Katia&Sonia Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 Dziękuje bardzo za szybką odpowiedź :) Mam jeszcze jedno pytanie czy zaczerwienienia w formie takich pasów w okolicy brzuszka ale takie przebiegające prostopadle do rany są wynikiem zgolenia sierści w tym miejscu? Czy powinnam się tym niepokoić? Mają one taki mocno czerwony kolor i dlatego się martwię :(. Tak jak pisałam sunia nie jest zainteresowana raną, więc nie jest to raczej od lizania rany... Będę bardzo wdzięczna za odp. :) Pozdrowienia Quote
taks Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 to co opisujesz to prawdopodobnie krwiaczki śródskórne powstałe w trakcie operacji ( pozostawiły je narzędzia chirurgiczne przytrzymujące skórę podczas zabiegu). W miarę wchłaniania się będą coraz ciemniejsze az znikną ( "kolorystyka " bedzie się zmieniac jak w siniakach , które na pewno w zyciu miałaś;)) Quote
Katia&Sonia Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 uff no to się trochę uspokoiłam. Dzięki :) To moja pierwsza sterylizacja i w ogóle nie wiem jak i co robić! Boję się strasznie, żeby nic się nie stało :(. Chyba gorzej przeżyłam tą sterylkę niż moja Sonia :/ Pewnie będę mieć jeszcze sto pytań. Dzięki jeszcze raz za odp. Pozdrawiam :) Quote
shelcia9 Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 uff jednak dopiero za tydzień:eviltong: Quote
taks Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 Katia&Sonia napisał(a): Chyba gorzej przeżyłam tą sterylkę niż moja Sonia Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że jest to zjawisko nader powszechne:evil_lol: wiec i pod tym względem wszystko przebiega "podręcznikowo" = czyli rokowania jak najlepsze;) Quote
MILENA86 Posted March 1, 2010 Posted March 1, 2010 a my dziś jedziemy na zabieg z Barsą o 19. trzymajcie kciku! trochę się bardziej martwię, bo sterylizacja będzie połączona z aborcją....eh....Śni mi się po nocach moja psina, denrwuję się cały czas, nie mam co ze soba zrobić. Napiszę jak wrócę z kliniki jak to u nas wyglądało! Pozdrawiam. Quote
MILENA86 Posted March 1, 2010 Posted March 1, 2010 Już po:):):) Wszystko poszło szybko i sprawnie, bez żadnych komplikacji. Już po godzinie od cięcia byliśmy w domu, Barsa śpi smacznie, trochę podnosi głowę, macha ogonem na dzwięk imienia. Wypsikana srebrem sprayu, szwy zdejmujemy po 10 dniach, dostała zastrzyki-antybiotyk i przeciwbólowy. Lekarz świetny:) konkretny i do tego pozytywny. Za tydzień jadę z drugim psem na sterylkę. Polecam wszystkim!!! Quote
Clea Posted March 1, 2010 Posted March 1, 2010 MILENA86 napisał(a):a my dziś jedziemy na zabieg z Barsą o 19. trzymajcie kciku! trochę się bardziej martwię, bo sterylizacja będzie połączona z aborcją....eh....Śni mi się po nocach moja psina, denrwuję się cały czas, nie mam co ze soba zrobić. Napiszę jak wrócę z kliniki jak to u nas wyglądało! Pozdrawiam. My sterylkę przeżyłyśmy 19.02.2010 Przyznam, że noc przed zabiegiem spać nie mogłem a rano rozwolnienie ze stresu - u mnie oczywiście bo mój łobuz niczego nieświadomy. Dzień po zabiegu musiałam zabawki pochować, pilnować żeby na kanapę nie wskakiwała co było dość trudne...:/ Dziś 10-ty dzień po zabiegu, ranka zabliźniona, szwy śródskórne, więc zero problemu, Cori pełna wigoru i chęci do szaleństw:) Quote
myszka23 Posted March 1, 2010 Posted March 1, 2010 A ja z moimi suniami jadę na sterylkę 3 marca o 9.15... Bardzo się boję, szczególnie o Myszkę (przygarnęliśmy ją jak miała ok 5 lat teraz ma 7). Boję się, bo ma już swój wiek i nie wiem jak zniesie narkozę. Badania krwi miała, ekg też. Jest ok ale i tak się boję. Quote
