*Monia* Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 A ja poudaję, że ci wierzę że ty jej nie chcesz :diabloti::eviltong::eviltong:. Tak się składa, że waszą galeryję systematycznie przeglądam (nie dając znaku życia :evil_lol:) i gdyby nie to jak o Jadze piszesz to może i bym naprawdę uwierzyła ;). Zresztą Birma lepiej niż Hexolina znosi obecność rywalki w domu :cool3:. Na sterylkę autobusem możesz jechać. Po napewno ktoś się znajdzie, użyj uroku osobistego :razz:. Na kontrole ja z Hexi chodziłam ponad 4 km w zimę :roll: (do tego mając weta pod nosem, ale wtedy miałyśmy do niego uraz :cool1:). Quote
ewtos Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Asia1954 napisał(a): Dałam jej siemię lniane ale nie skutkuje . Co robić ? Oprócz siemienia nic bym nie dawała i czekałabym.Zbyt dużo czy silniejszy środek może wywołać gwałtowne wypróżnienia a to bardziej niebezpieczne niż brak stolca. Quote
bonsai_88 Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Tu nie chodzi o to, że mnie znajomi nie lubią i nie chcą przewieźć mi psa... tu chodzi o to, że oni pracują i muszę się dopasować do ich dni wolnych :lol:... a oni wszyscy po kolei pracują na zmiany i nie wiedzą jeszcze, kiedy będą mieli wolne w grudniu :mad:. Zresztą mam nadzieję, że Jaga będzie grzeczniejsza niż Birma. Młoda podczas powrotu do domu skakała mi po samochodzie [biedna, nie mogła się zdecydować czy lepiej z przodu czy z tyłu :evil_lol:], a ja przez ranę [ze względu na przepuklinę rana była duuużo większa - ok 6 cm :shake:] bałam jej się szelki założyć... udało mi się młodą utrzymać na smyczy 2 dni, 3 już spasowałam, więc ta wariatka rehabilitowała się w biegu [dosłownie] :mad:. Na szkoleniu mimo rany postanowiła najpierw ustawić przerośniętego owczarka [mającego zaledwie 45 kg... porządnie przerośnięty był :razz:], a później z nim pobiegać. W efekcie owczarek... się na nią przewrócił, a ona rozwyła się tak, że aż się o szwy wystraszyłam i w tempie błyskawicznym ją rozbierałam :evil_lol:. Akcję z samego początku ["pańcia, albo śpimy razem w legowisku, albo nie przestanę się kręcić"] przemilczę :mad:. To są tylko niektóre pomysły Birmy świeżo po operacji :evil_lol:.... no i żeby nie było mi za wesoło to młoda na sam koniec dostała alergii na szwy wewnętrzne :shake:. Na szczęście skończyło się to na lekkim wycieku z rany, zostawieniu jej połowy szwów na 2 dni dłużej, ale stracha mi napędziła :oops: Quote
bonsai_88 Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Tu nie chodzi o to, że mnie znajomi nie lubią i nie chcą przewieźć mi psa... tu chodzi o to, że oni pracują i muszę się dopasować do ich dni wolnych :lol:... a oni wszyscy po kolei pracują na zmiany i nie wiedzą jeszcze, kiedy będą mieli wolne w grudniu :mad:. Zresztą mam nadzieję, że Jaga będzie grzeczniejsza niż Birma. Młoda podczas powrotu do domu skakała mi po samochodzie [biedna, nie mogła się zdecydować czy lepiej z przodu czy z tyłu :evil_lol:], a ja przez ranę [ze względu na przepuklinę rana była duuużo większa - ok 6 cm :shake:] bałam jej się szelki założyć... udało mi sie młodą utrzymać na smyczy 2 dni, 3 już spasowałam, więc ta waritaka rehabilitowała sie w biegu [dosłownie] :mad:. Na szkoleniu mimo rany postanowiła najpierw