Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Gonitwa napisał(a):
Właśnie po to są wizyty przedadopcyje, żeby wybadać teren i nie było później takiej sytuacji,że psa będzie chcieć oddać bo linieje...
Cerber jakiego psa na stałe? Ja o czymś nie wiem:cool3:?

Luiza na początku roku kupuje sobie goldena z hodowli.

  • Replies 809
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dziewczynki,ktoś kto jest pedantem,nie powinien mieć żadnego zwierzaka w domu,tymbardziej psa...
śledząc wątek od początku,było dla mnie wiadome,ze ci państwo Koki nie wezmą...:shake:

Posted

No to jak juz kilka stron wstecz napisałam.... macie prawo na mnie nakrzyczeć ile macie ochotę, bo jednak pomyliłam się z tym domem... no ale pni szczera chociaż była, że jest pedantką... w sumie to ja wczesniej już przeczuwałam, ze jest pedantyczna, ponieważ mówiła, że nie lubi brudu i nienawidzi liniejącej sierści... macie prawo nakrzyczeć :( ja was mogę przeprosić tylko no bo co innego zrobić mogę :(

Ja mam mieć goldena... już właściwie od zeszłego roku myślę, zeby go kupić... i tak szukam odpowiedniejhodowli... i albo kupię go na początku roku, albo najpóźniej w lato 2008 roku... takie miałam plany i nadal je mam...

Później wstawię kilka fotek kokusi... teraz muszę ogarnąć w mieszkaniu bo ma chrzesny przyjechać z gratulacjami, ze zdałam usną maturę :D

Posted

No gratulacje za maturę jak najbardziej wskazane:Rose:

Co do potencjalnych adoptujących...moge tylko powiedzieć,jak rozmawiam z potencjanymi nabywacami naszych maluchów - przede wszystkim wymieniam wady,czyli zaczynam właśnie od tego,że przez cały rok gubią włos,że wymagaja systematycznej pielęgnacji,że wymagaja łagodej konsekwencji całej rodziny...i jak do tej pory to sie sprawdza :cool3:

Posted

Wiecie juz czemu chciałam jechac tam na wizyte,przed ich decyzją o wzięciu suni?? Nie po to jak ,,niektórzy" sugerowali zeby ich zniechęcic.Ale wtedy uznano,ze sie gorączkuje.
Moze to szczęście w nieszczęściu że teraz zrezygnowali niżby miała Koka znowu w schronisku wylądowac.
Przykro mi jest tylko dlatego że przez tak pochopne ocenienie tej rodziny zadecydowalibyście o jej dalszych losach.Mam nadzieje że taka sytuacja juz sie nie powtórzy,i zaufanie zdobyte w trakcie rozmowy przez telefon nie bedzie miało miejsca.
To tyle z mojej strony i niech ten komentarz nie zostaty uznany jako ,,naskakiwanie" na kogokolwiek.

Posted

kate89 napisał(a):
Wiecie juz czemu chciałam jechac tam na wizyte,przed ich decyzją o wzięciu suni?? Nie po to jak ,,niektórzy" sugerowali zeby ich zniechęcic.Ale wtedy uznano,ze sie gorączkuje.
Moze to szczęście w nieszczęściu że teraz zrezygnowali niżby miała Koka znowu w schronisku wylądowac.
Przykro mi jest tylko dlatego że przez tak pochopne ocenienie tej rodziny zadecydowalibyście o jej dalszych losach.Mam nadzieje że taka sytuacja juz sie nie powtórzy,i zaufanie zdobyte w trakcie rozmowy przez telefon nie bedzie miało miejsca.
To tyle z mojej strony i niech ten komentarz nie zostaty uznany jako ,,naskakiwanie" na kogokolwiek.


Witaj Kate:) Jednak zmieniłaś zdanie? Ja bardzo chciałam abys tam pojechała, ale chyba lepiej że stało się tak jak się stało, bo gdyby oni ją oddali z takiego powodu jak sierść to sama bym się do nich pofatygowała i nie byłaby to miła rozmowa...:diabloti:

Posted

kate89 napisał(a):
Wiecie juz czemu chciałam jechac tam na wizyte,przed ich decyzją o wzięciu suni?? Nie po to jak ,,niektórzy" sugerowali zeby ich zniechęcic.Ale wtedy uznano,ze sie gorączkuje.
Moze to szczęście w nieszczęściu że teraz zrezygnowali niżby miała Koka znowu w schronisku wylądowac.
Przykro mi jest tylko dlatego że przez tak pochopne ocenienie tej rodziny zadecydowalibyście o jej dalszych losach.Mam nadzieje że taka sytuacja juz sie nie powtórzy,i zaufanie zdobyte w trakcie rozmowy przez telefon nie bedzie miało miejsca.
To tyle z mojej strony i niech ten komentarz nie zostaty uznany jako ,,naskakiwanie" na kogokolwiek.


jak już ktoś napisał, kłania sie czytanie ze zrozumieniem... napisałam, ze to ja zrezygnowałam, bo ta pani nie wiedziała jak z tą sierścią... to po pierwsze, a po drugie nie wiem czy nie wspominałam, ale wydaje mi się, ze tak... ta pani nie oddałaby Koki do schroniska tylko do mnie bo tak było w umowie... ona powiedziała, ze boi się tylko, czy ja nie zmienię adresu zamieszkania przez ten rok, na co ja odpowiedziałam, ze na pewno nie to ona mi na to, że jak jest w umowie oddałaby Koki mi... no i jak ja sobie tak pomyślałam porządnie to stwierdziłam, ze to się ni kupy ni du... nie trzyma i poiwedziałam, ze poszukam innego właściciela...