MILENA86 Posted March 1, 2010 Posted March 1, 2010 no śmiesznie z tym jest, że my- właściciele przejmujemy się tym 100 razy bardziej niż nasze psiny:) myszka23 nie masz co się martwić (chociaż sama tak robiłam). Zabieg polecam jak najbardziej każdemu i będę wszystkich do tego namawiać! Barsa 4 godziny poleżała "umierająca" na kocyku (ale nie wymiotowała, ani nie oddawała moczu, jak to w innych przypadkach bywało), po czym jak zauważyła, że rozkładam łóżko, wskoczyła na nie z miną mówiącą "No co?? Dziś mi przecież wszystko wolno" :) Moi znajomi stwierdzili, że to chyba ja dostałam "głupiego jasia", bo skaczę jak popaprana i się cieszę non stop:D Dodam, że strasznie martwiłam się tym, że Barsa może dostać jakiegos silnego krwawienia (była już w 5 tyg. ciąży,a przez to, wszystko było bardziej ukrwione), ale nie było nawet jednej najmniejszej komplikacji:). Cieszę się, że to już za nami:) Propagujcie wśród swoich znajomych sterylizację! Quote
dorota1 Posted March 2, 2010 Posted March 2, 2010 MILENA86 napisał(a):no śmiesznie z tym jest, że my- właściciele przejmujemy się tym 100 razy bardziej niż nasze psiny:) myszka23 nie masz co się martwić (chociaż sama tak robiłam). Zabieg polecam jak najbardziej każdemu i będę wszystkich do tego namawiać! Barsa 4 godziny poleżała "umierająca" na kocyku (ale nie wymiotowała, ani nie oddawała moczu, jak to w innych przypadkach bywało), po czym jak zauważyła, że rozkładam łóżko, wskoczyła na nie z miną mówiącą "No co?? Dziś mi przecież wszystko wolno" :) Moi znajomi stwierdzili, że to chyba ja dostałam "głupiego jasia", bo skaczę jak popaprana i się cieszę non stop:D Dodam, że strasznie martwiłam się tym, że Barsa może dostać jakiegos silnego krwawienia (była już w 5 tyg. ciąży,a przez to, wszystko było bardziej ukrwione), ale nie było nawet jednej najmniejszej komplikacji:). Cieszę się, że to już za nami:) Propagujcie wśród swoich znajomych sterylizację! Wszystko jest względne. Sterylizację należy propogować w przypadku suk bezdomnych, w schroniskach. Moja suka umierała przez 4 dni po zabiegu, nie jadła, wymiotowała, po prostu HORROR!, a teraz nie trzyma moczu i cały czas jest na Propalinie, ciekawe jak długo wytrzyma jej wątroba. Oby jak najdłużej, bo ja nie mogę sobie darować, że bez wyraźnych wskazań lekarskich, jej to zrobiłam. Quote
Clea Posted March 2, 2010 Posted March 2, 2010 dorota1 napisał(a):Wszystko jest względne. Sterylizację należy propogować w przypadku suk bezdomnych, w schroniskach. Moja suka umierała przez 4 dni po zabiegu, nie jadła, wymiotowała, po prostu HORROR!, a teraz nie trzyma moczu i cały czas jest na Propalinie, ciekawe jak długo wytrzyma jej wątroba. Oby jak najdłużej, bo ja nie mogę sobie darować, że bez wyraźnych wskazań lekarskich, jej to zrobiłam. U mojej Cortiny to druga narkoza, więc wiedziałam czego mniej wieęcej się spodziewać. Co do zabiegu to byłam pewna wetka. Owszem bałam się jak będzie po wybudzeniu, bo nigdy nie iadomo tak do końca jak organizm zareaguje. Były obawy co do nietrzymania moczu, ale wet powiedział że rzadko zdarza się to u suk poniżej 20 kg. My zrezygnowałyśmy ze szczeniąt bo zdrowe rozsądek nie pozwolił mi na to żeby propagować rozmnażanie psów z wadami genetycznymi. Cori jest rodowodowa i miałam plany żeby zrobić hodowlankę i szczeniaki, ale przez "pewne" wady nigdy nie będzie miała szczeniaków, więc dlaczego ma męczyć się z ciążami urojonymi (już po pierwszej cieczce miała) i z ewentualnymi chorobami, a tak krótki zabieg, 3-4tygodnie powrotu do pełnej sprawności i dalej możemy koncentrować się na agility, konkursach myśliwskich i wystaw dla przyjemności Quote
myszka23 Posted March 3, 2010 Posted March 3, 2010 Moje dziewczynki już mają zabieg.... A ja mam stresa.... Czekam... Po 16 ma dzwonić weterynarz z wieściami. Quote
myszka23 Posted March 3, 2010 Posted March 3, 2010 Już zadzwoniła pani doktor. U Sabuni wszystko ok. Z Myszką były problemy. Okazało się, że miała cysty na jajnikach i niedługo mogłoby już pojawić się ropomacicze :-( . Było silne krwawienie.... Ale wszystko już dobrze. O 16 odbieram dziewczynki. Już się nie mogę doczekać. Moje kochane niunie... Quote
