SAIKO Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Możemy tak polemizować, ale psa jednak nie widzieliśmy... więc nie wiemy jak to wyglądało ;). Psy nie miały przewodnika, to na pewno i od tego należałoby zacząć. Quote
gerta Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 SAIKO napisał(a):Soko, nie pisz bzdur i nie wprowadzaj ludzi w błąd:mad:. Problem leży gdzie indziej, a nie w braku "anielskiej cierpliwości". SAIKO, proszę Cię... normalny, zrównoważony pies szczeniaka w wieku 4 miesięcy traktuje z ogromną pobłażliwością. Zwał, jak zwał, ale zrównoważony pies nie koryguje szczyla w tym wieku zębami. Ja swojego Maxa zabierałam na zajęcia do zsocjalizowania charcika włoskiego, który miał 5 miesięcy i nie miał wcześniej żadnych kontaktów z psami. Max ważył 33kg, charcik 3kg. Mały skakał mojemu psu z zębami do nosa - taki miał sposób na zapoznawanie się z psami, bo biedak nie wiedział, że jest psem. Mój rudzielec reagował na to wykręcając łeb na boki, odwracając się tyłem, oblizując itp. Nawet na niego nie warknął - nie podejmował zabawy na jego warunkach, ale absolutnie nie korygował szczyla w taki sposób, jak opisujesz w różnych swoich postach. Już po 10 minutach szczyl zrozumiał - podgryzam, nie ma zabawy, robię psi ukłon, a zęby chowam za fafle i ten olbrzym zaczyna się mną interesować... i jest fajowa zabawa. Jak dla mnie Maxik wykazywał się właśnie anielską cierpliwością, bo ja na jego miejscu kłapnęłabym faflem raz i z tego szczyla zostałaby miazga... Mój pies okazał się świetnym nauczycielem, bo już na drugiej sesji mały przywitał się nos-ogon i próbował go podgryzać tylko raz... SAIKO napisał(a):problem leży w Was, a nie w psach W opisanej sytuacji problem jest z obydwoma psami i z opiekunami, którzy nie wiedzą, jak zapewnić spokój między psami. Oczywiste jest, że suczka nie musi mieć anielskiej cierpliwości do obcego szczeniaka, ale dla mnie oczywiste też jest, że przewodnik powinien swoijemu psu zapewnić możliwość odpoczynku. Pracować w tym przypadku należy z obydwoma psami - z własnym, by traktował szczenię, jak szczenię i ze szczeniakiem, żeby nie prowokował głupio dorosłego psa, który sobie z tymi zaczepkami nie radzi. Jedyne w czym się zgadzam z SAIKO to to, że dla wszystkich najlepszym wyjściem będzie znalezienie maluchowi innego DT/DS. Do tego czasu - należy psy izolować jeśli nikogo nie ma w domu, przy czym raczej zamykałabym szczyla i nie w łazience, a w klatce - trening klatkowy to posag na przyszłe życie, może mu się przydać. Natomiast kontakty z psami miałabym zawsze pod kontrolą - szczeniak powinien wiedzieć, że np. nie wolno mu zaczepiać suczki, gdy ta śpi czy leży na posłanku, a suczka powinna się dowiedzieć, że atakowanie zębami szczeniaka jest niewłaściwe. Quote
SAIKO Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 gerta, przeczytaj to co odpowiedziałem Soko, przeczytaj jeszcze raz dokładnie na czym polega problem użytkownika w wątku. Wiek w którym szczeniak traci immunitet nie jest sztywno wstawiony w ramę. Quote
gerta Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 SAIKO napisał(a):gerta, przeczytaj to co odpowiedziałem Soko, przeczytaj jeszcze raz dokładnie na czym polega problem użytkownika w wątku. Wiek w którym szczeniak traci immunitet nie jest sztywno wstawiony w ramę. SAIKO, immunitet szczeniaków zależy od wielkości psa (rasy) i jest cechą osobniczą. Nawet jeśli skończy się maluchowi okres ochronny, to i tak do okresu dojrzewania młodziak traktowany jest z dużą dozą pobłażania i korygowanie z pogryzieniami do krwi się nie zdarza (chodzi mi o korektę ze strony zrównoważonego psa). Statystyczny szczeniak mniej więcej do wieku 9 -15 miesięcy jest traktowany łagodniej niż dorosłe psy. No i weź pod uwagę na koniec, że gryzienie do krwi to nie jest normalne zachowanie korygujące nawet w stosunku do dorosłego psa! W przypadku starszych psów trzeba koniecznie wziąć też pod uwagę, że mogą być drażliwe z powodu ogólnie pogarszającej się kondycji. 10 letnią suczkę mogą boleć stawy - np. z powodu zimna - w październiku było ciepło, w grudniu już nie, może niedowidzieć, niedosłyszeć, cokolwiek... I w tym wieku każde kilka tygodni robi różnicę - co oznacza, że suczka mogła 3 miesiące temu chętnie przyjąć szczenię pod swoje skrzydła, a dziś już nie ma po prostu do tego zdrowia. Ja też miewałam psy na tymczasie nie raz i nie dwa. Ostatnio nie mam, bo nie mam dość czasu, żeby z własnymi psami pracować, a co dopiero z tymczasowiczem. Ale jednym z powodów zrezygnowania z tymczasowania było zmęczenie moich psów... Przedostatniego tymczasowicza, jak oddałam, to moje łajzy za nim tęskniły (nie chciały jeść, nie bawiły się, nosiły w zębach jego ulubione zabawki i takie tam dyrdymały, aż mi ich było żal). Przy kolejnym były bardziej drażliwe niż kiedykolwiek wcześniej. Zanim wezmę kolejnego psa na tymczas muszę mieć pewność, że po pierwsze nie będzie to problem dla moich psów (bo za nie odpowiadam przede wszystkim), a po drugie, że tymczasowicz będzie mógł bezpiecznie zostać z moimi łajzami sam (nie mówię, że natychmiast po wprowadzeniu go do domu). Co by nie powiedzieć moje psy też czują i ich samopoczucie jest dla mnie, jako przewodnika, bardzo ważne. Nie oczekuję od nich tego, że każdego psa we własnym domu przywitają radośnie - co nadal nie znaczy, że wolno im przyprowadzonego psa uszkodzić zębami :shake:. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.