stella Posted January 17, 2004 Posted January 17, 2004 witajcie, mam maly problem ze swoja sunia 17-miesiecznym cc. otoz nie moge jej do konca oduczyc skakania na gosci przychodzacych do nas, na przechodniow itp. stella jest strasznie wylewnym psiakiem. ona strasznie sie cieszy jak widzi innych, zwlaszcza tych, ktorzy zwracaja na nia uwage, a mnie juz rece bola od przytrzymywania jej. mysle, ze wina lezy w wychowaniu - od malego pozwalalismy glaskac ja obcym na ulicy (rozumiecie jakie reakcje wywoluje slodki szczeniaczek), a znajomi ktorzy nas odwiedzali najperw cala uwage kierowali na psa i sie nim zachwycali (na nic prosby, zeby ja ignorowali co zazwyczj zdaje egzamin). teraz stelka wazy 40 kg i wiele osob sie jej boi (wszystkim musze tlumaczyc, ze ona tylko tak wyglada). ale rozumiem ze nie wszyscy kochaja psiaki i ich wylewnosc w okazywaniu uczuc. czy macie jakies sprawdzone metody oduczania skakania psa na ludzi? pozdrawiamy! aneta & stella Quote
Rikosz Posted January 18, 2004 Posted January 18, 2004 Mam ten sam problem - choć narazie "w zarodku"..... :-) Schaka, gdy wychodze z nia na spacer - wywołuje powszechny zachwyt (co jest strasznie drazniące) i praktycznie nie zdarzyło mi się dojść nawet do parku, do którego chodzimy na długie spacery (a to tylko ok. 300 metrów od domu) aby ktoś nie reagował wrecz piskiem "jaki sliczny" "jaki fajny" itp. itd. To byłoby jeszcze do zniesienia , gdyby nie fakt, ze większośc wyciaga ręce w kierunku Schaki........ i tu zaczyna sie problem.... Gdy "tylko" komentują - Schaka (idąc na smyczy) - tylko spoglada w ich strone czasami zatrzymujac sie ...... ale jak zobacy tak "znaczący" ruch ręki w jej kierunku - reakcja jest natychmiastowa - wyrywa sie, zapiera, skacze na nogi i w ogóle najchętniej wskoczyłaby takim ludziom na ręce ..... Poczatkowo nie reagowałem zbyt mocno na to ( a raczej zastanawiałem sie jak reagowac) , bo oczywiście przywoływanie jej w tym momencie jest bezskuteczne ...... Ale gdy takie sytuacje zaczęły sie nasilac - powiedziałem DOŚĆ !!!! Teraz gdy jestem w stanie ominąc takich "dobrych" ludzi - to omijam ich przyciągając ją do siebie i uniemozliwiając jej skakanie , a gdy zachowania ludzi sa bardziej nachalne ( czasami mimo, że widzą, że nie puszczam psa i że sie szarpie na smyczy - jeszcze bardziej przywołuja ją do siebie i draznią ....) - wtedy mówie do niej niezbyt przyjemne słowa " Chodź tutaj, nie wolno skakać - bądź mądrzejsza... " Może nie jest to miłe, ale za to skuteczne dla 90 % tych nachalnych. W koncu oni chcą sie tylko pobawić i nie interesuje ich ani nie zastanawiają sie, ze pies nabiera przez to "złych nawyków" , które potem jak urosnie - beda bardzo "niebezpieczne" dla innych i dla niej samej .... Bo pewnie widząc dorosłego - nie badzo beda chętni aby nadal skakała im na nogi..... To samo jest w domu gdy ktoś przychodzi ........ Oczywiscie natychmiast podbiega i chce sie "przywitac" ale nie pozwalam ani gosciom ani jej na dłuzsze tego typu zabawy. Przywitanie i koniec. Zreszta zwracam tez uwage tym, którzy przychodza do mnie ... Jak oduczyć ? Hmmmm....... no cóz wydaje mi się, że teraz gdy juz jest pies dorosły - będzie to trudne , ale pewnie mozliwe. Musisz (tak uwazam) być konsekwentna i nigdy nie pozwalac jej na takie zachowania .......... powtarzac , że nie wolno za kazdym razem i odciagac na smyczy ........ Konsekwentnie postępujac , pewnie po jakims czasie zrozumie, ze NIE WOLNO ........ Tak mysle....... Życze powodzenia i wytrwałosci. Quote
