marako Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 Poker, właśnie tak było, że najpierw 70 zł, później 103,50, na jednym bazarku, w dwóch ratach, bo się przeciągnął poza termin. Wielka niespodzianka z tym drugim terminem, bo dzięki temu całość weta mogłam z tego opłacić, nie nadszarpując konta sznaucerowego. Jeszcze raz dzięki! (chyba nic nie pokręciłam, bo tak się dziwnie czuję widząc czerwony kolor Twojego wpisu, ale nie znam się na tym, kiedy pisze się na forum na czerwono, u mnie działa taki nauczycielskie skojarzenie - jak na czerwono to coś źle). Quote
Poker Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 Na czerwono, bo przekopiowałam z rozliczenia na bazarku.Wszystko jest dobrze. Lubię takie skuteczne przeciąganie bazarku. Quote
kora78 Posted March 15, 2012 Author Posted March 15, 2012 dziekuje bardzo za wyjasnienia. juz poprawiam w 1 poscie. ale to liste druga to chyba za miesiac gdzies dopiero, co? nie za tydzien. niech odpocznie. mozna probnie zaczac ja oglaszac. jak sie dom znajdzie to poczeka, albo sam to dokonczy. co Wy na to? Quote
marako Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 Z tą drugą listwą to jest tak, że z jednej strony powinno się z tym nie czekać (groźba przerzutów), a z drugiej strony trzeba zregenerować organizm po narkozie i dobrze dać się zrosnąć tkankom. Wet na początku mówił o miesiącu przerwy między operacjami. W poniedziałek mijają 4 tygodnie. Jak się będę umawiać, to gdzieś tak z tygodniowym wyprzedzeniem. Więc podjadę na dniach ocenić sytuację. Lepiej wcześniej, bo strach przed przerzutami. Costa dziś poszalała - goniłam ją po całym domu, a ona uciekała z węzłem. Za mną Franek. Od czasu do czasu ją doganiałam, łapałam węzeł i przeciągałyśmy przez chwilę, znowu puszczałam i dalej uciekała. Była szczęśliwa! A pozostałe suczydła zdziwione: Grace - sędziowała i deptała mi po piętach, a jedna yorczka z tego zdziwienia spuściła drugiej yorczce manto. Honda patrzyła przez szybę, bo akurat była na tarasie i dawała znaki, żeby ją wpuścić, bo też tak chce. Jeszcze chwila, a mogła być zadyma, ale Costa była w siódmym niebie, tak jej się spodobała zabawa. Quote
malawaszka Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 marako napisał(a): Costa dziś poszalała - goniłam ją po całym domu, a ona uciekała z węzłem. Za mną Franek. Od czasu do czasu ją doganiałam, łapałam węzeł i przeciągałyśmy przez chwilę, znowu puszczałam i dalej uciekała. Była szczęśliwa! kocham takie chwile - myśmy dziś poszaleli na łące - psy szczęśliwe i ja szczęśliwa :loveu: Quote
kora78 Posted March 15, 2012 Author Posted March 15, 2012 super opis :)))))) w miesiac przerzuty? na chlopski rozum, jakby mialy byc, to ten miesiac juz nic nie zmieni. ale ja sie na nowotworach nie znam, nie mialam nigdy stycznosci. ja bym dala jeszcze kilka tyg spokoju jej. 5 tyg to malo miedzy narkozami, wg mnie. ale wet chyba lepiej wie, co robi. Quote
NikaEla Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 kora78 napisał(a): w miesiac przerzuty? na chlopski rozum, jakby mialy byc, to ten miesiac juz nic nie zmieni. ale ja sie na nowotworach nie znam, nie mialam nigdy stycznosci.. z nowotworami każdy dzień zwłoki może kosztować życie Quote
marako Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 Nikaragua napisał(a):z nowotworami każdy dzień zwłoki może kosztować życie Tak też i mój wet mówił, a przecież to nie od miesiąca są te guzki, skoro jest ich jednak trochę (tzn. było, bo ta strona jest trochę lepsza - wet zaczął od gorszej strony, gdzie były większe. Co do przerzutów, to wcale nie jest pewne, czy już coś nie zaczęło w tym kierunku iść. A odwlekanie zwiększa prawdopodobieństwo ciemnego scenariusza. Costa ma super apetyt, rana wygojona, dobra forma - służy jej nasz leśny mikroklimat. Wet będzie wiedział najlepiej, kiedy ciąć, mam do niego zaufanie. Sunia jest w niezłej kondycji (na pewno lepszej niż przed pierwszą operacją). Quote
