Jump to content
Dogomania

Boksia Kiri, terierek Koruś i zza TM [*]Sabcia, Sagusia, Korusia I, Korusia II


Recommended Posts

  • Replies 3.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kiri jest jak blyskawica.... PON tez ma kondyche, ale Kiri wydaje sie byc ze wszystkich stron tego futrzaczka :diabloti:
wspolczuje tylko Panci tego Ponka, bo chyba ma sporo czesania futerka po takiej zabawie na trawie i wywracaniu sie do gory nogami ;)

Posted

[FONT=Arial][/FONT]

Nasza Pierwsza Korusia

  • 09.09.2005r.

    Dziś druga, smutna rocznica śmierci naszej Pierwszej Korusi.

    O ok. dwuletniej Korusi Mąż dowiedział się przypadkowo. Przeraził się, gdy usłyszał, że ma zostać uśmiercona, bo spuszczona z łańcucha na noc, dusi domowe ptactwo, że to taka „głupia suka”. Jako szczeniak została uwiązana przy budzie, na łańcuchu, bez wiązki słomy, urodziła dwa razy szczenięta, a podczas kolejnych cieczek „mieszkała” zamknięta w komórce...
    Pojechaliśmy po Korusię wszyscy razem, kilka kilometrów od rosyjskiej granicy, na wieś. Przygnębiający był widok małej psinki na ciężkim łańcuchu, śnieg i błoto wokół budy. A kiedy wspięła się na łapkach, by mnie przywitać, nie mogłam opanować łez. „Właściciele” byli zdziwieni, że nie gryzie i nie szczeka na nas, pozwala się głaskać ...
    Wykupiliśmy Ją za glazurę, miała być u nas do czasu znalezienia stałego domu. Nie zapomnę, jak szybciutko wsiadała do samochodu, potem weszła mi na kolana i lepka od brudu wtuliła się we mnie, polizała mi rękę...
    Już z nami była wówczas od pięciu lat przygarnięta siedmioletnia bokserka Sabcia i obawialiśmy się, czy zaakceptuje psinę, a poza tym Korcia nigdy nie mieszkała w domu. Mój Ukochany ś.p. Ojciec, mieszkający wówczas z nami, stwierdził, że taka mała psinka nie będzie kłopotliwa, że można ją wychować, a Sabcia to przecież taka mądra Sunia....
    I tak Korusia została z nami przez 12 lat. Bała się wszystkiego, do końca swego życia nie wchodziła do kuchni, dźwięki upadających przedmiotów wywoływały w niej przerażenie, długo przekonywała się do ludzi, na widok obroży i smyczy dygotała ze strachu. To właśnie od pierwszej bokserki nauczyła się bardzo wiele, ośmieliła się. Przez dwa lata wspólnego życia pokochała Sabcię całym swoim małym serduszkiem, naśladowała Ją, była Jej cieniem, potem ogromnie przeżywała Jej nagłą śmierć. Dzięki Sabci zupełnie zmieniła się jej psychika.
    Potem pojawiła się bokserka Sagusia i to była przez 10 lat jej "Siostrzyczka". Korusia stała się zazdrosna, zaborcza, nie pozwalała boksi bawić się z innymi psiakami, tak już zostało do końca.
    Korusia przeszła kilka operacji, całe swoje życie brała leki, miała specjalną dietę.Odeszła nagle, miała mieć usunięty guz, weci zapewniali, że serce ma zdrowe, a operacja „poprawi jakość życia” Suni... Oszukali, bo odeszła jeszcze podczas premedykacji. Do dziś nie mogę sobie darować swojej naiwności, wiary w ich uczciwość.
    Korusiu, przepraszam Cię za to...
    Byłaś taka ufna w stosunku do nas, pozwalałaś na wszystkie zabiegi wokół siebie, dreptałaś zawsze przy nodze, uwielbiałaś Męża i mojego Ojca, do mnie przybiegałaś o pomoc, gdy byłaś głodna... Po śmierci Ojca długo czekałaś na Jego powrót w pokoju, popiskiwałaś, przynosiłaś Jego drobiazgi...
    I jeszcze jedno... Tak się "jakoś" złożyło, że rocznicę przywiezienia Korusi ze wsi do nas, przywieźliśmy Korusię z Mielca. Tak się "jakoś" złożyło, że gdy po raz pierwszy weszłam na dogomanię, przypadkowo trafiłam na zdjęcie obecnej naszej Suni... Czy to Ty, Korusiu pomogłaś?
    Korciu, dziękuje Ci za Twoją bezgraniczną miłość i przywiązanie, dzięki Tobie nauczyłam się bardzo wiele.
    Biegaj ze swoimi bokserkami i czekaj na mnie...


    Pierwsze dni u nas...



    Pierwsze tygodnie, z Sabcią...



    Uwielbiałaś jazdę samochodem, cieszyłaś się na nasz widok....



    Uwielbiałas jeść, byłaś mistrzynią w sępieniu u Panów, pewnie chciałaś nadrobić tamte lata.



    K. Myszkowski

  • „....a ty w oczy patrzysz i łeb przekrzywiasz

    jakbyś chciał zrozumieć mnie lepiej
    i w ogień skoczyłbyś za mną
    choć jestem tylko człowiekiem....”


    Za chwilę jeszcze kilka zdjęć z Sagusią....

    Posted

    [SIZE="4"]Korusiu biegaj szczesliwa po Teczowych Łakach



  • Chociaz Cie osobiscie nie poznalam, zawsze bede Cie pamietac, bo to Ty wskazalas Twojej Panci swoja nastepczynie czyli mielecka Agusie teraz tez Korusie.....masz takie dobre serduszko.

    Posted

    Biegaj szczęśliwa na tym drugim świecie leszym, bez bud i łańcuchów, bez burczącego brzuszka i złych ludzi, biegaj szcześliwa i usmiechaj się stamtąd do wpsaniałych ludzi którzy dali cie ciepły domek i ciepłe serduszka...

    Posted

    KOrusiu juz od dawna biegasz po niebieskich łąkach zupełnie zdrowa i szczęśliwa i patrzysz z góry oczami pełnymi miłości na swoją Panią...Jesteś w jej sercu i na zawsze pozostaniesz. Wiecznie żywa
    [*]

    Łączę się z Tobą w smutku...

    Wiem co to znaczy...

    Posted

    Jak Ty kochasz zwierzęta, ile jest w Tobie miłości, czułości. Jesteś na pewno bardzo dobrym człowiekiem. Nie znam Cię osobiście ale Twoje podejście do zwierzat o tym świadczy.

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    • Popular Contributors

      Nobody has received reputation this week.

    • Forum Statistics

      • Total Topics
        87.9k
      • Total Posts
        13m
    ×
    ×
    • Create New...