Amanita Posted May 26, 2009 Posted May 26, 2009 Zaglądam, coby powspominać fajne czasy i :crazyeye::crazyeye::crazyeye: To już naprawdę dwa lata?! Norasku, wyglądasz, jak zawsze zresztą:cool3:, pięknie - dostojny i to oko wiecznie rozmarzone:lol: Do twarzy Ci z tą wolnością i zielonością:p:loveu: Przesyłam mizianko za uszkiem i buziole od kudłatej Azuli;) Quote
jotpeg Posted May 26, 2009 Posted May 26, 2009 dziekujemy, dawno niewidziana Amanito!! glaski i mizianko bardzo chetnie widziane, bo dla Norasa najwazniejsze - miec sie do kogo przytulic! tiaaa, 2 lata... wcale nam sie nie podoba, ze czas tak szybko leci... Norek wniosl w nasze zycie tyle radosci... skad wyscie takiego psiaczka wziely?... pszczolka-miodzio! ostatnio bylismy w odwiedzinach u weta. Norkowi cos uroslo na boku, jakis guzek, jak bylismy na wsi. pozniej powoli malalo. wet stwierdzil 2 opcje: albo to byla reakcja na szczepienie (tuz przed wyjazdem byl szczepiony na wscieklizne i inne) albo cos go ugryzlo, jakis latajacy stwor (na wsi, jak widac, lezy sie na trawie czy ziemi) w kazdym razie obserwujemy; jak na razie - zniklo. no i jeszcze jedno - podczas naszych wakacji, kiedy Norek byl u mojej mamy, przytylo mu sie. myslalam, ze jak wrocimy, bedzie mial wiecej ruchu i spadnie, ale gdzie tam! wet nabijal sie, ze Norek przytyl o 3 kostko smalcu. przedtem wazyl 9,50, teraz - 10,35. hm, w ciagu miesiaca przytyc o 1/10 wagi to faktycznie za duzo. koniec z parowkami. Quote
jotpeg Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 Norek, tak jak my, uwielbia wycieczki ale wody nie cierpi; wiec przejsc czy nie przejsc - oto jest pytanie... zebrał się na odwagę; bo z wodą trzeba ostrożnie - anuż by się łapka zamoczyła? Quote
jotpeg Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 a przecież mały ze mnie psiaczek... ... ale kochany! Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted June 16, 2009 Author Posted June 16, 2009 jaka dorodna ta nasza Pszczoła.. Pamietam jak szczekał kiedy zabierałysmy go z Amanitą z azylu. Cieszył się. Potem na działce był pszczołą w swoim ulu. Tak się bał wejść do samochodu Wellington. A teraz proszę :p Noras-podróżnik. I rudy jest, nie taki wypłowiały jak w azylu... Dzielne zwierzątko. I kota swojego ma. Pozdrawiam całą rodzinkę :wink: Quote
jotpeg Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 wrocilismy z wakacji i nawet udalo mi sie zalogowac (probowalam dzis az do skutku); zwierzaki byly 3 tygodnie na wsi, teraz musza sie aklimatyzowac w Krakowie, co idzie opornie... Quote
wellington Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 jotpeg napisał(a):wrocilismy z wakacji i nawet udalo mi sie zalogowac (probowalam dzis az do skutku); zwierzaki byly 3 tygodnie na wsi, teraz musza sie aklimatyzowac w Krakowie, co idzie opornie... Gdyby istniala nagroda Nobla za fotografie to to zdjecie by na nia zasluzylo ! Jotpeg, wyslij je do Magnum albo do World Presss Photo ! Quote
jotpeg Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 Halo; to raczej Kot ma nas wszystkich :cool3: Wellington, dziekuje! Ale zdjecie, niestety, za jasne jest - silne slonce wyzarlo kolory... Miejsce pod piwonia to ulubione kocie miejsce. Rozne sposoby spedzania wolnego czasu: Quote
jotpeg Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 troche krakowskich portretow; mam podstawowe problemy z zalogowaniem sie :shake: Quote
jotpeg Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 Z sasiadem; jest dla Norka zaskakujaca sytuacja - na ogol to Norek jest na zewnatrz, a sasiad za siatka swojego ogrodu. Obaj biegaja i szczekaja - to taki codzienny ceremonial. Tutaj Norek urosl - caly najezony :diabloti: wspolna obserwacja... ... i Norkowe szczekanie; Quote
wellington Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 jotpeg napisał(a):Wellington, dziekuje! Ale zdjecie, niestety, za jasne jest - silne slonce wyzarlo kolory... E tam za jasne - bagatela przy dzisiejszych mozliwosciach. Liczy sie MOTYW i KOMPOZYCJA !!! Quote
moana Posted July 16, 2009 Posted July 16, 2009 Piękne zdjęcia :) Szczególnie portrety udane! Ależ Wam było dobrze w tych zielonościach... :) Quote
jotpeg Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 te zdjecia to z wakacji. zwierzaki byly z nami 3 tygodnie na wsi. sa tam najszczesliwsze na swiecie. jak tylko przyjezdzamy, od razu, usmiechniete, pedza do ogrodu - dom to tylko taki dodatek, gdzie sie je i spi. codziennie lał deszcz - rano i wieczorem, ale nikomu to nie przeszkadzało. Kot bezustannie patroluje ogrod (tym razem >Hubertus< wyjatkowo nieudany - nic nie zlapal), Norek takze czuwa i pedzi do bramki, jak ktos przechodzi, szczekajac z kolegami-sasiadami. Oczywiscie spacery konieczne, bo spraw fizjologicznych w ogrodzie nie zalatwia sie (sam na to wpadl, nikt go nie uczyl). Na spacerach mozna spotkac krowe, bociana (gonilo sie), bazanty, kuropatwy, zajace i sarny. Jest fajnie, nie takie nudy jak w Krakowie. Quote
