scarlett37 Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 Tragedia, na glowie stawalam aby pies znalazl dom. Dom znaleziony a sunia nie moze do niego isc, normalnie szok Quote
wanda szostek Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 Paskudna sytuacja. Nie wiadomo czy też jest dobrze leczona a to szczeniaczek i o tragedię nie trudno. Pozostaje tylko wybrać się tam w dwie, trzy osoby, sprawdzić sytuację, książeczkę zdrowia i jak co odebrać sunię przy pomocy organizacji lub policji. Quote
scarlett37 Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 Z tego co wiem to wetka, ktora leczy sunie nie wyrobila jej ksiazeczki Quote
Apolonia Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 Pies jest leczony, mial podana kroplowke w lecznicy, wiec nie panikujcie. Jutro beda przeprowadzane bardziej skaplikowane badania. Pani idzie z Pania od DS razem do weta i beda ustalac wspolnie jakie leczenie i czy ja przetransportowac do tej Pani odrazu czy pozniej. Nie wiem czemu odrazu jakies pretensje, myslalam, ze jesli bede informowac was na bieżąco to sutuacja bedzie ok. Cały czas wiedzialyscie jaki jest stan psa. Wiec nie rozumiem. Pies moze tak reagowac na zmiane otoczenia. Wiec dopiero kiedy objawy nie ustapily po 3 dniach zaczal leczenie. Co w tym dziwnego? Zawsze sa jakies nieporozumienia zwlaszcza z 10 reki. Ale zeby odrazu starszyc policja? Bez przesady. Oddalyscie psa, wiec nie rozumiem pretensji. Nawet dom DT nie zostal w rzaden sposob sprawdzony przez osobe dodatkowa, bo jak przypominam pies musial znalezc dom na "cito", bo inaczej trafilby do schorniska, ja go wykabionowalam go w niecale 24 godz. Wiec z braku formalnosci mysle, ze Agnieszka podejmuje w tym momencie decyzje. Myslalam, ze jest to forum milosnikow zwierzat i skupiamy sie tu na pomocy a nie rozgrywkach miedzy ludzkich. Quote
masza44 Posted February 13, 2012 Author Posted February 13, 2012 Apolonia napisał(a):Pies jest leczony, mial podana kroplowke w lecznicy, wiec nie panikujcie. Jutro beda przeprowadzane bardziej skaplikowane badania. Pani idzie z Pania od DS razem do weta i beda ustalac wspolnie jakie leczenie i czy ja przetransportowac do tej Pani odrazu czy pozniej. Nie wiem czemu odrazu jakies pretensje, myslalam, ze jesli bede informowac was na bieżąco to sutuacja bedzie ok. Cały czas wiedzialyscie jaki jest stan psa. Wiec nie rozumiem. Pies moze tak reagowac na zmiane otoczenia. Wiec dopiero kiedy objawy nie ustapily po 3 dniach zaczal leczenie. Co w tym dziwnego? Zawsze sa jakies nieporozumienia zwlaszcza z 10 reki. Ale zeby odrazu starszyc policja? Bez przesady. Oddalyscie psa, wiec nie rozumiem pretensji. Nawet dom DT nie zostal w rzaden sposob sprawdzony przez osobe dodatkowa, bo jak przypominam pies musial znalezc dom na "cito", bo inaczej trafilby do schorniska, ja go wykabionowalam go w niecale 24 godz. Wiec z braku formalnosci mysle, ze Agnieszka podejmuje w tym momencie decyzje. Myslalam, ze jest to forum milosnikow zwierzat i skupiamy sie tu na pomocy a nie rozgrywkach miedzy ludzkich. Jak pies przez 3 dni wymiotuje to nie jest stres... Na przyszłość zawsze sprawdzić DT i zawsze umowa z DT bo potem są takie jazdy. DT jednak również powinien odpowiadać na telefony, powinien być z nim kontakt a tak nie jest.Osoba która oddaje psa na DT powinna mieć do niego dostęp i możliwość decyzji w sprawie leczenia a tak nie jest. Adres jest ukrywany jakby to była tajemnica. I to mi się nie podoba i osobiście ja taki DT odradzać będę każdemu- nie z powodu rozgrywek osobistych ale z powodu strachu o przyszłość innych szczeniaków. Nie chcę aby ktoś tak się denerwował jak Kasia w tym momencie. I jeszcze jedno- jeśli DT chce zostawić u siebie szczeniaka to chyba wizyta PA i tak powinna być, i to nawet zrobiona przez osobę zupełnie spoza wszystkich. Jak DT jest ok to się jej nie będzie obawiał ale sam nie ma prawa podjąć tej decyzji a zachowując się w ten sposób to chyba zupełnie się pogrąża. Więcej nie napiszę, ale ostrzegać będę. Quote
