dczn Posted July 4, 2009 Posted July 4, 2009 ale to kazal ci na antybiotyk, a przeciwbolowe to inna sprawa :) ja tam kolnierza nie zakladalam w ogole- moze to kolnierz ja denerwowal :) bedzie juz tylko coraz lepiej a perspektywa "spokoju" na reszte life- jest budujaca :0 powodzenia! Quote
Dada Posted July 4, 2009 Posted July 4, 2009 Gratuluję! Uściski w łapki dla suczki, dzielna dziewczynka Ja już zapomniałam jaki przeżywałam stres przed sterylizacją Saruli, to juz tyyyyle czasu temu było, ale jestem zachwycona, super sam zabieg przebiegł, nie ma macicy, więc nie jest narażona na ropomacicze, nie ma ciąż urojonych, nie tyje (je hillsa light, chociaż teraz będę musiała się na seniora przestawić..), jest super :multi: Quote
taks Posted July 4, 2009 Posted July 4, 2009 [quote name='fibi:)']skomli tak cichutko-pierwszy raz odkąd u nas jest czyli od roku.pewnie ją boli:-( To nie koniecznie z samego bólu. Może byc też ze strachu -jest skołowana , jej ciało "dziwnie" się zachowuje( po zabiegu ma jeszcze trochę "zwiotczałe" mięsnie, kłopoty z koordynacją ruchów i równowagą) zmysły nieco przytępione ( może odbierać swiat jakby przez szybę;)). Jamniczki to niestety delikatne psychicznie panienki i lubią się czasem pożalić nad sobą jak coś im "uwiera". Przy nagłym ostrym bólu pies zwykle skowyczy ale gdy ból jest słabszy a długotrwały to przede wszystkim widać to po zachowaniu psa a nie odgłosach jakie wydaje ( bo zwykle nie wydaje żadnych). Przyspieszone tętno i oddech, ziajanie i nerwowe oblizywanie się ,rozszerzone źrenice, podkulony ogon, spuszczony łeb , wyraźna niechęc do poruszania się albo dziwna, nienaturalna pozycja,napięcie mięśni zwłaszcza w bolącej okolicy, uwaga zwrócona jakby "do wewnątrz" - pies jest wtedy skupiony na sobie i wyraźnie słabiej reaguje na bodźce zewnętrzne. Trochę inaczej wygląda takie "użalanie się " nad sobą pieska ,który w ten sposób chce się upewnić, że jest bezpieczny i nic mu nie grozi. Moja jamnica np zawsze jak ją mocno zaboli (np zastrzyk, mrówka , jakies skaleczenie) to oczywiście najpierw zaskowyczy żałośnie (i to na pewno z samego bólu) , po czym następuje chwila skupienia aż ostry ból minie i dopiero pędem do mnie wypłakać się "jaka to ją okropna krzywda spotkała":evil_lol: .I wtedy płaczu, skomlenia i wszelakich mozliwych odgłosów jest mnóstwo - po prostu cierpiący pies:placz:;) Jamniki to bardzo "ekspresyjne" psiaki no i znakomici "manipulanci" ( zresztą pewnie sama doskonale to wiesz;)) i warto opanować sztukę odróżniania faktycznego fizycznego bólu od zranionej jamniczej psychiki. A na to drugie w zupełności wystarczy zamiast tabletki -dopieszczenie:lol: Piszę to, bo nie wydaje mi się aby ból (nie wywołany gwałtownym ruchem)w parę godzin po wybudzeniu był na tyle silny, że powodowałby skowyt/ popiskiwanie - leki podane przy zabiegu jeszcze na pewno działają ( zwyczajowo sukę zabezpiecza się farmakologicznie na ten pierwszy okres po zabiegu) więc radzę zanim coś p/bólowego podasz ( oczywiście w tym wypadku to juz na pewno po konsultacji z wetem - aby uwzględnić srodki wczesniej przez niego podane)upewnij się czy na pewno o sam ból chodzi;) a nie lęk i zagubienie w nowej sytuacji Quote
fibi:) Posted July 4, 2009 Posted July 4, 2009 no wiem że antybiotyk a przeciwbólowe to co innego.ale wydaje mi się że to oczywiste że dają coś od bólu. taks, dziękuję za wyczerpująca wypowiedz-i bardzo mądrą :-) i chyba masz rację-ja seidziałam przy kompie,a ona leżała sama na łóżku i wtedy "odstawaiła".potem położyłam się do niej,i do rana smacznie spałyśmy:-).rano witała wszystkich domowników merdaniem ogonka. Quote
