typowe przeniesienie agresji - nie może dorwać psa, to łapie najbliższy obiekt w zęby. A co będzie, jeśli przypadkiem między nią a łydką właścicielki znajdzie się... dziecko? Trzeba odpracować agresję do psów z tą suczką, a do czasu rozwiązania problemu uniemożliwić gryzienie (np. zakładając kaganiec), bo im dłużej pies prezentuje to zachowanie, tym trudniej będzie się go pozbyć. [quote name='Soko']gerta - moja Happy odstraszała psy które nie miały zamiaru podchodzić, a nawet jak podeszły i odeszły, to pruła na nie nadal. Gdyby było to dla niej nagrodą, to by się uspokoiła, ale to było po prostu paniczne, rozdzierające ją od środka przerażenie przed drugim psem, trwające nieważne czy ten pies był przy niej czy nie.[/QUOTE] Nie widząc psa trudno mi z tym dyskutować, ale w przypadku agresji lękowej często jest tak, że pies "walczy o życie" z naprawdę błahych powodów. A jak walczy o życie, to ugryzienie, spowodowanie ucieczki obiektu to za mało. Obiekt trzeba wyeliminować, żeby nie wrócił... Dlatego z agresją lękową pracuje się nad tym, żeby pies czuł się bezpiecznie i szukał oparcia we właścicielu, a nie brał się za rozwiązywanie problemów własnymi zębami. Eliminacja zachowań agresywnych o podłożu lękowym to głównie praca nad nauczeniem psa innej strategii radzenia sobie w sytuacji zagrożenia oraz nad opanowaniem emocji przez psa. Quote
gerta Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 [quote name='gops']np dziś mijaliśmy kilka psów, 2 razy niby była mocno nakręcona ale jednak nie dziabnęła , nie wiem od czego to zależy .[/QUOTE] Od poziomu pobudzenia psa. Dziś widocznie nie doszła do tego poziomu, przy którym łapie w zęby cokolwiek bądź... Quote
Soko Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 gerta, jak dla mnie to przypadek ekstremalny że dziecko będzie między łydką, a psem, wręcz nierealny.. wiesz, ja noszę zawsze piłkę w kieszeni. Jak pies ma za dużo emocji w sobie, np. wyciąga ją za zwisający sznurek, lub robi siad i patrzy się na mnie wzrokiem "proszę, bo zaraz mnie rozniesie" i się ze mną ciąga. A zaczynałyśmy od tego, że jak widziałam psa to zaczynałam machać jej piłką przed nosem i się bawiłyśmy. Co do Happy, m.in. metodą przenoszenia uwagi na piłkę i zatapiania w niej zębów wyeliminowałam problem, oczywiście nie była to nasza baza - zmieniłyśmy całe nasze życie, z tym że myślę, że gops już się dostosowuje do psa. Ja, niestety, sama doprowadziłam do agresji.. Quote
gerta Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 Soko, ale piłkę można wykorzystać w takiej sytuacji całkiem inaczej - wyciągać ją na widok obcego psa tylko wtedy, gdy suczka jest spokojna. To jest to, o czym pisałaś wcześniej - praca na odległość, w takim dystansie, żeby suczka nie przejawiała agresji. Stopniowo zmniejsza się dystans. Ale cała ta technika dla niewprawnego właściciela jest trudna. Natomiast wyciąganie czegoś, żeby złapała to coś zamiast łydki, to może być wzmacnianie agresji. Bo nagroda - zabawka - pojawia się, gdy pies robi to, co właśnie chcemy wyeliminować. Generalnie nadal uważam, że takie problemy rozwiązuje się o wiele proście z trenerem na placu, niż na forach internetowych. Bo pomijając to, że nie znamy przyczyn agresji (strach, terytorializm, trauma), nie wiemy też, jak wygląda życie psa, co potrafi, co je, jaki jest stan jej zdrowia, jak często wychodzi na spacery, jak współpracuje z właścicielem i domownikami i wielu jeszcze rzeczy, które mogą mieć wpływ na takie zachowanie. Nie widząc psa z właścicielem nie da się skutecznie pomóc w przypadku agresji. Quote
