Jump to content
Dogomania

WIGOR & LUNA & KING - moje stado płaskoryjków ;)


Recommended Posts

Posted

Przyszły wyniki histopatologii, to coś, co Wigor miał usunięte to nowotwór niezłośliwy: obłoniak. Powstał po poprzedniej operacji z uszkodzonych naczyń krwionośnych. Ulżyło mi..

Posted

to na tyle dobrych wiadomości :( wczoraj u Wigora w moczu pojawiła się krew. Właściwie siusiał samą krwią. Pojechaliśmy do weta, miał zrobione wszystkie badania. Okazało się, że to ostre zapalenie pęcherza, dostał pełno leków. Dziś byliśmy na kontroli, krwi już nie ma, ale podczas USG okazało się, że w pęcherzu jest 1 centymetrowy polip. Na razie do obserwacji... ciągle coś :shake::shake::-(:-(

Posted

Wigor już na stałe przyjmuje Memotropil, zmiany neurologiczne bardzo postąpiły :( Nyno potrafi wejść do ciemnej ubikacji i stać tam ze spuszczoną głową nawet 1h. Chowa się pod stół w kuchni, zawiesza się. Co dzień rano wstaję i gnam do niego, żeby sprawdzić, czy wszystko dobrze, bo nad ranem wychodzi z sypialni i idzie na legowisko Kinia, tam dosypia. Widzę, że z każdym dniem jest coraz starszy, boję się kolejnego dnia.. Nie ma już dnia, żeby nie myśleć o najgorszym... Kiedy przychodzi wieczór dziękuję za ten dzień i proszę o następny... i tak codziennie..

Posted

Nutusia napisał(a):
O mój boże... Oby tych dni było jak najwięcej - byle bez cierpienia...



Życzę tego samego,jak najwięcej dni razem bez cierpienia,bo jak już cierpieć zacznie to znowu trudna decyzja czeka :( Za szybko :(

  • 1 month later...
Posted

[quote name='Nutusia']O matko... nie ma spokoju pod oliwkami :( Gdzie tym razem?... Wierzę, że się okaże równie niegroźny jak poprzedni. Tylko ta narkoza :([/QUOTE]

tym razem na udzie :(

  • 2 weeks later...
Posted

brak już sił, nadzieja wygasa :( byliśmy dziś u weta, w mordce Wigora coś się pojawiło, dla mnie wyglądało jak krwiak, zauważyłam to kilka dni temu i do dziś sporo urosło. Prawdopodobnie to nowotwór- mięsak :( Na razie nie operujemy, mam obserwować, czy rośnie. Wigi już prawie nie widzi, więc myślałam, że może w coś wszedł. Poza tym od kilku dni jest całkowicie głuchy. Wcześniej słyszał nasz nadjeżdżający samochód, nawet jak były zamknięte okna w wmieszkaniu, teraz jak Jacek wchodzi do domu, on nadal leży, Luna szczeka, Zuzia krzyczy, dopiero jak się podejdzie do Wigora i pokaże mu, że ktoś wszedł zaczyna się cieszyć.
Guz na udzie zmniejszył się, nie ruszamy go- chociaż tu coś pozytywnego. Do dupy to wszystko :(

Posted

olly napisał(a):
brak już sił, nadzieja wygasa :( byliśmy dziś u weta, w mordce Wigora coś się pojawiło, dla mnie wyglądało jak krwiak, zauważyłam to kilka dni temu i do dziś sporo urosło. Prawdopodobnie to nowotwór- mięsak :( Na razie nie operujemy, mam obserwować, czy rośnie. Wigi już prawie nie widzi, więc myślałam, że może w coś wszedł. Poza tym od kilku dni jest całkowicie głuchy. Wcześniej słyszał nasz nadjeżdżający samochód, nawet jak były zamknięte okna w wmieszkaniu, teraz jak Jacek wchodzi do domu, on nadal leży, Luna szczeka, Zuzia krzyczy, dopiero jak się podejdzie do Wigora i pokaże mu, że ktoś wszedł zaczyna się cieszyć.
Guz na udzie zmniejszył się, nie ruszamy go- chociaż tu coś pozytywnego. Do dupy to wszystko :(


Tak Olu, do dupy......bezsilność jest straszna...:roll::glaszcze:

