Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

same dobre wiadomosci i te finansowe i te domkowe. i smieszne te ucieczkowe, jak te lobuzice swoja pancie obszczekaly przez plot, waleczne psinki smieszne.
dziękuję

to na wizyte szukacie juz? juz macie moze?

  • Replies 504
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

No tak, ale co z tą cystą/ropniem? Miałam poczekać kilka dni, żeby zobaczyć co to takiego. No i wykończyć lamblie.

Ale to będzie ten dom, dam wkrótce znać co i jak i będę prosić kogoś stamtąd o wizytę. Malawaszka pisała, kto tam mieszka.

Posted

Nikaragua napisał(a):
bazarek się skończył, rozliczam, będzie 68zł z niego


To, z czystym sumieniem zamówię w necie karmę (kupowanie w sklepie po kilogramie okropnie nieekonomiczne, przepłacone prawie dwukrotnie) - w końcu jedna sunia zostanie na dłużej, a i druga na jakiś czas też.
Dzięki.

Posted

Pewnie, kilka dni minie zanim wizyta się odbędzie. W tym czasie się wyjaśni co z tym tworem.Jak rodzinka się podejmie leczenia , to można w umowie zaznaczyć jaki problem zdrowotny ma sunia i niech leczy.
Ja zawsze piszę w umowie o przypadłościach, np. o krótszej po złamaniu łapce , uszach do wyleczenia czy kontroli po zapaleniu płuc albo kłapaniu zębami ( Lady) i potem nie ma ,że nie wiedzieli.
Jak przyszły DS chce tylko zdrowego psa dostać , to znaczy ,że to nie jest ten dom.
Raz nawet zdarzyło się ( z Dunieczką), że istniała obawa ,iż sunia ma raka i czekaliśmy ze strachem na wyniki badania ,a przyszły DS powiedział ,ze bez względu na wynik i tak ja biorą , bo ją pokochali.Na szczęście wynik był dobry.

Posted

Poker napisał(a):
Pewnie, kilka dni minie zanim wizyta się odbędzie. W tym czasie się wyjaśni co z tym tworem.Jak rodzinka się podejmie leczenia , to można w umowie zaznaczyć jaki problem zdrowotny ma sunia i niech leczy.
Ja zawsze piszę w umowie o przypadłościach, np. o krótszej po złamaniu łapce , uszach do wyleczenia czy kontroli po zapaleniu płuc albo kłapaniu zębami ( Lady) i potem nie ma ,że nie wiedzieli.
Jak przyszły DS chce tylko zdrowego psa dostać , to znaczy ,że to nie jest ten dom.
Raz nawet zdarzyło się ( z Dunieczką), że istniała obawa ,iż sunia ma raka i czekaliśmy ze strachem na wyniki badania ,a przyszły DS powiedział ,ze bez względu na wynik i tak ja biorą , bo ją pokochali.Na szczęście wynik był dobry.


Masz rację, biorąc psiaka trzeba być świadomym, że nie zawsze będzie on młody i zdrowy, a poza tym miłość powinna być bezwarunkowa, więc zdrowy czy chory nie powinno mieć znaczenia:-)

Posted

Satrina napisał(a):
Masz rację, biorąc psiaka trzeba być świadomym, że nie zawsze będzie on młody i zdrowy, a poza tym miłość powinna być bezwarunkowa, więc zdrowy czy chory nie powinno mieć znaczenia:-)


nie powinno ale niestety ma znaczenie - takich domków, dla których to nie ma znaczenia jest za mało :( są, ale garstka... no ale musimy je wyhaczać :D

Posted

Poker napisał(a):
Jak przyszły DS chce tylko zdrowego psa dostać , to znaczy ,że to nie jest ten dom.


