supergoga Posted April 1, 2007 Posted April 1, 2007 Super wieści, tak się ciesze, że Lilusia w domku. I z tego co pisze Malagos - ludzie odpowiedzialni i rzeczywiście przejęci swoją nową rolą - posiadaczy psa i to nie byle jakiego, a Lilusi!!! Lili - trzymaj się i bądź grzeczna.:multi: Quote
malagos Posted April 1, 2007 Author Posted April 1, 2007 Oczywiscie goraca telefoniczna linia...:cool3: Lilusia spała jak aniołek, na posłanku koło pani łóżka. Od rana biega od Basi do pani, by zostać pogłaskaną. Zjadła swoje jedzonko i napiła się wody. Ze schodów boi sie schodzić, wiec jest znoszona na rękach z 3 pietra. Na spacery wychodziła dzis często i na długo, ale...boi sie bardzo, leży na ziemi. W domu-siusiu i kupa. U nas jej sie to nie zdarzyło ani razu. ale państwo są dobrej mysli i wszyscy mamy nadzieę, ze to przejsciowe kłopoty. Quote
KingaW Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Hurrrrra!Mało się odzywałąm na wątku, ale kibicowałam zawzięcie małej Lilli! Quote
malagos Posted April 4, 2007 Author Posted April 4, 2007 Lilusia zadomawia się coraz bardziej. Umie juz sama chodzic po schodach. Najbardziej pokochała panią i małą Basię, jest szał radości, gdy wracaja do domu. Z zachowaniem czystosci-nadal nie najlepiej :cool1: Najgorsze, ze to pies, któremu nie mozna zwrócić uwagi, bo się boi i chowa w kąt.... Quote
Kar0la Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Dobrze, że Państwo są wyrozumiali. Trzymam kciuki za Lilusię. Oby szybko robiła dalsze postępy. Quote
malagos Posted April 5, 2007 Author Posted April 5, 2007 Oto mail od pani Jadwigi, otrzymany dzis. Nic wiecej nie dodam, ale optymizmem napawa mnie fakt, ze są jeszcze tacy ludzie :loveu: "Przesylam pierwszą partię zdjęć. Lili załatwia się już wyłącznie na dworze. Przeszła kontrolę na klinice weterynaryjnej i wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Ma już tam swoją kartę. Nie mamy już problemu z jedzeniem. Jest jednak jeszcze bardzo lękliwa. Leży często na progu "swojego"pokoju i obserwuje mieszkanie. Zmyka natychmiast na każdy nasz szybszy ruch. Tak samo reaguje na upadek kromki chleba. Ja mam teraz dziesięć dni wolnych od pracy. Jestem zwolniona z innych domowych obowiązków i przez cały prawie czas zajmuję się oswajaniem psa. Już wiem, że trzeba z nim postępować bardzo ciepło i ostrożnie. Serdeczne pozdrowienia i najlepsze życzenia świąteczne dla Was wszystkich, a szczególnie dla Agnieszki od Basi. Jadwiga" Czyż to nie jest bajka?! Zdjecia załączę wkrótce, jak mi pomoże mój synek :oops: Quote
ronja Posted April 5, 2007 Posted April 5, 2007 to czekamy na zdjęcia!!!!!!!!! malagos, uratowałas życie Lilce i pozwoliłaś jej nauczyć się cieszyć!!! Quote
ara Posted April 6, 2007 Posted April 6, 2007 Malagos, mówiłam, że jak już się znajdzie to będzie super?:cool3: :multi: Quote
batmani Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 :cunao: :cunao: :cunao: :cunao: SUPER !!!!:laola: !!!!! Quote
Kar0la Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Piękne zdjęcia. Lilunia wspaniale trafiła.:multi::multi: Quote
malagos Posted April 23, 2007 Author Posted April 23, 2007 A dlaczego nie [ytacie, co u Lilusi? Pies z takimi kompleksami, lękami nie mógł trafić lepiej! Rodzinka zakochana w Lilusi po uszy! Jedynym problemem sa sraczusie, często się powtarzajace. U nas tego problemu nie było zupełnie. Ale suczka była juz u lekarza, zakupiono specjalistyczną leczniczą karmę, a pan przywozi wodę z ujęcia specjalnie dla Lilusi, by nie piła niesmacznej warszawskiej wodociagowej :crazyeye: Quote
ara Posted April 23, 2007 Posted April 23, 2007 A czy państwo wzięli pod uwagę, że to może być stresowe? Bo malutka na pewno ma więcej bodźców w mieście... I według mojej wiedzy, taką przesadą z wodą itp można jeszcze "uwrażliwić" żołądeczek:roll: i w końcu to pies a nie roślinka do szklarni;) Ale cieszę się bardzo, że państwo tak się starają:multi: Będą nowe fotecki?:cool3: Quote
gdgt Posted April 23, 2007 Posted April 23, 2007 pewnie jest przekarmiana... Tak dla rozpieszczenia... Quote
Kar0la Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Widać, że Państwo kochają Lilunię. :loveu::loveu::loveu: Quote
malagos Posted April 24, 2007 Author Posted April 24, 2007 [LEFT]Taaa...i to jest najważniejsze! :multi: [/LEFT] Quote
