Penny Posted January 27, 2012 Author Posted January 27, 2012 Dzisiaj zrobiłam Luizie ogłoszenia. Zobaczymy co z tego wyniknie. Ludzi może zrazić to, że nie jest jeszcze zaszczepiona i wysterylizowana. Jutro dodam nowe zdjęcia kici :) Quote
Akrum Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 Penny, w tekście do ogłoszeń możesz pisać, że przed adopcją zostanie wysterylizowana i zaszczepiona :) bo i tak jak tylko ruja się skończy, to po tygodniu mała idzie na stół i będzie sterylizowana. Quote
Penny Posted January 27, 2012 Author Posted January 27, 2012 Akrum napisał(a):Penny, w tekście do ogłoszeń możesz pisać, że przed adopcją zostanie wysterylizowana i zaszczepiona :) bo i tak jak tylko ruja się skończy, to po tygodniu mała idzie na stół i będzie sterylizowana. Tak właśnie piszę :) Quote
Pyrdka Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 Kurcze nie wiedziałam, że Luiza ma już wątek. Dopiero dostrzegłam go Penny w Twoim podpisie. Jest sliczna. Taki prawdziwy wiskasik. Jak dzisiaj sprawuje się kocia. Quote
Penny Posted January 28, 2012 Author Posted January 28, 2012 Ogólnie kicia jest spokojna, mimo że sama przesiaduje w pokoju (oczywiście co jakiś czas zaglądam do niej i siedzę przy niej żeby ją pogłaskać, albo pobawić się wędką - chociaż średnio lubi zabawy). Dziś w nocy ok. godziny 5 zaczęła jęczeć. Musiałam do niej iść. Pogłaskałam i poszłam sobie. Po zamknięciu drzwi dalej nadawała - postanowiłam spać w jej pokoju. Przestała płakać, co oznacza, że potrzebowała towarzystwa :) Rano (czyli trochę później) obudziłam się i zobaczyłam Luizę na kołdrze w moich nogach. Ja na nią, a ona na mnie i patrzymy na siebie jak głupie :) Bo ona mi się nie wydaje takim kotkiem, co by na człowieku spała i wtulała się, a tutaj proszę :) Ruję jeszcze ma - niestety. Dzisiaj kolejna próba odrobaczenia jej. Pierwsza tabletka niestety została nietknięta (się zmarnowała). Kilka dni temu byliśmy z nią u weterynarza. Pisałam, że walczyliśmy ok. 20 minut żeby weszła do transporterka. Nie chcę żeby to się powtórzyło dlatego wymyśliłam taki plan: po wizycie u weterynarza, gdy byliśmy już w mieszkaniu, zaniosłam transporter do pokoju Luizy włożyłam do niego ręcznik (Luiza została przywieziona w kartonie, w którym był ten właśnie ręcznik). Ręcznik ten ma jej zapach, który jest dla niej najbardziej znajomy ze wszystkich zapachów, które są w pokoju. A oto efekt moich działań: teraz Luiza przesiaduje sobie w transporterku i nie traktuje go jako coś złego :) Może następnym razem wpakowanie jej do transporterka zajmie nam mniej niż 20 minut ;) Quote
Penny Posted January 28, 2012 Author Posted January 28, 2012 No to czas na zdjęcia :) Bardzo lubi patrzeć przez okno. Ale raczej wszystkie koty to lubią :) Quote
Penny Posted January 28, 2012 Author Posted January 28, 2012 Misja Odrobaczanie: zakończona sukcesem ;) uff Do Panny Luizy: Dziękuję Panno Luizo, że raczyła Panna się w końcu odrobaczyć. :) :) :) Quote
Penny Posted January 29, 2012 Author Posted January 29, 2012 Pyrdka napisał(a):Grzeczna panienka. Jest coraz fajniejsza. Czasami gryzie i drapie, ale bardziej dla zabawy i nie mocno. Akrum, były może telefony w sprawie Luizy? Quote