*Monia* Posted July 4, 2009 Posted July 4, 2009 O przeciwbólowe musiałam weta prosić, więc lepiej się zapytać. Hexa nie piszczała, ale ruszała się tak wolno i niechętnie, że aż mi jej szkoda bylo. Wet niechętnie, ale dał zastrzyk przeciwbólowy (twierdził, że jak boli to nie będzie szalała :mad:) ale i tak spowolniona była- musiałam psa po schodach wnosić i na łóżko podsadzać. Ale Hexolina podobno się lubi nad sobą użalać (tak inny wet twierdzi) i do tego podobno ma przewrażliwioną pańcię :roll:. Quote
M@d Posted July 4, 2009 Posted July 4, 2009 Monia, Cokolwiek serce by nam nie podpowiadało, to wet ma rację... Ból jest naturalnym sygnałem dla psa/człowieka/etc. że coś jest uszkodzone i należy uważać. O ile w przypadku człowieka można dać p-bólowe i wytłumaczyć, ze ma się nie ruszać, to psu tego nie wytłumaczysz... Sportowcy mają na koniec kariery wszystko porozwalane, bo np. podczas meczu na kontuzje daje się mrożenie, odcina ból i człowiek biega do końca meczu, a że sobie dodatkowo uszkadza... no cóż, wynik meczu jest ważniejszy niż jakiś staw ... ;) Moja Mafia po sterylce chodziła powolutku i statecznie. Kilka dni później jak przestało boleć to zaczęła szaleć. Jakbyśmy jej dali p-bólowe to by zaczęła szaleć i sobie szwy porwała i byłoby niedobrze ... :( Quote
*Monia* Posted July 5, 2009 Posted July 5, 2009 Hexolina nawet po przeciwbólowych była spokojna. Zresztą ona w domu ogólnie spokojna jest i nie mam problemu z położeniem jej do łóżka jak mam taki kaprys ;). Za to jak po sterylce przestało boleć po kilku dniach to zaczęła po parapetach skakać i paszczę drzeć :mad:. Posterylkowa Hexa miała długi urlop od biegania (kilka tygodni), bo mnie wet straszył, że w środku długo się goi i to co na zewnątrz jest ok to w środku może być jeszcze nie zagojone. Co do sportowców to wiem jak to jest, bo TZ grał w piłkę i wiem jak po kontuzjach marudził :evil_lol:. Quote
fibi:) Posted July 5, 2009 Posted July 5, 2009 no moja Fibka wczoraj wieczorem to już chciała szaleć-na spacer mnie wyciągała,pogryzła babci kapcia,jak jechałam to pchała się do samochody na przejażdzkę-reszta naszego "stada" czyli dwa psy i kot musiały chodzić jak im zagrała.więc wszystko wraca do normy,a i wetka dziś powiedziała że ładnie się goi:-) Quote
Folen Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 Dawno tu nikt nie pisał, więc wpiszę się ja... My też już po zabiegu, dziś o 11 moje Słońce przeszło sterylizację, teraz śpi smacznie obok mnie. To już 3 psiak u mnie po takim zabiegu, więc jakieś doświadczenie już mam, ale stres był, bo India to mój największy skarb, ale zaufany wet wiele daje... Quote
malagos Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 Świete słowa, o tym zaufaniu :lol: moja tymczasowiczka Ami w niedzielę będzie miała zdjete szwy. To juz 4 sunia w tym roku! tylko jedna poszła do nowego domu bez steylizacji, ale była za młoda. Quote
Folen Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 Bo tak prawdę mówiąc to kiedy adoptowałam Indię, to już wiedziałam, że ją wysterylizuję, tylko nie miałam zaufanego lekarza, a ona to mój największy Skarb. No to myślałam 3 lata, ale od września mamy bardzo dobrego lekarza, który operował już 4 nasze psy (2 sterylki-India + 11 chowka z nowotworem, kastracja Brooksa z przełykiem olbrzymim i 2tyg temu 12sto letni Kuba miał "coś tam" robione w dziąśle, m.in. wycinany ropień). Dlatego byłam pewna, że jemu oddam Indię na sterylkę i to zrobiłam :) Malagos niezły wynik swoją drogą :) Quote
