malawaszka Posted February 21, 2012 Posted February 21, 2012 jejku no... jak ja nie lubię tych dni po adopcji pełnych stresu, czasem jest tak, ze oddaję psa i kompletnie nie mam stresu, a czasem jest własnie tak, że u ludzi pojawia się jakaś panika, lęki i tym nas zarażają - mam nadzieję, że wszystko się u Polci szybko unormuje za Costę trzymam :kciuki: Quote
kora78 Posted February 21, 2012 Author Posted February 21, 2012 ja dzis tez wydlam mixa labka do domu i tez siedze i sie denerwuje, jakie wiesci beda, jak sie sprawdzi, jak sie dogada z rezydentem. tez tego nie lubie. przez to tez data radosci sie przesuwa, bo niby pies w ds, a sie martwie i nie ciesze sie jeszcze. takze nie wiadomo, ktorego dnia juz sie mozna zaczac cieszyc. kosteczka trzymaj sie kobito. wyliczylam brak 120zl, zaapeluje na watku walbrzyskim o zwrot za to. ze skarpety. Quote
marako Posted February 21, 2012 Posted February 21, 2012 Costa jest już w lepszej formie fizycznej (zjadła kolację, wyszła na siku razem z psami, nie musiałam jej namawiać). Jednak teraz jakaś smutna i przygaszona leży, uszka po sobie złożone. Jakaś chudziutka mi się wydaje i mizerna teraz. Nawet Mrówkę jakoś mi dziś przypomina. Wylizała dokładnie moją rękę, jak ją głaskałam. Wiem, że to dopiero druga doba po zabiegu, więc nie może czuć się dobrze, biedactwo. Ale za to jakie ma białe ząbki! A za chwilę spodziewam się telefonu od Poli (mówili, że będą w kontakcie, a wczoraj dzwonili o 21:00, więc jakoś czuję, że mogą zadzwonić i dziś). Quote
Poker Posted February 21, 2012 Posted February 21, 2012 Trochę się niepokoję z powodu relacji.Ale czasem tak bywa ,że DS tylko opowiada o wszystkim , o swoich niepokojach, dzieli się troską i nic za tym nie idzie ,a my martwimy się niepotrzebnie . Oby i tym razem tak było. Quote
marako Posted February 21, 2012 Posted February 21, 2012 Ludzie na żywo, w telefonach sprzed adopcji, w mailach naprawdę robili bardzo dobre wrażenie (choć Pani była w sobotę tak zestresowana, że trudno było wejść w jej słowotok i spokojnie rozmawiać). Oni chyba bardzo przejmują się opinią innych i boją się, że ktoś wyśmieje ich, że wzięli jakiegoś felernego psa. Mają też fobię na punkcie zarazków i chorób. Pani mi wprost powiedziała, że nie może pojąć, jak ja się nie boję brać takich niepewnych zwierząt, może jakichś zarażonych, niebezpiecznych, pod swój dach i się nimi nie boję zajmować. Nie zadzwonili, to może już ochłonęli trochę i czekają na efekt kuracji. Poprzednio zaraz następnego dnia po podaniu leku te kupy się poprawiły, więc może i teraz jest już poprawa i zobaczyli, że panika była niepotrzebna. Quote
Poker Posted February 21, 2012 Posted February 21, 2012 Może się utrzęsie i będzie dobrze.Wiele osób się dziwi temu co robimy.Sami nie chcą psów ze schronu tylko z DT. Ja wolę rozmawiać ,a nie pisać.Więcej można wyczuć.Papier wszystko przyjmie. Quote
wilczy zew Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 Costa odczuwa operację,z każdym dniem będzie lepiej. Pamiętam jak Ina po sterylce z psa wyrywającego mi rękę zmieniła się w tuptającego wolniej ode mnie,jak po krótkim spacerze stwierdziła,że idzie do domu. Będzie dobrze! Quote
marako Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 (edited) Jak dziś u weta zobaczyłam jak długa jest ta rana, to naprawdę podziwiam, że Costa jeszcze potrafi zamachać kikucikiem, jak podchodzę do niej. Rana super wygląda, nie paprze się (na razie), ale na całym brzuchu jest krwiak, z jakieś naczyńka wysączyło się sporo krwi. Wygląda, jakby nie tylko ją ktoś rozciął, ale zdrowo pokopał po brzuchu. Bedziemy smarować żelem (wyciąg z kasztanowca), żeby się wchłonęło. Ja dziś wracam sporo po 21:00, więc opiekuje się nią Przemek (będę kontrolować go telefonicznie, czy smaruje). Musi też wyprać i wysuszyć suszarką kaftanik, jednocześnie pilnując Costy, żeby nie dobrała się do szwów, a to dla faceta duże wyzwanie. Ja jej nie