vetches Posted August 13, 2013 Posted August 13, 2013 Po takim czasie nie powinno być krwotoku. A Twoja sunia miała krwotok? Quote
cockermaister Posted August 13, 2013 Posted August 13, 2013 [quote name='vetches']Po takim czasie nie powinno być krwotoku. A Twoja sunia miała krwotok?[/QUOTE] nie, chyba nie :/ szukam powodu dla którego ona dziś jest taka smutna i osowiała :( nie było dziś w domu nikogo przez ok 3h i jak wróciliśmy ona trzęsła się chwile potem jej przeszło, dałam jej jeść i poszłyśmy normalnie na podwórko. Na podwórku ja kosiłam trawę a ona zachowywała się normalnie, biegała,szczekała na kosiarkę.Po powrocie do domu weszła pod piec i zapiszczała i od tej pory jest wystraszona i jak poszłam z nią znów na podwórko to chodziła skulona :( widać,że coś ją trapi :placz: może to znów atak stawów? ona ma dysplazję stawów biodrowych i ostatnio atak miała na początku kwietnia. Dałam jej tabletkę,która mi została od ostatniego ataku.Niby chodzi merda ogonkiem,ale nie jest taka jak zawsze. A jutro mam jechać na prawie pół dnia do lekarza i zastanawiam się czy ją tak zostawić? doradźcie mi :( Quote
vetches Posted August 13, 2013 Posted August 13, 2013 Teraz rozumiem :) Ja na Twoim miejscu bym obserwowała sunię. O krwotoku i innych czarnych scenariuszach zapomnij. Gdyby to był krwotok to, był by widoczny wypływ, no i sunia by słabła. Być może to faktycznie dysplazja. Obserwuj sunię i zobacz jak będzie się czuła rano. Jeśli bez zmian to pewnie będzie potrzebny wet. Jeśli czekałaś na swoją wizytę u lekarza myślę że musisz iść przecież potrzebna Ci moc i zdrowie. Quote
cockermaister Posted August 13, 2013 Posted August 13, 2013 [quote name='vetches']Teraz rozumiem :) Ja na Twoim miejscu bym obserwowała sunię. O krwotoku i innych czarnych scenariuszach zapomnij. Gdyby to był krwotok to, był by widoczny wypływ, no i sunia by słabła. Być może to faktycznie dysplazja. Obserwuj sunię i zobacz jak będzie się czuła rano. Jeśli bez zmian to pewnie będzie potrzebny wet. Jeśli czekałaś na swoją wizytę u lekarza myślę że musisz iść przecież potrzebna Ci moc i zdrowie.[/QUOTE] dysplazje to ona ma napewno to już potwierdzone od kwietnia tylko czemu ona znów się tak zachwuje :( teraz leży schowana, spała a teraz piszczała :( ja już nie wytrzymam nerwowo :placz: Quote
*Monia* Posted August 13, 2013 Posted August 13, 2013 Może coś jej zaszkodziło? Pamiętam że Hexa kiedyś jak się rybami suszonymi przytruła to taka przykurczona chodziła i wida było że coś jej z brzuchem nie tak. Co do dysplazji to moja młodsza sucz ma potwierdzoną półtora roku temu, mamy dni lepsze i gorsze ale piszczenie jak leżała jej się nie zdarzyło. Może się uderzyła i teraz ją boli? Albo łapę wykręciła jak się kładła? Jest wiele możliwości.. Quote
gryf80 Posted August 14, 2013 Posted August 14, 2013 gdyby był krwotok do jamy brzucha(bo chyba taki masz na myśłi)to psa bys juz dawno nie miała.tak jak pisza poprzednicy od szaleństw moga ja boleć "dysplastyczne biodra" albo jest jakis inny problem.jak masz watpliwości podjedz do lek wet.niech pobierze krew,omaca osłucha zmierzy temp. Quote
cockermaister Posted August 14, 2013 Posted August 14, 2013 (edited) Już wszystko dobrze :multi: chyba się wczoraj przemęczyła i pewnie stąd ten ból. Edit: za szybko się cieszyłam :/ Koki teraz jak wychodziła zza łóżka(tam uwielbia spać) zapisnęła :( pies z dysplazją może mieć czasem bóle stawów? bo w dzień jest normalnie, dziś bawiła się piłeczką. Edited August 14, 2013 by cockermaister Quote
*Monia* Posted August 14, 2013 Posted August 14, 2013 Po dłuższej zabawie piłką moją Shinę też bolą łapy, chodzi wtedy jak pokraka, podskakuje przenosząc ciężar na przód żeby łap nie obciążać i tak specyficznie chrumka z wysiłku. Umiar i dawkowanie ruchu, trzeba za psa decydować bo pies nie wie że po przemęczeniu będzie bolało. Quote
