Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 216
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Mała u mnie od ~17.30, ale że nim wysiadłam z samochodu zaczął się alarm pt. "dwa zamarznięte łabędzie na zalewie w Brodach", to szybko wstawiłam małą do łazienki z ogrzewaniem podłogowym, zeby było jej jak najcieplej, rozbroiłam z szelek i ubranka i pojechałam (mam bliziutko) Fifi uznała że dywaniki łazienkowe nie są odpowiednie dla jej ogolonego ciałka i w między czasie sama sobie pościeliła ściągając kilka ręczników i układając jeden na drugim, jak wróciłam zastałam ją śpiącą niczym księżniczkę na ziarnku grochu.

Oczywiście tulenie, pieszczenie - Fifi nie ma żadnych zahamowań. Dopomina się o uwagę jej poświęconą, ale grzecznie. Widzę, ze Viris napisała, że zna komendę siad i chętnie wskakuje na kolanka. Przez czysty przypadek, żartując z niej, kiedy ja ustawiałam jej miski, zdesperowana kładła się kołami do góry, zauważyłam, że "pytana" czy pies zdechł - nieruchomieje, zamyka oczy. Później sprawdziłam kilkanaście razy już w normalnej zabawie - wie o co chodzi. Nie zawsze, ale to chyba jest kwestia tonu wypowiedzi. Ten psiak napewno był w domu, z ludźmi, pewnie kiedyś wyniuńkany do granic możliwości, a skończył, jak skończył.
Na szczęscie nowe życie przed Fifi. Udało mi się chyba kilka fotek trafić, ale zaraz robimy podmiankę Mój złośliwiec na spacer, kolacja i "do wyrka" z Panem spać, a ja z malutką idziemy na kolejny spacerek i reszta wieczoru, to my we dwie ............. Jutro ok. 7 panna wyjeżdża w pewnie podróż swojego nowego życia.

Posted

O tak, wywala się dzisiaj cały dzień tak kołami do góry - a w studio fotograficznym podczas sesji padła i leżała na boku...... Maszkaronik mój......

Aha chipa nie mamy - była sprawdzana panienka.

Majaa ja też niestety miałam interwencję - dopiero wróciłam do domu :(

Posted

Viris napisał(a):
(...) Majaa ja też niestety miałam interwencję - dopiero wróciłam do domu :(

Oj, zabrzmiało kiepsko...

Majaa, a że tak dopytam, udało się pomóc łabędziom?
Plizzz też, wycałuj ode mnie mądrego kwiatuszka, podoba mi się jak diabli, bo... cwaniara jest (akcja z ręcznikami).

Posted

"Pies zdechł " - no panna po fakultetach normalnie :loveu: Może ona komuś w cieczce zwiała, bo to aż nie do uwierzenia , żeby taki wyedukowany ;) pies w dredach się błąkał...Tak sobie gdybam, bo ....mhm...biorąc pod uwagę stan szaty to daaawno ta cieczka była :(

Ale nie ma co roztrząsać - jakby ją kochali to by jej szukali . Mamy w domu rezydentkę - sznaucerkę mini z Marmurowej w Łodzi. Też taka słodzizna co z kolan nie schodzi - do tego urodna, a w schronisku na maxa zarośnięta i zadredziona. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ...

No właśnie - i co z łabądkami ? :)

O JAAAAAA - JAK PADA TO MI NIE NAPADA, ALE I TAK BOSSSKA JEZDEM :lol:

Posted

Nikt jej nie szukał w ciągu ostatniego roku, a jeśli szukał to na tyle nieskutecznie, że ja obserwująca ogłoszenia na mieście i w necie z naszego rejonu nie trafiłam na wieści o takim stworku :(

Posted

majqa napisał(a):
Oj, zabrzmiało kiepsko...

Faktycznie, brzmi to źle

majqa napisał(a):
Majaa, a że tak dopytam, udało się pomóc łabędziom?

