karoll Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 Około pół roku temu przygarnęłam około roczną rottkę z przeszłością schroniskową, która również przebywała w kilku domach tymczasowych. Jeszcze przed jej wzięciem do siebie dowiedziałam się, że suczka genialnie kontaktuje się z innymi psami, nie ma z nimi żadnych problemów. Tak też było przez krótki czas, kiedy była u mnie. Dodam jeszcze, że ok. 2 miesiące wcześniej przygarnęłam samca schroniskowego, bardzo wylęknionego, ciężko mi było do niego dotrzeć i sprawić, żeby mi zaufał. Podejrzewam, że on nigdy nie miał dobrego kontaktu z żadnym człowiekiem ale ponieważ widziałam, że pozytywnie reaguje na inne psy, pomyślałam, że ta suczka byłaby dla niego idealnym towarzystwem. Początkowo wszystko szło dobrze, bez większych problemów, pies bardzo pozytywnie zareagował na suczkę i suczka również. Na spacerach również nie było większych problemów, widziałam jedynie, że psy nie potrafią obojętnie przejść wobec innych psów i wtedy popełniłam błąd, że od razu nie starałam się ich uczyć poprawnego mijania psów i zwracania ich uwagi na siebie. Z czasem suczka zaczęła wykazywać frustrację, bardzo ciągnęła się w stronę innych psów i nie potrafiłam zwrócić jej uwagi na siebie. W końcu zaczęła się rzucać w stronę innych psów, wyglądało to tak jakby była agresywna ale ja wiem, że niczego złego nie zrobi w kontakcie bezpośrednim. Wybrałam się do szkoleniowca, który doradził mi, że po pierwsze mam jej pokazywać kto "rządzi", oczywiście bez bicia krzyków itp. głównie w domu poprzez ścisłe określenie reguł i ograniczeń i doradził mi żeby na spacerach używała gentle leader'ów. O ile na psa nie wpłynęło to negatywnie, to na suczkę bardzo. "Ataki" na smyczy nasilały się w zastraszającym tempie a dystans, w którym była w stanie zignorować obecność psa szybko się zwiększał. Luzem zachowuje się inaczej, zawsze zaczepia do zabawy obce psy, wręcz robi to czasem nachalnie a jak pies nie chce się z nią bawić, odzywa się frustracja i nie chce odpuścić, muszę ją zapiąć na smycz i odciągnąć "wesołym" głosem, żeby była w stanie odejść. Jeśli pies jest chętny do zabawy, po kilkuminutowej zabawie, przychodzi na zawołanie i możemy iść dalej. Dodam jeszcze, że na dworze jest bardzo podekscytowana, bardzo przyciągają ją wszelkiego rodzaju zapachy i wtedy bardzo ciężko zwrócić jej uwagę. Mam wrażenie, że na dworze jest niespokojna, nie potrafi się zrelaksować, szczególnie na smyczy, na której staje się bardziej czujna i zachowuje się tak, jakby tylko czekała, aż jakiś pies się pojawi i wtedy potrafi się "nakręcić" w ułamku sekundy do stanu silnej frustracji i dopiero kiedy pies zniknie z pola widzenia, uspokaja się ale też nie do końca, bo widzę że lekkie napięcie się utrzymuje jeszcze przez jakiś czas. Zaczęłyśmy uczestniczyć w szkoleniu, początkowo miały być to zajęcia indywidualne ale Pani stwierdziła, że odpowiednie będzie dla niej "zwykłe" szkolenie. Szkolenie odbywa się w pomieszczeniu zamkniętym, wśród innych psów i suczka radzi sobie super, szybko się uczy, bardzo ją cieszy to szkolenie tylko jak wychodzimy na spacer, schemat ciągle się powtarza i nie widać praktycznie żadnej poprawy jeśli chodzi o stosunek do innych psów, jeśli jest na smyczy. Z tego, co zauważyłam, pozytywnie reaguje na wszelkiego rodzaju próby pracy z nią na zasadzie zabawy, na wesoło. Jeśli wyczuje jakiekolwiek zdenerwowanie z mojej strony, przestaje zwracać na mnie uwagę, przestaje reagować na komendy. Chodzi teraz jedynie w