stella Posted January 18, 2004 Author Posted January 18, 2004 Rikosz, wielkie dzieki za odpowiedz. bardzo slusznie robisz, ze nie pozwalasz obcym na blizsze kontakty ze swoim psiakiem. nawet jezeli czasem brzmi to niegrzecznie. to zaprocentuje w przyszlosci. musze sie przyznac ze ja na poczatku swiadomie zezwalalam na te kontakty, bo balam sie zeby nie wychowac psa "killera" biorac pod uwage mocny charakterek cc i stereotypy krazace na temat rasy w Polsce. no a teraz mam zupelne zaprzeczenie rasy - sunie ufna i kochajaca wszystkich. ale juz chyba wole taka. a wierze ze instynkt do obrony ma zakodowany w tej malej glowce i w sytuacji ekstremalnej umialaby pokazac na co ja stac. bede konsekwentna i odciagala ja od obcych (chociaz ona im bardziej ja przekonuje ze nie warto z tym wiekszym uporem maniaka probuje sie zapoznac z pzrechodniem:) pozdrawiamy! aneta & stella Quote
ZEMAT Posted January 18, 2004 Posted January 18, 2004 Życze powodzenia i wytrwałosci. Rikosz tobra rada ale to końcowe stwierdzenie chyba najważniejsze :wink: :lol: Quote
coztego Posted January 18, 2004 Posted January 18, 2004 Stella, zajrzyj na "Wychowanie", np. tu: http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=2099 i tu: http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=5281 Ten temat został dokładnie omówiony! Quote
Poświata Posted January 22, 2004 Posted January 22, 2004 Proponuję kupić książkę Jan Fennell "Zapomniany język psów". Jest w niej, m.in., rozdział o skakaniu psów na ludzi. Zacytuję kawałek "...W zasadzie oduczenie psa skakania jest stosunkowo łatwe przy użyciu mojej metody. Wystarczy, że nie będziemy reagować na to, co robi pies. Jeżeli skacze na nas, należy cofnąć się i bez słowa odejść od niego. Jeżeli wokół nas jest zbyt mało miejsca na to albo pies jest wyjątkowo natrętny, należy zasłonić się ręką i delikatnie odsunąć psa od siebie. Należy zwracać szczególną uwagę na to, aby nie odzywać się do psa, ani nie patrzeć na niego. Zachowanie takie ma pokazać, że nie uznajemy jego przywództwa...." Zasada podstawowa: TO TY jako przywódca stada witasz gości, nie pies. Takie zachowanie psa to świadectwo dominacji, on jako najważniejszy w stadzie wita przybyłych. Wprowadź tę zasadę, że teraz TY WITASZ SIĘ PIERWSZA, a dopiero po pewnym czasie goście kierują swoją uwagę na psa. Jest tylko jeden problem, jak wytłumaczyć nowy sposób postępowania znajomym, którzy cię odwiedzają, bo myślę, że pies bardzo szybko się tego nauczy. Czasami jedynym wyjściem z sytuacji jest ograniczenie wizyt i przyjmowanie tych znajomych, którzy zaakceptują twoje nowe metody wychowawcze. Dopiero jak pies zacznie rozumieć czego od niego wymagasz można zapraszać tych opornych. To ty jesteś panią swego psa i ty ponosisz odpowiedzialność za jego zachowanie. Jeżeli zrobi krzywdę komuś na spacerze to odpowiadasz za niego ty a nie twoi znajomi. Moja młodsza córka już parę razy została przewrócona przez dwóch "koleżków" mojej psicy. To nic, że jej się nic nie stało poza strachem, ale ja sobie nie życzę takiego zachowania psów i tłumaczenia właścicieli, że "on to tak z radości" (a podejrzewam, że nie jestem osamotniona w swoich sądach). Moja sunia nie skacze, została tego oduczona w szczenięctwie właśnie ze względu na dzieci. I niestety, mimo że właściciele tych psów są bardzo mili staram się nie spotykać z nimi na spacerach. A jak jest z wami przy wychodzeniu przez drzwi, lub przechodzeniu przez jakieś wąskie przejścia? Kto to robi pierwszy? Życzę powodzenia pozdrawiam Beata&Poświata Quote
stella Posted January 23, 2004 Author Posted January 23, 2004 Beata, ja to wszystko wiem, a ksiazke czytalam i to nie tylko ta. ale sama pewnie wiesz teoria teoria. co wiecej ja to wszystko stosuje (rowniez odnosnie jedzenia, przechodzenia w drzwiach itd. itp). na mnie ona nie skacze. i zapewniam Cie ze zna swoje miejsce w stadzie. i nie ma natury dominanta. musialabys ja blizej poznac. ona naprawde cieszy sie na widok ludzi jak malo ktory pies :P a do sytuacji o ktorych piszesz typu przewracanie dzieci nigdy nie doszlo i nigdy bym nie dopuscila. przynajmniej staram sie. poza tym ona jest troche inna w stosunku do dzieci: tez sie cieszy, ale nie skacze na nie jakby wiedziala ze musi byc delikatniejsza w stosunku do mniejszych. mimo to serdecznie dziekuje za rade! pozdrawiamy! aneta & stella Quote