scarlett37 Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 (edited) Nie wiesz czemu pretensje no to posłuchaj to, że oddałam psa na dt to nie znaczy że mam go gdzieś i jest mi obojętne co się z nim stanie. To u mnie pies był przez trzy miesiące, to ja się nim opiekowałam, karmiłam, tuliłam i dbałam o niego. Nie rozumiem dlaczego dziwisz się, że ja mam pretensje, wczoraj gdy rozmawiałyśmy telefonicznie powiedziałaś mi, że mam już nie dzwonić do pani Agnieszki po informacje o psie. Pani Agnieszka też mnie zbywa i nie odpowiada na moje pytania. Gdyby nie pani od DS to nawet bym nie wiedziała czy Luna żyje, a tak w ogóle to kto mądry czeka ze szczeniakiem, który cały czas wymiotuje, nie je i ledwo chodzi tyle dni i czeka na cud samowyleczenia. Cholera cały czas się denerwuję bo nie wiem co dzieje się z psem, pani Agnieszka już nawet nie raczy odpisać mi na proste pytanie JAK DZISIAJ CZUJE SIĘ PIES, tylko się żali pani z DS pokazuje jej sms-y ode mnie jak to ja jestem zła, niedobra i jeszcze nie wiadomo co bo chciałam się dowiedzieć co z psem Miałaś nas na bieżąco informować co z Luną i co? praktycznie zero informacji, a jak już się jakieś pojawiły to nie były prawdziwe. Napisałaś ostatnio, że z psem jest już prawie dobrze, a pani od DS powiedziała mi dzisiaj, że próbowała postawić lunę na nogi i sunie na nich nie ustoi bo od razu się kładzie, przy każdej próbie napicia się wody ma odruch wymiotny. I to ma być dobrze?. Nie jestem jakąś głupią małolatą i nie dam sobie wciskać kitów, oraz nie pozwolę sobie na takie traktowanie. I jeszcze jedno Apolonia co innego mówisz do mnie, co innego do Marysi, a jeszcze co innego piszesz na forum. Teraz już wiem, że wszystko co piszesz to stek kłamstw i bzdur. Wiem, że robisz to po to aby bronić Agnieszki, ale ja nie odpuszczę i Luna wraca do mnie to macie jak w banku, pies jest mój i potrafię to udowodnić Edited February 13, 2012 by scarlett37 Quote
scarlett37 Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 Sorry, że tak post pod postem Wiec z braku formalnosci mysle, ze Agnieszka podejmuje w tym momencie decyzje. Przypominam, że Agnieszka zabrała małą tylko na tydzień i nie ma prawa podejmować decyzji bez konsultacji ze mną. Ona nie chciała dać małej domu stałego. Robicie z wszystkiego tajemnice, ale tak jak napisałam wyżej nie odpuszczę!!! Quote
skrzeli Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 Ja też pierwsze słyszę żeby ktoś miał decydować o losie psa tylko dlatego, że dał mu krótki awaryjny DT ;/ Quote
masza44 Posted February 13, 2012 Author Posted February 13, 2012 Chciałam dzisiaj zrobić PA dla Pani Agnieszki skoro tak się uparła, żeby mieć Lunkę. Naprawdę zrobiłabym to bezstronnie,gdyby warunki były dobre wiem, że Kasia by mi zaufała i zostawiła tam Lunkę na DS. Ale Pani Agnieszka ,mimo próśb skierowanych do Apolonii bo to ona pośredniczy, nie zadzwoniła do mnie. Odcinanie się od Kasi, zatajanie miejsca pobytu psa , zupełnie ją w moich oczach przekreśla. Jak i zatajanie gdzie i jak Lunka jest leczona, jakie badania miała robione. Do cholery mamy prawo to wiedzieć!! To jakiś koszmar, nawet sobie nie umiem wyobrazić jak bym się czuła gdyby to dotyczyło " mojego tymczasa" powierzonego chwilowo komuś w opiece. Tak dla wiadomości, jak powiedziałam Apolonii, że owszem DT może zostawić u siebie