malawaszka Posted February 5, 2012 Posted February 5, 2012 kora78 napisał(a): malawaszka, co zrobic... oszczedzic jej, ile sie da :( ale jak oszczędzić? Quote
Poker Posted February 5, 2012 Posted February 5, 2012 Myślę ,że trzeba wydać tę , dla której znajdzie się dom.Z jednej strony one są zżyte,a z drugiej strony młoda może dominować nad starszą. Po rozdzielenie starsza może odżyć .Nieraz już tak bywało . Mój bazarek jeszcze trwa.Niestety bazarki idą słabo, więc dużo grosików nie będzie, Quote
kora78 Posted February 6, 2012 Author Posted February 6, 2012 malawaszka napisał(a):ale jak oszczędzić? nie wiem wlasnie. jakos to psychologicznie rozegrac, na ile sie da. rozdzielic dluszy czas przed operacja, zbey jej sie nie skumulowalao wszystko i jej nie dobilo, zeby chciala wydobrzec po operacji, a nie poddac sie. psychika pewnie wazna w rekonwalescencji, jak u ludzi. albo oddac brave, jak costa po 1szej operacji wydobrzeje. po 2 tyg przykladowo. a druga operacje robic juz w ds, jak sie znajdzie, za pol roku, lub 3mce najmniej. nie wiem, po jakim czasie mozna jej robic te operacje, ile trzeba odczekac. albo wrzucic do nowego domu obie sunie rownoczesnie doslownie. przetrzymac brave. ale to nierealne, bo domow nigdy nie znajda. nikt od bravy nie bedzie czekal pol roku, az costa ds znajdzie. tak jakos pokombinowac... niech kazdy napisze, co i jak widzi. i poczekajmy na dzisiejsza wizyte u weta i co powiedz dokladnie. Quote
marako Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 kora78 napisał(a):nie wiem wlasnie. albo oddac brave, jak costa po 1szej operacji wydobrzeje. po 2 tyg przykladowo. a druga operacje robic juz w ds, jak sie znajdzie, za pol roku, lub 3mce najmniej. tak jakos pokombinowac... Nie jestem taką optymistką, że domki będą chciały brać sunię wymagającą operacji. Raczej będzie szansa na znalezienie domu dopiero po obu operacjach. Takich altruistów jest mało na świecie, co by chcieli brać niemłodego psa na leczenie, reknwalescencję itp. Za godzinę będę u weta, więc zobaczę, jaki mógłby być odstęp pomiędzy zabiegami. Mój wet jest bardzo dobry i sprawny jako lekarz i chirurg, jako człowiek - ciepły, dla zwierząt litościwy, wierzę, że podejmie najwłaściwsze decyzje. Quote
malawaszka Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 kora nie dramatyzuj - ja już pisałam jakie jest moje zdanie - jak będzie dom dla Bravy to niech idzie, kilka dni i Costa przestanie tęsknić bo nie zostanie sama, psychologicznie rozegrać - ale piszesz jakby to byli ludzie, a to są psiaki że znajdzie się ktoś, kto ją adoptuje przed operacją - no w zasadzie takie cuda się zdarzają, ale bardzo rzadko Quote
kizimizi Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 a ja podczytuje i dzis pozwole sie jzu wtracic. Ciezko wierze ze uda sie znalezc domek 2 sunia naraz. Zwłaszcza ze one nie sa siostrami-szczylkami tylko starsza juz matka i corka. No i jak pisze marako jedna jest troche wycofana. Jak moja suka sie oszczenila i jej jedyna córka zostala z nami to matka jej na poczatku nie tolerowala -warczala, podgryzała, ustawiala non stop. Nie pamietam nawet kiedy sie to zmienilo, chyba jakos jak młoda zachorowała a stara zostala wyciachana w tym czasie. No ale do czego zmierzam, corka (Maja) ma teraz 5lat, matka (Betty) ma 10lat i corka nigdy ale to nigdy nie naskakiwała matce. Nie powiem zeby sie bala ale na pewno czuje respekt. Takze mysle ze w przypadku tych suń wzajemna tolerancja przyjdzie z czasem. Natomista inna kwestia jest wspolny dom, w ktory ja nie wierze. Mysle ze nalezy sprawdzic ta zainteresowana Pania i jesli wszytsko bedzie ok oddac no i wziasc sie za operacje drugiej. Quote