gerta Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 I jeszcze chciałam dodać, że ja już gdzieś kiedyś pisałam na dogo, że ja agresję lękową mojej suki odpracowałam m.in. używając poduszki w ten sposób, że jak przychodził ktoś do domu i ona się zaczynała bać, to wysyłaliśmy ją po poduszkę. Bo jak gryzła poduszkę, to nie mogła gryźć ludzi. Tyle, że w tym akurat przypadku chodziło o zmianę strategii w sytuacji lęku przed człowiekiem. Zamiast gryźć, oddal się i przynieś poduchę... Przy czym to oddal się było kluczowe, bo zmniejszało napięcie u mojego psa. No i poduszka nie była nagrodą za atak - poduszkę przynosiła zanim się wystraszyła tracąc nad sobą kontrolę. Najpierw na nasze polecenie (bo umieliśmy już czytać naszego psa i wiedzieliśmy dokładnie kiedy dochodziła do granicy), a potem już sama witała się z ludźmi i biegła po poduszkę... Ciekawe jest to, że dziś moja sucz przynosi poduszkę na powitanie tylko wtedy, keidy w domu jest naprawdę duża impreza - jak przychodzi do nas kilkanaście osób. Przy pojedynczych osobach nie robi tego nigdy (no i od dwóch lat nikogo nie ugryzła :)). Quote
Karilka Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 gops - bez urazy ale osobiście, poznałam Twoją sukę jako psa lękliwego i uważam, ze to "dzięki" Tobie ta jej lękliwość przerodziła się w "nieogarniętą" agresję. Pies jest zdruzgotany psychicznie i niestety to jest Twoja wina. Wycofywanie sie ze spaceru w grupie "bo mój pies sie boi" czy reagowanie podobnymi emocjami wtedy, kiedy coś przestraszy psa - własnie doprowadziło do takiego efektu. Zamiast ją podbudować i wyprowadzić - nieświadomie potęgowałaś - i sunia SAMA sobie znalazła sposób na radzenie sobie z własnym zdruzgotaniem. To TY JESTEŚ PRZEWODNIKIEM czyli: zapewniasz bezpieczeństwo i nie pozwalasz np. na ataki na inne psy. To są TWOJE zasady. Pare lat temu zwróciłam Ci uwagę, ze pies Cie nie słucha bo nie ma motywacji (czyli: lęk jest silniejszy od Twoich poleceń, w Waszym przypadku). Wtedy już nie panowałas nad nią, mimo, ze nie było agresji z jej strony. Pamiętasz? Niestety odpracowywanie pewnych zachowań jest dużo trudniejsze niż ich "nie stworzenie". Jesteś winna temu psu naprawienie Waszej relacji. Życzę powodzenia i trzymam kciuki. Quote
Soko Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 gerta, ale ja zaczynałam od wyciągania piłki gdy pies nie wie, co się wokół niego dzieje, teraz tak - jest spokojny. Mimo wszystko nie można wymagać od psa w stanie kompletnego amoku spokoju. Trzeba mu pokazać inne rozwiązanie - gryzienie piłki - które musi dać takie same efekty jak atak, czyli po prostu to, że tamten pies nie podejdzie (więc dobre są psy na smyczy, a te bezsmyczowe zakładam i tak zrezygnują z konfrontacji z tak nakręconym negatywnie psem). Coś w stylu, że poduszka jest guzikiem wyłączającym tamtego psa, że suka niech się zajmie jej gryzieniem, a właścicielce niech zostawi resztę. gops, np. wychodź przed nią gdy widzicie psa. To Ty musisz być pierwsza "do pokonania", by dobrać się do swojej suki, nie ona ma Ciebie bronić, a Ty ją. Quote
gops Posted March 3, 2012 Author Posted March 3, 2012 [quote name='gerta']. Bo pomijając to, że nie znamy przyczyn agresji (strach, terytorializm, trauma), nie wiemy też, jak wygląda życie psa, co potrafi, co je, jaki jest stan jej zdrowia, jak często wychodzi na spacery, jak współpracuje z właścicielem i domownikami i wielu jeszcze rzeczy, które mogą mieć wpływ na takie zachowanie. Nie widząc psa z właścicielem nie da się skutecznie pomóc w przypadku agresji.