szelkach. Próbuję wszelkimi metodami ciągle zwracać jej uwagę na siebie, ciągle do niej mówię sympatycznym głosem, nagradzam jak idzie ładnie przy nodze czy za kontakt wzrokowy czy za wykonywanie komend ale ciągle w kontakcie z innymi psami, przegrywam. Na ile to możliwe próbuję omijać psy szerokim łukiem, kiedy jest na smyczy, ale na osiedlu nie zawsze to jest możliwe a z każdym atakiem jej zachowanie się utrwala. Cóż jeszcze mogę zrobić, żeby na spacerach była spokojniejsza, bardziej zrelaksowana i żeby dystans przy którym będzie w stanie minąć psa spokojnie, zmniejszał się? z góry dziękuję za wszelkie rady Quote
Soko Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Hm jeśli na szkoleniu jest spokojna, to może poprosić prowadzącą o jeden wspólny spacer? Byłaby ona elementem "zaczerpniętym" z miejsca kojarzącego jej się ze spokojem i pracą. Staraj się na spacerach wszystko robić tak, jak na szkoleniu, a także w domu. Możliwe, że na szkoleniu robi wszystko, bo nie ma czasu się zastanawiać, nad tym co robi. Ja też na agility myślałam, że Happy się nie boi wskoczyć na stolik wyższy od niej, ale teraz jakoś ma opory. Po prostu wcześniej robiła jak głupia i szczęśliwa wszystko. Jest tak jak napisałaś - reakcja na jej zachowania była trochę za późna :( może na szkoleniu znajdzie się kilku chętnych, którzy mogliby z Tobą poćwiczyć? Chodzi o to, że jak się pojawia pies - znany, nieznany, wszystko jedno - np. robi siad. Wypracujcie sobie taką komendę "mechaniczną". Dzieje się źle, są nerwy, suka czuje że traci nad sobą kontrolę - jest SIAD. Znalazłam kilka filmów na YT: http://www.youtube.com/watch?v=cHeJdwMl1e0&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=KWEsn0rxj40&feature=related (może nie każde szarpnięcie jest najlepsze i nie do końca facet jest dobry ale samo założenie super - obcy pies siedzi a Ty swojego skupiasz. Ale Wy zacznijcie od większej odległości. Możesz obejrzeć wszystkie filmy z tej serii) http://www.youtube.com/watch?v=_sVt_HKVVPA&feature=related Takie poradniki dużo dają, bo są obrazowe ;) ale pamiętaj, jest np. film gdzie facet szarpie agresywnego ONka gdy ten się rzuca - nie próbuj. Ani nie masz tyle pary co on, ani nie jest to właściwa metoda. Jeśli do którejś masz wątpliwości, to lepiej nie korzystać ;) Quote
karoll Posted January 21, 2012 Author Posted January 21, 2012 dokładnie tak zrobiłam, dziś byłyśmy na wspólnym spacerze i sama zaproponowałam, żeby spróbować metody dokładnie jak z filmów, podchodzenie do psa i odchodzenie razem z pochwałą za brak reakcji negatywnej. Tylko że Pani miała swoją wizję tego wyjścia. Co udało się stwierdzić, to że Hera w obcych miejscach już nie reaguje tak intensywnie jak w znanym sobie otoczeniu. Ogólnie jest lekko przestraszona w nowych miejscach. Tylko mijałyśmy psy z dosyć dużej odległości + nowe miejsce i Pani pewnie stwierdziła, że przesadzam z opisem reaktywności Hery. niestety na szkolenie jeżdżę 60 km, więc jeszcze jak bym miała dojeżdżać na dodatkowe spotkania z kimś, nie dałabym rady tego zrobić, szczególnie, że w domu jest drugi pies, który też potrzebuje mojego czasu. Nie byłoby problemu, gdyby Hera reagowała podobnie np. na psy za ogrodzeniem, to bym sobie mogła ćwiczyć do woli a ona na te psy praktycznie w ogóle nie reaguje, wręcz ciągnie z bok żeby stworzyć dystans. A nie znam niestety w swoim mieście fajnego zrównoważonego psa z równie fajnym właścicielem, któremu by się chciało stać na mrozie, żebym mogła poćwiczyć ;) Jedyne co mi zostaje to trenować na przypadkowych psach, którzy niestety dla mnie się nie zatrzymają ;) Właśnie o to chodzi, że ja nie lubię metod szarpanych, czasem jak już muszę to zrobić, to potem jestem chora przez pół dnia dzięki za filmy, właśnie podobne oglądałam tylko szkoda że Pani nie była chętna na tego typu ćwiczenia Quote
