kora78 Posted February 10, 2012 Posted February 10, 2012 i to ludzie psom zgotowali ten los. co my, garstka mozemy zrobic? pomoc marnemu odsetkowi. ale warto :) kciukam mocno za Slimaczka. Quote
kasiapsiaki Posted February 10, 2012 Posted February 10, 2012 kora78 napisał(a):ja wiem... ale raz widzialam u mnie w schronie, jak psy tak naprawde sie gryza, za glowy i nie zapomne tego nigdy w zyciu. a tego, ktory wygrywal i meczyl drugiego, nienawidzialam prawie. i nie mialam dla niego krzty sympatii i empatii. kiedyś jeździłam do schroniska wychodziłam z psami na spacery i pewno razu wzięłam jednego takiego po operacji biedaczka i kiedy szłam z nim zaatakował nas inny pies ze schroniska (wina schroniska że puścili tak!!),nie wiedziałam co mam robić krzyczałam płakałam,a on go chwycił za grzbiet i nim dosłownie rzucał na boki,w końcu przybiegła Pani se schronu i go odciągnęła. Biedaczkowi nic wielkiego się nie stało,ale to był koszmar...To jest okrutne co się dzieje;( Quote
kora78 Posted February 10, 2012 Posted February 10, 2012 doslownie, to samo widzialam. tylko jeden trzymal drugiego za policzek... drugi w ds u mojej siostry :D wiec nieladnie moge tutaj rzec: nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo :) ale to jest szok dla nas i niewiedza, jak sie zachowac, jak je rozdzielac, co robic, jak nie pomaga np bicie atakujacego psa. pewnie go to bardziej nakreca. Quote
kasiapsiaki Posted February 10, 2012 Posted February 10, 2012 no właśnie ja go biłam o on nie reagował:( coś okropnego. Ja za bardzo to przeżywam...pękam po prostu:( tak bym chciała zmienić świat...i ludzi!! Quote
Kocurek Posted February 10, 2012 Posted February 10, 2012 Slimaczku lepek do gory.....trzymaj sie i walcz kochany.... Quote
Cantadorra Posted February 10, 2012 Posted February 10, 2012 A czy macie jakieś rady, wiedzę, jak rozdzielać takie gryzące się psy? Jak ja raz rozdzielałam, to zostałam porządnie ugryziona. Może są jakieś patenty, nie mam pojęcia. Quote
MagdaH Posted February 10, 2012 Posted February 10, 2012 kora78 napisał(a):chyba woda. szlauf. Na pewno! Schlauch z wodą, konewka, nawet butelka z zaciskową zatyczką (taki śmiszny zaworek podnosi sie do góry i mozna lać, albo pocisnać na dół i jest zatkane) ale trza lać na pysk i oczy, wtedy puszczają i się rozdzielaja Quote
MagdaH Posted February 10, 2012 Posted February 10, 2012 Poker napisał(a):podobno pomaga ciągniecie za ogon Ale tylko na chwile, pies potrafi błyskawicznie sie wywinać do tyłu i złapać rękę, która trzyma jego ogon (moje własne doświadczenie), no i warunkiem jest że pies musi mieć ogon:lol: Quote
piescofajnyjest Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 Slimak...trzymaj sie.......... Quote
wolf122 Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 Ślimaczku odwiedzam i mam nadzieję,że na przekór losowi będziesz żył.A co do rozdzielania walczących psów,to nie ma sposobu ani patentu.Wszystkie chwyty dozwolone.Najważniejsze to uważać by samemu nieopatrznie nie ucierpiec,bo mamy kończyny i skórę o wiele słabsze niż zwierzaki.Miałem wiele takich sytuacji ,jeszcze żyję ale wszystkie walki były wśród moich zwierzaków.Obce psy to zupełnie inna bajka. Quote
Kocurek Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 Slimaczku,wrocilam z pracy i od razu zagladam do Ciebie....zdrowiej kochany..... Quote