[/QUOTE] mogę to wszystko opisać ale nie widzę takiego sensu , napiszę że pies jest bardzo aktywny spędzamy parę godzin dziennie , aportując ,trenując wp i pływając w sezonie . w wekendy biega przy rowerze k.10km więc przyczyną nie jest nie wybieganie psa. [quote name='Karilka']gops - bez urazy ale osobiście, poznałam Twoją sukę jako psa lękliwego i uważam, ze to "dzięki" Tobie ta jej lękliwość przerodziła się w "nieogarniętą" agresję. Pies jest zdruzgotany psychicznie i niestety to jest Twoja wina. Wycofywanie sie ze spaceru w grupie "bo mój pies sie boi" czy reagowanie podobnymi emocjami wtedy, kiedy coś przestraszy psa - własnie doprowadziło do takiego efektu. Zamiast ją podbudować i wyprowadzić - nieświadomie potęgowałaś - i sunia SAMA sobie znalazła sposób na radzenie sobie z własnym zdruzgotaniem. To TY JESTEŚ PRZEWODNIKIEM czyli: zapewniasz bezpieczeństwo i nie pozwalasz np. na ataki na inne psy. To są TWOJE zasady. Pare lat temu zwróciłam Ci uwagę, ze pies Cie nie słucha bo nie ma motywacji (czyli: lęk jest silniejszy od Twoich poleceń, w Waszym przypadku). Wtedy już nie panowałas nad nią, mimo, ze nie było agresji z jej strony. Pamiętasz? Niestety odpracowywanie pewnych zachowań jest dużo trudniejsze niż ich "nie stworzenie". Jesteś winna temu psu naprawienie Waszej relacji. Życzę powodzenia i trzymam kciuki.[/QUOTE] oczywiście że nie czuję się urażona! każda rada jest dla mnie ważna i biorę sobie do serca ;) poznałaś innego psa, to już nie jest ta sama suczka , ona się zmieniła w momencie dorastania, po pogryzieniu przez psa i nie miałam na to niestety wpływu . teraz mamy już mega motywację , piłkę jeżową za którą pies zrobi bardzo dużo , ale i bez niej się mnie świetnie słucha póki w pobliżu nie ma nie odpowiadających jej psów. to wygląda dokładnie tak : słucha się, jest na każde zawołanie, ładnie aportuję piłkę czy robi cokolwiek innego , pojawia się na horyzoncie pies którego nie lubi (są to już znane mi psy rzadko się zdarza że jakiś nowy w niej wyzwoli takie emocję, na inne ewentualnie naszczeka chyba że zaczną to też robi akcję ) pies nas minie , ona dalej lata jakby nigdy nic za tą piłeczką . to bardzo posłuszny i mądry pies , tylko jak mówię nie radzi sobie z emocjami . wiem że jakby mi się zerwała do tego psa to by nastąpił atak z jej strony poważny, a przy innych "niby" atakach na psy na smyczy wiem że skończyło by się dominacją , wgniecieniem w ziemie itp bez szkód na zdrowiu bo sprawdziłam to oczywiście jak była w kagańcu i za zgodą drugiego właściciela (sprawdziłam tą 2 sytuację nie pierwszą). wczoraj na ostatnim spacerze zobaczyła kota , i widziałam w którymś momencie że chyba zaraz mnie dziabnie więc na wszelki wypadek krzyknęłam "nie wolno" o dziwo zadziałało , ale nie wiem czy zrobiłam to w dobrym momencie bo ona na takie rzeczy nigdy nie reagowała a tu nagle zareagowała. dziękuję wszystkim za rady , wszystko sobie czytam chyba po raz 15 ;) i zobaczymy jak to będzie , pewnie weźmiemy kilka prywatnych lekcji. Quote
filodendron Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 [quote name='Soko']gerta, jak dla mnie to przypadek ekstremalny że dziecko będzie między łydką, a psem, wręcz nierealny.. [/QUOTE] Nie, nie - to wcale nie jest nierealne. Dzieci są nieobliczalne. Sama miałam kilka takich sytuacji, że nie wymyśliłabym, bo by mi wyobraźni zabrakło :) Niezależnie od przyczyn, jeśli pies w stresie gryzie człowieka, to zawsze robi się niebezpiecznie. Nie ma pewności, jak pies się zachowa, gdy w stresującej sytuacji dziecko czy inna osoba znajdzie się przed nim, obok, z lewej czy z prawej strony. Nie ma pewności, że będzie wybiórczo atakował tylko łydkę Gops. Na razie tak się dzieje, bo ta łydka jest bardzo "poręczna", ale jeśli zdarzy się sytuacja, że ktoś - z jakichś powodów - będzie bliżej niż Gopsowa łydka? Quote
Soko Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 filodendron myślę że jeśli jest takie prawdopodobieństwo, to suka chodzi w kagańcu.. Quote