pieska, ale po spełnieniu warunków, jak każdy, PA, podpisaniu umowy, wizycie poadopcyjnej i przede wszystkim zaakceptowaniu tego przez osobę odpowiedzialną za pieska, nawet nie wiedziała jakie są warunki adopcji, jakie zadaje się pytania, chciała odpowiedzieć za Panią Agnieszkę mnie telefonicznie i myśli, że ma do tego prawo i takie działania sa w porządku... Wiem o czym mówię, bo nie raz byłam DT, ostatnia tymczasowiczka została na DS- ale za zgodą, w porozumieniu z osobą, która mi ją oddała i z zachowaniem wszelkich procedur- inaczej nigdy bym jej nie zostawiła wbrew woli osoby która mi ją powierzyła... Naprawdę, sama sobie dziewczyno wyrabiasz tutaj opinię... Jeśli Lunce się coś stanie Ty będziesz za to odpowiedzialna osobiście. Quote
sybil Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 AMIGA napisał(a):Jakaś niesamowita sytuacja :crazyeye: Dokładnie tak, czytam i włos się jeży :crazyeye:. Psiak trzy dni chory, a cudna opiekunka czeka aż mu przejdzie; i wetka, która nie zakłada książeczki zdrowia, badania dokładne będą dopiero robione, to na co psa leczy ? No i żeby DT awaryjny decydował o losie psa, bardzo dziwne! Quote
Patmol Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 a kto zna miejsce pobytu i leczenia psa? Apolonia? Quote
scarlett37 Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Znam nazwisko pani, która ma Lunkę, wiem też, że mieszka ona na ul Nawojki. Osiedle nie jest duże więc nie będzie problemu z odnalezieniem dokładnego adresu. To co zrobiła Apolonia i Agnieszka to jest po prostu przegięcie. Cholera dzisiaj znowu nie spałam całą noc bo myślałam o suni, nawet nie wiem czy mała żyje, ta niepewność jest okropnie dobijająca. Rozmawiałam wczoraj z panią, która chciała dać Lunie DS. Powiedziała mi, że Agnieszka na pewno mnie nie wpuści do domu i nie odda psa bo pies do mnie nie należy. Postanowiłam odebrać sunię za wszelką cenę, jeśli zajdzie taka potrzeba, zadzwonię do TOZ-u. Luncia była bardzo do nas przywiązana, zawsze bała się obcych ludzi, nigdy nikomu obcemu nie pozwoliła się pogłaskać, nawet jak byłam na spacerze z nią i beagielką to luna nie dość, że nie pozwoliła nikomu się do siebie zbliżyć to broniła też beagieli, jej też nie pozwoliła nikomu pogłaskać. Wiem na pewno, że Luna nas pozna kiedy nas zobaczy i wiem jak będzie jej reakcja to będzie wystarczający dowód na to ,że psina jest moja. Mam już dość tych nerwów i nie przespanych nocy czas najwyższy działać Quote
Patmol Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 rozumiem twoje zdenerwowanie ciekawe dlaczego ona uważa, że pies do Ciebie nie należy dałaś psa na przechowanie Apolonii czy tamtej pani? zawarłyście jakąś umowę ustną -to znaczy jakoś się umówiłyście w sprawie psa umówiłaś się z Apolonia czy z tamtą panią? umowa ustna jest tak samo ważna jak pisemna, tylko trudniej ją udowodnić był ktos jeszcze obecny przy przekazywaniu psa? Apolonia - o co chodzi? dlaczego jest problem z odebraniem psa? Quote
scarlett37 Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Apolonia z Agnieszką miały przyjechać do mnie do domu po lunę. Jednak okazało się, że córka Agnieszki się rozchorowała i nie miała ona czasu przyjechać do mnie, więc umówiłyśmy się pod Jubilatem na przekazanie Lunki. Umowa była ale ustna, Lunka miała zostać u Agnieszki maksymalnie do 18 lutego i ani dnia dłużej, co Agnieszka wyraźnie podkreśliła, ponieważ wyjeżdża na ferie. Świadkiem rozmowy była moja 16 letnia córka, która pojechała ze mną. Na Apolonię nie ma już co liczyć, nie odbiera już nawet telefonu. Do dzisiaj nie moge sobie darować, że oddałam im psa, tym bardziej, że moja córka wyczuła cos dziwnego po spotkaniu z Agnieszką i później cały czas mi powtarzała, że nie ma do tej kobiety zaufania i, że psince będzie tam źle. Dziewczyny proszę Was, pomóżcie mi ją odzyskać bo normalnie zwariuję z nerwów Quote