Soko Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 karoll, nie chodzi nawet o to, by te psy się zatrzymały, możesz chwalić za to, że one przeszły a Hera nie zareagowała ;) Niestety szkoleniowcy rzadko są otwarci na przyjęcie opisu właściciela do siebie, zbytnio są nauczeni doświadczeniem (np. ludzie przychodzący z miesięcznym szczeniakiem i twierdzący, że jest szalenie agresywny, a tak naprawdę to po prostu potrzebuje coś obgryzać ząbkami). A nie dałoby się opłacić chociażby jednej wizyty Pani u Was? Pewnie jakieś to koszta są, ale może ona się przekona jak to jest a potem będzie mogła Wam doradzać już przy okazji spotkań na szkoleniu.. Quote
karoll Posted January 22, 2012 Author Posted January 22, 2012 [FONT=Times New Roman]Oczywiście cały czas próbuję nie dopuszczać do „ataku” i suuper wynagradzać za brak reakcji nawet jak psy chodzą ;) ale to jest tak, że nigdy nie wiadomo z której strony ci kolejny przyjdzie a to już jest dla niej za dużo ;) jak pies sobie gdzieś tam idzie, to często uda mi się odwrócić jej uwagę i iść w inną stronę, tylko wiadomo, nie o to chodzi, żebym całe życie omijała inne psy ;) chciałabym żeby się nauczyła mijać swobodnie psy a do tego chyba jednak potrzebny jakiś pomocnik albo ktoś, kto zamiast chodzić na spacer stoi na spacerze ;) żebym mogła solidnie się do tego przyłożyć i próbować stopniowo zmniejszać dystans[/FONT] [FONT=Times New Roman]Problem z Herą polega na tym, że poza tymi niezrozumiałymi atakami ( bo przecież ona uwielbia inne psy) ona jest super, naprawdę, każdy się dziwi, że ona tak potrafi się zachować w stosunku do innego psa. Chciałabym ją zrozumieć i jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że ona po prostu musi się przywitać z innym psem, musi i koniec a kiedy zorientowała się, że na smyczy nie może, zaczęła się frustracja. Nie wiem, może kiedyś nikt jej nie narzucał takiego ograniczenia. A problem ze szkoleniowcami i pewnie innymi fachowcami jest taki, że z reguły myślą, że wiedzą najlepiej i nie są otwarci na sugestie żółtodziobów a może to ja się za bardzo wtrącam ;)[/FONT] [FONT=Times New Roman]Pytałam się o możliwość wizyty, ale Pani nie widzi takiej konieczności[/FONT] [FONT=Times New Roman]Najgorsze jest to, że już nie chodzi o pieniądze, tylko tak naprawdę nie ma do kogo się zwrócić, takiego właśnie co by przyszedł na miejsce, przyjrzał się psu wtedy, kiedy wykazuje rzeczywiście to niepożądane zachowanie i przyłożył się porządnie do wyeliminowania problemu poprzez różne ćwiczenia i pokazanie jak to się powinno robić. [/FONT] Quote
Soko Posted January 22, 2012 Posted January 22, 2012 powiedz Pani, że to Twoje pieniądze, a czy ona widzi w tym konieczność to już jej prywatna sprawa, tylko uprzejmiej trochę :D Wiesz, mi jeden treser próbował wmówić, że nauczył Happy w 10 min 5 komend, które umiała już od 3 lat.. ale nie umiał przyjąć do wiadomości tego, że już coś z nią ćwiczyłam. Natomiast drugi był święcie przekonany że rzucanie się Happy na inne psy jest spowodowane właścicielem, wziął ją więc na smycz by mi to udowodnić, a potem ledwo utrzymał ;p i dopiero wtedy przyznał mi rację itd. A skąd jesteś? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.