cockermaister Posted August 14, 2013 Posted August 14, 2013 *Monia* napisał(a):Po dłuższej zabawie piłką moją Shinę też bolą łapy, chodzi wtedy jak pokraka, podskakuje przenosząc ciężar na przód żeby łap nie obciążać i tak specyficznie chrumka z wysiłku. Umiar i dawkowanie ruchu, trzeba za psa decydować bo pies nie wie że po przemęczeniu będzie bolało. bardzo delikatnie bawie się z nią :) aby nie przemęczać jej,ale ona uwielbia biegać,skakać,szaleć i ciężko jest ją ograniczyć :( Quote
Olson Posted August 14, 2013 Posted August 14, 2013 To my od dzisiaj już też PO. ;) Strasznie mi jej szkoda, jest wykończona życiem, patrzy się na mnie z ogromnym wyrzutem... Rankę ma podobno malutką (nie widziałam i nie spojrzę bo to zdecydowanie nie na moje nerwy). Praktycznie od 13,30 spi, nie chce pic, nie chce jeść... Quote
gryf80 Posted August 15, 2013 Posted August 15, 2013 spokojnie olson,na jedzenie i picie przyjdzie czas.... cocermaister moga ja bolec stawy,jak kiedyś bedziesz prz"kasie"zrób test na borelię Quote
Olson Posted August 15, 2013 Posted August 15, 2013 Dzisiaj i pije i je, natomiast nie chce sikać. Trochę się martwię, choć Wet mówi że to normalne Quote
gryf80 Posted August 15, 2013 Posted August 15, 2013 moze wieczór siusiu zrobi...czekaj do jutra cierpliwie.jak"boli brzuch"to najprostsze czynności wymagaja nie lada wysiłku Quote
Olson Posted August 17, 2013 Posted August 17, 2013 Od razu na wstępie proszę o poradę. Whisky miała zabieg w środę (14.08), dzisiaj mamy 17.08, czyli już grubo ponad 72 godziny po zabiegu. Pies pokazuje że jest już całkiem zdrowy i może iść biegać, bawić się i w ogóle. Brzuchem się tak sobie interesuje, potrafi przeleżeć 3 godziny bez kołnierza i nawet nie spojrzeć, ale zdarza się, że i po 15 minutach już odwraca łeb. Myślę, żeby jutro jej już to zdjąć z głowy, i powrócić do normalności. Czy jest opcja, że szwy się jeszcze rozejdą? Czy lepiej nie ryzykować? Quote
Czekunia Posted August 17, 2013 Posted August 17, 2013 Olson napisał(a):Od razu na wstępie proszę o poradę. Whisky miała zabieg w środę (14.08), dzisiaj mamy 17.08, czyli już grubo ponad 72 godziny po zabiegu. Pies pokazuje że jest już całkiem zdrowy i może iść biegać, bawić się i w ogóle. Brzuchem się tak sobie interesuje, potrafi przeleżeć 3 godziny bez kołnierza i nawet nie spojrzeć, ale zdarza się, że i po 15 minutach już odwraca łeb. Myślę, żeby jutro jej już to zdjąć z głowy, i powrócić do normalności. Czy jest opcja, że szwy się jeszcze rozejdą? Czy lepiej nie ryzykować? Olson, a spróbuj z gotowymi opatrunkami, u nas są w aptekach takie firmy Cosmopor, różnych rozmiarów, więc z doborem odpowiedniego nie ma problemu. Ja przechodziłam przez dwie sterylki - pierwsza naszej tymczasowiczki i druga mojej obecnej suni. Przy żadnej nie było problemów, oczywiście zakupiłam nawet specjalny fartuszek, ale nie został ani razu użyty, do tej pory leży w szufladzie nieużywany. Żadna z suk nie interesowała się raną, ale nosiły w/w opatrunki, które zmieniałam ok. 2-3 razy dziennie. Natomiast co do wysiłku, biegania itp. ja bym jeszcze uważała i dawkowała. Moje suki dopiero w drugim tygodniu były spuszczane ze smyczy, ale jak widziałam, że zaczynają szaleć, to od razu szły na flexi. Quote
Olson Posted August 17, 2013 Posted August 17, 2013 W takim razie muszę kupić te opatrunki - dzięki, dobry pomysł. Co do ruchu to u mnie problem jest taki, że psy mają do dyspozycji prawie hektar podwórka, więc łażą ile chcą, i JAK chcą - co oznacza, że jak Whisky przestanie siedzieć na smyczy (równoznaczne ze zdjęciem kołnierza) to będzie biegać po podwórku. Już sama nie wiem, co z tym kundlem robić. :mad: Quote