moana Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 Kicia po ciemnej stronie, Norek wybrał jasną... :lol: Quote
wellington Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 jotpeg napisał(a):(tym razem >Hubertus< wyjatkowo nieudany - nic nie zlapal), Jesli Micius niczego nie zlapal to wedlug mnie udany Hubertus, nawet bardzo :lol: A tak btw, to nie ma jak podrozowac z gadami..... Jak Micius podczas jazdy ? Wydaje jakies odglosy niezadowolenia z siebie czy siedzi cicho ? Quote
wellington Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 [quote name='jotpeg']tu jest ulubione miejsce :loveu: Norek wyglada taki ......zawieszony :evil_lol: Moze w czasie :eviltong: Quote
jotpeg Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 Wellington, Micius w czasie jazdy samochodem siedzi u mnie na kolanach i koniecznie MUSI wygladac przez okno (zamkniete rzecz jasna). W szelkach nie jezdzi, bo odkad przybral na masie, nie miesci sie w nich :oops: Przez poltorej godziny (tyle srednio jedziemy - polskie drogi hmhm) trzymam odpowiednio reke, zeby mogl wygladac przez okno. Na razie daje rade. Kiedy stajemy na swiatlach w Krakowie, ludzie z sasiednich aut gapia sie i komentuja, bo oprocz widoku psa w aucie (co nie jest takie dziwne), widza kocia twarz i zielone oczka z przodu przy szybie pasazera. Miciek nie lubi jezdzic po zmroku - chyba obawia sie swiatel samochodow z przeciwka. Przybycie Norka bardzo go uspokoilo, bo dawniej usilowal wedrowac po calym samochodzie, a najchetniej po kierowcy. Teraz bardzo wygrzecznial, obserwuje nie tylko droge, ale takze co robi pies (ktory jedzie z tylu na siedzeniu przypiety smycza). Kiedy wracamy do Krakowa Micius jest bardzo niezadowolony, sfrustrowany i nieszczesliwy, ostatnio histeryzowal i przerazliwie miauczal w Wieliczce. Balismy sie, ze chce siusiu, ale po przyjezdzie do domu okazalo sie, ze nie, to bylo okazanie jakim jest sie nieszczesliwym kotkiem zgnebionym zabraniem z raju. Norek swietnie jezdzi :p samochodem; kiedy wysiadamy na chwile na stacji benzynowej i krecimy sie kolo auta, nie szczeka, nie histeryzuje, spokojnie nas obserwuje i czeka. Super-podroznik z niego. Czasem sklamrze w samochodzie, bo jest niecierpliwy i chcialby juz wysiasc. Zawsze pierwszy wskakuje do auta - wczesniej bardzo sie niepokoi, czy na pewno tez jedzie z nami. Kiedys wsiadlam pierwsza z kotem na kolanach (jak zwykle), Norek blyskawicznie wykonal skok i... siedzielismy we trojke na 1 siedzeniu, tzn. Pan Kot (ktorego wcale to nie ruszylo) i Noras na mnie :evil_lol: taka piramida zwierzat... Quote
wellington Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 Micius w czasie jazdy samochodem siedzi u mnie na kolanach A co przepisy drogowe na to :eviltong: ? Moje koty leza w transporterach i wyja przez caly czas, a im bardziej daje gazu tym glosniej wrzeszcza. Jak zgasze motor - cisza. Zapalam - wrzask w nieboglosy. Poniewaz tez troche 'na masie przybyly' myslalam ze moze im ciasno w swoich budkach i ze dlatego tak sie dra, i kupilam im takie juz na wyrost jak na sredniego pieska. Ale oprocz tego ze bagaznik zapchany na full tymi skrzyniami to nic sie nie zmienilo :mad: - jak wrzeszczaly tak wrzeszcza. A potem, po wypuszczeniu ich w domu, to na ogol sa obrazone na caly swiat i na szczescie klada sie spac na 24 godziny bo sa wyczerpane swoim kilkugodzinnym wyciem :diabloti:. Quote
moana Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 Norek-Podróżnik... Zazdroszczę... Tak chciałabym żeby Rudeczek tak wspaniale znosił podróże jak Norek. Ileż by to ułatwiło... :roll: Quote
jotpeg Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 a'propos >hubertusa<: oto sikorka cudem uratowana - wyjęta z kociej paszczy (jesień 2008 r.). Była przerażona i wymiętoszona, ale sprawnie odleciała, Miciek nic jej nie zdążył zrobic. wracając jeszcze do podróżowania; kiedy jedziemy daleko, np. nad morze, robimy po drodze ze 3 przystanki. Norek świetnie (nie wiadomo skąd) wie, że to tylko chilowo przerwa w podróży. Kiedy wysiadamy, nie gania jak zwykle, tylko pilnuje się, załatwia swoje sprawy, pije wodę; wie, że to nie koniec podróży. Trzyma się blisko samochodu. Kiedy natomiast dojeżdżamy na miejsce cieszy się, że to koniec podróży i biega jak torpeda. Wellington, no to ładny masz koncert - głóśno wyrażaną dezaprobatę... Norek i Miciuś im szybciej się jedzie, tym są spokojniejsze. Najbardziej się wiercą w mieście, gdzie co chwile się staje na światłach czy w korkach. a tak można spędzac czas w domu (cóż, my się tu już nie zmieścimy...); Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.