scarlett37 Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Muszę coś z tym zrobić i to jak najszybciej, nawet nie wiecie jak bardzo chcę ją odzyskać. Teraz jeszcze w domu jestem uwiązana bo moja beagielka złapała wirusa. Wczoraj wieczorem zaczęły się wymioty i biegunka, a dzisiaj rano kloca 20 kilogramowego na rękach do weta niosłam bo była tak słaba, że nie chciała iść. Dostała kroplówkę i leki i jutro też rano muszę iść na wizytę kontrolną. Jak na razie nie doczekałam się telefonu od wetki, która prowadzi Lunkę, wygląda na to, że opiekunka nie doszła z psem do lecznicy. Mam już dość od 48 godzin jestem na nogach nie śpię, nie jem i z nerwów jestem cała obolała, normalnie koszmar jakiś Quote
sybil Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Szkoda, że nie mogę pomóc - mieszkam na obrzeżach Krakowa i nie zmotoryzowana. Współczuję Tobie, scarlett i biednej Lunce; żeby tylko baba nie wykończyła szczeniaczka :shake::-( Jeśli nie macie adresu to nie będzie łatwo, przy ul.Nawojki są długie bloki. Quote
Alojzyna Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 zapytajcie o adres w lecznicy... w mojej lecznicy jest baza danych psów i ich włascicieli (adresy, telefony...) - przy każdej wizycie jest w komputerze wszystko odnotowywane... może lekarz znający sprawę (kradzież psa, bo tak należy to nazwać), poda wam adres a jak nie, to sprawę trzeba zgłosić na policję Quote
AMIGA Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Koniecznie i jak najszybciej, bo przecież wygląda na to, ze pies nawet już nie jest pod kontrola wetów :-( Quote
scarlett37 Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 (edited) Luna dotarła jednak do weta. Pani doktor właśnie do mnie dzwoniła, mała już czuje się lepiej, ale jutro ma przyjść do kontroli, czy przyjdzie nie wiadomo. Obecna opiekunka naopawiadała wetce ze psa zatrzymuje, innym mówi że go nie chce, sama już nie wiem co o tym myśleć. Wetka tez pytała mnie o zachowanie Lunki, powiedziała, że mała nie zachowuje się jak większość szczeniaków, ponieważ wszystkiego się boi jest tak jak by zastraszona i okropnie się trzęsie Edited February 15, 2012 by scarlett37 Quote
sybil Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Jeśli możesz ją wziąc', to nie ma na co czekac', tylko odbierac'. Baba zmarnuje szczeniaczka jak nic, diabli wiedzą jak ją traktuje w domu jeśli mała tak trzęsie się i wygląda na zastraszoną. Quote
scarlett37 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Oczywiście, że chcę ja wziąć tylko nie wiem jak to zrobić. Robić zadymę z TOZ-em i policją to nie taka prosta sprawa, to ostateczność. Miałam wczoraj tam jechać ale wiem, że kobieta mnie nie wpuści do mieszkania. Zresztą ja sama z moją córką nic nie zdziałamy. Myślę,że jak by poszło się do niej w grupie to była by szansa na odebranie psa Quote
AMIGA Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Jest najwazniejsze pytanie - czy gdybys miala znaleźć suni dom stały, to dom Pani Agnieszki byłby zaakceptowany? Byłabyś pewna, że sunia jest tam bezpieczna i dobrze zaopiekowana? Jeśli sa watpliwości, to za wszelką cenę sunia powinna zostac stamtad zabrana. Tez własnie myślałam, że może jakąś grupą by lepiej było iść. Może by pooprosić asior - ona jest inspektorem TOZ-u. Zawsze można pani powiedzieć, że jest z nami inspektorka TOZ. Jak trzeba się przyłączyć, to służę swoją "kubaturą" Pisałaś, że możesz udowodnić, że mała jest Twoja. Jesli zajdzie taka potrzeba, to nawet trzeba skorzystać z pomocy Policji. Nawet wydruki z dogo są dowodem, że psinka jest w tamtym domu na zasadzie tymczasowego pobytu i to tylko na określonyu czas. Quote
masza44 Posted February 15, 2012 Author Posted February 15, 2012 (edited) Ja oczywiście też przyłączam się do grupy wsparcia jakby co. W tym tyg ciężko ale w przyszłym jak najbardziej, jeszcze może kogoś zwerbujemy...AMIGA dobrze pisze, Kasiu skontaktuj sie z Asior, może Ci coś poradzi- jakby nie było, wiadomo kiedy założony jest wątek Luny, wiadomo na dogo ile Luna jest u Ciebie i jak się rozwijała sytuacja - moim zdaniem to dowód! Edited February 15, 2012 by masza44 Quote
scarlett37 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Z tego co sie dowiedziałam to Pani Agnieszka nie potrafi się opiekować zwierzętami, nie napiszę publicznie od kogo to wiem, tak , że zostawienie jej w tym domu nie wchodzi w grę. Pani, która zdecydowała się na adopcję nadal czeka na Lunę ale nie wiem jak jeszcze długo. Wcale bym się nie zdziwiła jak po tym co się wyrabia zrezygnuje i przygarnie innego psiaka. Najgorsze jest to, że po jutrze pani Agnieszka wyjeżdża i nie wiadomo co dalej stanie się z Luną. Będę trochę później na forum bo lecę teraz z moją beagielką do kontroli Quote