Jagoodkaxd Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 A mi dzisiaj jesteśmy po kastracji . Ogólnie jest bardzo dobrze ;]] , Jedyne co to ten kołnierz przeszkadza :shake: Iten zapach... Czy wasze psy też tak śmierdziały po kastracji? Quote
DorkaWD Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 W sobotę o 8 rano się ciachamy i jestem przerażona... Czytanie Was troszkę pomaga ;) Chciałabym by Pandzia już była po... Trzymajcie kciuki za moją panienkę! (i mnie :oops:) Zaznaczam sobie wątek bo w sobotę może się przydać ;) Quote
Folen Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 No troszkę zapaszku jest, ale to głównie te wszystkie środki dezynfekujące tak śmierdzą. Moja India dziś jak młoda bogini, już szaleć chciała, twarda kobitka z niej :D DorkaWD będzie dobrze, zobaczysz :) Quote
Sylwia K Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 moja Lusia też dziś miała zabieg, jesteśmy już w domu, było siku pod siebie i 3 razy wymiotowała. Jestem cała w nerwach bo to pierwsza suka pod mym dachem i pierwsza sterylka. a na dodatek Luska zamiast iść spać stoi skołowana (ale czasem zamerda jak się coś do niej powie) Quote
Sylwia-Kora Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 JESTESMY POOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dolaczylismy do ciachnietych 12 dni temu. Wszystko jest w jak najlepszym porzadku! Po zabiegu Kora byla lekko skolowana i potrzebowala snu a nastepnego dnia troszke ja bolalo i dostala przeciwbolowy i spala sobie. A 2 dni po zabiegu to juz musialam ja hamowac zeby nie dziczyla! :diabloti: Nie bylo wymiotow, klopotow z kupa. Dzis jestesmy 12 dni po. Wszystko juz ladnie zagojone i zapomniane! ;) To byla dobra decyzja, choc balam sie jak diabli i wahalam, to teraz z czystym sumieniem moge powiedziec, ze zrobilabym to jeszcze raz. Quote
ewtos Posted August 26, 2009 Posted August 26, 2009 ankael napisał(a):Ciachnięty wita ciachnięte :lol: Dołączamy do klubu ciachnietych i pozdrawiamy. Ciachnięty. Quote
losiczka Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 eh, moja jest kilka godzin po:shake: troszke pojekuje i jest taka zmarnowana że aż sie chce płakać:-( własnie sie ze mna położyla....biedulka.nie dostalysmy nic na znieczulenie...dostanie dopiero jakby bardzo bolało....tak strasznie mi jej zal..u was tez tak strasznie bylo? Quote
*Monia* Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 Musiała dostać przeciwbólowe, bo by z rozprutym brzucholem bez nich nie wytrzymała ;). Mówił wet kiedy na zastrzyk przyjść? Jest albo 24 albo 48 godzin po zabiegu (tak dawno było, że zapomniałam..). Hexa długo użalała się nad swoim ciężkim życiem (w domu oczywiście najbardziej) i weta prosiłam, żeby dał jej coś przeciwbólowego. Nie lubię słuchać "Psa musi boleć, żeby nie szalał" :shake: i wet na moje żądanie podał jeszcze zastrzyk po 4 (chyba) dniach od zabiegu. Quote