Posted

mam 4 wiadomości...

3 dobra i 1 nieprrzyjemna...

Po pierwsze mam już prawie komplet pieniędzy na leczenie koki... jedna ukochana osóbka wpłaciła aż 100 zł na sterylkę:multi: :multi: :multi: aktualnie mam 260 zł i brakuje tylko 40 zł... wspaniała wiadomość co? :)

po drugie dzis byłam z psiakami nad wodą na takim zadupiu w sumie, gdzie kompletnie nikogo nie było... koki wchodziła do wody, pływała za płeczką... byłam w szoku... potem nawet z cerberem gryzła patyki :) podobało mi się...

po 3 nie wiem co takiego się stało... po prostu granatowego pojęcia nie mam, ale wszystko było w porządu i w pewnym momencie patrze, ze koki idzie sobie ścieżka, którą przyszliśmy nad wodę... idzie idzie no i jak już była zbyt daleko to zaczęłam isc za nią i ja wołać, bo ostatnio przychodziła na zawołanie... no ale to nie wszystko wołam ją i wołam a ta nic idzie dalej i kompletnie nie zwraca na mnie uwagi... zostawiłam wszystko co miałam i w pogoń za nią... zapomniałam o cerberze zupełnie bo miałam przed oczami kokę, która nie daj boze wpada pod samochód, lub błąka się niewiadomo gdzie... latałam i pytałam się dzieciaków na chodzniku, czy nie widzieli czarnego małego puieska i powiedzieli, ze tak to ja dalej lece jej szukć... w pewnym momencie zobaczyłam ją na polanie błakającą się... kompletnie była wybita z tropu... trzęsła się, wiec wzięłam ją na ręce i zaniosłam tam gdzie miałam rzeczy... zapięłam wygłaskałam, wytuliłam i się popłakałam... posiłam, zeby już więcej tego nie robiła :(:( ale rozumiecie to był moment... siedzieliśmy tam ok 1.5 godziny i wszystko było w porządku, aż tu nagle odeszła... najadłam się strachu...

4 sprawa to kiedy byłam z psiakami nad wodą ktos do mnie zadzwonił... była to kobieta, która przeczytała moje wczorajesze ogłoszanie o Koce... jest zainteresowana spanielką, bardzo lubi te rase... powiedziała, ze mają już owczarka niemieckiego, a teraz chcieliby jeszcze jakiegoś mniejszego psiaka do towarzystwa... mieszkają w okolicach włocłakwa... w domku jednorodzinnym... powiedziałam tej pani o wadach koki i o umowie, powiedziała, ze nie będzie najmniejszego problemu z tym... dzis o 19 przyjedzie, chce zobaczyć kokę... może to okaże się odpowiednim domkiem dla koki? trzymajmy kciuki, żeby tak było...

Posted

nawet nie wiesz jak się przestraszyłam... w pewnym momencie zaczęłam sie zastanawiać czy i co ja zrobiłam, ze tak się stało... cerber za nią biegł, mówiłam mu szukaj koki to do niej biegał, ale przecież przyprowadzić mi jej nie mógł... dobrze, ze chociaż biegał tam gdzie ona szła, bo tam gdzie byłam była też tamka polana i była bardzo wysoka trawa, ze ja koki nie widziałam jak ucieka... cerbera ledwo widziałam i dlatego on mnie naprowadzał, gdzie jest koki... co chwila do mnie przybiegał i odbiegał chyba naprowadzając mnie gdzie może ona być no i dzieki bogu się snalazła... mam kilka fotak znim koki uciekła, zaraz je wstawie...

Posted

Ale dobrze że się znalazła. Pamiętaj, że zanim oddasz Kokunię trzeba pojechać do tych państwa wybadać teren, podpytać sąsiadów o stosunek ich do psów, itp...

Posted

no tak, do tych państwa mam zamiar jechać... ja mówiłam tej pani, że szukam tylko odpowiedzialnego domku, gdzie Koki będzie mieszkała już do końca życia a ta pani mi mówi, że ozywiście, bo w innym przypadku nie dzwoniłaby... jak przyjedzie jednak to powiem o sierści, spytam czy nie jest pedantyczna i w ogóle...

Posted

macie tu kilka fotek jeszcze wcześniejszych też... tych dzisiejszych to za dużo nie ma bo mi baterie siadły w aparacje a sklerotyczka zapomniała wziać drugich :/





















Posted

Dobrze, że Koka się znalazła! Ciekawa jestem czemu uciekła, może...poczuła jakiś trop? Bo z tego co mi wiadomo spaniele to psy myśliwskie, prawda? (a może się pomyliłam?)
W każdym bądź razie chwała Bogu, że nie poszła w długą i , że ty zdołałaś ją złapać! A to ucieknierka wstrętna ;)
Zdjęcia jak zwykle cudowne, a jak jej się sierść błyszyczy!
Gdy wyciągałam ją ze schroniska była taka szara, nijaka...