Poświata Posted January 23, 2004 Posted January 23, 2004 Aneta ja wiem, że wszystko co się pisze to takie mądre, a praktyka ni jak się nie ma do teorii. My też mieliśmy z naszą sunią problemy, może nieco innego typu, ale korzystaliśmy z czego tylko się dało, książek, porad doświadczonych psiarzy. Poświata też wszystkich kocha, tylko na szczęście przestała skakać, a zaczęła stosować głębokie ukłony. Poza tym reaguje na hasło "nie skacz" - co też kosztowało nas trochę wysiłku przy nauce. Chodziliśmy z nią na szkolenie metodą klikerową, co przyniosło naprawdę dobre efekty, mimo że była to dopiero trzecia szkoła, która nie odwodziła nas od pomysłu szkolenia Ogara. Pozostali szkoleniowcy stwierdzali, że to jest rasa która niczego się nie nauczy. Owszem jest to ciężka praca, ale nie niemożliwa. A może ty byś wybrała się do takiej szkółki - to może okazać się całkiem fajną zabawą i dla psa i dla właściciela. serdecznie pozdrawiamy _________________________ Beata&Poświata Quote
stella Posted January 23, 2004 Author Posted January 23, 2004 beata, na czym dokladnie polega ta metoda. my obecnie wybieramy sie na szkolenie, aby pozniej moc uczestniczyc w agility, bo stelka jest strasznie zywym psiakiem. wczesniej jezdzilysmy do psiego przedszkola. musze sie dowiedziec czy w gdyni szkola metoda o ktorej piszesz. a tak na marginesie: jakiej rasy jest twoja psinka, ze piszesz ze taka ciezka w szkoleniu? czy to to cudo na zdjeciu? i ile juz ma lat/miesiecy? Quote
Poświata Posted January 23, 2004 Posted January 23, 2004 Owszem moja psica to ta na zdjęciu. To jest ogar polski, w kwietniu skończy dwa lata, a zachowuje się jak wyrośnięty szczeniak. W szkoleniu ta rasa podobno jest oporna. Piszę podobno, bo to zdanie dwóch, czy trzech szkoleniowców, którzy mieli nienajlepsze doświadczenia w szkoleniu ogarów. Ja myślę, że bardziej zależy to od osobnika, zaangażowania jego właściciela i samej metody szkolenia. Metoda klikerowa polega, z grubsza, na używaniu takiego małego urządzonka, które przy naciśnięciu robi "klik". Należy w psie najpierw wyrobić pozytywne skojarzenie "klik"-nagroda (smakołyk i entuzjazm właściciela - chwalenie, głaskanie, tarmoszenie itp.). I całe szkolenie polega na kształtowaniu umiejętności psa na zasadzie nagrody za dobrze wykonane ćwiczenie. Tym sposobem można psa nauczyć wszystkiego. Jeśli będzie rozumiał, że za dobrze wykonane polecenie jest nagroda to "stanie na uszach" żeby na nią zasłużyć. To tak jak u dzieci - więcej się wskóra za pomocą nagradzania, niż karania. Nagrodą może być smakołyk lub, jeśli pies uwielbia np. zabawę piłeczką, to właśnie taka zabawa. I zabawa zawsze musi być poprzedzona jakimiś ćwiczeniami, żeby pies zrozumiał - najpierw praca - potem przyjemność. Klikera masz na własność, więc trenujesz kiedy chcesz i gdzie chcesz, i jak często chcesz + spotkania na szkoleniu. U nas było to dwa razy w tygodniu (weekend) przez trzy miesiące. Koszt 450 zł - porównywalny z kursami metodą tradycyjną. Życzymy samych sukcesów. _________________________ Beata&Poświata Quote
stella Posted January 23, 2004 Author Posted January 23, 2004 Beata, wielkie dzieki za info. brzmi zachecajaco. musze sie rozejrzec za czyms takim w trojmiescie. pozdrawiam! Quote