sabewa Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Lilusia to jakby nasz Fuks(nieznacznie inny pyszczek). Adres strony pod biegającym pieskiem na dole - zdjęcia str.26 i 27. Może na zdjęciach tego nie widać ale jak zobaczyłam to zdjęci Lilii na spacerze ze swoją Panią (zdjęcie nr 1) to jakby tam był nasz psiak. Nawet też zagina tak nózkę przy chodzeniu. Ale heca Quote
malagos Posted May 13, 2007 Author Posted May 13, 2007 kochani, skopiuję dzisiejszy mail od Lilusiowych państwa: Serdeczne pozdrowienia od nas wszystkich. Lili ma się coraz lepiej. Umie już wracać na wołanie więc od dwóch tygodni biega na smyczy na spacerach za miastem. Staramy się ją wyprowadzać na jeden dłuższy, dwugodzinny spacer codziennie, choć czasem coś nawali, na przykład pogoda. Pies umie już szybciutko załatwiać się na krótkich wyjściach. Ma już zupełnie zdrowy brzuszek. Jeszcze nie umie bawić się piłką, a bardzo byśmy chcieli ją tego nauczyć. Sama się dziwię, że ten pies uczy się jednak szybko różnych rzeczy, mimo naszego mizernego doświadczenia. Oczywiście, mamy trochę dobrych książek o psach i to bardzo pomaga. Powoli też poznajemy osobowość naszego psa i utwierdzamy się w przekonaniu, że mieliśmy wyjątkowe szczęście. Lili jest bardzo dobrym, grzecznym i serdecznym pieskiem. Polecenia, które rozumie, wykonuje szybciutko nawet gdy nie bardzo ma ochotę. Ona po prostu chce, żebyśmy ją pochwalili. Nikt nigdy nawet nie podniósł na nią głosu, po prostu nie było trzeba. Dostaje kości do gryzienia i niczego nam nie zniszczyła, choćbyśmy jej bez problemu przebaczyli. Na spacerach coraz ufniej reaguje na obcych ludzi i obce psy. Przyzwyczaiła się nawet do miejskiego ruchu, choć najbardziej kocha wycieczki za miasto. A ja, będąc poza domem, coraz częściej czekam kiedy wreszcie wrócę i przytulę swego psa. Jadwiga . Dla takich chwil warto zyć, nie? :placz: - to ze szczęścia! Quote
ara Posted May 15, 2007 Posted May 15, 2007 Malagos, mówiłam, że taki wyczekany będzie najlepszy:multi: a teraz idem po chusteczki bo się wzruszyłam:oops: Quote
Kar0la Posted May 15, 2007 Posted May 15, 2007 Cudonie trafiła, aż mi się łezka w oku zakręciła. Quote
malagos Posted May 15, 2007 Author Posted May 15, 2007 Taaaa, chyba to prawda, ze trzeba cierpliwie czekać na rozwój wydarzeń, nie poganiać losu, a sam sie usmiechnie :p Quote
malagos Posted October 17, 2007 Author Posted October 17, 2007 W lecie miałam telefon, ze Lilusia jest chora, biegunka, bolesny brzuszek. Pani radziła sie, czy zostawić ją w szpitalu na SGGW. Ale martwila sie, ze ona nie moze zostać z Lilusią, więc jak sunie poradzi sobie przez jedna noc bez pańci? :placz: dradziłam szpital, a raczej jeżdzenie na zastrzyki i kroplówki. Rozpoznano rzekomobłonnicze zapalenie jelit. A dzis sobie z mężem rozmawiamy o tym, ze taka mała Lilusia, a miała tyle szczęścia, trafiła na niezwykłych ludzi. Po godzieni odbieram sms, ze Lilusia zdrowa, jeszcze na diecie, ale kochana, pogodna, przeurocza sunia :loveu: czyż ja nie mam jakichś nadprzyrodzonych zdolnosci? :diabloti: Quote
Kar0la Posted October 17, 2007 Posted October 17, 2007 Jak dobrze, że trafiła na takich ludzi. Lilusiu proszę nie chorować. Quote
Tola Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 Przeczytałam od początku cały watek i baaaaaaardzo sie cieszę. Oby wiecej takich ludzi. Lilusi zycze zdrowia:loveu: Quote
malagos Posted February 1, 2009 Author Posted February 1, 2009 Mój syn pracuje w przychodni rehabilitacyjnej w Warszawie. Jego koleżanka ma pacjentkę na Ursynowie, pojechała tam, a tam obszczekała ją mała suczka... :cool3: Pani mówi, ze to suczka od państwa spod Ostrołęki, wczesniej ze schroniska i tak od słowa do słowa okazało się, zę suczka nazywa sie Lilusia... :evil_lol: Koleżanak Michała wiedzac o tym, ze to my mieszakmy pod Ostrołęką i ze dajemy dom tymczasowy, zaraz o tej wizycie opowiedziała mu, a Michaś do mnie zadzwonił i przekazał wiesci od Lilusi. Sunia jest kochana przez całą rodzinę i ma bajeczne warunki. Ale sie cieszę, ze taka bidusia ze schroniska w Ostrowi Mazowieckei, która zresztą uciekła spod lecznicy w wOstrołęce i której szukaliśmy 4 dni, aż robotnicy z budowy ją złapali na sedalin, została warszawianką i trafiła do takich ludzi! :multi: :multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.