ustawić przerośniętego owczarka [mającego zaledwie 45 kg... porządnie przerośniety był :razz:], a później z nim pobiegać. W efekcie owczarek... się na nią przwrócił, a ona rozwyła sie tak, że aż się o szwy wystraszyłam i w tępie błyskawiczym ją rozbierałam :evil_lol:. Akcję z samego początku ["pańcia, alebo śpimy razem w legowisku, albo nie przestanę sie kręcić"] przemilczę :mad:. To są tylko niektóre pomysły Birmy świerzo po operacji :evil_lol:.... no i żeby nie było mi za wesoło to młoda na sam koniec dostała alergii na szwy wewnętrzne :shake:. Na szczęścieskończyło sie to na lekkim wycieku z rany, zostawieniu jej połowy szwów na 2 dni dłużej, ale stracha mi napędziła :oops: Quote
*Monia* Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Birma wogóle wyjątkowa jest :loveu:. Z Jagą nie będziesz miała aż takiego problemu z przewiezieniem, bo ty z nią usiądziesz. Zresztą ona chyba raczej spokojniejsza niż Bi? Moje adhd na szczęście w domu zwykle zupełnie wyciszone, a na spacerze nawet z babeszją chciała szaleć, mimo że w domu takie biedactwo było. Po sterylce też na spacerach żwawsza niż w domu była. Drugiego dnia chyba do psa już ciągnęła. My już prawie dwa lata PO jesteśmy :lol:. Quote
Aten@ Posted January 8, 2009 Posted January 8, 2009 a ja jutro tnę młodszą sukę (w końcu! - jak to się mówi, do 3 razy sztuka :lol: )... choć przechodzę przez to drugi raz, to się jednak stresuję, bo młoda jakaś pechowa jest... tfu tfu tfu! Quote
bonsai_88 Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Daj znać co z sunią ;)... Ps. Cały czas sobie muszę powtarzać, że twoja młodsza to NIE Febe :evil_lol:... Quote
Aten@ Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 bonsai_88 napisał(a):Daj znać co z sunią ;)... młoda już w domu, śpi sobie pod kołderką. Wygląda ok :D bonsai_88 napisał(a):Ps. Cały czas sobie muszę powtarzać, że twoja młodsza to NIE Febe :evil_lol:... no, na szczęście to NIE FEBE :eviltong: :evil_lol: Quote
Inkaa Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 Zdecydowałam się na sterylizacje Wełenki... w marcu .... Matko kochana - już się boję, jestem właścicielem należącym do grupy 'nadwrażliwych' więc nie wiem jak przeżyje jej sterylkę - to będą dla mnie bardzo traumatyczne chwile ... :lol: Quote
*Monia* Posted February 10, 2009 Posted February 10, 2009 Też się stresowałam niesamowicie jak Hexa miała mieć sterylkę. Jak była w trakcie to kółko po parku chodziłam i paliłam :roll:. Ale mimo małych komplikacji nie żałuję decyzji :). Quote
bonsai_88 Posted February 10, 2009 Posted February 10, 2009 Ja przy sterylizacji Birmy bałam się, że nie dojadę, bo... z nerwów ostrej biegunki dostałam :evil_lol:. Normalnie nie miałam jak z kibelka wyjść, co by wariatkę zawieźć i o mały włos bym się spóźniła :lol:... Z Jagą był podobnie, bo u mnie przy każdych nerwach jest biegunka :roll:. Quote
dczn Posted March 6, 2009 Posted March 6, 2009 Hej cioteczki;> Kolejny nadwrazliwiec sie odzywa :) Wlasnie przywiozlam od weta moja wysterylizowana przed 2 godzinami sunie Xene :D... Kawal baby z niej ( mix amsta)... tez w nocy spac nie moglam. Ale juz sie boje. Moja ma temperament. Zalozyli jej kolnierz- dzis jest przydżumiona... ale jutro? Sciagnie go na bank. No ze swiadomoscia wybralam piątek- aby na weekend byc z nia. A co w poniedzialek itd.... 10 dni do zdjecia szwow. Ma non toper byc w kolnierzu? Nie wyobrazam sobie! Na bank go straci. I jeszcze zostac sama? Doradzcie! Urlop? Czy za dwa dni juz nie bedzie musiala byc w kolnierzu? Co robic? !!! Quote