Wcale nie uważam, że dom, który boi się wziąć psa chorego, to nie ten dom, do którego powinno się oddawać psa. Ludzie zwykle (zwłaszcza przy pierwszym psie) nie chcą od razu mieć kłopotu z psem, którego jeszcze nie znają, z którym nie zbudowali jeszcze więzi. Nic do tego psa nie czują jeszcze, trudno się dziwić, że wolą rozejrzeć się i znaleźć psa, z którym będzie im łatwiej organizacyjnie i finansowo.

Ludzie, które biorą psa szczególnie biednego, chorego, bez szans, to wyjątkowo rzadkie przypadki, widocznie ci ludzie przeżyli już kiedyś satysfakcję, jaką się ma pomagając tym najbiedniejszym. Jak ktoś tego nie przeżył, jeszcze nie poczuł i boi się takiego wyzwania, to nie znaczy, że trzeba go traktować jako nie ten dom. Do wszystkiego się dojrzewa (albo i nie, niestety).

Posted

Miałam na myśli ,ze nie ten dom akurat dla tego psa ,a nie ogólnie dla psa.
Czasami tak jest ,że sie widzi psa i od razu czuje ,że to właśnie TEN , coś zaiskrzy i koniec, miłość od pierwszego wejrzenia. I nawet w razie późniejszych kłopotów łatwiej je znieść.
Natomiast jeżeli ludzie się zastanawiają , dumają , co za co przeciw, to moim zdaniem miłości wielkiej nie będzie. Może być poczucie odpowiedzialności za żywe stworzenie, opieka , troska ,ale to nie jest to gorące uczucie.

Posted

Dziś kolejny miły mail od "domku" Bravy. Bardzo ucieszyli się, że wkrótce będą mogli już być razem z malutką. Teraz jakoś spróbuję skontaktować się z osobą z Jarocina w sprawie wizyty (państwo jak najbardziej akceptują, a nawet są zadowoleni, że są takie procedury, bo wtedy wiadomo, że psiaki trafiają w dobre ręce). Obie sunie już coraz mniej mają zgrzytów z resztą sfory, zazdrość po obu stronach maleje. Maluchy są nieco większe od naszych yorczek i śmiało sobie poczynają - Costa śpi w najlepsze w legowisku jednej z yorczek.

Mam w tych dniach nieprzewidziane zajęcia, bo wczoraj ktoś rąbnął mi tablice rejestracyjne. Musiałam dziś posiedzieć na policji, żeby to zgłosić, a jutro wydział komunikacji i wyrabianie nowych. Nie wiem, ile już zdążyli nakraść paliwa w moim imieniu - ale jak mi powiedział policjant, jest to bardzo częsty proceder - mają kilka zgłoszeń dziennie od stacji benzynowych o kradzieży paliwa na kradzione tablice. No i kłopot, bo nie powinnam jeździć teraz takim autem bez numerów.
A tak czekałam na czwartek, kiedy miałam szansę być w domu przez zmrokiem i pójść z psami na długi spacer. Kolejny dzień, gdy są tego pozbawione i po prostu nieszczęśliwe, a Hondę roznosi energia.

Posted

Sprawy się posuwają, jak dostanę kolejnego maila (z danymi, aderesem), to któraś z zaufanych dziewczyn zrobi wizytę. A wtedy mała będzie już mogła być u swoich ludzi.

Dziś za późno wróciłam, by zastać światło, więc foty słabe, ale i tak widać coraz więcej włosków na dziewczynach, więc wrzucam




Cała piątka, na pierwszym planie Tajga (w lutym miną trzy lata odkąd jest u nas!), na drugim Honda, a na trzecim nogi Grace (to nie nogi Hondy, ona ma kupę futra na swoich i nie wyglądałyby tak cieniutko).

Posted

W zasadzie wołamy, jak popadnie - brawuś, mała, niunia, pyrcia, itd., ale chyba zaczniemy konsekwentnie - Pola.

A Costa (kościk, kościotrupek) właśnie pod biurkiem u mnie siedzi i łapą zaczepia, żeby ją głaskać.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...