sybil Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Czegoś nie rozumiem: skąd wzięła się APOLONIA i jak wzbudziła takie zaufanie, że nie znając nawet jej adresu powierzono jej los szczeniaka (jeśli dobrze zrozumiałam, to ona wskazała p.Agnieszkę jako opiekunkę). Jeśli wybieracie się grupą to mogę dołączyc, ale tylko w godz.popołudniowych lub wieczornych. W związku z wyjazdem opiekunki Lunki nie ma na co czekac', bo może się to tragicznie skończyc' dla szczeniaczka i ślad po niej zaginie :shake::-( Apolonia logowała się na Dogo przedwczoraj, może trzeba jeszcze spróbowac' ją zaangażowac' w odebranie Lunki? Quote
scarlett37 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 (edited) Apolonia nie dawno zarejestrowała się na forum i to nie ja ją poprosiłam o pomoc. Powiedziała, że postara się znaleźć dla Luny dobry tymczas, zanim coś znalazła dużo z nią rozmawiałam, ona też bardzo zaangażowała się w całą sprawę, wydała mi się bardzo sympatyczną dziewczyną i zaufałam jej. W środę zadzwoniłaa do mnie i powiedziała, że jej przyjaciółka może zabrać lunę do siebie na kilka dni, Apolonia oczywiście ręczyła za nią. Po Lunkę miały przyjechać do mnie do domu, jednak w dzień przekazania okazało się, że rozchorowało się dziecko pani Agnieszki i dziewczyny poprosiły abym podwiozła psa pod jubilat. Tak też zrobiłam, uzgadniając z przyszłą opiekunką, że pies jest u niej tylko na parę dni. Na drugi i trzeci dzień jeszcze było w miarę dobrze miałam kontakt, jaja zaczęły się w niedzielę i trwają do dziś. Właśnie dzisiaj się dowiedziłam, jakie brednie opowiada o mnie Pani Agnieszka, normalnie szok, napiszę o tym wtedy gdy sprawa się zakończy. Na Apolonię nie można liczyć, ponieważ strasznie broni swojej przyjaciółki nie odpowiada na moje sms-y i telefony Być może akcja nie będzie potrzebna, pomoc nadeszła teraz z niecierpliwością czekam na info Edited February 15, 2012 by scarlett37 Quote
AMIGA Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Trzymam mocno kciuki, oby ta mała dziewczynka zaznała jak najszybciej spokoju i trafiła w dobre, odpowiedzialne rece. Czekamy na wieści. Quote
scarlett37 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Dzięki Amiga :) Jak dla mnie temat możecie zamknąć, bo ja już nie mam siły. Wychodzi na to, że to właśnie ja jestem ta najgorsza. Nic więcej już nie napiszę bo szkoda po prostu słów :( Quote
skrzeli Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 scarlett37 napisał(a):Dzięki Amiga :) Jak dla mnie temat możecie zamknąć, bo ja już nie mam siły. Wychodzi na to, że to właśnie ja jestem ta najgorsza. Nic więcej już nie napiszę bo szkoda po prostu słów :( A komu niby tak wychodzi? Kim Ty się przejmujesz? Z wątku jasno wynika co i jak. Quote
sybil Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 (edited) scarlett37 napisał(a):Dzięki Amiga :) Jak dla mnie temat możecie zamknąć, bo ja już nie mam siły. Wychodzi na to, że to właśnie ja jestem ta najgorsza. Nic więcej już nie napiszę bo szkoda po prostu słów :( Nikt nie może miec' do Ciebie pretensji, winę ponosi Apolonia i obecna opiekunka, która dziwnie zajmuje się Lunką. Ty nie zrezygnowałaś z ratowania suni, uwierzyłaś niesolidnej osobie, która była bardzo przekonująca, a teraz wycofała się. Nie zostawiaj Lunki i informuj o postępach. Edited February 15, 2012 by sybisia Quote
scarlett37 Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Nie zostawię jej na pewno, o ile mała przeżyje :( TOZ zainteresował się sprawą w piątek mamy się spotkać, nie wiem czy Agnieszka będzie na spotkaniu i nie wiem czy oddadzą mi psa Quote
sybil Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 Trzymam :kciuki::kciuki::kciuki: , żeby tylko kobieta nie wyjechała, bo wtenczas gdzie szukac' Lunkę? Quote
Patmol Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 nie zamykaj wątku, bo przecież i my (osoby z wątku) się martwimy o Lunkę i mamy nadzieję na szczęśliwe zakończenie sprawy o nic się nie obwiniaj, co było -przeminęło i nie masz już na to wpływu trzeba teraz się dowiedzieć co z Luną Quote