kora78 Posted February 6, 2012 Author Posted February 6, 2012 ja nie dramatyzuje, nie widac tego? zal mi costy i tyle. nie rozlewam lez naokolo przeciez. kizi, nie wiadomo w sumie,czy to matka i corka, bo zeby maja w takim samym stanie. podobne wiekowo. jakby to byly moje tymczaski to bym kombinowala tak, zeby jak najmniejszy stres byl dla obu. a nie na lapu capu. mamy ten komfort, ze sunie wb dt domowym sa. Quote
kizimizi Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 wiesz suka sie moze oszczenic po roku juz wiec roznica nie musi byc kilku lat przeciez. Zreszta psie relacje sa mniej skomplikowane niz ludzkie. Mnei nauczylo zycie na dogo ze jak jest ktos chetny i rozsadzany to trzeba próbować - mam an mysli dom dla Bravy. A costa poteskni i jak sie uspokoi to pod noz ... Quote
kora78 Posted February 6, 2012 Author Posted February 6, 2012 zgadzam sie. brava jak ma ds to szybko ja oddac, a costa jak poteskni kilka dni, tydzien, czy dwa. nie wiem, ile to bedzie trwalo i jak dojdzie do siebie to dopiero wtedy ja kroic. nie wszystko na raz na nią zwalac. jak jest jakies wielkie zagrozenie zycia, pies w schronie umiera itp. to takie rzeczy sa bagatelka. ale sunie maja bdt, wiec mamy luz. nie zeby blokowac dt na pol roku, ale te pare dni, czy 2 tyg odczekac. dla jej lepszego samopoczucia. tez sadze, ze moze byc matka i corka, z roczna roznica wieku. bardzo realne. nic to. czekamy na werdykt weta. Quote
NikaEla Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 kizimizi napisał(a): Mnei nauczylo zycie na dogo ze jak jest ktos chetny i rozsadzany to trzeba próbować - mam an mysli dom dla Bravy. A costa poteskni i jak sie uspokoi to pod noz ... dokładnie tak samo myślę żeby potem nie było, ze zrezygnujecie z dobrego domu dla jednej, inny dom się nie zgłosi i obie na zawsze zostaną u marako Quote
marako Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Obie mają lamblie (padła wcześniej ta inna nazwa, hah i się niezorientowałam). Dostały na to tabletki. A na zatrzymanie biegunki jeszcze po zastrzyku. Z tym nie ma kłopotu, mam tylko obserwować, czy moje duże się nie pozarażały. U Bravy wet sprawdził na usg ten hipotetyczny otorbiony ropień. I tu nie ma pewności, czy to ropień, bo jest wypełniony czymś mazistym, ale wkłucie pokazało, że ten płyn jest niewyodrębniony z taknki, może więc to być cysta - zawartość w strzykawce trochę na to wskazuje. Mam poczekać, czy sie może jednak wchłonie, jak to odczyn po szwach, a nie cysta. Jak cysta, to będzie musiała być wycięta. Wet ściągnął kamień Bravie na żywca - on jest w tym bardzo dobry, nie kaleczy zwierzaka, robi to sprawnie. Kamień nie był aż taki straszny, więc nie trwało to dłużej niż 5 minut. Teraz tylko będziemy myły ząbki i zapaszek zniknie. Na jakąś chwilę wstrzymamy się z ogłaszaniem, bo poczekamy, czy to zgrubienie się wchłonie, czy jest to coś do usunięcia. No i te lamblie trzeba wyeliminować. Tak z tydzień-dwa upłyną zanim będzie mogła wyfrunąć (o