kora78 Posted March 15, 2012 Author Posted March 15, 2012 Nikaragua napisał(a):z nowotworami każdy dzień zwłoki może kosztować życie nie wiedzialam. wiec ciac bez skrupulow. Quote
Poker Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 Dla pełnego obrazu powinno sie zrobić RTG płuc czy nie ma przerzutów.Jak nie ma , to sie tnie.A jak są , to już niestety nie operuje się. Quote
marako Posted March 20, 2012 Posted March 20, 2012 W piątek Costa idzie na usunięcie drugiej listwy. Płuca wyglądają na zdjęciu dobrze, co nie daje i tak 100% pewności, ale dużą szansę na wyzdrowienie. Jechałyśmy do weta pociągiem i tramwajem. Nie było lekko, bo trochę trzęsło, więc była niespokojna, ale jakoś dałyśmy radę. Teraz wymęczona (wszystko to razem zajęło 4 godzinki) smacznie śpi po kolacji. Po zabiegu będzie trzeba już myśleć o ogłaszaniu, więc w czwartek postaram się pocykać fotki, jak dopisze pogoda. Costa coraz częściej jest wesoła, skłonna do zabaw, brykania. Jednocześnie żadnej w niej nie ma agresji, jest zrównoważona i będzie ktoś miał z niej pociechę - taki przytulak, pieszczoch i zupełnie bezkonfliktowy psiak. Quote
Poker Posted March 20, 2012 Posted March 20, 2012 Ona będzie miała usuniętą całą listwę? Ile szwów miała poprzednio. Po zabiegu znowu pewnie posmutnieje na jakiś czas ,ale dojdzie do siebie szybko , bo czuje sie już bezpiecznie u Was. A co słychać u Bravy? Fryga ma termin na 4 kwietnia. Quote
malawaszka Posted March 20, 2012 Posted March 20, 2012 ale ten czas pędzi... trzymam kciuki za piątek!!! Quote
kora78 Posted March 21, 2012 Author Posted March 21, 2012 juz w piatek? ehhh fotek to ona ma tyle, ze jest do koloru i wyboru do ogloszen :) wiadomo, co tydzien ciut sie zmienia, bo siersc odrasta. i tylko tyle. to kciukam z piatek. hu hu Quote
marako Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 Costa wyjątkowo dobrze się czuje. Po pierwszej listwie dochodziła do siebie bardzo długo, przez 2 dni głównie leżała, a jadła dopiero na drugi dzień wieczorem. Dziś po południu jak wróciłam z pracy, byłyśmy wszystkie na spacerze. Costa ustawiła się pierwsza przy drzwiach. Na spacerku sprawnie maszerowała, węszyła, zrobiła qpencję wielką, a późnym wieczorem razem z dużymi jak zwykle oczekiwała na kolację. Dałam jej co prawda niedużo, bo dziś lepiej nie obciążać - spałaszowała z apetytem. Telefonowała też pani od Bravy (Poli). Super psiak, w super domku! Ale niestety jest szczekliwa i nie dopuszcza do pańciostwa nikogo. A oni mają lęki, że chapnie kogoś. Poza tym ponoć ślicznie odrastają jej kudełki, jest bardzo pojętna i wesoła. Daje im wszystko przy sobie zrobić, podbiła serca wszystkich domowników. Miała parę dni temu jednak otwierany i czyszczony brzuszek, bo tam jednak coś się nie chciało goić i wciąż był stan zapalny. Pisałam o tym jeszcze przed jej wydaniem, że jest jakieś zgrubienie - miał to być nierozpuszczony szew wewnętrzny, nie chciało to się goić. Ich wet zrobił dziurkę i trochę ropy wysączyło się, opatrzył i myślał, że wystarczy. Ale jednak wciąż to nie chciało się goić, więc otworzył, oczyścił wewnątrz i założył szew. Myślę, że już teraz się zagoi. Dziś dostałam sms-a z pytaniem o Heidi. Wyślę zaraz link do strony sznaucerowej i napiszę parę ciepłych słów o adopcjach, bo pani zareagowała z entuzjamem na moją propozycję wysłania kilku innych piesków szukających domku, skoro nie ma już Heidi. Zawsze to jakaś kolejna szansa dla któregoś biedaka. Quote