Karilka Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 (edited) Mam w rodzinie sznaucera miniaturke, który urodził się agresywny. Ma podobny problem - i w jego przypadku stosowałam dużo ruchu (przy Dolarze - nie ma bata: padał po spacerach) i problem agresji nie pojawiał się za wyjątkiem sytuacji "starcia" między nim a mną. Aktualnie niestety oślepł i został wyeksmitowany na wieś, dla jego bezpieczeństwa i wygody, gdzie niestety nie ma zapewnionej dawki ruchu odpowiedniej do jego temperamentu (z resztą sam boi sie biegać). Aktualna opiekunka znalazła sposób - pozwala mu się rozładować na poduszce, za co pies jest chwalony i czasem "walczy" do upadłego. Traktuje to jako forme pracy, wyzwania i jest mega szczęśliwy. Zmęczy sie i przy tym nie zrobi nikomu krzywdy + czuję się potrzebny. Nie podoba mi się ten sposób (jak mieszkał ze mną to problem agresji praktycznie zniknął) ale w sumie jest to "mniejsze zło". Ukierunkowanie agresji, która przecież sama nie zniknie. Gops - może naucz ją pracy "gryzieniowej" np. na gryzaku z juty bądź skóry (dostępne w IPO sklepie).. Naucz ją mocnego chwytu, SPOKOJNEGO chwytu na gryzak w formie zabawy? Tak, zeby to było MEGA fajne i MEGA nagroda. To by było takie ukierunkowanie samego faktu gryzienia w formę, która bardziej Ci się by podobała niż gryzienie ludzi.. Proponowałabym nauczyć ją tego w domu a potem bawić się z nią w takie przeciaganie na dworze w formie fajnej zabawy i nagrody.. Potem wykorzystać gryzak, podczas jej ataku agresji jako odwrócenie uwagi a jednocześnie przekierowanie gryzienia.. Co o tym myślicie? Edited March 3, 2012 by Karilka Quote
ala56 Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 Nie mam czasu czytać całego wątku ale wiem, że dostałaś mądre rady. Podsumuje więc to co wiem - miałam problem z dużym owczarkiem, szkoliłam siebie bo problem był też we mnie. Bałam sie napotkanych psów i mój to wyczuł. Tak sie chyba zaczęło. Prawdę Ci tu napisano, że pies atakując Ciebie wyładowuje swoją frustrację na to co jest najbliżej - czyli Ty. Bo wroga dosięgnąć nie możę. Behawiryści opisują to jako agresja powracająca. Pies jest w tzw "czerwonej strefie" i on wtedy nie widzi nic i nie słyszy. Instynkt psa mówi - atakuja albo uciekaj. Uciekać nie może bo jest na smyczy, więc atakuje. To zachowanie - samonagradzające, po rozładowaniu emocji pies jest z siebie zadowolony. I spokojny. A Twoje niezadowolenie traktuje zwyczajnie - pewnie tak musi być. Tak jak Ci tu napisało parę osób jedyna metoda to zapobiegać wcześniej, nie dopuścic do "czerwonej strefy". TY musisz miec oczy dookoła glowy - widząc psa wczesniej zmień kierunek, nie idź na przeciwko - w bok, do tyłu. Obserwuj zachowanie swojego psa, widać że wtedy zmienia sie jego zachwanie, sztywnieje. Czyli zaczyna sie jego frustracja. Musisz odwrócić jego uwagę od wroga - ja noszę smakolyki.On ma patrzeć na Ciebie. Jeżeli nie możesz zmienic kierunku spaceru a wróg idzie na przeciw, zejdź choć trochę z trasy i każ swojemu psu usiąść albo warować i przeczekaj aż tamten odejdzie. I smakolyk za dobre zachowanie. Dalej możecie iść jak zobaczysz że Twój piesek jest spokojny. Najczęściej wtedy otrzepie się jakby wyszedł z wody.Ja z moim "pracuję" od 5 lat. Kiedyś musiałam omijać wszystkie psy. Teraz świadomie przechodzimy lub czekamy w pewnej odległości w poz siad lub waruj. Smakolyki noszę zawsze i sam juz upomina się jak grzecznie sie zachowa. Proponuję również kaganiec, kastrację i krótką smycz. W momencie mijania obcego psa musisz miec swojego blisko siebie na bardzo krótkiej smyczy / nawet odl 0,5 m/ w razie chęci podskoczenia do Ciebie żeby temu zapobiec i go posadzić. MOże powtarzałam rady innych ale to oznacza że metody, które zastosowałam w praktyce okazaly sie skuteczne. Długo szukałam rady na mojego "diabełka" bo agresja zaczęła się niewinnie i bylo coraz gorzej. To są rady na konkretny problem ale pies musi być emocjonalnie związany z opiekunem poprzez zabawę, karmienie, wychowywanie / nie mylic z tresurą /. Są pieski np goldeny że mozna go nauczyć noszenia czegoś w pysku ale mojego to nie interesuje. Powodzenia - uda się. Quote