Patmol Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 czyli adresu Apolonii tez nie masz? hej -zna ktoś z Was z Krakowa Apolonie? czyli musisz się wybrać na Nawojki osobiście po psa współczuje sytuacji Quote
scarlett37 Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Z wybraniem się nie ma problemu tylko czy ona mnie wpuści do mieszkania. Coś muszę wymyślić Quote
scarlett37 Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 (edited) Mam zamiar zadzwonić do TOZ-u i naświetlić całą sytuację. Myślicie, że coś to pomoże? Dowiedziałam się, że Luna jest leczona na ul Piłsudskiego, prowadzi ją ponoć dr. Koza. Sunia pierwszy raz była w lecznicy w niedziele wieczorem, tylko ciekawe jakim cudem bo lecznica w niedziele jest otwarta tylko do 12.00 Edited February 14, 2012 by scarlett37 Quote
masza44 Posted February 14, 2012 Author Posted February 14, 2012 scarlett37 napisał(a):Mam zamiar zadzwonić do TOZ-u i naświetlić całą sytuację. Myślicie, że coś to pomoże? Dowiedziałam się, że Luna jest leczona na ul Piłsudskiego, prowadzi ją ponoć dr. Koza. Sunia pierwszy raz była w lecznicy w niedziele wieczorem, tylko ciekawe jakim cudem bo lecznica w niedziele jest otwarta tylko do 12.00 Kasiu ja tam skocze dzisiaj po pracy bo to blisko mnie, może mi przynajmniej powiedzą na co leczą Lunkę i jak...Ja mam dzisiaj kontrole z US w pracy dlatego jestem tylko na moment, ale aż mi się to wszystko w nocy śniło, jakieś koszmary miałam.... Quote
scarlett37 Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Przed chwilą dowiedziałam się, że Lunce jest bardzo źle na tymczasie, nikt tam się nią nie zajmuje, pies jest smutny i cały czas leży na legowisku. Pani, która chciała zabrać Lunę do siebie na zawsze nie ma takiej możliwości, a pani Agnieszka też jej nie chce zostawić u siebie. Normalnie koszmar i ja już nie mam siły :( Marysiu dzisiaj Luna jedzie do lecznicy na Piłsudskiego o 18.00 Quote
scarlett37 Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Udało mi się skontaktować z weterynarzem prowadzącym Lunę. Pani doktor powiedziała, że widziaała psa tylko raz pies wymiotował, miał biegunkę i bóle brzucha. Dostała kroplówkę z glukozy, preparat witaminowy, gastrolit i antybiotyk. Luna miała być wczoraj na kontroli, jednak nie dotarła do lecznicy, ponoć ma być dzisiaj, ale czy tam dotrze to tego nie wiadomo Quote
AMIGA Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 scarlett37 napisał(a):. Pani, która chciała zabrać Lunę do siebie na zawsze nie ma takiej możliwości, Czy mam rozumieć, że zrezygnowała, czy nie ma takiej możliwości, bo jej ta pani Agnieszka nie pozwala? Quote
scarlett37 Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Nie, nie zrezygnowala, tylko jest problem z odebraniem psa Quote
scarlett37 Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 I jeszcze jedno, poprosilam pania doktor aby po wizycie lunki zadzwonila do mnie, zgodzila sie :) Jak cos bedzie juz wiadomo to napisze Quote
sybil Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Myślę, że trzeba szybko interweniowac i psiaka odebrac. Niestety, w Krakowie były przypadki osób niezrównoważonych, a w każdym razie b.dziwnych, które brały psy i w krótkim czasie psiaki znikały, podobno z powodu choroby były usypiane. Nawet na dogo pisano o tym. Żebym miała iśc z KTOZ-em i policją, to sprawy tak bym nie zostawiła. Każdy dzień u takiej osoby to zagrożenie życia psa.:shake::mad::angryy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.