rozbierałam, żeby nie męczyć tuż po zabiegu, a tam okropna plama z zaschniętej krwi. Pani weterynarz (żona naszego weta) spytała, czy ona będzie do adopcji. Ma jakąś miłą, spokojną, niemłodą, panią, która straciła psa, ale nie ma odwagi jeszcze szukać jakiegoś nowego. Opowie jej o Coście, pokaże zdjęcia - mam wysłać jej. Byłaby bardzo dobrą opiekunką, bo swoją sunią zajmowała się wspaniale, do końca, gdy chorowała. Może coś z tego wyniknie. A my po domowej naradzie uznaliśmy, że jak coś nie będzie pasowało, to w sobotę jesteśmy gotowi po nią (Bravę/Polę) pojechać. Oczywiście to ostateczność, najpierw cierpliwie poczekamy,a jak coś nie tak, to dobrze zbadamy jak sprawy się mają. Edited February 22, 2012 by marako Quote
Poker Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 Dzielna Costunia , brzusio się zagoi.Może ma trochę mniejszą krzepliwość krwi.Dobre są maści zawierające Arnikę. Brak wiadomości to chyba dobre wiadomości z DS Bravy/Poli. Proszę o potwierdzenie na bazarku http://www.dogomania.pl/threads/222220-Ch%C5%82opi%C4%99ce-firmowe-ciuszki-na-pomoc-psim-dziewczynkom-do-09.02.g.22 ,że doszła wpłata. Quote
kora78 Posted February 22, 2012 Author Posted February 22, 2012 czemu ja nie wyslalam tabletek na krzepliwosc krwi przed sterylkami? durna glowa.... czemu mi nikt nie przypomnial??? czy wyslac teraz marako? spytaj weta, ok? ciesze sie, ze kubraczek sie przydaje :) nie ma co jechac po Brave, czekajcie, spokojnie. Quote
NikaEla Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 A może zamiast kubraczka zakładać jej kołnierz? po operacji przepukliny moją (ja sadystka) trzymałam tydzień w kołnierzu (nawet w nocy) bo natychmiast lizała ranę. Quote
Poker Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Co słychać? Jak Costusia? Czy coś wiadomo o Poli ? Na moim bazarku wielkie spóźnione zakupy zrobiła JOHANNALIND , więc jeszcze trochę grosza wpadnie na Costę. Quote
marako Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Zaraz sprawdzę pocztę, ale do 13:00 nic nie było od Poli. Wieczorem zadzwonię i zapytam (ale chyba dziś dadzą znać, po wizycie u weta). Costa już dziś lepiej się czuje, ale tupta tylko na siku i kupę. Ona uwielbia zajadać glinę, więc wolę jej na dworze nie trzymać za długo,, żeby się nie przejadła i nie zwracała lekarstwa. O mało nie padłam, jak zobaczyłam ostatni, hurtowy zakup. Super, bo nie będzie trzeba obciążać wszystkimi kosztami leczenia ubogiej już skarpety (przynajmniej jeden zabieg z głowy, bo przecież też już dostałam wpływy z bazarków poprzednio). Quote
Poker Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Masz na myśli mój bazarek? Rzeczywiście byłam w szoku.Wpadnie Wam 78 zł. Quote
marako Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 No i wczoraj jednak nie dzwoniłam, ale wysłałam maila z pytaniem, co u Poli. Dziś był telefon już w tonie zupełnie innym. Żadnych, najmniejszych wątpliwości, żadnej paniki, sama radość i duma, że Pola jest właśnie taka, jaka jest. Mała otworzyła do nich swoje wrażliwe i kochające serduszko, już chyba nie tęskni i jest jej dobrze. Uwielbiają jej charakter i lgnięcie do człowieka. Ich sznaucerek był kochany, ale bardzo niezależny i nie zawsze miał ochotę na pieszczoty, a ona to uwielbia - czesanie, głaskanie, zabawy, jeżdżenie autem, wszystko, co jej się zaproponuje. Pani opisała mi kilka sytuacji naprawdę świadczących, że już całkiem obie strony są do siebie przekonane. Jedyne, co mogą popsuć, to ją okropnie rozpieścić. Ale moje przeczucia, że poniedziałkowy telefon był niepokojący jednak były słuszne. Pani sama wróciła do tamtej rozmowy, bo chyba ją gryzło sumienie i przyznała, że była wtedy zdezorientowana i nie do końca przekonana, że podjęła właściwą decyzję adoptując psa. Że przyszło jej na myśl, że sunia może jest chora, znerwicowana, po przejściach i nie podołają i nie poradzą sobie z nią. Ale te kolejne dni przełamały ten kryzys. Po niedzieli, jak