Karilka Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 ala56 - gops ma sunieczke, także kastracja nic nie wskóra :);) Gops - mój prywatny pies również ma "jobla" na kilka psów, które zalazły mu za skóre. W jego przypadku działają komendy, korekta lub ogólnie działanie "siłowe" połączone z komendą. Czasem (jak jest naładowany energią) lubi sobie wyrwać do psa na smyczy jednak natychmiast "zbijam go z tropu" i w jego przypadku to działa (kiedyś nie działało nic, oprócz odmawiania paciorka - jest to WYPRACOWANE zachowanie uwieńczone reakcją psa). Tylko, ze to zupełnie inny przypadek niż Twój (myślę, ze bardziej zbliżony do psa ali56) Trzeci rok odpracowuje sukę z tzw. "czerwonej strefy" która sama nie wie kiedy atakuje. To dla niej jest jak naturalne i proste jak sikanie. Prawdopodobnie musiała urodzić się agresywna - potem została wykorzystana w walkach psów, do tego aktualnie ma bodajże 4 właściciela. Aktualnie mogę ją zabrać ze swoim psem (!) na spacer czy trening bo wie, ze będziemy robić COŚ FAJNIEJSZEGO niż zabijanie. Spacery z nią polegają na ciągłej kontroli i zapewnianiu jej zajęcia. Jak coś konkretnego robi - zapomina o atakowaniu (jednak prawdopodobnie nigdy nie odważę sie dopuszczać do kontaktu z innymi psami bez kagańca). Myślę, że Twoja praca bardziej miałaby polegać na tym, co praca z pitbullką - czyli zwracanie uwagi na inne, FAJNIEJSZE zadanie (bezpieczeństwem zajmuje się PRZEWODNIK czyli TY). Mój Dolar "działa" zupełnie inaczej, z fazy pracy nie jest go w stanie wyciągnąć absolutnie nic, jednak w życiu codziennym trzeba działać stanowczo (w jego przypadku) Quote
ala56 Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 Od razu pisałam że nie czytałam wątku dokładnie bo robilam ogloszenia pieskom. Na suczkach sie nie znam bo nigdy nie miałam, ale myslicie że sterylka nie uspokaja suczki? Geny, hormony tez dzialają - to sie ma we krwi i jak piesek poczuje że opiekun jest słaby psychicznie to przejmuje kontrolę. A samiec tępi konkurentów. Mój osiedlowy agresor jak jedzie z wizyta do mojej siostry gdzie jest Pan golden, pani goldenka i pani collie - jest potulny jak baranek. Bywał na wystawach i tam też nie wszynał awantur. Jest silnie terytorialny - ma zakaz wychodzenia na balkon. I nikomu oprócz nas nie pozwolę iść z nim na spacer. Quote
Karilka Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 Myślę, że bycie suczką to nie choroba :evil_lol:. Sterylizacja/kastracja MOŻE wpłynąć na psa agresywnego (w stosunku do innych zwierząt) jednak wcale nie musi. Teoria dominacji? Hmm.. Myślę, że to nie ten kierunek. Quote
gops Posted March 4, 2012 Author Posted March 4, 2012 i jest tak ja mówisz Karilko , gdy ona "pracuję" nie lubię tego słowa ale tutaj jakoś pasuję , czyli gania za piłką, ciągnie ciężarek, nosi łańcuch, pływa wtedy inne psy ją nie ruzszają zbytnio , owszem zjeży się ale nie ma tego szału , chyba że ten pies idzie bardzo blisko lub sam podbiega. więc jeśli ma zajęcie to nie ma takich akcji . schody zaczynają się gdy np chcę z nią iść do parku , musimy iść normalnym chodnikiem gdzie wiadome jest że spotyka się inne psy ale wtedy też prawie nigdy się jej nie zdarza aż takie pobudzenie (bardziej ostrżegawcze zjeżenie się , warknięcie/szczęknięcie przy mijaniu), największe pobudzenie i agresja wywołana jest zawsze gdzieś u nas, między blokami lub przy naszym polu , i właśnie na te konkretne psy , najczęściej są to psy które już kiedyś do nas podbiegły i np. nawarczały a moja ma dobrą pamięć ;) wiesz co , ja w tym złych sytuacjach zawsze robię korekty tylko one w 99% na nie nie reaguję , w tych "słabszych" sytuacjach nie robię korekt bo gdy je robiłam suka zaczęła atakować bez żadnych znaków , tzw. po cichu i to było dużo bardziej niebezpieczne . i to jest suka , sterylizowana ponad 3 lata temu , i może niektórzy powiedzą ze nie mam racji ale ona po sterylce zrobiła sie gorsza ;) np. znaczy teren ,i jest bardziej terytorialna. Quote
