_gos_ Posted June 15, 2012 Author Posted June 15, 2012 Dojechała do mnie paczka od adriany. Bardzo bardzo dziękuję w imieniu Leo! Planuję wystartować z wielkim leosiowym bazarem w weekend - oczywiście będę tu pisać i prosić o pomoc w rozsyłaniu i podnoszeniu. Quote
morisowa Posted June 15, 2012 Posted June 15, 2012 sceptiques - odezwij się proszę na tel. 602-18-45-73, mam jakiś problem z odbieraniem pw, a chciałabym umówić się dokładniej na niedzielę Quote
morisowa Posted June 17, 2012 Posted June 17, 2012 Dzisiejsza wizyta u Leo nie wyszła, ale rozmawiałam z panią Grażyną z hotelu i jesteśmy wstępnie umówione na ten tydzień :) Bardzo chcę poznać Leo na żywo, zobaczyć jego zachowanie względem opiekunki, reakcję na mnie - obcego, poobserwować psa, porozmawiać z opiekunką. Leo dostał szansę na życie, ale teraz trzeba mu dać szansę na dom. Leo musi mieć dobry opis, zdjęcia a wtedy ogłoszenia. Każdy ma szansę na adopcję, ale trzeba się o to starać. Bywam w okolicy Białegostoku, więc mogę psa odwiedzić teraz i jak się uda to potem też :) Wieści z hotelu - Leo akceptuje opiekunkę, lubi ją, pozwala przebywać w boksie także wtedy gdy dostanie jedzenia lub ma gryzaka. Jeśli dobrze zrozumiałam to psa mogą karmić też synowie, ale kontaktu z nimi pies nie ma. Pies jest silny psychicznie, mocno stróżujący, ale nawiązuje relacje z człowiekiem, przywiązuje się. Spaceru nadal nie było, pani Grażyna nie jest do końca na to zdecydowana. A uważam, że póki człowiek się waha, to mądrą decyzją jest nie ryzykowanie - pies mocno odczuwa emocje opiekuna. Choć uważam, że jeśli pies ma iść do adopcji to trzeba jakoś ten temat przełamać. Leo ma ok 9 lat, czyli młody nie jest. Ale widzi, słyszy, jest sprawny. W tym momencie nadaje się na silnego stróża, trzeba tylko liczyć się z tym, że to stróżowanie długo nie potrwa. Jak wygląda sytuacja finansowa Leo? Quote
Anula Posted June 17, 2012 Posted June 17, 2012 To jak będziesz z wizytą u Leo to bardzo proszę zrób zdjęcia,może w końcu przydadzą się do ogłoszeń.W lipcu minie 6 miesięcy jak Leo przebywa w hotelu.W lipcu także dla przypomnienia kończy się moja deklaracja na Leo.Deklaruję zawsze swoją pomoc na 6 miesięcy,ponieważ uważam,że przez ten okres pies powinien znaleźć dom a czekają inne bidy,którym też należy się pomoc. Quote
KWL Posted June 24, 2012 Posted June 24, 2012 Morisowa odwiedziła Leo w piątek. Sprawozdanie z wizyty spisze jak tylko wróci do Warszawy ( obecnie nie ma dostępu do netu ) Quote
Malgoska Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 KWL napisał(a):Morisowa odwiedziła Leo w piątek. Sprawozdanie z wizyty spisze jak tylko wróci do Warszawy ( obecnie nie ma dostępu do netu ) czekamy na wieści :) Quote
evita2000 Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Przelałam moją deklaracje dla Leo za czerwiec, lipiec i sierpień. Quote
morisowa Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 Bardzo przepraszam za ciszę. Jakoś tak pechowo wyszło, że bez netu ciągle byłam (a myślałam, że w poniedziałek będę mogła się odezwać). Teraz wpadłam tylko na chwilę, ale choć się zamelduję. U Leo byłam, psa widziałam, z panią Grażyną rozmawiałam. Najkrócej: Leo jest duuużo spokojniejszy i łagodniejszy niż się spodziewałam. Przywitał mnie spokojnie, jadł mi z ręki, dał się lekko pogłaskać przez kraty. Oczywiście ma dystans do obcych i na pierwszej wizycie do boksu bym mu nie weszła ale pierwsze wrażenie zrobił na mnie pozytywne. Opiekunka psa lubi, Leo ją też. Pani Grażyna zachowuje sporą rezerwę w kontaktach z Leo. Ale Leo nie przejawia wobec niej żadnej agresji. Pełna relacja i zdjęcia wieczorem (mam nadzieję) Quote