taks Posted March 3, 2010 Posted March 3, 2010 Biedna Myszka ale i farciara bo gdybyś zwlekała ze sterylką to różnie się to mogło dla niej skończyć... Trzymam kciuki za szczęśliwy powrót do pełni zdrowia Quote
myszka23 Posted March 3, 2010 Posted March 3, 2010 Dziewczyny w domciu. Odpoczywają. A ja już trochę się uspokoiłam. Quote
MILENA86 Posted March 3, 2010 Posted March 3, 2010 myszka23 trzymam kciuki za Twoje dziewczyny!! Ja jutro jadę z moją drugą sunią (owczarek kaukaski) i tylko się martwię jak ją potem zapakuję do samochodu, jeśli nie będzie mogła wejść o własnych siłach (jest ogromna i ciężka). Barsa (drugi dzień po sterylce) już dziś od rana cała "uśmiechnięta", apetyt ma ogromny i nie ma żadnych problemów. Ile dni po strylizacji rany są już zrośnięte i raczej nie ma obawy, że szwy się rozejdą? 7, 10 dzień? Mam nadzieję, że tak dobrze pójdzie jutro. Trzymajcie kciuki! :) Odezwę się jutro po. Quote
bonsai_88 Posted March 3, 2010 Posted March 3, 2010 No i znowu jestem "przed"... W poniedziałek jadę kastrować psa, mam nadzieję, że dobrze to zniesie.. Quote
myszka23 Posted March 3, 2010 Posted March 3, 2010 MILENA86 napisał(a):myszka23 trzymam kciuki za Twoje dziewczyny!! Ja jutro jadę z moją drugą sunią (owczarek kaukaski) i tylko się martwię jak ją potem zapakuję do samochodu, jeśli nie będzie mogła wejść o własnych siłach (jest ogromna i ciężka). Barsa (drugi dzień po sterylce) już dziś od rana cała "uśmiechnięta", apetyt ma ogromny i nie ma żadnych problemów. Ile dni po strylizacji rany są już zrośnięte i raczej nie ma obawy, że szwy się rozejdą? 7, 10 dzień? Mam nadzieję, że tak dobrze pójdzie jutro. Trzymajcie kciuki! :) Odezwę się jutro po. I ja trzymam kciuki za twoje dziewczyny. Uuu, owczarek kaukaski....pewnie waży ok.70kg :crazyeye::crazyeye::crazyeye:. To się natachasz. Moje dziewczyny ważą 35 i 42 kg, ale i tak było ciężko je wnosić po schodach do domu;) No cóż, życzę dużooooo siły :razz: Quote
Clea Posted March 5, 2010 Posted March 5, 2010 MILENA86 napisał(a):myszka23 trzymam kciuki za Twoje dziewczyny!! Ja jutro jadę z moją drugą sunią (owczarek kaukaski) i tylko się martwię jak ją potem zapakuję do samochodu, jeśli nie będzie mogła wejść o własnych siłach (jest ogromna i ciężka). Barsa (drugi dzień po sterylce) już dziś od rana cała "uśmiechnięta", apetyt ma ogromny i nie ma żadnych problemów. Ile dni po strylizacji rany są już zrośnięte i raczej nie ma obawy, że szwy się rozejdą? 7, 10 dzień? Mam nadzieję, że tak dobrze pójdzie jutro. Trzymajcie kciuki! :) Odezwę się jutro po. U mojego białaska po 10 dniach już wszystko elegancko było zabliźnione:roll:, ale doktorka powiedziała że do pełnej sprawności ok 3 tygodni potrzeba. Dziś monęły 2 od operacji, a mój oszołomek dziś "fruwał" i "latał" po łące z niewybiegania:diabloti: Quote
Vienna Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Jutro moja 5-letnia suczka ma kastracje. Strasznie się boję o nią. Trzymajcie kciuki. Quote
Sylwia M. Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Vienna napisał(a):Jutro moja 5-letnia suczka ma kastracje. Strasznie się boję o nią. Trzymajcie kciuki. Trzymam kciuki, wszystko będzie o.k. :) Powodzenia :) Quote
Vienna Posted March 18, 2010 Posted March 18, 2010 Ponad pół roku czekałam na tańsze zabiegi w marcu, a ta zołza akurat dziś musiała dostać cieczke! Może być kastrowana dopiero za 2 miesiące. Masakra. Quote
dczn Posted March 25, 2010 Posted March 25, 2010 hahahahha- dobre.... no co zrobisz, natura nie wybiera tanszych miesiecy.... a powiem ci, ze w porownaniu do koszmaru i konsekwencji cieczki- dolozyc te 300 zl- to pikus. Moja sunia jest rok po operacji- nic nie utyla, je jak jadla, biega dwa razy dziennie, przez pol godziny- no moze wazy kg wiecej.... ale jest i starsza. Linie trzyma.... kurcza- ale fajnie jest miec z bani! polecam!!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.