Poker Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 Jak to dobrze, że wszystko sie powiodło i dziewczynka taka dzielna. A moze moją zołzę Fryga zaproponować pani ? Ma w sobie sporo sznaucerka. Quote
malawaszka Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 o jak fajnie, że się Costa dobrze czuje! super! a wiadomo od czego Brava miała ten ropień? Quote
marako Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 Malawaszko, to było od sterylki, w jednym miejscu jakby zgubienie pod szwem, ale nie na skórce, tylko na szwie w powłokach wewnętrznych. Któryś ze szwów się nie rozpuścił? Zostało wewnątrz coś (jakieś ciało obce?)? Nie mam pojęcia, ale to widziałam, mój wet też i to kilka razy. Mówił, że to może szwy te, które szyły wewnętrzne powłoki się jeszcze nie rozłożyły i jakiś odczyn się zrobił, czy coś w tym rodzaju. Poker, pisałam do tej pani chyba z godzinę (jak nie dwie). Ponieważ prosiła mnie o WSZYSTKIE psy do adopcji, bez żadnych wskazań co do typu, podałam jej wszystko, co wiem, dołączyłam masę fot, w tym Frygi, jak i innych, które tu i ówdzie po wątkach znajdowałam i wrzucałam na swój komp jako szczególnie potrzebujące, a jednocześnie atrakcyjne. No i linki do stron adopcyjnych i stron paru schronisk, w których mają uporządkowane opisy+foty. Do tego ciepłe słowa o adopcjach, metamorfozach itp. No i na koniec też zaoferowałam pomoc osobistą w wizycie w naszym schronie (jeśli Pani jest stąd). Quote
Poker Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 A jak Costa dzisiaj? Śmiga? Dzięki ,że pamiętałaś o mojej mendzie, jest coraz słodsza. Wykonałaś wielką robotę szykując ofertę dla pani. Quote
malawaszka Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 marako to ogłaszamy Costę? skrobniesz jakiś tekścik? zdjęcia są do ogłoszeń bardzo ładne Quote
marako Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 Dziś już padam (mieliśmy dzień otwarty w pracy, więc niestety prawie cały dzień poza domem). Jutro z kolei dzień otwarty w naszym ośrodku ZKwP, więc chcemy na chwilę wpaść (i tak z Costą do Wrocka trzeba pojechać na zastrzyk), to zabiorę Hondę i Grace. Jak jutro wrócę z miasta to coś napiszę, bo obecnie tekst z początków Costy u nas (ten ze strony adopcyjnej sznaucerów) stał się nieaktualny. Ona się ożywiła i już nie jest wycofana. Lubi się bawić. Bardzo pilnuje człowieka, a nawet słuch jakby odzyskała przynajmniej częściowo. Quote
kora78 Posted March 24, 2012 Author Posted March 24, 2012 ciesze sie, ze costa miewa sie dobrze :) i ze pola juz zdrowa. Quote
marako Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Na ośrodku pomiędzy psami Costa wspaniale się czuła. Pan od kursu PT (bo zapisujemy Hondę) zainteresował się nią, czy była szkolona, tak ładnie wyonywała komendy siad, równo siadała, chodziła grzecznie bez ciągnięcia smyczy. A Honda niestety - uparta i skłonna do rzucania się na duże psy, które choćby na nią spojrzały dłużej niż przez 5 sekund. Nie chciała popróbować tunelu (nawet, jak skróciliśmy do 3 metrów i ja wczołgałam się do środka). Costa natomiat śmigała po tunelu z radością, bez żadnego zachęcania. Honda jak jest spięta, to nie chce wpółpracować. Nie wiem, co będzie z wystawami, bo tam też przeżywa "trudne chwile". Na wolności z każdym psem, obcym, czy znajomym bawi się i żadnej niechęci nie przejawia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.