toyota Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 Bardzo się cieszę. Z tego co piszesz - to jest Leo, jakiego ja znam ze schroniska- zdystansowany ale spokojny. Quote
_gos_ Posted June 28, 2012 Author Posted June 28, 2012 Morisowa, super, że udało Ci się u niego być. Czekamy na relację z zapartym tchem:-) Quote
morisowa Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 (edited) Zacznę od tego, że trudno mi wyrokować o charakterze psa po jednej wizycie. Brakuje mi przede wszystkim danych jak będzie się zachowywać na smyczy - na spacerze, jak reaguje, gdy człowiek ma inne zdanie od niego. Nasze zapoznanie wypadło bardzo dobrze. Podeszłam łukiem, nie patrząc na niego i kucnęłam przed boksem. Leo czujnie mnie obserwował, ale nawet nie szczeknął. Nie straszył mnie, nie odganiał. Przywitał się z opiekunką, wyraźnie się cieszył, został wygłaskany przez kraty. Ja sobie siedziałam, rozmawiałyśmy. Dałam mu rękę do powąchania - powąchał, odsunął się. Spokojny, zdystansowany miś. Ponieważ w końcu nie kupiłam mu parówek, miałam ze sobą parówkę przygotowaną dla mojej mini-suczki, czyli plasterki krojone na pół. Zostałam poinformowana, że Leo bardzo delikatnie bierze przysmaki z ręki. I rzeczywiście, zlizywał mi z dłoni te drobne kawałeczki (kraty są dość szeroko rozstawione). W między czasie podeszła moja mama - pies widział ją od jakiegoś czasu, gdy zaczęła się zbliżać na wprost patrząc na niego (robiła zdjęcia) znieruchomiał i spiął się. Mama się pochyliła, pies wyluzował, mama podeszła, pies nie zareagował. Tak Leo przyjął dwie obce osoby. Oczywiście, nie pchałam mu się do boksu. Leo nie cieszył się do nas, ale akceptował naszą obecność. Dystans i rezerwa ale spokój i opanowanie. Kręciłam się po terenie, kilka razy podchodziłam do boksu, karmiłam go. Dotknęłam go, lekko pogłaskałam, ale nie sprawdzałam na ile mi pozwoli. Z opiekunką pies ma dobry kontakt - widać, że się lubią. Leo cieszy się do niej, smutnieje, gdy ona odchodzi. Obojgu krata daje pewność zachowania. Leo nadstawia się do głaskania, a pani Grażyna bez obaw go tarmosi za uszami. Gdy są razem w boksie, Leo rzeczywiście się usuwa. Jakby nie do końca wiedział, co ma zrobić, czego ma się spodziewać po człowieku. A pani Grażyna traktuje go z dużą ostrożnością, trzyma go na dystans. Jednak pierwsze chwile w Białymstoku zaciążyły na ich relacjach. Rozumiem to, bo gdy człowiek na wstępie się zrazi to potem ciężko psu zaufać. Ona go lubi, dobrze traktuje, ale jest w tym dużo rezerwy. Sporo rozmawiałyśmy. Ustaliłyśmy jak dalej postępować. Pani Grażyna ma kupić kaganiec i zapoznać z tym Leo na spokojnie i pozytywnie. Bez tego spaceru nie będzie. A bez spacerów do końca nie będziemy pewni jaki ten pies jest. Po drugie chodzi o poprawienie relacji psa z opiekunką na terenie boksu. W tym wszystkim jest kwestia zaufania a tego na siłę nie zrobimy. Co do samych warunków. Kojec jest duży. Jasne, to nie teren do pilnowania. Ale to nie jest schroniskowy boks. Psy są karmione dwa razy dziennie. Rano sucha karma, wieczorem gotowane. Leo dostaje gryzaki. Leo nigdy nie bawił się miskami. To zupełnie inna historia. Gdy inne psy wychodzą na spacery, Leo się denerwuje. Gdy samiec przechodzi koło jego boksu, misiek się tak nakręca, że wyładowywał się na misce. Dlatego stojak z wiadrem na wodę ma z boku boksu, żeby tego nie szarpał. W kojcu obok siedzi sunia - z nią Leo się lubi. Pamiętajmy też, że w