Penny Posted January 29, 2012 Author Posted January 29, 2012 Akrum napisał(a):Penny, w tekście do ogłoszeń możesz pisać, że przed adopcją zostanie wysterylizowana i zaszczepiona :) bo i tak jak tylko ruja się skończy, to po tygodniu mała idzie na stół i będzie sterylizowana. Akrum, czy ja dobrze zrozumiałam - dopiero tydzień po zakończeniu rui Luiza może być sterylizowana? Myślałam, że dzień, czy dwa po zakończeniu. Quote
Akrum Posted January 30, 2012 Posted January 30, 2012 Super, że udało się pannę odrobaczyć - już myślałam, że będziemy musiały przyjść i do gardziołka jej tabletę wciskać. Penny napisał(a):Akrum, były może telefony w sprawie Luizy? Niestety, póki co cichosza... Penny napisał(a):Akrum, czy ja dobrze zrozumiałam - dopiero tydzień po zakończeniu rui Luiza może być sterylizowana? Myślałam, że dzień, czy dwa po zakończeniu. Tak nam ostatnio wet mowił, że w przypadku suczek - już tydzień po cieczce może sterylizować, a nie pytałam nigdy jak to jest z kotkami, ale pewnie podobnie, bo wszystko ukrwione teraz bardzo jest, więc pewnie tydzień też odczekać będzie trzeba... Ładne zdjęcie trzeba wybrać i do gazety w czwartek podeślę :) Quote
Penny Posted January 30, 2012 Author Posted January 30, 2012 Nad zdjęciem do gazety pomyślę. Albo wybierzemy z tych, które są, albo zrobię nowe. Dzisiaj może zrobię jej małą sesję. No to relacja z dzisiejszego poranka: Wchodzę do pokoju, w którym przebywa Luiza i widzę jak ślicznie leży na tapczanie. Podniosła główkę i tak sobie na mnie patrzyła. Zawołałam ją, a ona dalej leżała. Podeszłam pogłaskałam, a raczej próbowałam, bo mała wredotka nie pozwalała się dotknąć :/ Na 100% nie ma już rui :) (dobra wiadomość), no i jest też zła wiadomość, że kici nie można normalnie pogłaskać. Każda próba kończyła się rzucaniem na rękę. Dzikusek z niej się zrobił. Czułam się jakbyśmy cofnęły się tydzień, jakby co dopiero przyjechała i mnie poznawała. Zawołałam więc TZa i chciałam żeby sprawdził, czy na niego też będzie się rzucać. Z nim było niestety tak samo, ale TZ się nie poddał, wziął przysmaki dla kotów i podawał jej na dłoni, a drugą ręką (kiedy ona jadła) głaskał ją delikatnie. Sukces :) Może to jest jakieś rozwiązanie z tym odwracaniem uwagi od głaskania? No, cóż trzeba troszkę popracować. Ale będzie dobrze, wiem to :) Martwi mnie, że nikt jeszcze nie dzwonił. Dzisiaj wyróżnię jej ogłoszenie na tablicy.pl, bo z ogłoszeń Samby i Dianki (dwóch wspaniałych piesków) wiem, że wtedy jest większa oglądalność. Quote
Penny Posted January 30, 2012 Author Posted January 30, 2012 Jutro spróbujemy pójść do Pana weterynarza. Może Luiza da się zaszczepić. Nie wiem, czy to coś złego, ale kotek jest strasznie spokojny, non stop śpi, albo leży, oprócz tego oczywiście je, chodzi do kuwety i się myje, ale jakoś taka spokojna jest. Może odpoczywa po męczącej rui? Ja jednak wspomnę o tym weterynarzowi, tak na wszelki wypadek. Czas na nowe zdjęcia :) Quote
Penny Posted January 30, 2012 Author Posted January 30, 2012 Na zdjęciach w moim ostatnim poście widać jakby była grubaskiem, ale to jest kłamstwo :) , ona jest śliczną chudą panną. Quote
Penny Posted January 30, 2012 Author Posted January 30, 2012 Luiza chciała powąchać nogę od krzesła, a że noga metalowa (zwykłe biurowe krzesło, nie jeżdżące), naelektryzowana (nie wiem dlaczego) to mała dostała po nosku, aż było słychać iskrę :) Bidulka nie wiedziała co się dzieje. Quote
