Jump to content
Dogomania

WIGOR & LUNA & KING - moje stado płaskoryjków ;)


Recommended Posts

Posted

Ależ cudna Śnieżynka w środku bezsnieżnej zimy! Co za cymbał sądził, że młodego boksereczka można mieć "bezkarnie"!?!?!?!?
A jeśli chodzi o ogon - przy mojej Liluni zrozumiałam dlaczego kopiowano bokserom ogony! ;)

Posted

olly napisał(a):
Ja już jestem za stara na młode psy, taki adekwatny dla mnie wiek boksera to minimum 7-8 lat. Takie kocham najbardziej :) Sunieczka jest przeurocza, trochę nie mogłam opanować latającego ogona, bo nie znałam takiej przypadłości, ale psica fajniusia.


No cudna,tym bardziej bym właściciela uśpiła :angryy: A tam za stara,przyzwyczajona do staruszków,ale zawsze można zmienić przyzwyczajenia :cool3: A jak LUna do niej,bo Wigorek pewnie wokoło lata :) Kochany Wiguś :loveu:

Posted

tatankas napisał(a):
No cudna,tym bardziej bym właściciela uśpiła :angryy: A tam za stara,przyzwyczajona do staruszków,ale zawsze można zmienić przyzwyczajenia :cool3: A jak LUna do niej,bo Wigorek pewnie wokoło lata :) Kochany Wiguś :loveu:


Wigi powąchał i olał :( poszedł się położyć, Lunka ku mojemu zdziwieniu przyjęła gościa, ale Białaska była przerażona tańcem Luny i pokazała ząbki, po czym nastąpiła izolacja. Psica już w drodze do Wawy. To był mega szybki DT. Ale spodziewałam się, że o takie cudo ludzie będą się bić :)

Posted

olly napisał(a):
Wigi powąchał i olał :( poszedł się położyć, Lunka ku mojemu zdziwieniu przyjęła gościa, ale Białaska była przerażona tańcem Luny i pokazała ząbki, po czym nastąpiła izolacja. Psica już w drodze do Wawy. To był mega szybki DT. Ale spodziewałam się, że o takie cudo ludzie będą się bić :)


Szkoda,że o te nasze boksiowe staruszki nikt się nie bije.Ja już mam swojego faworyta Bogusia,cudny staruszek rudy z ciętymi uszami,oj gdybym mogła to bym go zawinęła i kochała taaaaaaaaaaaaaaaaak mocno :loveu:

Posted

Nutusia napisał(a):
Oj tak - przecież boksie to i tak dzieciaki do najpóźniejszej z późnych starości! ;) :)


Moja staruszka właśnie taka była,mając 10 lat i chorując na białaczkę od roku,co odbiło się bardzo na jej wyglądzie(była strasznie wychudzona,choć sierść pięknie lśniła do końca i mordka nawet taka siwa nie była) to wciąż zachowywała się jak szczeniak i czasami trzeba było na nią krzyknąć,bo tak się rozbawiała,że zaczynało boleć ;) I jak była młoda ,nie była tak szalona i radosna ,jak na starość :loveu: Mam nawet filmik z jej starczego/chorowitego okresu jak mi buta obgryza i szczeka na niego,oczywiście but na mojej nodze,ale co to szkodzi :evil_lol:

Posted

no i jednak operacja, w sobotę, guz jest ogromny, to coś złośliwego, to ostatni moment, kiedy jeszcze da się coś zrobić... :( :( :( :( :( :(

Posted

olly napisał(a):
Wigor jest właśnie operowany. Chryste, jak się denerwuję ;( Brzuch boli, słabo mi..


Trzymamy kciuki ,musi być dobrze:happy1:

Posted

Wróciliśmy. Obudził się. Jest strasznie zmęczony. Odsypia. Rana ogromna, 24cm. 2 dreny, pełno szwów. Guz był wielki, ale został wycięty z rezerwą tkanek, aż do mięśni międzyżebrowych. Wysłany na histopat. Co chwilę sprawdzam, czy oddycha, czy serduszko bije. Wet mówił, że jutro strasznie będzie cierpiał, że bardzo będzie boleć, będziemy musieli pojechać po leki. Raz wstał, ale nie może położyć łapki na podłogę po stronie rany, tak go ciągną szwy. Żebym tylko mogła trochę tego cierpienia na siebie wziąć...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...