zootechniczka Posted March 4, 2012 Posted March 4, 2012 Co do sterylizacji to fakt też słyszałam że u suczek to działa na odwrót niż u psów i często stają się bardziej agresywne i zadziorne. Zresztą mam taki przykład na osiedlu. Przed sterylką miły psiak i z moim się bawiła a po to już nie do poznania ujada dosłownie na wszystko. A co do agresji wobec innych psów to mam bardzo podobnie mój tez ma parę psów na osiedlu które znienawidził i to jeszcze przed kastracja i ich wolę unikać bo na nie strasznie cięty jest. Naszczęście nigdy nie zdarzyło mu się odreagować frustracji na mnie. Ale rzadko też dopuszczam by przechodził obok tych psów odrazu gdy je widzę zmieniamy kierunek. Quote
blackraven Posted March 4, 2012 Posted March 4, 2012 [quote name='Karilka']gops - bez urazy /.../ Wycofywanie sie ze spaceru w grupie "bo mój pies sie boi" czy reagowanie podobnymi emocjami wtedy, kiedy coś przestraszy psa - własnie doprowadziło do takiego efektu. Zamiast ją podbudować i wyprowadzić - nieświadomie potęgowałaś - i sunia SAMA sobie znalazła sposób na radzenie sobie z własnym zdruzgotaniem. /.../ To TY JESTEŚ PRZEWODNIKIEM czyli: zapewniasz bezpieczeństwo i nie pozwalasz np. na ataki na inne psy. To są TWOJE zasady. /.../ Życzę powodzenia i trzymam kciuki. Biorąc pod uwagę co napisała Karilka, oraz jakie Soko popełniła błędy wychowawcze ( bez urazy) , do których sama się przyznaje, to tak naprawdę ciężko jest pomóc Ci w " ogarnięciu" tego wszystkiego bez udziału psa. Pies tak naprawdę jest "bardzo prosty w obsłudze" :evil_lol: kieruje się trzema zachowaniami.w sytuacji zagrożenia : Walczy Unika Poddaje się Są również inne eskalacje strachu, panika, atak, fiksacja. Ale dotyczy to psów nie bardzo zrównoważonych. Niestety Twój pies nie ma w Tobie oparcia, tzn, KOCHA cię, ale nie widzi w Tobie przewodnika. To Ty ( sugerując się postem Karilka ) nie pozwoliłaś psu zmierzyć się z problemem, zakładając, że jest "skrzywdzona przez los" i powinnaś jej to w jakiś sposób wynagrodzić. Na początku musisz odbudować swoje relacje z psem musisz sprawić, żeby pies Tobie zaufał, musisz jej pokazać, że potrafisz rozwiązywać problemy bez emocji... Podam Ci przykład Alfa pod moją nieobecność, a nawet jak bylem w innym pokoju "obszczekiwała" wszystkich przychodzących gości... . Zastanawiałem się dla czego kiedy jestem w pobliżu, albo to ja otwieram drzwi pies nawet nie zareaguje - tzn, siedzi i patrzy, ale paszczy nie otworzy. Otóż problem polegał na tym, że TYLKO ja nie pozwalałem gościom ciumkać i wyrywać z łapami do psa.. zawsze mówiłem, poczekaj, aż sama do Ciebie podejdzie.. Pies skojarzył - przy nim nic mi nie grozi... nie muszę pokazywać jaka "groźna"jestem Przy pozostałych domownikach - lepiej poszczekać, bo jak szczekam to łap do mnie nie wyciągają...