Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 233
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

kora78 napisał(a):
ja wiem... ale raz widzialam u mnie w schronie, jak psy tak naprawde sie gryza, za glowy i nie zapomne tego nigdy w zyciu. a tego, ktory wygrywal i meczyl drugiego, nienawidzialam prawie. i nie mialam dla niego krzty sympatii i empatii.

kiedyś jeździłam do schroniska wychodziłam z psami na spacery i pewno razu wzięłam jednego takiego po operacji biedaczka i kiedy szłam z nim zaatakował nas inny pies ze schroniska (wina schroniska że puścili tak!!),nie wiedziałam co mam robić krzyczałam płakałam,a on go chwycił za grzbiet i nim dosłownie rzucał na boki,w końcu przybiegła Pani se schronu i go odciągnęła. Biedaczkowi nic wielkiego się nie stało,ale to był koszmar...To jest okrutne co się dzieje;(

Posted

doslownie, to samo widzialam. tylko jeden trzymal drugiego za policzek... drugi w ds u mojej siostry :D wiec nieladnie moge tutaj rzec: nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo :)
ale to jest szok dla nas i niewiedza, jak sie zachowac, jak je rozdzielac, co robic, jak nie pomaga np bicie atakujacego psa. pewnie go to bardziej nakreca.

Posted

kora78 napisał(a):
chyba woda. szlauf.

Na pewno! Schlauch z wodą, konewka, nawet butelka z zaciskową zatyczką (taki śmiszny zaworek podnosi sie do góry i mozna lać, albo pocisnać na dół i jest zatkane) ale trza lać na pysk i oczy, wtedy puszczają i się rozdzielaja

Posted

Poker napisał(a):
podobno pomaga ciągniecie za ogon

Ale tylko na chwile, pies potrafi błyskawicznie sie wywinać do tyłu i złapać rękę, która trzyma jego ogon (moje własne doświadczenie), no i warunkiem jest że pies musi mieć ogon:lol:

Posted

Ślimaczku odwiedzam i mam nadzieję,że na przekór losowi będziesz żył.A co do rozdzielania walczących psów,to nie ma sposobu ani patentu.Wszystkie chwyty dozwolone.Najważniejsze to uważać by samemu nieopatrznie nie ucierpiec,bo mamy kończyny i skórę o wiele słabsze niż zwierzaki.Miałem wiele takich sytuacji ,jeszcze żyję ale wszystkie walki były wśród moich zwierzaków.Obce psy to zupełnie inna bajka.

Posted

lanie wodą-to wiem,ale nie zawsze ma się ją pod ręką niestety...:( ja raz w rozpaczy kiedy pies obcy średniego rozmiaru zaatakował mojego psiaka chwyciłam go za pysk i mu otworzyłam żeby puścił mojego psa. Na szczęście się udało,człowiek w takiej chwili nie wie co ma robić. A teraz mam gaz łzawiący,jak na razie nie musiałam go używać ale myślę,że to dobry sposób w razie najgorszego...na pewno pomoże.

Posted

Dzielna kobieta jestes. Ja bym sie nie odwazyl, zeby psu gryzacemu pysk otwierac!

kasiapsiaki napisał(a):
lanie wodą-to wiem,ale nie zawsze ma się ją pod ręką niestety...:( ja raz w rozpaczy kiedy pies obcy średniego rozmiaru zaatakował mojego psiaka chwyciłam go za pysk i mu otworzyłam żeby puścił mojego psa. Na szczęście się udało,człowiek w takiej chwili nie wie co ma robić. A teraz mam gaz łzawiący,jak na razie nie musiałam go używać ale myślę,że to dobry sposób w razie najgorszego...na pewno pomoże.

Posted

kiedy chodzi o psy to nie wiem co robię,panikuje strasznie,później zdaje sobie sprawę,że mogło mnie się oberwać,ale oddałabym za moje psiaczki życie. Już miałam ręce szyte przez rottweilera jako małą dziewczynka i przyznam mam trochę dystans do dużych psów,ale jeśli widzę dużego,który potrzebuje pomocy to zapominam o lęku:)

Posted

Moje 2 psy tez kiedys sie gryzly w korytarzu. Wlasne psy. To bylo straszne. Naprawde straszne. Ale ostatecznie dobrze sie skonczylo.

Poza tym mialem kiedys psa, ktory bardzo nie lubil kotow. Skaskowal kilka kotow; babcia je grzebala.
Raz byla taka sytuacja, ze pies byl w domu i wszedl kot do korytarza. Myslalam, ze to koniec. Na moich oczach. Ale kot skoczyl na sciane... W zyciu nie widzialem kota wysoko chodzacego po scianie. Na szczescie byla papierowa tapeta, a kot byl zwinny.

Posted

Cantadorra napisał(a):
Jestem zaniepokojona Ślimaczkiem, czy będą jakieś wiadomości w weekend?

no nie będzie - jestem uziemiona chorobą, Patrycja wyjechała, Zosia nie może podjechac do schronu, a Marta, która tam w weekend jest, nie ma internetu,czyli dopiero w poniedziałek

Posted

Slimaczku....ja ciagle wierze i ciesze sie ,ze jestes pod dobra opieka......piesku......rozpisalabym sie ale po co....ciesze sie ,ze cioteczki pisza,ze weterynarze sa z prawdziwego zdarzenia....i ,ze one tam sa...przy nim.....

Posted

Ja dzisiaj byłam u Ślimaczka i całej izolatki.. biedak ledwo się ruszał, ale zjadł mi dużo z ręki i pił jak mu podstawiałam miskę. Wygłaskałam i nagadałam, bo co więcej mogłam :( Dostał przy mnie zastrzyki od weta.. nie oglądałam go wcześniej, dzisiaj miał bardzo jedną łapkę tylną spuchniętą.. krwi też trochę było.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...