wróci z ferii koleżanka z aparatem fotograficznym, to porobią zdjęcia i podeślą. W niedzielę przyjeżdżają do nich tamci ludzie, którzy ewentualnie mogliby być domem dla Costy. Jak Pola zakręci im głowie, to kto wie... Fotki jej zostawiłam, a jutro porobię nowe, z dłuższym już futerkiem i im wyślę. Kościk już ma o wiele lepszy humor, jak zdejmujemy kubrak do smarowania tego krwiaka, to wykłada brzuchol z lubością do góry - ile dajemy radę jej pilnować, tyle zostaje bez kubraka bo to jej sprawia przyjemność. No, idzie ku dobremu. Szkoda, że będzie musiała przetrwać jeszcze jeden taki ciężki okres pooperacyjny. Quote
marako Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 A mój TZ tak się przejął rolą, że zaproponował, żebym na naszej stronce hodowli (dawno nie aktualizowanej, niestety) zamieściła oddzielny dział pod roboczym tytułem "psie pogotowie", czy coś w tym rodzaju, co by może jacyś hodowcy albo amatorzy szczeniąt sznaucerzych też zapragnęli pogościć u siebie jakieś tymczaski. Nie spodziewałam sie, że tak się chłopak rozwinie - to po tej wspólnej naszej wyprawie z Polą, czytaniu maili o Heidi i o Poli chyba nareszcie poczuł, że to miało sens. Dobrze to rokuje na przyszłość. Quote
malawaszka Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 [quote name='marako']A mój TZ tak się przejął rolą, że zaproponował, żebym na naszej stronce hodowli (dawno nie aktualizowanej, niestety) zamieściła oddzielny dział pod roboczym tytułem "psie pogotowie", czy coś w tym rodzaju, co by może jacyś hodowcy albo amatorzy szczeniąt sznaucerzych też zapragnęli pogościć u siebie jakieś tymczaski. Nie spodziewałam sie, że tak się chłopak rozwinie - to po tej wspólnej naszej wyprawie z Polą, czytaniu maili o Heidi i o Poli chyba nareszcie poczuł, że to miało sens. Dobrze to rokuje na przyszłość. nooo super!!!! apropos to mam prośbę marako o zmianę bannerka adopcyjnego bo masz na stronie stary adres adopcyjnej, a jest nowa już :) http://sznaucery.eadopcje.org/ bannerki są tu: http://sznaucery.eadopcje.org/informacje/bannery ja chciałam dodać bo bannerków Twoją hodowlę ale nie widzę bannerka Twojego na www Quote
Poker Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 Najważniejsze ,że się wszystko dobrze skończyło.Gratuluję czujności.Jednak papier nie odda wszystkiego.Najważniejszy jest kontakt osobisty. Mój mąż tez nie chciał na początku słyszeć o DT u nas.A potem tak się przejął i polubił tę działalność,że jak mamy już znaleziony DS dla suni to pyta czy mam jakąś na oku.Chociaż zawsze bardzo przeżywamy oddanie suniek do DS. Quote
marako Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 Jutro muszę wytworzyć zaległe sprawozdanie do pracy, niestety. Ale w niedzielę poprawię tę moją stronkę (już ją mam na kompie zaktualizowaną, ale parę drobiazgów mi zostało, bo niestety równocześnie wpisuję trochę do wersji ang., a nie czuję się tu swobodnie i to mnie blokuje). Quote
kora78 Posted February 25, 2012 Author Posted February 25, 2012 kamien z serca, super ze dom okazal sie fajny. i zazdroszcze wszystkim tzow, ktorzy chca dawac dt i sami to inicjuja :D Quote
marako Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 [quote name='kora78']i zazdroszcze wszystkim tzow, ktorzy chca dawac dt i sami to inicjuja :D U mnie to nie jest tak. Z początku trochę się burzył, później milczał i wzdychał, teraz jest w miarę OK, a nawet ślady zadowolenia się pojawiają. Inicjowanie to dopiero w następnym wcieleniu. Quote
marako Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 Wrzucam parę fot z dzisiejszego spaceru. Trochę nieostre, ale coś widać. Quote
marako Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 Jeśli są za duże to zmniejszę, nigdy nie pamiętam, na jaki rozmiar (w imageshack-u) przerabiać. Kościk już od 2 godzin pod moim biurkiem leży sobie i od czau do czasu mnie po nogach liże. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.