Posted

nooo ja byłam w szoku, jak zobaczyłam, ze Cerber je z koką z jednej michy :D oczywiście pozytywnie :) jedyne co to trochę szkoda, ze Ceber w ogóle daje sobie wejść na głowę innym psom... to mi sie za bardzo nie podoba, no ale to on jest stratny przy jedzeniu a nie ja... oczywiście tyle ile mogę to pilnuje, zeby Koki nie odpychała cerbera od swojej miski, no ale nie zawsze pamiętam, zeby je przypilnować...

Posted

Cerber napisał(a):
4 sprawa to kiedy byłam z psiakami nad wodą ktos do mnie zadzwonił... była to kobieta, która przeczytała moje wczorajesze ogłoszanie o Koce... jest zainteresowana spanielką, bardzo lubi te rase... powiedziała, ze mają już owczarka niemieckiego, a teraz chcieliby jeszcze jakiegoś mniejszego psiaka do towarzystwa... mieszkają w okolicach włocłakwa... w domku jednorodzinnym... powiedziałam tej pani o wadach koki i o umowie, powiedziała, ze nie będzie najmniejszego problemu z tym... dzis o 19 przyjedzie, chce zobaczyć kokę... może to okaże się odpowiednim domkiem dla koki? trzymajmy kciuki, żeby tak było...

Luiza, była ta pani u Ciebie? Jestem bardzo ciekawa jak przebiegła jej wizyta. :cool3: Fajnie, że ta pani mieszka w domku i ma już psa, bo Kokusia będzie miała się z kim bawic. :loveu:
Rybc!a napisał(a):
Dobrze, że Koka się znalazła! Ciekawa jestem czemu uciekła, może...poczuła jakiś trop? Bo z tego co mi wiadomo spaniele to psy myśliwskie, prawda? (a może się pomyliłam?)

Rybc!a racja, spaniele to jak najbardziej psy myśliwskie, chociaż ostatnio dosc rzadko są psami użytkowymi.
Gingerka np. cały czas biega z nosem przy ziemi i niucha, ale na szczęście pilnuje się i w lesie nie odchodzi zbyt daleko, cały czas ma mnie na oku.
Kokusia na pewno więc poczuła trop i pobiegła za nim, a później spanikowała, że nie wie gdzie jest, może te wysokie trawy ją tak zamotały, że nie wiedziała jak wrócic i się przestaszyła. Biedulka kochana. Dobrze, że się odnalazła. Duża w tym zasługa Cerberka, więc proszę wymiziac przystojniaka ode mnie w nagrodę.:p
Fotki Kokusi i Cerberka wspaniałe. Zgrana paczka z nich. :loveu: :loveu: :loveu:

Posted

Witam kochani... niestety Ci państwo nie przyjechali :( albo mieli bardzo poważny powód, że nie mogli przyjechać, albo po prostu olali sprawę i tyle... ja mam w zanadrzu jeszcze 3 chętne osoby, które skontaktowały się ze mną mailem... być może znajdzie się dobry i odpowiedzialny domek dla Koki...

ehhh no kochani przygotowujemy się z Koką na zabieg... za 1.5 godziny niunia będzie już na stole operacyjnym.... Bogu dzieki ojciec zgodził się, żeby przyjechać po niunie do lecznicy i zawieźć ją do domku :multi: jakbym, miała ją nieść... wolę nawet nie myśleć...:shake:


o taaaak Asiu Cerber po raz kolejny udowodnił mi jaki jest wspaniały i przy okazji zrobił z siebie bohatera :) ale w sumie to ja nawet na niego uwagi nie zwracałam... miałam tylko przed oczami kokę i nic więcej... nawet nie zwracałam uwagi czy Cer nie wychodzi na ulicę... w sumie to wiedziałam, ze i tak będzie latał za mną więc w sumie o niego to się najmniej bałam... myślałam po prostu, ze Koki mi tak zwieje, ze albo zostanie potrącona przez samochód, albo tak zwieje, ze jej nie znajdę i będzie sie już zawsze błąkała po ulicach... to byłoby straszne :placz:

PS. kto by się dorzucił na sterylke te 40 zł????? bardzo proszę... ja w tej chwili jestem na lekkiej głodówce, bo mi się kasa skończyła na życie... musze ojca chyba poprosić, zeby mi coś przywiózł, bo jutro też jest Dzień Matki i muszę kupić kwiaty i zasadzić je na grobie i w ogóle zrobić tam porządek, zeby mama nie myślała, ze o niej nie pamiętam, no a poza tym zrobiłabym dla niej wszystko... psy rzecz jasna mają zapas jedzenia... zawsze tak robię, zeby w razie czego jak braknie mi ksay to chociaż pies miał co jeść... bo ja to sobie poradzę...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...