tym hotelu przebywają pańskie psy za dużo większe stawki. Z tymi psami nie trzeba jakoś specjalnie pracować, nie stwarzają problemów itp. Pani Grażyna przyjęła Leo, polubiła go i przejmuje się jego losem. A przyjęła go po prostu na hotel a nie na "dogomaniacki tymczas". Przy okazji poznałam też Dolara. Młodziutki pitbull. Przyjechał na tydzień. To było w kwietniu. Okazało się, że właściciel wyjechał do Niemiec i nie wróci. Kolega właściciela przyjechał po psa, żeby go odstawić do schroniska, bo nikt za niego płacić nie będzie. Pani Grażyna zostawiła Dolara, jest teraz u niej na dt, szuka domu. Edited June 29, 2012 by morisowa Quote
Anula Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Ja nie wiem co z nim będzie,przecież nie może nie wiadomo ile siedzieć w tym kojcu.Te psy potrzebują ruchu,siądą mu w końcu łapy,kręgosłup. Bardzo mi żal Leo tak nie miało być.Miał być przeniesiony do kojca z wybiegiem,wynika z tego,że nie jest. Quote
_gos_ Posted June 29, 2012 Author Posted June 29, 2012 Pytałam ostatnio biafrę, jak wygląda Leo w kolejce do niej. Muszą się wyadoptować jeszcze dwa psy, żeby mógł się do niej zmieścić. Quote
morisowa Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Chętnie odwiedzałabym Leo i co tydzień... ale taka wycieczka to kasa niestety :/ Więc mogę tam wpadać tylko "po drodze", jak jadę na kilka dni do rodziny pod Białystok. Ale mam nadzieję, że jednak sprawy tego psa wreszcie się ruszą. Że nauka kagańca przyniesie skutek w postaci spacerów i większego wzajemnego zaufania. Leo ma w tym momencie dobrą opiekę, na miarę możliwości hotelu i opiekunki. Tyle, że temu psu (w sumie jak każdemu) potrzebny jest własny dom. Pomóżmy mu w tym. Quote
Anula Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Jak może mieć własny dom jak nawet nie został od lutego ani razu wyprowadzony z kojca.Kto takiego psa adoptuje ! Quote
morisowa Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Tak jak napisałam wcześniej, mam nadzieje, że to się wreszcie zmieni. Quote
Malgoska Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 w zasadzie to zdjęcie w tym kojcu niewiele się różni od zdjęcia ze schroniska, które robiła toyota, chyba tylko bardziej smutny jest. Nie znam sie na kaukazach, wiem, że wszystko wygląda inaczej z pozycji klikania i z pozycji przebywania z psem w realu ale on wcale nie wygląda lepiej, nie wiem czy toyocie o taką zmianę chodziło? ta sierść taka zaniedbana, te oczy wołające o pomoc, płakać się chce. Quote
toyota Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 (edited) Wizyta morisowej bardzo mnie uspokoiła. Wreszcie mamy informacje jak wygląda opieka nad Leo. Krzywda mu się tam nie dzieje. Pewnie, że chciałabym, aby miał lepszy kontakt z opiekunką, spacery i większą przestrzeń do biegania, ale to nie do końca jest zależne od p. Grażyny. Leo okazał się "trudniejszy" niż zakładaliśmy, być może także p. Grażyna spodziewała się bardziej "otwartego" psa. Niestety nie widzę innego rozwiązania jak tylko czekanie na miejsce u biafry, ponieważ nie znam innej osoby, która mogłaby "rozpracować" chrakter Leo i jeszcze miałaby ku temu warunki. Ogromnie dziękuję morisowa za odwiedziny u Leo ! Edited June 30, 2012 by toyota Quote