megiko Posted March 7, 2009 Posted March 7, 2009 My zabieg przechodziłysmy w poniedziałek. Biedactwo dochodziło do siebie przez 2 dni - problemy z utrzymaniem równowagi, wymioty, ogólne osłabienie... Po dwóch dniach kontrola, wyjęcie kroplówki i zaaplikowanie ostatniej dawki środków przeciwbólowych. I od kontroli jest już ok - sama chodzi po schodach, załatwia się, wróciły humory, apetyt i co najwazniejsze można zostawic samą w domu. Jednak ja sugerowałabym wymiane kołnierza na specjalne "wdzianko" (ja akurat dostałam od weta), które ma otwory na łapy i wiązane jest na grzbiecie. Zalecenia mamy takie, że ściągamy tylko na przemywania rivanolem i koniecznie paradujemy w tym do samego zdjęcia szwów (10 dni). Kubraczek jest tak zaprojektowany, że suka załatwia potrzeby bez konieczności zdejmowania. Plusem też jest to, że elastyczny materiał ściąga skórę i jednocześnie podtrzymuje brzuchol :) A poniżej Bona kilka godzin po zabiegu w pięknym twarzowym kubraczku :) http://lh5.ggpht.com/_xy2WCpgsaRU/SbG6ocpmbqI/AAAAAAAACdM/XDawqYc5Q8k/s720/po%20zabiegu.jpg Quote
dczn Posted March 7, 2009 Posted March 7, 2009 O jaka sliczna :) Moja cala noc wymiotowala ;]... ale juz dzis dostala ostatnia dawke przeciwbolowych i mam przepisany antybiotyk. Wyklocilam sie o ten kolnierz- oddalam go- na poniedzilaek zamowili mi ten kaftanik :))) Ale narazie Xena nie interesuje sie rana- spi, nie je... taka jakas jest osowiala. Pewnie i dobrze- gorzej jakby szalala z tą rana. Ale sama chodzi- wyprowadzam ja na spacer. Nie wiem, czy ta dawka przeciwbolowych wystarczy.... No i oby zaczela jesc- bo jak ja jej zaaplikuje antybiotyki doustnie od jutra ... 17- 18 zdjecie szwow.... mam nadzieje, ze lekko to zniesiemy "razem" ;) Quote
Betik Posted March 7, 2009 Posted March 7, 2009 My przeszłyśmy zabieg wczoraj. Miała być tylko sterylizacja, ale niestety albo stety przy okazji znieczulenia vet znalazł jeszcze trzy guzki w okolicach sutków i też je usunął. Teraz czekamy na wyniki badania histopatologicznego. Przy odbiorze okazało się że do sterylizacji doszła jeszcze mastektomia. Nogi mi się ugięły. Mimo że Sonia ma już 12 lat cały ponad 2h zabieg zniosła bez żadnych problemów. Była znieczulana wziewnie Izofluranem i mimo dość sporego cięcia w godzinę po zabiegu była już się załatwić. Założyli jej wewnętrzne szwy więc też nie ma potrzeby ich wyciągania. A co najważniejsze nie ma kołnierza bo chyba by się wściekła. Wczorajszy dzień był chyba bardziej stresujący dla mnie niż dla samej zainteresowanej. Pozdrawiam wszystkich dogomaniaków :multi: Quote
bonsai_88 Posted March 7, 2009 Posted March 7, 2009 Dczn ja podobny kubraczek zrobiłam ze starej koszulki od TZa :evil_lol:.... za to jeśli chodzi o leki przeciwbólowe to jestem raczej na nie - psy nie czując bólu po cięciu chcą wariować, biegać, bawić się... ból przynajmniej na początku potrafi "upilnować" aktywne psy od szaleństw... no, w wypadku mojej suki to były całe 3 dni - później już nie miałam siły utrzymac jej na smyczy :evil_lol: Quote