ile nie będzie konieczności wycięcia tego). U Costy pierwszy zabieg usunięcia listwy będziemy umawiać dopiero po całkowitym wygojeniu ranki sterylkowej i zatrzymaniu biegunki, tak za około 2-3 tygodnie. Wyniki krwi wątrobowe i nerek są niezłe. Kolejny zabieg - po wygojeniu pierwszego, czyli kolejny miesiąc. Później ze 2-3 tygodnie gojenia. Ewentualność, że gruczolaki dały przerzuty istnieje, ale wet mówił, że najpierw najczęściej atakują płuca i zaczyna się kaszel, a ona nie kaszle, więc miejmy nadzieję, że jest jeszcze dobrze z tym. Tak, że Costa na pewno zostanie przez 2-3 miesiące co najmniej. Quote
malawaszka Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Boże mam nadzieję, że u Bravy to tylko odczyn a nie jeszcze jakaś cysta :shock: masakra... ile dziś zapłaciłaś? wzięłaś fakturę? Quote
kora78 Posted February 6, 2012 Author Posted February 6, 2012 o jacie. dobra robota u weta, kupe info nam przynioslas. a jak sie kamien sciaga na zywca? czym? pytam, bo u lolka z dt tez trzeba kamien sciagac i kombinuje,zeby mu narkozy ograniczyc. Quote
marako Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Nie wiedziałam, na kogo faktura, na siebie? Więc tylko powiedziałam, że będę chciała, bo jest szansa, że część kosztów będzie mi zwrócona z takich lub innych źródeł. Oczywiście wet powiedział, że wszystko ma w komputerze, co było aplikowane i wystawi, jak będę chciała. Co do poniesionych kosztów, to: Pierwszy raz to było 84 zł - na zatrzymanie laktacji, antbiotyk - zastrzyki, bo tamten ze schronu działa dwa dni (w tym sensie ma przedłużone działanie), maść do uszu (na świerzbowiec), krople do oczu bo u Costy te przebarwienia są od wycieku z oczu (nie wykorzystałam wprawdzie tabletek na odrobaczanie i je mam, na kiedyś, może będą potrzebne). Drugi raz (wczoraj) -te badania kału, krwi Costy i zastrzyki dla obu na biegunkę - aż 150 zł, bo to na lamblie jest na zewnątrz robione i jest droższe. Trzeci raz (dziś) 88 zł (10 jednych tabletek, 6 innych i 2 zastrzyki, usg). Zęby już poza opłatą, bo na koniec jak już miałam wyjść zapytałam wetki, a ona powiedziała, że on może usunie mechanicznie od razu, zawołała go, usunął i już nie wziął kasy. Quote
NikaEla Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Kora wrzuć te wszystkie finanse w 1 post, to jak ktoś nowy zajrzy, to będzie mieć jasność :) Quote
marako Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 kora78 napisał(a): a jak sie kamien sciaga na zywca? czym? Ona z kła to ściągnął paznokciem! Jak zobaczył, że schodzi (tak z kła kamyk odskoczył), to później z innych takim skrobaczkiem jakimś dentystycznym. Podziwiam wprawę i precyzję. Mojej Hondzie też tak zdejmował, ale ona ma zęby o wiele większe, a nawet razzahaczył o dziąsło i poszła krew. A tej malizny żadnej krwi, jestem pod wrażeniem. On nie lubi niepotrzebnie psa usypiać i choć narzeka, jak ktoś chce usuwać na żywca, że to nie takie proste, ale znam więcej psów, którym tak usuwał. Quote
kora78 Posted February 6, 2012 Author Posted February 6, 2012 wrzucilam w 1post, pozniej zmienie tez tam fotki aha, paznokciem troche i skrobaczka jakas, ok. Quote
wilczy zew Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 ta skrobaczka jest ostra,kiedyś mój pies miał tak usuwane ale na głupim jasiu bo był agresywny; psiaki wcale nie muszą za sobą tak tęsknić jak nam się wydaje a to czy są spokrewnione czy nie to nie ma tu znaczenia,bo psy inaczej podchodzą do rodziny niż ludzie,moim zadaniem powinny iść osobno do adobcji Quote