_gos_ Posted June 30, 2012 Author Posted June 30, 2012 Moi drodzy, Wizyta Morisowej w hotelu ujawniła jeszcze jedną rzecz. Pies ma długi. Wiedziałam, że Ewelina ma trudną sytuację finansową i zdrowotną, ale nie miałam świadomości, że sprawy mają się tak źle i że konsekwencje tego płaci Leo. Pytałam o to na bieżąco i wierzyłam w odpowiedzi. Widać jestem naiwna. Ze względu na powyższe przejmuję wątek i rozliczenia od lipca i od lipca hotel będzie opłacany na bieżąco. Co do tego, co wcześniej - Ewelina musi pieniądze hotelowi oddać. I na razie zapewnia, że to zrobi. Rozmawiałam właśnie z panią Grażyną, przy całej tej sytuacji trzeba ją podziwiać za to, że ma nadal tyle serca dla psa. Nawet przez chwile nie przeszło jej przez myśl, żeby go oddać, chociaż nie wiedziała, co ma robić z brakiem wpłat. Za dług wcześniejszy odpowiedzialności wziąć nie mogę, resztą to nasze wspólne pieniądze dane dla psa i Ewelina musi je oddać hotelowi. Pani Grażyna się na to póki co zgodziła. Ponieważ z hotelem nie została podpisana umowa, podpiszę ją ja teraz, od lipca. Mam nadzieję, że dzięki temu poczują się pewniej. Mam też nadzieję, że Morisowej uda się zaglądać do miśka, bo ta wizyta bardzo zainspirowała panią - opowiadała mi, że kupiła już kaganiec i ćwiczy podawanie na nim smakołyków, tak jak radziła Magda, po to żeby pozytywnie zachęcić Leo do kagańca i zacząć spacery. Jeśli uda się to wykonać i przełamać ten impas, i jeśli okaże się, że wychodzenie z nim nie jest niebezpieczne, będziemy mogli na serio zacząć szukać psu domu. PW z numerem mojego konta porozsyłam wam dziś, ale najpierw skończę wystawianie bazarku z dużą ilością pięknych rzeczy m.in. od adriany. Powinien być wystawiony już wcześniej, ale przez całą tę sytuację nie dałam rady go skończyć... Przepraszam też wszystkich tych, którzy mieli lepszą intuicję, za moje stawanie w jej obronie. Taka postawa również szkodzi psu przedłużając statu-quo. Mam nauczkę. Quote
toyota Posted June 30, 2012 Posted June 30, 2012 evita2000 napisał(a):Przelałam moją deklaracje dla Leo za czerwiec, lipiec i sierpień. evita2000 napisał(a):W takim razie proszę przeznaczyć te 40 zł na opłatę za hotelik. Jesli znajdzie się osoba z dogomanii , która będzie w stanie zaglądac do Leo to ja dokanam ponowanej wpłaty na kości , już na konto tej osoby. Jakos prawde mówiąc nie zabardzo wierzę,że pani sama zakupi te kości skoro do tej pory patrzyła jak Leo z nudów gryzie metalowa miskę :( Chyba gdyby uwazała,ze jest taka potrzeba to już by mu sama kawałek jakiegoś gnata dogryzienia podrzuciła. W końcu kośc kosztuje zaledwie kilka złotych... Kiedy Leo miał budę w kojcu? Na zdjęciach nie bylo tego nigdy widać. Czyli te pieniądze jak i deklaracje innych osób w tym moja comiesięczna, nie zostały przekazane p. Grażynie :-o ? Czy zostały przekazane, ale długi powstały z powodu niewystarczających deklaracji ? Quote
_gos_ Posted June 30, 2012 Author Posted June 30, 2012 Nie zostały. Pies miał opłacony hotel do połowy marca. Dług Eweliny wobec hotelu wynosi 1600 zł. Deklaracje evity za lipiec i sierpień mają być przesłane na moje konto. Resztę Ewelina musi oddać p. Grażynie. Quote
ludwa Posted June 30, 2012 Posted June 30, 2012 W takim razie od razu dopiszę, że nie uwzględniona jest moja wpłata czerwcowa. I poproszę nowy numer konta. Jednocześnie informuję, iż pieniądze przelewałam na konto Eweliny z przeznaczeniem na Leo. Rozumiem przejściowe problemy ale mam nadzieję, że w ciągu kilku najbliżych dni pieniądze zostaną przelane na hotel Leo, w przeciwnym razie sprawa będzie miała dalszy, mało przyjemny przebieg. Ile czasu potrzebuje Ewelina, żeby oddać nienależne Jej pieniądze? Oczekuję podania konkretnego, ostatecznego terminu. Nie toleruję takich zachowań, ani słowa wyjaśnienia a pieniądze wcięło!!!!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.