dczn Posted March 7, 2009 Posted March 7, 2009 wlasnie znalazlam ...chyba odpowiedni T-shirt ;)... poki co- bo psiak niby spi ciagle- ale ostatnio gdy sie przebudzila- zaczela ja interesowac rana :D- zaslonilam- to lize sobie łapke- tą po wenflonie. Nie upilnuje jej do poniedzialku. Spi ze mna w lozku... ale kto to uslyszy- co ona tam bedzie robic :))) Zaczynam dzialac- wytne dziury na łapy, hehehe. Juz mi sie smiac chce ;p Zobaczymy Bonsai jaka moja Xena bedzie za 3 dni- toz to diabel wcielony :) Quote
Fioletowa Posted March 9, 2009 Posted March 9, 2009 Hejka:) Moja Milka znana histeryczka po zabiegu, przez trzy dni leżała na kanapie, w osobnym pokoju, jak otwierałam drzwi to mruczała, okna zacienione, bo jak światło to też sie złościła, nowet naczyń nie mogłam umyc bo czułam( i słyszałam) że psu przeszkadzam:shake::evil_lol: Czyli normalnie czeski film, nie piła ani broń boże nie wstawała, jak do niej wchodziłam to nawet łba nie podniosła co najwyżej ogonem machneła( tylko dziwne, że co i rusz koce pościągane były, ale to pewnie krasnoludki:evil_lol:) Jutro ide na zabieg z młodsza, Migotką, mam stracha ale też ciekawi mnie jak się bedzie zachowywac. Jutro Milka ma też pod lekkim głupim jasiem czyszczenie ropnia, i coś czuję że to tego cielaka bede musiała znowu pilnowac a nie Migotkę:) Czas pokaże:) No i jesteśmy już po:)) Migotka śpi na swoim posłanku, bez kubraczka jeszcze dlatego muszę ciągle miec ją na oku. Za 10 dni zdjęcie szwów, a i panna przedcieczkowa jednak była, czyli zastrzyk zatrzymujący nie zadziałał:mad: Milka tez nieprzytomna chociaz tylko "głupiego" dostała, czyli w domu mam szpital normalnie. Quote
Fioletowa Posted March 17, 2009 Posted March 17, 2009 A u nas kłopotki, panna spryciara dostała się z jęzorem pod kubraczek i trochę rozlizała rankę:-( Teraz jeszcze w kagańcu siedzi, żeby ozorem tak nie mlec. I zobaczymy, na razie jakiejs strasznej infekcji nie ma ale ładnie to to nie wygląda:shake: Quote
dczn Posted March 17, 2009 Posted March 17, 2009 A moja w kolko lizala i nic jej nie bylo ;] Kolnierza pozbylam sie po godzinie- potem zbednie kupilam kaftan za 30 zeta- bo mmiala go jedna noc- a i tak sie nie wyspalam- wciaz starala sie go zdjac. A bez... spokoj. Lizac to nic- wazne chyba, zeby szwoo nie wygryzala. Toz i tak antybiotyk dostaje. A pies to nie waran- nie ma w jezyku 10000 bakterii smiertelnych ;) Nic sie nie stanie! oby nie wygryzla szwow. My wczoraj zdejmowalismy szwy. 10 dni minelo bez komplikacji. Za kotami latala juz na 3ci dzien. Ciesze sie! Bo swiety spokoj juz do konca zycia!!! Warto!!! PZDR Quote
Fioletowa Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 Co fakt z tym waranem to fakt:lol: Ale u nas niestety nadal niewesoło, nie wiem co cwaniak wykombinował, ale tak, ranka na długości jakies pół cm, się slimaczy, pojawia się w szczelinie taka biała maź/ropa?/ i jest wilgotna, co gorsza, wgląda to tak jakby się jednak trochę skóra rozerwała:shake: Migotka jak się okazało podczas zabiegu, była około cieczkowa,/chociaz dostała hormon na zatrzymanie i nie miała zadnych objawów cieczkowych:/ A tak to wygląda: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.