( i szczekała "na zapas" ) Aby poprawnie odbudować relacje musisz zmienić swoje nastawienie.Nie można być nadopiekuńczym (choć czasem ciężko to przychodzi) Należy tylko pomóc psu uporać się z problemem, być przy nim i go wspierać, nie podejmować decyzji za niego. Podam Ci przykład co prawda nie psi ale zbliżony : Moja starsza córka w wieku 3 lat bardzo chciała bawić sie zapałkami, wystarczyła chwila nieuwagi i już miała zapałki w ręce i próbowała - nieudolnie co prawda - zapalać. Mogliśmy oczywiście chować przed nią zapałki, ale... Postanowiliśmy inaczej.Kiedy po raz kolejny " zdobyła" zapałki i usiadła aby je zapalać - ze wzmożoną czujnością ale dyskretnie przyglądaliśmy się jej wyczynom. Udało jej się zapalić zapałkę i ... poparzyła sobie paluszka. Oczywiście był płacz dziecka oraz tulaczki z naszej strony, ale zapałek już do ręki nie wzięła... Teraz oceń moje postępowanie swoją miarą. Postąpiłem według Ciebie dobrze czy źle? Nie proponuję Ci spotkania z behawiorystą - a raczej nieznanym behawiorystą - gdyż może to przynieść więcej szkody niż pożytku. Są tu na forum relacje z TAKICH spotkań - tylko niepotrzebnie wydane pieniądze. 1.Proponuję żebyś najpierw popracowała nad sobą, później odbudowała relacje z psem - pokazała jej, że PRZY Tobie nic jej nie grozi - opanuj swój lęk o psa. 2.Proponuję, żebyś umówiła się z właścicielami psów ( przynajmniej z jednym ) na które Twój się rzuca, wytłumacz, dla czego o to prosisz, a następnie podejdź z psem posadź ją tyłem do obiektu ataku ( brak kontaktu wzrokowego) i pozwól, aby tamten ją "obwąchał" ( oczywiście psy na smyczach i w kagańcu) Oczywiście nie oczekuj, ze po pierwszym spotkaniu wszystko się poukłada, ale pozytywnym objawem będzie, kiedy Twój pies podczas tego spotkania będzie drżał lecz nie przejawi agresji. To drżenie to nie będzie strach! [quote name='Soko']Agresywny pies bez smyczy który sam nie podbiegnie /../ Dokładnie, wynika to z powyższych postów.... ona nie jest agresywna, jedynie spada na nią ciężar podejmowania decyzji i w sytuacji gdy właściciel sobie nie radzi z emocjami ONA próbuje przejąć rolę przewodnika i obrońcy, a że jest lękliwa ( co też wynika z powyższych postów) To atakując "walczy o życie" stąd amok i ugryzienie właścicielki. Moim zdaniem to jest Atak spowodowany paniką, nie agresją. Pozdrawiam Zbyszek [SIZE="1"]PS. Nie zamierzałem nikogo urazić tym postem niestety niekiedy trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Quote
Soko Posted March 4, 2012 Posted March 4, 2012 Co do proszenia właścicieli o ćwiczenie, to zamiast im gadać o szkoleniu, bo zrobią wielkie oczy, zrób scenkę pt. jaka ja jestem biedna, mój pies tak potrzebuje państwa pomocy! Zawsze działa :D Quote
Karilka Posted March 4, 2012 Posted March 4, 2012 [quote name='gops']i jest tak ja mówisz Karilko , gdy ona "pracuję" nie lubię tego słowa ale tutaj jakoś pasuję , czyli gania za piłką, ciągnie ciężarek, nosi łańcuch, pływa wtedy inne psy ją nie ruzszają zbytnio , owszem zjeży się ale nie ma tego szału , chyba że ten pies idzie bardzo blisko lub sam podbiega. To bardzo dużo. Tego powinnaś się trzymać. Wydzielaj jej pracę na spacerach i tego możemy się "uczepić". Kiedyś tego nie potrafiła. [quote name='gops']największe pobudzenie i agresja wywołana jest zawsze gdzieś u nas, między blokami lub przy naszym polu , i właśnie na te konkretne psy , najczęściej są to psy które już kiedyś do nas podbiegły i np. nawarczały a moja ma dobrą pamięć Psica terytorialna - musisz przejąć kontrole. Może warto nauczyć ją, że to Ty jesteś od wszelkich konfliktów. Ja bym ją skarciła i stanęła przed nią, nie pozwalając jej wyjść przed siebie, pokazując, że to Ty ją chronisz a nie ona Ciebie i to jest Twój przywilej. Szybszą i milszą (łatwiejszą) metodą jest tzw spacer równoległy. Ja to stosuję najczęściej przy nowych psach (DT) wprowadzanych do domu. Idziemy na wspólny spacer i ucze ignorancji/tolerancji. Nie ma bójek BO NIE POZWALAM. [quote name='gops']wiesz co , ja w tym złych sytuacjach zawsze robię korekty tylko one w 99% na nie nie reaguję , w tych "słabszych" sytuacjach nie robię korekt bo gdy je robiłam suka zaczęła atakować bez żadnych znaków , tzw. po cichu i to było dużo bardziej