Na szczęście tylko ludzie spanikowali twierdząc, że "nie podpływają" do jedzenia. Na szczęście znalazałam stadko i okazało się, że dwa faktycznie oporne w ruszaniu się były. A ja już oczami wyobraźni po doświadczeniu z tego tygodnia - jeden łabądek zajmuje wannę u jednego z wetów - gdzie je pomieścimy .......... Ale jest OK. Ludzie dostali instrukcje czym karmić łabędzie i jak - to doświadczenie weta się przydało ....
Swoją drogą kocham zgłoszenia nie przypływają do jedzenia - cały zalew zamarznięty!
majqa napisał(a):
Plizzz też, wycałuj ode mnie mądrego kwiatuszka, podoba mi się jak diabli, bo... cwaniara jest (akcja z ręcznikami).

Wycałowany wedle życzenia.
Właśnie byłyśmy na spacerku na podwórku, a że szczelnie ogrodzone panna poszła bez smyczy. Pięknie się pilnuje.
zajrzałyśmy się przedstawić mojemu TZtowi, który grzebie w drugim garażu przy samochodzie i się okazało, że panienka boi się facetów. Za nic do niego nie chciała podejść. W końcu musi znać psa, którego wiezie, a przynajmniej go rozróżnić. Mógł nawet wywalić się brzuchem przed nią - nie i już! Na rękach jak ją próbowałam do niego przynieść, to z odległości 1,5 metra to małe ciałko dygotało tak, że drżenia się przenosiły nawet na podeszwy moich butów. Powoli, powoli, dala się pogłaskać, polizała mu rękę i uciekła za moje nogi.
Nie wiem, co ona przeżyła, ale krótkie zagwizdanie przez faceta działało na nią traumatycznie.
Natomiast po spacerku, trafiła ze mną do pokoju w którym pracuję. Minęło może (?!) 2 minuty, jak za plecami usłyszałam znany mi dźwięk psa wskakującego na kanapę. Zaraz wstawię fotki.

Posted

"Zdechł pies"




No i pies kanapowy




I tak kanapowiec umieścił się w miejscu odpowiednim, nim kolejny raz wyszłyśmy razem z pokoju i weszłyśmy - znaczy się weszła Fifi na kanapę, bo ja zdążyłam zrobić krok ;)

Posted

Tak się cieszę Mały Rozbestwieńcu... :-) Takie foty cieszą oko i duszę.

Uff... nie dajcie się zimie łabusie. Dziękuję za wyjaśnienie, co z nimi. :-)

Posted

U mnie kanapa (a w nocy łóżko) było z jednej strony białe z drugiej czarne ;D

Odnośnie interwencji nawet nie mam siły pisać :( Mam nadzieję, że pies przeżyje do rana (o 8 jadę sprawdzić). Bez pomocy na pewno by nie przeżył :(

Posted

Nie mam siły nawet wyć :(

Nawet nie pożegnałam się z Fifoszkiem tylko przerzuciłam do Majki i pojechałam z powrotem bo w drodze dostałam info o psie. Swoją drogą to miasto mnie dobija :(

Posted

U nas normalne jest, że bezdomny pies w przypadku zgłoszenia do SM powinien być zlapany i najlepiej zakneblowany kagańcem, osoba zgłaszająca proszona jest o wniesienie psa do samochodu, oczywiście dobrze mieć jakieś info o wlaścicielu bezdomnego zwierzaka (to z mojego doświadczenia;)), potem futro trafia do schronu, jeśli nie jest powypadkowe albo z innym widocznym cierpieniem, idzie na kwarantanne, jeśli coś poważniejszego dolega to jedzie do weta.

Posted

No ja zanim dojechałam na miejsce to ich już nie uświadczyłam. Dwie znajome były już na miejscu i chyba miały to "szczęście" jeszcze ich zastać nad psem.

Pies nas mało nie zeżarł na kolację, o kagańcu zapomnij - z resztą o schronisku też zapomnij... Pani zgłaszająca uciekła do domu "czem prendzej" żeby broń boże nie pomóc. Kąpiel dziecka itp.


Tak jak pisałam nie mam siły do tego wracać. Może jutro.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...