Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 504
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

marako podaj mi proszę na PW dane do wpłaty (nr konta+ imię i nazwisko) to wpłacę pieniądze z bazarku książkowego.
Będzie w 2 ratach bo jedna cioteczka prosiła o przedłużenie terminu wpłaty, a nie chcę żeby 50zł leżało u mnie na koncie, skoro Tobie jest potrzebne na psiaki.

Posted

Jutro idę do weta z maluchami, tak przy okazji (bo po fakturę i receptę dla Grace). Wydaje mi się, że ten guz /zgrubienie przy szwie/ u Bravy albo się mocno zmniejszyło, albo nawet zniknęło. Ale niech zobaczy wprawne oko.

Jakoś Stonka 1125 od kilku dni milczy, może wyjechała (w czwartek wysłałam dane do wizyty pa). Mam nadzieję, że zajrzy na dogo, odczyta pw i do wizyty dojdzie na dniach.

Jak tylko otrzymam potwierdzenie, że domek sprawdzony, zawieziemy tam małą. Najchętniej pojechalibyśmy w najbliższą sobotę, bo wtedy może mnie zawieźć tz i nie muszę jechać moim bardzo już rozklekotanym autem. Zresztą zamierzam wziąć też Costę, tak po prostu, dla pokazania jak fajny jest kontakt z dwoma niekłopotliwymi, małymi psami. Bo jak nie wezmę to w myśl powiedzenia "czego oczy nie widzą ..." na pewno przez myśl im nie przemknie, że mogliby ją też jednak wziąć, a tak, to choćby 0,01% szansy będzie.

Oczywiście i tak Costę zatrzymam, dopóki nie wytniemy jej tych listw, ale pokazać zawsze można.

Posted

Z tymi gruczolakami Costy nie ma co czekać (zdecydował wet), bo im szybciej, tym mniejsze prawdopodobieństwo przerzutów. Wyniki wątrobowe, nerek i innych parametrów krwi ma nienajgorsze, ładnie już się przez te 3 tygodnie dobrego żywienia zregenerowała.
Pierwsza listwa idzie więc pod nóż w najbliższy piątek (o 9:00). Póki co mam do pomocy syna, ale to się niedługo skończy, więc obie operacje wolałabym zdążyć jak on jest.

Trochę to komplikuje oddanie Bravy, bo chciałam, żeby kilka dni przed zabiegiem była już sama i się ogarnęła (nie tęskniła).
Stonka nie odpisuje (w czwartek wysłałam jej dane tego domku). Wolałabym odwieźć Bravę przed zabiegiem, żeby pojechać tam z obiema, ale staje się to coraz bardziej problematyczne. (jeśli chodzi o mnie mogłabym nawet jutro po pracy, ale co z wizytą pa, skoro nie mam odpowiedzi z Jarocina?)

Waham się nawet, czy nie pojechać jednak (w końcu jak byłabym tam osobiście, to można to potraktować jako wizytę, a jakby coś nie tak, to zabrać psa do domu).

Posted

marako napisał(a):


Waham się nawet, czy nie pojechać jednak (w końcu jak byłabym tam osobiście, to można to potraktować jako wizytę, a jakby coś nie tak, to zabrać psa do domu).


marako ja tak robię jak ludzie mi się podobają w rozmowie i mam mozliwość sama zawieźć psa to nie szukam nikogo na wizytę tylko jadę i robię sama, a z tego co mówisz to wizyta w tym domu to czysta formalność - ja bym tak zrobiła

Posted

tez tak sadze, to bedzie jako wizyta. czysta formalnosc. nie zapomnij o umowie, i tak. z czipem. dowiedzialam sie ostatnio w schroni,ze tylko pani w schronie moze dane do czipa zmieniac, nie moze tego zrobic wet. wiec skoro bralas sunie na siebie, to musisz potem zadzwonic do schronu i powiedziec, ze sunia z nr tym i tym, idzie do czipa na dane: i te dane podac. nr dowodu, nr tel, adres, itp. jak sie zgubi, zeby do nich dzwoniono, nie do Ciebie.

a ja teraz do pozostalych 50 wydanych psow musze dzwonic i to zalatwiac.... masakra.

Posted

a też bym nie czekała na wizytę tylko pojechała sama,ale nie wiem czy brałabym Costę , bo brava przeżyje nagłe rozstanie i z Tobą i jeszcze dodatkowo z Costą.

Posted

no i ten szok porzucenia chyba, prawda?
ja wole, zeby ds do mnie przyjechal po psa i go zabral. mi sie wydaje,ze jak psa do domu zawioze i zostawie, to pis potem pod drzwiami siedzi i chce uciekac na spacerach, zeby mnie szukac, bo mysli, ze jestem gdzies niedaleko.