malawaszka Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 marako przelałam Ci 322 zł - podsumowałam te wydatki wet. które poniosłaś - na te kwoty potrzebuję faktury na AFN Quote
marako Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Dzięki wielkie. Ale niepotrzebnie się pospieszyłaś, bo do weta w ciągu najbliższych 3 dni nie zajdę - do czwartku od rana do wieczora jestem w pracy. Najwyżej zadzwonię, żeby przygotowali, a odbiorę w piątek lub nawet w weekendzie. Mój tz wciąż w stolicy ostatnio, a ja teraz jeżdżę pociągami do pracy, bo auto dogorywa i kupiłyśmy z córką aglomeracyjne bilety, PKP + komunikacja miejska. Jestem mało mobilna, żeby wieczorem jeszcze w te mrozy jeździć po wrocku, zamiast od razu na PKP i do domku. Jakby co, to z psami jest mój syn (zdał!!!, teraz tylko obrona). Ale to leniwiec i nawet na spacer nie wyjdzie z psami - głównie wypuszcza na ogród. Dobre i to, bo mogę trochę zaplusować w pracy i dłużej posiedzieć. Ale wypuszczanie nie jest bezpieczne, bo te małe szelmy przechodzą przez szpary pomiędzy prętami. Raz mnie wystraszyły bo zniknęły po 3 minutach z ogrodu (zwykle siedzą pod sosnami przy kompostowniku) i jak w panice pobiegłam ich szukać widząc oczami wyobraźni przeczesywanie lasu przez całą rodzinkę, to okazało się, że tak jak wyszly ode mnie, to weszły do sąsiada i musiałam je wyjmować między prętami. Obszczekały mnie, a mała chciała mnie pogryźć, bo wtedy jeszcze nie lubiła na ręce wchodzić, a ja nie chciałam sąsiada wzywać, by mnie wpuścił na posesję, tylko cichcem je wyjąć, żeby nie zauważył. Quote
malawaszka Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Jak będą faktury to mi je wyslij - wysłałam Ci bo to za Costę i Bravę plus kasa za sterylkę Heidi to jest duży uszczerbek w budżecie jednak Quote
NikaEla Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 bazarek się skończył, rozliczam, będzie 68zł z niego Quote
marako Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Mam miłą wiadomość. Ten domek z Jarocina na 100% podjął decyzję o tym, że chce wziąć Bravę. Ponieważ przedstawiałam im rozterki, jak jej mama zniesie rozłąkę, pisałam szczerze, że czekają ją dwie operacje i że nie chcialłabym podwoić jej stresu, są gotowi poczekać na stosowny moment do adopcji, żeby jak najmniej zaszkodzić mamie, ale już uważają ją za swoją i do tej myśli się przywiązali, patrzą na zdjęcia już jako na swoją sunię. Nawet tak sądziłam, że może Państwo dojrzeją do myśli o obu suniach (jeszcze nie straciłam tej nadziei), dlatego zaznaczyłam, ze Bravę jeszcze przez jakiś czas będę chciała zatrzymać dla Costy. Ale w zasadzie po wyjaśnieniu, co z tym guzkiem, czy się wchłonie, czy nie, będę ją chyba tam oddawać. Quote
malawaszka Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 marako napisał(a): Ale w zasadzie po wyjaśnieniu, co z tym guzkiem, czy się wchłonie, czy nie, będę ją chyba tam oddawać. zdecydowanie! teraz jest dobry moment bo na operację Costy trzeba jeszcze poczekać przecież bo dopiero miała sterylkę więc od oddania Bravy minie odpowiednio duzo czasu do operacji Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.