losiczka Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 Niestety wet nie zaprosił na zastrzyk pomimo moich pytań "czy na pewno nie ?" Powiedział,że musi troche poboleć żeby nie szalała:roll: ale jakby bardzo cierpiała to wtedy dopiero coś dostanie....wet jest zaufany i bardzo dobry. Choć opiekowałam się już moim tymczasem po kastracji więc wiem, że co inny wet to podejście do przeciwbolowych jest zupelnie inne:roll: narazie jest dopiero kilka godzin więc pewnie jeszcze nie boli tak bardzo...pewnie najgorzej bedzie jutro:shake: jak bedzie ja bolało to pewnie nie wytrzymam i wyprosze.... Quote
taks Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 Bardzo mądrze wet gada;) Do jutra ból wcale nie będzie większy tylko mniejszy. Ból w takich wypadkach nasila się przy ruchu. A ruchy, zwłaszcza gwałtowne to ryzyko zerwania szwów ( najgroźniejsze tych wewnętrznych)- nie jesteś w stanie pilnowac suki 24/na dobę. Nie ma więc lepszego zabezpieczenia jak utrzymanie suni w takim stanie gdzie ból ostrzega i powstrzymuje przed zbytnia aktywnością ruchową. Podawanie środków b/bólowych całkowicie znoszących odczucie bólu to jak widzisz duże ryzyko ( choćby konieczności reoperacji i ponownego szycia). I jeszcze jeden argument -pojawiające się juz w trakcie rekonwalescencji napady bólu mogą tez byc ważnym sygnałem że cos się dzieje z raną - gdy "nafaszerujesz" sukę lekami przeoczysz ten sygnał i pomoc może przyjśc zbyt późno Oczywiście bywają ( ale to nalezy traktowac jako wyjątkowe komplikacje pooperacyjne albo wybitną nadwrażliwośc suki a nie normę) sytuacje gdzie ból jest faktycznie bardzo intensywny i spoczynkowy równiez- wtedy niestety trzeba go złagodzic farmakologicznie ale też nigdy nie do końca. Quote
losiczka Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 dzięki za pocieszenie, trochę mi ulżyło:rolleyes:Narazie mała się kręci i kręci bo kazda pozycja niewygodna i stęka ale bez przesady, nie piszczy z bólu... pilnuje jej jak oka w głowie...będe z nią nawet spać żeby ani razu się nie liznęla...po tym jak moj tymczas miał komplikacje bo nie miał kołnierza i go w nocy nie upilnowałam( zakazenie i puszczenie szwów)...trzeba było czekać aż rana się zziarninuje i kołnierz gigant noszony był przez 3 tygodnie.koszmar. mam nadzieje że na mniejszym psiaku szybciej sie zagoi...czytałam chyba gdzieś tu na wątku, że ktoś z was do psa się w nocy przywiązał nadgarstkiem:evil_lol: spróbuje...żeby tylko minęło już te 10 dni:puppydog: Quote
mala_czarna Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 Losiczko, tak z ciekawości zapytam: gdzie robiłaś sterylizację? Tez się wybieram, ale niecierpliwie czekam do cieczki :roll: Quote
taks Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 losiczka - jakie 10 dni:crazyeye: - to się poprawia w oczach i w godzinach.Najgorzej wyglada bezposrednio po zabiegu a potem juz szybko z górki:lol: Wszystkie moje suki juz następnego dnia miały ochotę na bzikowanie i musiałam solidnie studzić ich temperament. Dzień po zabiegu suka juz zupełnie pewnie chodzi i spokojny spacerek jest jak najbardziej OK. Przenies tylko po schodach i stosuj lekkostrawną dietę , nawet możesz dodać cos co ułatwi zrobienie kupki ( np siemie lniane, łyżeczka dobrego oleju...) bo napinanie brzuszka przy defekacji może byc dla suki bolesne a po narkozie jelita są przez jakis czas jeszcze "leniwe" i jest skłonnośc do zaparć Kłopot bywa w jakimś 5-7 dniu bo ranka zaczyna swędzić ( to taki etap w gojeniu), wraca unerwienie w bezpośredniej okolicy cięcia i sucz wtedy bardziej interesuje się ranką - ale kaftanik powinien to załatwić;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.