Posted

kora78 napisał(a):
musisz potem zadzwonic do schronu i powiedziec, ze sunia z nr tym i tym, idzie do czipa na dane: i te dane podac. nr dowodu, nr tel, adres, itp. jak sie zgubi, zeby do nich dzwoniono, nie do Ciebie.



Wiem, rozmawiałam z Panią w schronie, ona wie, że podam jej dane właścicieli po wydaniu suni na ds.

Posted

Poker napisał(a):
a też bym nie czekała na wizytę tylko pojechała sama,ale nie wiem czy brałabym Costę , bo brava przeżyje nagłe rozstanie i z Tobą i jeszcze dodatkowo z Costą.


Myslę tak samo, jak Ty, ale jednocześnie kalkuluję, że może za jakiś czas ludzie dojrzeją do wzięcia też Costy. Jak będą mieć jej żywy obraz przed oczami, to jest bardziej prawdopodobne. Brava jest bardzo energiczna, przytulaśna, otwarta, ona szybko się przystosuje.
Bardziej żal mi Costy, jak ona będzie wiedziała, że jej córka gdzieś została, w dobrym miejscu, a nie po prostu zaginęła, może będzie lepiej. Z nich dwóch to Costa bardziej potrzebuje Bravy, niż na odwrót.

Posted

kora78 napisał(a):
ja wole, zeby ds do mnie przyjechal po psa i go zabral.


U mnie jest to okropnie utrudnione - nie zapominaj, że ja mam 7 psów!!! One stwarzają specyficzną atmosferę niezbyt sprzyjającą wydawaniu jednejgo z nich komukolwiek.

Posted

marako napisał(a):
U mnie jest to okropnie utrudnione - nie zapominaj, że ja mam 7 psów!!! One stwarzają specyficzną atmosferę niezbyt sprzyjającą wydawaniu jednejgo z nich komukolwiek.



wiem, wiem. u Ciebie calkiem inaczej jest. pisalam, jak ja robie i ze to jest lepsze. ale jak sie nie da to nie mozna inaczej. grunt, ze w schronie nie zamarzaja juz i maja solidna opieke nareszcie :)

Posted

[quote name='marako']Jakoś jednak rozumują, bo jak wytłumaczysz fakt, że jak wyjeżdżam autem, to siedzą spokojnie, a jak wychodzę pieszo, to rozpaczają jakbym szła na szafot.No własnie :)
jak ubieram się do pracy, to moja tylko mnie obserwuje, a jak na spacer to natychmiast jest jazgot 'szybciej, nie zapomnij o mnie!!" :)

Posted

malawaszka napisał(a):
no to tak bo jak na nogach to kojarzą ze spacerem, ale chodziło mi o to, że nie oceniają warunków w jakich zostawisz jednego psa

To jasne. Costę chciałam wziąć głównie z powodów już opisanych (spróbować, żeby ją chcieli też). Ostatnio rodzinka brała jedną sunię z dwupaku z wrocławskiego schronu, pytani, czy nie wzięliby drugiej stanowczo odmówili, a później po nią przyjechali.
(Obie zostały zwrócone, ale to już inna historia.)

Posted

Jednak nie damy rady jutro pojechać (choć tz nawet zgodził się wcześniej pojechać do pracy i wcześniej z niej wyjść). Nie chcę ludziom tak znienacka robić najazdu, do późna nie wiedziałam, czy z naszej strony to będzie możliwe, a teraz za mało czasu na dogranie tego z tamtymi ludźmi. Zobaczymy, czy sprawy tak się potoczą, że będziemy mogli pojechać tam z Costą, czy jednak pojedziemy w sobotę, ale wtedy bez niej (bo będzie tuż po operacji).

W dodatku dziś pechowy dzień (w końcu 13 dzień miesiąca). Mąż najechał Grace krzesłem na palec - wyrwał jej pazur, cały rdzeń na wierzchu. Chciałam jej zdezynfekować i zawinąć, ale ona schowała się w najdalszy kąt i nie chciała podejść do światła. Więc zabrzęczałam smakołykami i żarłok przybiegł, a z nim wszystkie inne. Dawałam po kolei każdej, ale jeden smaczek Grace wypadł na podłogę, Brava oczywiście wystartowała do niego, Grace też i niestety skończyło się bijatyką. Gdyby Grace nie była rozdrażniona tym bólem palca, poszłoby to łagodnie, a tak niestety powalczyły ostro o ten kąsek i zanim ją złapaliśmy mała już miała zranione ucho. Nie wygląda to jakoś źle, ale ślad zostanie.

(Mąż w dodatku przy cofaniu na parkingu przygrzał w latarnię, a moje dziewczyny wznieciły w domu mały pożar).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...