niebezpieczne . W takim razie trzeba do tego nie dopuszczać.. [quote name='gops'] i to jest suka , sterylizowana ponad 3 lata temu , i może niektórzy powiedzą ze nie mam racji ale ona po sterylce zrobiła sie gorsza ;) np. znaczy teren ,i jest bardziej terytorialna. Ciekawe:). Zapamiętam:cool1: [quote name='blackraven'] Dokładnie, wynika to z powyższych postów.... ona nie jest agresywna, jedynie spada na nią ciężar podejmowania decyzji i w sytuacji gdy właściciel sobie nie radzi z emocjami ONA próbuje przejąć rolę przewodnika i obrońcy, a że jest lękliwa ( co też wynika z powyższych postów) To atakując "walczy o życie" stąd amok i ugryzienie właścicielki. Moim zdaniem to jest Atak spowodowany paniką, nie agresją. Pozdrawiam Zbyszek PS. Nie zamierzałem nikogo urazić tym postem niestety niekiedy trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Tak też uważam. Pies o wiele łatwiej nauczy się być agresywnym z bycia bojaźliwym niż ze stanu stabilnego (przetestowałam na swoim psie kiedy zaczął się bać wystrzałów:diabloti:) 2.Proponuję, żebyś umówiła się z właścicielami psów ( przynajmniej z jednym ) na które Twój się rzuca, wytłumacz, dla czego o to prosisz, a następnie podejdź z psem posadź ją tyłem do obiektu ataku ( brak kontaktu wzrokowego) i pozwól, aby tamten ją "obwąchał" ( oczywiście psy na smyczach i w kagańcu) Nie przepadam za tą metodą. Widziałam wielokrotnie stosowaną w parku wśród "psiarzy" jednak coś to do mnie nigdy nie przemawiało. Uważam, ze psu trzeba drugiego ZNEUTRALIZOWAĆ poprzez pokazanie braku zagrożenia (np. spacer równoległy). Możliwe, ze to działa ale niestety nie chciałabym tego próbować z psem realnie agresywnym/niebezpiecznym.. moze przy bojaźliwym zadziała - nie mam pojęcia. Quote
ala56 Posted March 4, 2012 Posted March 4, 2012 [quote name='Karilka']Myślę, że bycie suczką to nie choroba :evil_lol:. Sterylizacja/kastracja MOŻE wpłynąć na psa agresywnego (w stosunku do innych zwierząt) jednak wcale nie musi. Teoria dominacji? Hmm.. Myślę, że to nie ten kierunek.[/QUOTE] Nie wiem czy się dobrze rozumiemy - od samego początku czyli odkąd mój owczarek miał 8 tygodni stosuję metodę poztywnego wzmocnienia - czyli nagradzanie dobrego zachowania. Co do kastracji w momencie dużych problemów zastosowałam kastrację chemiczną, która wyciszyła psa tak że dało się z nim "rozmawaić" W tej chwili uważam że nauki nie pszły w las i kastracja może być albo nie. Nie mam nic przeciwko kastracji ale boje sie narkozy i tego co jest zaraz po zabiegu. Sama kastracja problemu nie załatwi tylko razem z wychowywaniem pieska. Quote
blackraven Posted March 4, 2012 Posted March 4, 2012 (edited) [quote name='Karilka']/.../ Nie przepadam za tą metodą. Widziałam wielokrotnie stosowaną w parku wśród "psiarzy" jednak coś to do mnie nigdy nie przemawiało. Uważam, ze psu trzeba drugiego ZNEUTRALIZOWAĆ poprzez pokazanie braku zagrożenia (np. spacer równoległy). Możliwe, ze to działa ale niestety nie chciałabym tego próbować z psem realnie agresywnym/niebezpiecznym.. moze przy bojaźliwym zadziała - nie mam pojęcia. Moim zdaniem na to przyjdzie czas później. W tym wypadku mniejszym obciążeniem psychicznym dla suczki jak i dla gops :lol: będzie jak najkrótszy kontakt z oponentem. Nie stosowałbym spaceru równoległego, kiedy gops będzie się cały czas zastanawiała kiedy jej suczce " puszczą nerwy" i całe szkolenie w piz**u. Edited March 4, 2012 by blackraven Quote
Soko Posted March 4, 2012 Posted March 4, 2012 Dokładnie, spacer równoległy jest możliwy ale najlepiej jest by suka gops oglądała psa przez krotką chwilę, na początek. blackraven, tak się tutaj produkujemy, chyba trzeba opłaty za porady w budynku i tutaj wnieść ;> Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.