Pyrdka Posted January 30, 2012 Posted January 30, 2012 Rety, jaka ona jest śliczna. Może po ogłoszeniu w gazecie coś się ruszy. Kotek o którym Ci wspominałam to nie maluszek, tak na oko ma nie więcej niż 5-6 mięsięcy. Kinga codziennie go dokarmia. Jest to dzikusek. Nie można do niego podejść.Będzie go powoli oswajała. Quote
Penny Posted January 30, 2012 Author Posted January 30, 2012 [quote name='Pyrdka']Rety, jaka ona jest śliczna. Może po ogłoszeniu w gazecie coś się ruszy. Kotek o którym Ci wspominałam to nie maluszek, tak na oko ma nie więcej niż 5-6 mięsięcy. Kinga codziennie go dokarmia. Jest to dzikusek. Nie można do niego podejść.Będzie go powoli oswajała.[/QUOTE] Jak nie jest malcem to może sobie poradzi. Ale i tak uważam, że dobrze byłoby go przebadać i zaszczepić, jednak jeżeli jest dzikuskiem to będzie trudno. Najpierw oswoić trzeba, ale bardzo powoli i spokojnie, nic na siłę. W końcu zaufa :) Może Pan weterynarz jutro się zgodzi na wywieszenie w Jego poczekalni ogłoszenia Luizy. Zobaczymy :) Quote
Penny Posted January 30, 2012 Author Posted January 30, 2012 Po dzisiejszym dniu z Luizą tak sobie myślę, że można by ją ogłaszać jako kot widmo :), bo niby jest, a niby jej nie ma. Mam nadzieję, że jest taka spokojna, nie z powodu jakiejś choroby, a po prostu z powodu spokojnego charakteru. Quote
Akrum Posted January 30, 2012 Posted January 30, 2012 na pewno się zgodzi, bo już sam nam proponował, że możemy ogłoszenia tam wywieszać :) tylko zabierz ze sobą pinezki :) Quote
Penny Posted January 31, 2012 Author Posted January 31, 2012 No i nie byliśmy u weterynarza. Nie chcemy kotki stresować. Niestety nadal niezbyt lubi, gdy się ją głaszcze, jest taka niedotykalska. Chcemy, aby nam zaufała, żeby się nas nie bała, dlatego poczekamy do piątku i jeśli w piątek nadal będzie pokazywała pazurki to wizytę przełożymy. Nie ma sensu iść z nią do weterynarza, jeżeli i tak nie da się zbadać, ani podać sobie zastrzyku. Myślę, że dobrze robimy. Jutro może nagram filmik jak zachowuje się Luiza kiedy chce się ją pogłaskać. Może ktoś mi coś doradzi jak z nią postępować, żeby zmieniła się w kota, który lubi głaskanie i przytulanie. Chyba, że ona już tak ma i nie da się tego zmienić? Nowych zdjęć niestety nie mam, jakoś nie było okazji. Akrum mówiła, że ktoś dzwonił i pytał o Luizę, ale nie odpowiadało Jemu, że kicia zostanie wysterylizowana i że trzeba podpisać umowę adopcyjną. Ciekawe dlaczego ludzie boją się podpisywać taką umowę. Co może ich odstraszać w tej umowie. Quote
Pyrdka Posted February 1, 2012 Posted February 1, 2012 Luizce trzeba dać troszke czasu. Napewno podbije czyjeś serce . Jest sliczną kotką. Quote
Akrum Posted February 1, 2012 Posted February 1, 2012 Penny napisał(a):Ciekawe dlaczego ludzie boją się podpisywać taką umowę. Co może ich odstraszać w tej umowie. Ludzie boją się odpowiedzialności, tzn. bez umowy zawsze mogą się "pozbyć" zwierzaka, gdy się im znudzi... Umowa to już w pewien sposób odpowiedzialność. Dlatego jeśli ktoś w ten sposób reaguje, to wiem, że to po prostu nie jest dobry dom i tyle. Quote
ani Posted February 1, 2012 Posted February 1, 2012 Zgadzam się..Co to za problem uzupełnic i podpisac taką umowę. Jak ktoś chce kota to zrobi wszystko dla jego dobra. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.