kasiapsiaki Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 lanie wodą-to wiem,ale nie zawsze ma się ją pod ręką niestety...:( ja raz w rozpaczy kiedy pies obcy średniego rozmiaru zaatakował mojego psiaka chwyciłam go za pysk i mu otworzyłam żeby puścił mojego psa. Na szczęście się udało,człowiek w takiej chwili nie wie co ma robić. A teraz mam gaz łzawiący,jak na razie nie musiałam go używać ale myślę,że to dobry sposób w razie najgorszego...na pewno pomoże. Quote
Cantadorra Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 Jestem zaniepokojona Ślimaczkiem, czy będą jakieś wiadomości w weekend? Quote
aylussus Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 Dzielna kobieta jestes. Ja bym sie nie odwazyl, zeby psu gryzacemu pysk otwierac! kasiapsiaki napisał(a):lanie wodą-to wiem,ale nie zawsze ma się ją pod ręką niestety...:( ja raz w rozpaczy kiedy pies obcy średniego rozmiaru zaatakował mojego psiaka chwyciłam go za pysk i mu otworzyłam żeby puścił mojego psa. Na szczęście się udało,człowiek w takiej chwili nie wie co ma robić. A teraz mam gaz łzawiący,jak na razie nie musiałam go używać ale myślę,że to dobry sposób w razie najgorszego...na pewno pomoże. Quote
kasiapsiaki Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 kiedy chodzi o psy to nie wiem co robię,panikuje strasznie,później zdaje sobie sprawę,że mogło mnie się oberwać,ale oddałabym za moje psiaczki życie. Już miałam ręce szyte przez rottweilera jako małą dziewczynka i przyznam mam trochę dystans do dużych psów,ale jeśli widzę dużego,który potrzebuje pomocy to zapominam o lęku:) Quote
aylussus Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 Moje 2 psy tez kiedys sie gryzly w korytarzu. Wlasne psy. To bylo straszne. Naprawde straszne. Ale ostatecznie dobrze sie skonczylo. Poza tym mialem kiedys psa, ktory bardzo nie lubil kotow. Skaskowal kilka kotow; babcia je grzebala. Raz byla taka sytuacja, ze pies byl w domu i wszedl kot do korytarza. Myslalam, ze to koniec. Na moich oczach. Ale kot skoczyl na sciane... W zyciu nie widzialem kota wysoko chodzacego po scianie. Na szczescie byla papierowa tapeta, a kot byl zwinny. Quote
kasiapsiaki Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 czasem się uda zapobiec tragedii...W schroniskach jest mnóstwo takich strasznych przypadków,to okropne:( gdyby wszystkie zwierzęta mogły się ze sobą dogadać i żyć w zgodzie... Quote
Basia1244 Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 Cantadorra napisał(a):Jestem zaniepokojona Ślimaczkiem, czy będą jakieś wiadomości w weekend? no nie będzie - jestem uziemiona chorobą, Patrycja wyjechała, Zosia nie może podjechac do schronu, a Marta, która tam w weekend jest, nie ma internetu,czyli dopiero w poniedziałek Quote
Basia1244 Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 zapytałam, dostałam info - Ślimak żyje, ale stan jest taki sam jak wczoraj - nie podnosi się, krew się leje, ropa też :( Quote
Kocurek Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 Slimaczku....ja ciagle wierze i ciesze sie ,ze jestes pod dobra opieka......piesku......rozpisalabym sie ale po co....ciesze sie ,ze cioteczki pisza,ze weterynarze sa z prawdziwego zdarzenia....i ,ze one tam sa...przy nim..... Quote
olalolaa Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 Ja dzisiaj byłam u Ślimaczka i całej izolatki.. biedak ledwo się ruszał, ale zjadł mi dużo z ręki i pił jak mu podstawiałam miskę. Wygłaskałam i nagadałam, bo co więcej mogłam :( Dostał przy mnie zastrzyki od weta.. nie oglądałam go wcześniej, dzisiaj miał bardzo jedną łapkę tylną spuchniętą.. krwi też trochę było. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.