Posted

olly napisał(a):
brak już sił, nadzieja wygasa :( byliśmy dziś u weta, w mordce Wigora coś się pojawiło, dla mnie wyglądało jak krwiak, zauważyłam to kilka dni temu i do dziś sporo urosło. Prawdopodobnie to nowotwór- mięsak :( Na razie nie operujemy, mam obserwować, czy rośnie. Wigi już prawie nie widzi, więc myślałam, że może w coś wszedł. Poza tym od kilku dni jest całkowicie głuchy. Wcześniej słyszał nasz nadjeżdżający samochód, nawet jak były zamknięte okna w wmieszkaniu, teraz jak Jacek wchodzi do domu, on nadal leży, Luna szczeka, Zuzia krzyczy, dopiero jak się podejdzie do Wigora i pokaże mu, że ktoś wszedł zaczyna się cieszyć.
Guz na udzie zmniejszył się, nie ruszamy go- chociaż tu coś pozytywnego. Do dupy to wszystko :(

ech......biedne te nasze psiaki....:-(

Posted

olly napisał(a):
brak już sił, nadzieja wygasa :( byliśmy dziś u weta, w mordce Wigora coś się pojawiło, dla mnie wyglądało jak krwiak, zauważyłam to kilka dni temu i do dziś sporo urosło. Prawdopodobnie to nowotwór- mięsak :( Na razie nie operujemy, mam obserwować, czy rośnie. Wigi już prawie nie widzi, więc myślałam, że może w coś wszedł. Poza tym od kilku dni jest całkowicie głuchy. Wcześniej słyszał nasz nadjeżdżający samochód, nawet jak były zamknięte okna w wmieszkaniu, teraz jak Jacek wchodzi do domu, on nadal leży, Luna szczeka, Zuzia krzyczy, dopiero jak się podejdzie do Wigora i pokaże mu, że ktoś wszedł zaczyna się cieszyć.
Guz na udzie zmniejszył się, nie ruszamy go- chociaż tu coś pozytywnego. Do dupy to wszystko :(


Niestety życie jest brutalne,ci,których kochamy odchodzą w pierwszej kolejności :(

Posted

Może to i lepiej, że odchodzą przed nami.
Ale Wiguś wciąż z nami jest i mimo przeciwności losu się nie poddaje, więc i my starajmy się myśleć pozytywnie...

Posted

no i stało się, w końcu dotarliśmy na działkę, jest cudownie i wspaniale, Wigor nie do poznania!! Biega, bryka, skacze, a ja się szczypie czy to nie przypadkiem sen.. Przejął zadania Kinia, podbiega do bramy i wrzeszczy na każdego kto ośmieli się przejść obok! Nigdy tego nie robił, to zawsze należało do Kinia, Wigi teraz chyba wie, że to on ma bronić domowników. Apetyt ma ogromny, wyleguje się w słoneczku, obsikuje krzaki,a mi uśmiech z twarzy nie schodzi, Tak się cholernie cieszę, że w końcu nastały te cieplejsze dni i wyjechaliśmy z blokowiska! Z Lunką wszystko dobrze, tfu.. tfu... oby nie zapeszyć i oby tak dalej. Ale...


Każdy kto pojawia się na działce przychodzi odwiedzić Kinia... tego najdzielniejszego, najwspanialszego, tego zawsze uśmiechniętego.. i każdemu trzeba powiedzieć, że nas opuścił, że odszedł... Nie spodziewałam się po tych wszystkich ludziach stąd takiej żałoby nie po swoim psie, a jednak.. King wkradł się w serca wielu osób..

Wczoraj wyrywałam pojedyncze chwasty z kostki chodnikowej i tak sobie pomyślałam, dlaczego nigdy tego nie robiłam za grilem murowanym, przecież nigdy tam nie rosły, a w tym roku ich mnóstwo.. dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że Kiniutek był w tym miejscu odsikiwany.. i chwastów tam nie było.. jest wiele takich sytuacji, w których Kinio był ZAWSZE obecny i tak ciężko przyzwyczaić się do tego, że już nigdy Go nie będzie...

Kiniusiu, ja wiem, że jesteś tu blisko nas, nie podarowałbyś sobie wyjazdu na działkę.. Kochamy Cię i strasznie tęsknimy...

Posted

Brawo Wiguś! Też bym "symulowała", byleby mnie tylko wywieźli na działeczkę ;)
A Kinio był tak wyjątkowy, że nikt nie był w stanie przejść obok niego obojętnie...

  • 1 month later...
Posted

Siedzimy na działeczce i odpoczywamy, Wigor przejął obowiązki Kinia, lata do bramy, gdy ktoś się zbliża, ujada jak szalony, jeszcze w zeszłym roku nie schodził z tarasu, a teraz?? nie można go uspokoić. Razem z Luną bawią się zabawkami, najlepsze oczywiście są piłki Zuzi, takie jakieś inne, fajnie w mordce się mieszczą. Mała robi wyścigi w psiurami, raczkuje w takim tempie, że dotrzymuje im kroku. Także można powiedzieć, mam trzy zwierzątka są w domu. i tak cholernie chce, żeby ten stan fizyczny i psychiczny moim faflaków trwał w nieskończoność...!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...