Poświata Posted January 23, 2004 Posted January 23, 2004 Zajrzyj na stronę www.hauuward.pl mam wrażenie, że to właśnie gdzieś w Trójmieście. Chciałam tam zajrzeć i sprawdzić, ale wolno sie otwiera. Możesz też skrobnąć parę słów do Agnieszki z hauuwardu, ona zawsze odpowiada na emaile i naprawdę sporo wie o szkoleniu. ________________________ Beata&Poświata Quote
stella Posted January 23, 2004 Author Posted January 23, 2004 o Hauuwardzie lepiej mi nie wspominaj. jak stella byla mala jezdzilismy tam do psiego przedszkola. sam pomysl ok. socjalizacja z psiakami bardzo duzo dala. ale na tym koniec. chodzi mi o podejscie do niektorych ras - jawna dyskryminacja. wszystko bylo ok dopoki panie przedszkolanki nie dowiedzialy sie jaka to rasa. wtedy kazaly przypiac sunie do linki i caly czas mialy na nia oko. domyslasz sie ze bylo to nasze ostatnie spotkanie w przedszkolu. ja rozumiem ze maja jakies przykre doswiadczenia ze szkolenia. ale bez przesady. gdyby nie maz uwierzylabym paniom "przedszkolankom" ze hoduje przyszlego mordece ktory pozjada nas z kopytami. a pies nadal jest pokojowo nastawiony do wszystkiego co sie rusza, jak nie bardziej niz kiedys. co zabawne panie wrzucily cc do jednego worka z psami bojowymi i z tego co wiem wszystkim opowiadaja te same "krwawe" historie, tylko czasem rasa sie nieco zmienia. mialam tego tematu nigdy nie poruszac na publicznym forum, ale jak slysze ze ktos mi poleca hauuward to mnie krew zalewa. sorry! Quote
Poświata Posted January 23, 2004 Posted January 23, 2004 Ło matko, ale cię wkurzyłam. Sorry bardzo ale nie miałam nic złego na myśli, chciałam tylko pomóc. My jesteśmy z Warszawy, a hauuward znam tylko korespondencyjnie - miałam pytania, napisałam, dostałam odpowiedź to wszystko. Ale po takich doświadczeniach jakie masz też bym się na nich wypięła. Jeszcze raz bardzo cię przepraszam. _________________________ Beata&Poświata Quote
Poświata Posted January 23, 2004 Posted January 23, 2004 Ło matko, ale cię wkurzyłam. Sorry bardzo, ale nie miałam nic złego na myśli, chciałam tylko pomóc. My jesteśmy z Warszawy, a hauuward znam tylko korespondencyjnie - miałam pytania, napisałam, dostałam odpowiedź to wszystko. Ale po takich doświadczeniach jakie masz też bym się na nich wypięła. Jeszcze raz bardzo cię przepraszam. _________________________ Beata&Poświata Quote
stella Posted January 23, 2004 Author Posted January 23, 2004 Beata, Ty mnie nie przepraszaj, bo nie masz za co. wiem ze chcialas dobrze. to ja przepraszam ze sie tak unioslam ale sama rozumiesz. i wierz mi ze oczernianie tej szkoly nie bylo moja intencja, bo wiem ze ogolnie odnosza niezle sukcesy w szkoleniu. tylko czy tak trudno sie przyznac ze nie radzimy sobie z wszystkimi rasami, a wrecz sie niektorych boimy. oni chyba sie obawiali ze wybierzemy sie do nich na szkolenia pt, bo widzieli jak nam sie podoba nauka w przedszkolu. a poza tym te sporadyczne krwawe historie (wlasciwie chyba tylko jedna - o siostrach bullterrierkach ktore sobie rzekomo glowy odgryzly- chyba kazdemu to opowiadaja) moga zapewne odstraszac potencjalnych klientow a co za tym idzie przynosic mniej dochodow szkole. rozumiesz money, money... na szczescie ja juz chyba znalazlam fajne szkolenie w gdyni (p. ania). w ostani weekend bylam popatrzyc na agility w ich wykonaniu. niestety tylko jako widz bo stella ma cieczke. ale niedlugo ruszamy! pozdrowienia! Quote
Poświata Posted January 23, 2004 Posted January 23, 2004 To pozostaje życzyć powodzenia i samych sukcesów. Jak już coś zaczniesz to koniecznie daj znać. pozdrawiamy _________________________ Beata&Poświata Quote
stella Posted February 1, 2004 Author Posted February 1, 2004 tak jak juz wyzej napisalam stelka to cane corso, wiec jakby juz przydzielac do grup to pies obronno-strozujacy itp. , a nie typowo bojowy (choc przeciwko takim nic nie mam) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.