Alojzyna Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Apolonia napisał(a):Dom Tymczasowy dla Luny znalazłam, niestety jedynie do 18 lutego bo potem ta Pani wyjeżdża. Mam nadzieje, ze do tej pory ktos ja adoptuje lub znajdziemy nowy BDT. Przynajmniej sytuacja na razie ustabilizowana. a zatem sobota będzie decydująca :cool3: jesli ta pani miała wcześniej zaplanowany jakiś wyjazd, to na pewno bez psa, więc albo zrezygnuje z wyjazdu albo Luna znowu zmieni dom, tyle tylko, że takie częste zmiany domu w tym wieku wyrządzają straszne szkody w psychice wrażliwych psów - a z dotychczasowych opisów wynika, że Luna do nich należy :-( szkoda, że osoby odpowidzialne za obecny los psa (Apolonia) i obecna opiekunka mają gdzieś dobro psa (mam nadzieję, że Apolonia tu zagląda i zastanowi się nad swoim postępowaniem) skoro scarlett37 chce spowrotem Lunę by jakoś przetrzymać ją u siebie do czasu znalezienia jej DS, to Apolonia bez mrugnięcia oka powinna spowrotem oddać psa, nawet jeśli nie chce rozmawiać ze scarlett37. scarlett37 - jeśli do niedzieli nie odzyskasz psa, podaj nam numery telefonów obu pań - już my im uprzykrzymy życie. Jeśli ktoś ma telefon kilka lat, to nie tak łatwo rezygnuje z numeru - i proszę mi wierzyć, mało kto wytrzymuje bez włączonego telefonu kilka godzin. Więc jeśli przez dłuższy czas telefon cały czas dzwoni, to po pewnym czasie ma się dość... scarlett37 napisał(a):Z tego co wiem to wetka, ktora leczy sunie nie wyrobila jej ksiazeczki a ty jej książeczki zdrowia nie założyłaś? nie szczepiłaś jej gdy była u Ciebie? jeśli przekazałaś Lunę bez książeczki zdrowia (książeczkę masz u siebie), to masz dowód, że Luna jest twoja :razz: Quote
scarlett37 Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 (edited) Dziewczyny bardzo Was przepraszam, ale ja już nie mam nawet siły pisać. Jeśli chodzi o Lunę to czekam na wyniki badań ( oby nie potwierdziło się najgorsze), w całą sprawę został juz zamieszany TOZ. Jutro mamy się spotkać i zapadnie decyzja co dalej stanie się z psem. Mam strasznie chorą moją biglę, w poniedziałek wieczorem zaczęła się biegunka i wymioty, we wtorek po lekach stan się poprawił, a wczoraj rano zaczęło się na nowo. Wetka podejrzewa ostre zapalenie jelit, zrobiła suni usg na którym wyszła powiększona macica, a w niej jakieś małe pęcherzyki. Wyciągła ode mnie tyle kasy, że szok, a dzisiaj rozłożyła ręce i powiedziała, że nie wie jak ją leczyć. Z psiną jest co raz gorzej, nie reaguje już na leki, nie je, nie pije, cały czas wymiotuje, już nawet nie ma czym. Mnie dzisiaj tak pozamiatało po ostatnim tygodniu nerwów, że nie jestem w stanie dojść z sunią do innego weta. Próbuję się jakoś pozbierać, ale mi nie wychodzi :( Edited February 16, 2012 by scarlett37 Quote
Patmol Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 może twoja bigla i Luna są chore na to samo? Quote
sybil Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Współczuję, koniecznie zmień weta jeśli obecna nie wie co dalej robic'. Bardzo mi żal Twojej beagielki i Lunki :-( Czy ta powiększona macica i pęcherzyki to nie jest przypadkiem ropomacicze? Quote
AMIGA Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Scarlet - trzymajcie się tam dzielnie Czy Twoja bigla byla szczepiona p-ko wirusówkom? Pewnie głupio pytam, bo pewnie była. Jeśli Ci jutro się mogłabym na coś przydać - np z transportem biglaczki do innego weta, to wołaj - na pw przesyłam mój nr tel. Quote
skrzeli Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 (edited) scarlett37 napisał(a):Wetka podejrzewa ostre zapalenie jelit, zrobiła suni usg na którym wyszła powiększona macica, a w niej jakieś małe pęcherzyki. Wyciągła ode mnie tyle kasy, że szok, a dzisiaj rozłożyła ręce i powiedziała, że nie wie jak ją leczyć. Z psiną jest co raz gorzej, nie reaguje już na leki, nie je, nie pije, cały czas wymiotuje, już nawet nie ma czym. Mnie dzisiaj tak pozamiatało po ostatnim tygodniu nerwów, że nie jestem w stanie dojść z sunią do innego weta. Próbuję się jakoś pozbierać, ale mi nie wychodzi :( Nie załamuj się - to bardzo ważne, żeby teraz nie zostawiać Suni bez pomocy !! Jeśli już tak długo wymiotuje to koniecznie powinna dostać kroplówkę. Nie wiem w jakiej lokalizacji w Krakowie mieszkasz, ale jako dobrego i skutecznego diagnostę mogę polecić dr Jaworską z Alvetu na ul. Zapolskiej na Bronowicach lub panów doktorów z Multivetu na Żabińcu. Obie lecznice długo otwarte. Trzeba reagować Edited February 16, 2012 by skrzeli Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.