gryf80 Posted August 18, 2013 Posted August 18, 2013 jak nie jesteś w stanie jej upilnowac np.gdy śpisz lub jesteś po za domem to niech nosi kołnierz.teraz tzn,3 doby po zabiegu zaczyna się faza gojenia więc świąd występuje,czyli zwiększa się zainteresownie raną. Quote
vetches Posted August 18, 2013 Posted August 18, 2013 Olson, wiem, że pies w kołnierzu jest nieszczęśliwy ale to tylko kilka dni. Lepiej żeby pochodziła w tym kołnierzu do czasu zdjęcia szwów niż mają jej się one rozejść. Wtedy w najlepszym wypadku zakłada się nowe szwy, ale konieczna jest nowa narkoza, trzeba wyciąć brzegi rany i na nowo zaszyć. W najgorszej wersji która się niestety co jakiś czas trafia, to pies bez kołnierza który szwy wyliże, może doprowadzić do tego, że wnętrzności wypadną mu na zewnątrz. Opatrunki są fajne, oby były przewiewne i pamiętaj żeby uważać przy odrywaniu takiego opatrunku, bo jak powstaje wysięk z rany powoduje, że skóra ze szwami się przykleja do tego opatrunku i trzeba uważać jak się odrywa. Ja najczęściej namaczam lekko wodą brzegi opatrunku i odrywam powoli. Quote
Victoria Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 my 6 dzien po zabiegu. nie wiem czy mam sie cieszyc ze sie nie paprze czy martwic ze (jak na moje oko) nie bardzo sie goi i wg psa potwornie swędzi. Nana juz sie dobrze czuje, najchetniej by szalała jakby nigdy nikt jej nie kroił, a ja juz powoli trace sily na pilnowanie jej bo coraz to glupsze pomysly jej do pustego łba wpadają. Ale mam wątpliwości czy tam sie cokolwiek zrasta. Ranka leciutko rózowa, a miedzy szwami widac slady zaschnietej krwi.. tlumacze sobie ze to nic dziwnego jesli pies sie nie lizał to jak niby mialaby rana byc czystsza. Ale szczerze mowiac.. jesli czas gojenia to 7-10 dni a u niej w 6 dniu wyglada wszystko prawie tak jak dnia pierwszego to czy wszystko jest okej? Macie jakies zdjecia szwow Waszych psow..? moglabyl sobie porownać Quote
gryf80 Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 victoria podejdz do lek wet niech zobaczy oceni ten szew,u każdego psa czas gojenia moze sie nie co różnić. Quote
kivinko Posted December 12, 2013 Posted December 12, 2013 hej,mam pytanie do tych bardziej doświadczonych. U nas sunia prawie 6 lat, dwa dni temu mastektomia ze sterylizacją. Pierwsza noc okropna, ciągle piszczała, druga już było dobrze,przespała całą.Natomiast dzisiaj pies jest nadpobudliwy, cały czas piszczy, ale na pewno nie z bólu, wchodzi w różne ciemne kąty, zachowuje się jak przy ciąży urojonej. Czy to normalne? Jeśli tak,to kiedy to minie? Quote
Victoria Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 My się znowu zgłaszamy :) Tym razem było więcej emocji, bo i pies mniejszy i więcej rzeczy na raz było robione a i jakieś komplikacje się znalazły. Teraz jesteśmy kilka godzin po, piesa właśnie znalazła wygodną pozycję do spania i sobie odpoczywa. Boję się jutra, momentu kiedy leki przeciwbólowe przestaną działać, bo niestety ma biedna mała powód do marudzenia.. Quote
Clavia Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 My nie mieliśmy problemu typu "sterylizować czy nie", ponieważ po nieplanowanej ciąży moja psica miała komplikacje, krwawienia i torbiele na jajnikach, więc weterynarz powiedział,że za bardzo nie mamy wyboru. Przed operacją było tak źle,że moja, zwykle 35kg goldenka, ważyła niecałe 24kg a sierści miała tyle co labrador i wyglądała jak kupka nieszczęścia. Na szczęście po operacji szybko wróciła do zdrowia, sierść ma piękną jak nigdy wcześniej, tylko ma dużą tendencję do tycia gdzie zawsze mieliśmy problem,żeby ważyła chociaż te 35kg. No i ma całą macicę wyciętą a z tego co wiem to nie jest rutynowy zabieg sterylizacji? Quote
cockermanka Posted May 28, 2014 Posted May 28, 2014 Rutynowo przy kastracji (popularnie zwanej sterylizacją) usuwa się macicę i jajniki. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.